Sezon 2021/2022
Relacje meczowe: 10 Liga
To był mecz, który w pełni zasługiwał na miano hitowego starcia kolejki. Na przeciw siebie stanęły dwie drużyny z czołówki tabeli – Depserados i Gawulon – a stawką była pozycja wicelidera. Spotkanie miało wszystko, co kibice lubią najbardziej: intensywność, emocje i zwroty akcji.
Pierwsza połowa przebiegała pod całkowitą kontrolą Gawulonu. Goście od początku narzucili wysoki pressing, świetnie poruszali się bez piłki i błyskawicznie wykorzystywali błędy rywali. W ofensywie błyszczał Maciej Rajkowski, który otworzył wynik meczu, a chwilę później dołożył dwie asysty – najpierw po przejęciu piłki i zagraniu do Maruszewskiego, a następnie po perfekcyjnie rozegranej kontrze. W efekcie po pierwszych 25 minutach Depserados schodzili do szatni z trzema bramkami straty (0:3), a Gawulon wyglądał na zespół, który ma wszystko pod kontrolą.
Po przerwie obraz gry jednak całkowicie się odwrócił. Depserados ruszyli do odrabiania strat z ogromną determinacją, a sygnał do ataku dał Jan Szczęśniak. Był wszędzie – napędzał akcje, podkręcał pressing i sam zdobył bramkę, która tchnęła życie w gospodarzy. Chwilę później dołożyli kolejne trafienia i w 37. minucie mieliśmy już tylko 3:4. Gawulon znalazł się pod presją. W tym kluczowym momencie gracze z Zielonki zachowali jednak chłodną głowę. Cofnęli się, uspokoili grę i cierpliwie czekali na swoją szansę. W końcówce ją dostali – po dobrze rozegranej akcji padła bramka na 3:5, która ustaliła wynik i rozwiała nadzieje Depserados.
Gawulon wygrał zasłużenie – zagrał dojrzale, skutecznie i z pełną kontrolą w decydujących fragmentach. Dzięki temu zwycięstwu awansował na pozycję wicelidera, kosztem właśnie niedzielnych konkurentów.
To spotkanie od samego początku miało w sobie wszystko – intensywność, fizyczność i nieustanną walkę o każdy centymetr boiska. Na murawie spotkali się lider tabeli – Grajki i Kopacze oraz czwarta Fuszerka, więc emocji można było się spodziewać. I rzeczywiście tempo meczu od pierwszego gwizdka było bardzo wysokie, a żaden z zespołów nie zamierzał się cofać.
Jako pierwsi na prowadzenie wyszli goście. Po sprytnie rozegranym rzucie rożnym i znakomitym ustawieniu w polu karnym Jakub Zarychta wpakował piłkę do siatki, otwierając wynik. To trafienie tylko podgrzało atmosferę. Fuszerka natychmiast ruszyła do odrabiania strat i odpowiedziała w najlepszy możliwy sposób – Maciej Chrzanowski zdobył dwa gole w krótkim odstępie czasu, a przy obu asystował mu Jurij Martynowicz, który doskonale wykorzystywał swoją dynamikę i przegląd pola. Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem ogromnej intensywności i momentami zbyt dużych emocji. Zawodnicy obu ekip nie szczędzili sobie ostrych wejść i słów, które nie przystoją boisku – tego elementu z pewnością nie da się pochwalić, ale pokazuje on, jak bardzo obu stronom zależało na zwycięstwie.
Po przerwie napięcie wcale nie spadło, a wręcz przeciwnie – mecz rozkręcił się jeszcze bardziej. Od 42. minuty rozpoczął się prawdziwy festiwal bramek, w którym z wyniku 2:1 zrobiło się ostatecznie 4:5. Goście zagrali z determinacją godną lidera: podnieśli pressing, ruszyli całą drużyną do przodu i w końcu przełamali rywala. Kluczowe okazały się występy Tomasza Kowalczyka i Przemysława Nieszporka – obaj zdobyli po dwa gole, a Nieszporek dołożył jeszcze asystę. Ich skuteczność i upór w ostatnich minutach przesądziły o tym, że komplet punktów pojechał do lidera.
To było spotkanie z charakterem. Grajki i Kopacze pokazali, dlaczego są na czele tabeli – nawet gdy przegrywają, potrafią wrócić do gry i zwyciężyć. Dla Fuszerki to porażka z gatunku tych, które uczą, że do defensywy trzeba dołożyć sporo koncentracji i mobilności.
Na Arenie Grenady doszło do starcia drużyn zamykających tabelę – Bulbez Team Bemowo podejmował FC Polska Górom. Spotkanie zapowiadało się jako kluczowe dla obu ekip w kontekście walki o opuszczenie strefy spadkowej.
Pierwsze minuty były bardzo wyrównane. Obie drużyny starały się stwarzać sytuacje głównie strzałami z dystansu, jednak brakowało precyzji i żadna z ekip nie mogła otworzyć wyniku. Pierwszy cios padł w 7. minucie, a do siatki trafił Jakub Renowski i FC Polska Górom wyszło na prowadzenie. Gospodarze odpowiedzieli pięć minut później, gdy arbiter podyktował rzut wolny z okolicy pola karnego, a Rafał Szewczyk pewnym strzałem doprowadził do remisu.
