reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
08:00

Starcie to mogło wydawać się pojedynkiem Dawida z Goliatem, bo Ciamajdy zajmowały ostatnie miejsce w tabeli, a niekwestionowanym faworytem był liderujący Vikersonn. Boisko zdawało się potwierdzić wszelkie przewidywania, bo już w pierwszej akcji meczu Wladyslaw Lewicki pokonał golkipera gospodarzy. Jednak Ciamajdy dość szybko otrząsnęły się z początkowego szoku, a kiedy żółtym kartonikiem został ukarany Yevhenii Kyrii, wykorzystały przewagę liczebną - w 10 minucie Konrad Kulesza dostał trochę miejsca i po atomowym strzale wyrównał na 1:1. Pięć minut później Vikersonn ponownie wyszedł na prowadzenie, a indywidualną akcją popisał się Slawik Tuymkiw. Choć do końca pierwszej połowy już żaden z zespołów nie zapunktował, to nie brakowało akcji raz pod jedną, raz pod drugą bramką. Identycznie sytuacja wyglądała po zmianie stron, jednak to Ciamajdy powoli, ale konsekwentnie przechylały szalę zwycięstwa na swoją stronę. Spora w tym zasługa m.in. Jakuba Grzyba, który ofiarnie grał w obronie i zostawił sporo zdrowia na boisku, ale jego praca przyniosła konkretne efekty. W 38 minucie ten właśnie zawodnik zdobył bramkę wyrównującą, a trzy minuty później asystował przy golu Konrada Kuleszy. Następnie stery przejął Konrad, który dobił przeciwnika golem w 44 minucie i sensacyjny wynik 4:2 stał się faktem. Vikersonn rzucił wszystkie siły do ataku, ale Ciamajdy mądrze rozegrały końcówkę i wreszcie mogły cieszyć się z pierwszych punktów w lidze.

2
10:00

Drużyna Więcej Sprzętu niż Talentu po bardzo mocnym początku sezonu, gdzie zanotowała dwa zwycięstwa, w ubiegłej kolejce przegrała i straciła pierwsze punkty w tej kampanii. Ich przeciwnik, zespół Mikstury dokładnie na odwrót - rozpoczął sezon jesienny przegrywając pierwsze dwa mecze, ale przed tygodniem przyszło przełamanie. Dodatkowo gospodarze mieli olbrzymie problemy kadrowe i mecz zaczęli w pięciu. Tu trzeba odnotować honorową postawę ich rywali, którzy również w takiej liczbie graczy rozpoczęli zmagania. Początek to wymarzony start dla gości, którzy już w 1 minucie objęli prowadzenie. Chwilę później powinien być remis, ale piłka po strzale zawodnika gospodarzy wylądowała na słupku. Kolejne minuty to męska gra, w której żadna z drużyn nie odstawiała nogi, ale grając fair bez żadnych złośliwości. Kolejną bramkę zobaczyliśmy w 12 minucie i była ona autorstwa Mikstury, która podwyższyła stan posiadania. Chwilę później ponowne trafienie tego zespołu, a na kilka minut przed gwizdkiem oznaczającym przerwę dał o sobie ponownie znać bohater ostatniej kolejki, Rafał Jochemski, który strzelając bramkę ustalił wynik pierwszej połowy na 4:0. Druga odsłona to ponowne ataki Mateusza Jochemskiego i spółki, jednak dwa ich strzały zamiast trafić do bramki wylądowały na poprzeczce. Mówi się jednak, że do trzech razy sztuka i za chwilę zrobiło się 5:0. W końcowym fragmencie tego pojedynku bramkę zdobyli gospodarze, jednak na więcej w ofensywie nie było ich stać. Dodatkowo w końcowych fragmentach stracili jeszcze jedną bramkę i mecz zakończył się wynikiem 6:1 dla Mikstury. Po bardzo słabym początku sezonu zespół ten jest na fali wznoszącej i na pewno będzie liczył się w walce o najwyższe cele. Drużyna Więcej Sprzętu niż Talentu mając spore braki kadrowe nie była w stanie przeciwstawić się dobrze grającym rywalom i szansy na przełamanie musi upatrywać w następnej kolejce.