Chwilę później gospodarze wyszli na prowadzenie. Kolejny rzut wolny, tym razem celnie wykonany przez Rafała Duka, dał wynik 2:1. Wyglądało na to, że Bulbez Team mógł uczynić z rzutów wolnych istotny element swojej taktyki, wykorzystując je konsekwentnie do zdobywania bramek. Pierwsza połowa zakończyła się tym rezultatem, przy wyrównanej grze obu ekip i sporej ilości walki w środku pola.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ większej zmianie – początek drugiej połowy był spokojny, sytuacji podbramkowych niewiele, a obie drużyny starały się kontrolować grę. Przełom nastąpił w 25. minucie, gdy ponownie z rzutu wolnego skutecznie uderzył Rafał Szewczyk, podwyższając prowadzenie gospodarzy. Od tego momentu Bulbez Team rozkręcił się, a kolejne gole zaczęły padać jeden po drugim.
Ostatecznie podopieczni Michała Rychlika triumfowali 6:1, notując tym samym swoje pierwsze zwycięstwo w sezonie i pokazując, że dobrze przygotowane rzuty wolne mogą zdziałać cuda.
Przed tym spotkaniem spodziewano się naprawdę wyrównanego starcia. FC Po Nalewce miało lepszy dorobek punktowy i zajmowało wyższą pozycję w tabeli, natomiast Husaria Mokotów IV od dłuższego czasu nie potrafiła sięgnąć po zwycięstwo. Wszystko wskazywało więc na emocje i walkę do końca, ale przebieg meczu szybko zweryfikował te oczekiwania.
Gospodarze przystąpili do meczu w bardzo okrojonym składzie i tylko dzięki postawie fair play rywali mogli w ogóle rozegrać to spotkanie - Husaria zgodziła się, by Po Nalewce dobrało dwóch dodatkowych zawodników. Goście natomiast mieli swoje znaczące wzmocnienie, albowiem między słupkami stanął „nowy” bramkarz, Norbert Wierzbicki, legenda Husarii, którego obecność miała ogromny wpływ na przebieg meczu.
Od pierwszych minut przewaga gości była widoczna. W piątej minucie wynik otworzył Sergio Balej, a kilka minut później prowadzenie podwyższył Kuba Skrzyniarz. Do przerwy Husaria dorzuciła kolejne trafienia — na listę strzelców wpisali się jeszcze Tomasz Hubner i Patryk Kramek, a wynik 4:0 mówił wszystko o obrazie pierwszej połowy. Po Nalewce miało ogromne problemy z konstruowaniem akcji, a brak zmian szybko pogłębiał zmęczenie.
Druga część meczu przebiegała w podobnym tonie. Husaria szybko dorzuciła kolejne gole, a po kwadransie prowadziła już 7:0. Dopiero wtedy gospodarze zdobyli pierwsze trafienie. Marcin Król wykorzystał moment nieuwagi rywali. Chwilę później Hubner trafił po raz kolejny, a wynik zamknął Łukasz Fugiel, ustalając rezultat na 2:8.
Husaria Mokotów IV w końcu przełamała swoją niekorzystną passę i pewnie zgarnęła trzy punkty, pokazując, że wciąż potrafi grać skuteczny i ofensywny futbol. Dla Po Nalewce było to spotkanie trudne i mocno pechowe. Brak pełnego składu oraz zmęczenie zrobiły swoje, a końcowy wynik tylko to potwierdził.
Spotkanie dwóch drużyn z dolnej części tabeli okazało się wyjątkowo jednostronnym widowiskiem. Od pierwszego gwizdka to zawodnicy FC Górka Kazurka narzucili tempo gry i całkowicie zdominowali swoich rywali. Już w początkowej fazie meczu na prowadzenie wyprowadził ich Mikołaj Krasicki, a chwilę później precyzyjnym strzałem z rzutu wolnego wynik podwyższył Michał Majcherek. To jednak nie był koniec ofensywnego popisu gości. Dwa trafienia dołożył Mikołaj Mogilnicki, kolejną bramkę zdobył Kamil Grudziński, a rezultat pierwszej połowy na 6:0 ustalił Michał Mazur.
Po przerwie Wczorajsi wreszcie znaleźli sposób na pokonanie bramkarza rywali. Gole Jakuba Erbla i Ernesta Lefka dały im malutką nadzieję na odrobienie strat. Była to jednak tylko krótka chwila euforii. Górka Kazurka ponownie przejęła inicjatywę i nie pozostawiła złudzeń, kto tego dnia był lepszy.
Kolejne trafienia gości przypieczętowały ich efektowne zwycięstwo 11:3, dzięki któremu FC Górka Kazurka dopisała do swojego dorobku cenne trzy punkty i wydostała się ze strefy spadkowej. Wczorajsi natomiast będą musieli szukać przełamania w kolejnych spotkaniach, jeśli chcą pozostać w grze o utrzymanie.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)