3
16:00

Ostatnia ekipa w tabeli 6 ligi FC Kanonierzy podejmowali lidera Bad Boys. Od początku meczu zarysowała się duża przewaga gości. Festiwal strzelecki swojej ekipy rozpoczął najbardziej chyba aktywny i co ważne skuteczny Maciej Pyrka. Wykorzystał ładne podanie Dawida Lewandowskiego i bez problemu pokonał bramkarza gospodarzy trafiając na 1-0. Obydwie ekipy nadal wzajemnie się "badały", lecz coraz większą przewagę zyskiwali faworyci. W 18 minucie bohater pierwszej połowy Maciej Pyrka ponownie skrzywdził rywala. Tym razem ładnie z klepki zagrywał Bartosz Staniszewski a Pan Pyrka tylko dołożył nogę do lecącej piłki i Bad Boys prowadzili 2-0. Kanonierzy co prawda próbowali się odgryzać, ale nie mogli przebić się przez szyki obronna rywala. Tę sytuację na boisku skrzętnie wykorzystywała drużyna przyjezdnych. Efektem tego była bramka zdobyta pod koniec pierwszej połowy. Po raz trzeci w tej połowie na listę strzelców wpisał się Maciej Pyrka. Po tej bramce arbiter zakończył pierwszą połowę meczu, która zakończyła się 3-0 dla Bad Boys. Druga odsłona tego spotkania to nadal huraganowe ataki gości. Szybko zdobywane trafienia po 15 minutach dały wynik 7-0 i duży spokój w szeregach lidera 6 ligi. Dopiero około 40 minuty Kanonierzy trafili po raz pierwszy. Artur Lech wykorzystał celne zagranie z klepy Adama Domidowicza i trafił do bramki. Jednak rozpędzeni Bad Boys nie zatrzymywali się nawet na chwilę a cała sytuacja tylko ich rozsierdziła. Najpierw na 8-1 trafił Mikołaj Kozłowicz, na 9-1 Bartłomiej Podobas i na 10-1 niezmordowany w tym meczu Maciej Pyrka. Z taką przewagą goście mogli spokojnie grać "swoje". Spotkanie dobiegało powoli końca a czas uciekał jak szalony. Co prawda Adam Domidowicz trafił na 2-10 po ładnym podaniu Amadeusza Obzejty, ale nie zmieniło to za bardzo obrazu tego spotkania. W ostatnich dwóch minutach najpierw bramkę na 3-10 zdobyli gospodarze. Oskar Nowicki wykorzystał ładne podanie od aktywnego Adama Domidowicza, ale chwilę później dzieła zniszczenia dokonał najlepszy asystent Bad Boys Dawid Lewandowski, po asyście Bartłomieja Podobasa. FC Kanonierzy bardzo chcieli wygrać ten mecz, gdyż każdy punkt jest dla nich na wagę złota, ale niestety dla nich ekipa Bad Boys była świetnie dysponowana w tym spotkaniu i widać było dlaczego są w tym momencie na czele 6 ligi. 

4
18:00
( 2 : 2 )
5 : 3
Raport

Bardzo dobre widowisko piłkarskie zaserwowali nam gracze After Wola oraz KS Iglicy Warszawa, Od pierwszych minut tempo spotkania było bardzo dobre, a o atmosferę futbolowego święta cały czas dbał gracz gospodarzy, Paweł Fronczak, który bardzo żywiołowo motywował swoich kolegów do dobrej gry, zarówno będąc na boisku, jak i bacznie obserwując poczynania zza linii bocznej. Początek spotkania to jednak lepsza gra gości, którzy ostrzeliwali bramkę strzeżoną przez Kamila Ptaka, ale golkiper "Afterów" spisywał się bardzo dobrze i skapitulował dopiero po pięknym strzałem w okienko Mateusza Fejchera. Odpowiedź gospodarzy była skuteczna, gdyż najpierw po akcji indywidualnej i rajdzie przy linii bocznej na listę strzelców wpisał się Patryk Kępka, a następnie dobitką pod poprzeczkę popisał się Czarek Koliński. Ostatnie słowo w pierwszej odsłonie należało jednak do graczy Iglicy, kiedy to po podaniu Mateusza Fejchera piłkę do bramki, strzałem z półwoleja, posłał Patryk Cyranowski. Po zmianie stron gracze gości mieli kilka okazji do wyjścia na prowadzenie, jednak bramka rywali była jak zaczarowana. Niewykorzystane sytuacje zemściły się na nich i po podaniu Patryka Kępki oraz wykończeniu Radka Żukowskiego drugi z wymienionych graczy zdecydował się na strzał "rogalem", dzięki czemu ekipa z Woli wyszła na prowadzenie 3:2. Finałowe 10 minut spotkania było arcyciekawe, zacięte i szczerze mówiąc zastanawialiśmy się skąd gracze obu ekip mają jeszcze siłę na utrzymanie takiego tempa. Nieco szczęścia pomogło dotrzeć piłce zaadresowanej przez Kamila Ptaka do Pawła Fronczaka, ale w wykończeniu akcji nie było już przypadku, gdyż Paweł popisał się świetnym strzałem z półwoleja i było 4:2. Iglica nie odpuszczała i cały czas wierzyła w wygraną, czego efektem była akcja Maćka Krupińskiego, który przejął źle zagraną piłkę i nie dał szans Kamilowi Ptakowi. Goście postawili wszystko na jedną szalę i nieco się otworzyli w końcówce, co poskutkowało kontrą przeprowadzoną przez Kacpra Łopuszyńskiego, zakończoną celnym strzałem. Było to trafienie ustalające wynik potyczki na 5:3 i trzeba przyznać, że było to naprawdę bardzo ciekawe i pełne emocji spotkanie, a gospodarze wygrali po ciężkiej walce.

5
20:00

Crimson Boys, czyli trzecia ekipa 6 ligi podejmowali zajmujących ósmą pozycję Wiecznie Drugich. Od początku widać było, że gospodarze są na wznoszącej fali i mają chrapkę na 4 zwycięstwo z rzędu. Natomiast goście będą musieli się mocno postarać, aby zatrzymać rozpędzonych Crimsonów. Już w 2 minucie nowy nabytek Karmazynowych chłopców Kacper Urban trafił po solowej akcji w okienko i gospodarze prowadzili 1-0. Dwie minuty później będący od kilku spotkań w wyśmienitej formie strzeleckiej Piotr Zieliński po podaniu Damiana Kucharczyka poprawił na 2-0 i gospodarze układali ten mecz pod siebie. 7 minuta to bramka na 3-0 duetu Andrzej Młoński i Damian Kucharczyk. Dopiero po tych wydarzeniach goście wzięli się mocniej do odrabiania strat i trafili na 1-3. Piotr Kawka przejął piłkę przed polem karnym przeciwników i nie rozmyślając za wiele kropnął z całej siły a piłka powędrowała w okienko bramki Crimsonów. Podrażnieni straconym golem Karmazynowi ruszyli ponownie do ataku. Efektem tego była zdobyta bramka na 4-1. Po raz drugi trafił niezawodny w tym sezonie Piotr Zieliński po podaniu niezmordowanego Kacpra Urbana. Naszym zdaniem ten duet bardzo mocno namiesza w tym sezonie w 6 lidze. Chwilę później gospodarze trafili na 5-1. W tym momencie meczu dominacja gospodarzy nie podlegała dyskusji. Kawalkada gospodarzy trwała na dobre. Autorem bramki na 6-1 był ponownie Piotr Zieliński. Gospodarze przy tym wyniku trochę zwolnili tempo rozgrywania swoich akcji, co szybko wykorzystała ekipa gości. Witold Trochonowicz bez problemu przejął piłkę przed polem karnym rywali i bez zastanowienia uderzył a futbolówka wpadła w okienko bramki gospodarzy. Po tym trafieniu arbiter zakończył pierwszą połowę spotkania, a wynik brzmiał 6:2. Druga połowa to mocne ataki Wiecznie Drugich, czego efektem była szybko zdobyta bramka na 3-6. Bardzo aktywny i jak zawsze niezawodny Piotr Kawka dostał podanie od Adriana Pióro i bez problemu wykorzystał okazję. To zdarzenie podrażniło graczy w czarno-czerwonych koszulkach, którzy już dwie minuty później trafili na 7-3. Damian Kucharczyk popisał się solową akcją i bez problemu trafił do bramki rywala. Gospodarze nie przestawali atakować, ale i oponenci starali się kreować swoje akcje. Na 8-3 trafił Damian Kucharczyk po podaniu niezawodnego "Ziela". Odpowiedź rywali przyszła szybko. Na 4-8 i 5-8 trafiał duet Piotr Kawka i Witold Trochonowicz. Tego już było jednak chyba za dużo dla gospodarzy, gdyż przycisnęli ponownie mocniej i szybko trafili na 9-5. Kacper Urban wykorzystał podanie Damiana Kucharczyka i po ładnej klepce bez problemu pokonał bramkarza rywali. Arbiter miał za chwilę kończyć spotkanie, ale innego zdania był Piotr Kawka. Wiecznie Drudzy wykonywali rzut rożny, Kawka zwodem zgubił swojego obrońcę i bez problemu wpakował piłkę do siatki przeciwnika. Chwilę po tym zdarzeniu arbiter zakończył to emocjonujące spotkanie, które Crimson Boys wygrali 9-6.     

Reklama