reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
09:00

Shitable zebrali się w bardzo licznym gronie na to spotkanie i mieli jeden cel - zwycięstwo! Wszedło wyszło na mecz w bardzo wąskim zestawieniu, jedynie z jedną zmianą a mimo to po pierwszej połowie wydawało się, że chłopaki powalczą do końca o dobry wynik, a może nawet o komplet punktów. Od pierwszych minut oglądaliśmy grad goli. Naprzemiennie obie strony zdobywały po jednej bramce. Nieważne kto wychodził na prowadzenie, bo za chwilę i tak je tracił. Wiodącą postacią w szeregach Bagstar był Piotr Parol, zdobywając w pierwszej połowie wszystkie gole dla swojej ekipy. Po równej pierwszej części spotkania mamy 4:3 dla Shitable, wszystko wydaje się być sprawą otwartą, jednak w drugiej połowie ich największy atut i wiodąca postać czyli Piotrek Parol opuściła Arenę AWF, co stanowiło nie lada problem. Nic więc dziwnego, że gospodarze objęli pełną kontrolę nad spotkaniem. Strzelali bardzo dużo bramek i prowadzili grę nie dopuszczając Wszedło praktycznie do żadnych sytuacji, które mogłyby im zagrozić. Jedynego gola dającego jakiekolwiek nadzieje dla Bagstar zdobył Filip Pacholczak, wygrywając walkę fizyczną z rywalem. Lada moment kolejne bramki zdobyli zawodnicy Shitable. Warto wyróżnić tutaj przede wszystkim dwóch zawodników. Fedir Ivanchenko zdobył 7 goli i zanotował 1 asystę, a Yevheni Kovnat miał 5 asyst oraz 2 bramki. Mecz zakończył się sprawiedliwym wynikiem 12:4 dla Shitable.

2
10:00

Szósta drużyna 12 ligi Niedzielni podejmowała trzecie w tabeli Lisy Bez Polisy. Mecz rozpoczął się w leniwym tempie i obydwie ekipy grały taktycznie, szukając słabych punktów przeciwnika. Pierwszy strzał na bramkę oddała drużyna Niedzielnych i był to - niestety dla nich - strzał niecelny. Prawdopodobnie to zdarzenie mocno podrażniło zawodników ekipy przyjezdnej, gdyż od 4 minuty grali w osłabieniu. Dwóch zawodników tej drużyny otrzymało po jednej żółtej kartce i to w przeciągu 60 sekund. Gospodarcze grali więc 6 na 4 przez następne 3 minuty. Wydawać by się mogło, że lepszych okoliczności do otwarcia wyniku mieć nie można. Faktem jest że zaatakowali jak wściekłe psy, stwarzając sobie okazje do zdobycia bramki, ale mocno zwarte szyki Lisów nie pozwoliły na stratę bramki. Po powrocie ukaranych zawodników spotkanie ponownie zrobiło się bardzo wyrównane i aż do 23 minuty utrzymywał się bezbramkowy remis. Dopiero pod koniec pierwszej połowy zawodnik Niedzielnych padł faulowany w polu karnym Lisów i arbiter wskazał na wapno. Do piłki podszedł Michał Karaś i bez problemu otworzył rezultat. Chwilę później arbiter gwizdnął koniec tej części gry i Niedzielni schodzili do szatni z dorobkiem jednego gola więcej niż przeciwnicy. Druga połowa to zupełnie inny obraz gry. Huraganowe ataki jednej i drugiej drużyny zupełnie zmieniły obraz tego spotkania. Najbardziej skorzystali z takiego obrotu spraw zawodnicy ekipy przyjezdnej. W 31 minucie gracze Lisów wykonywali rzut różny. Celnie zagrana piłka przez Jacka Dąbkowskiego spadła wprost pod nogi niepilnowanego Miłosza Górskiego a ten bez problemu skorzystał z prezentu trafiając na 1-1. Niedzielni nie podłamali się takim obrotem spraw i dalej atakowali, za co szybko zostali nagrodzeni i trafili na 2-1. Bardzo aktywny Michał Karaś ładnie zagrał w uliczkę do wychodzącego w tempo Jakuba Janczyka a ten dopełnił formalności. Po straconej bramce ekipa Lisów wzięła się bardzo mocno do odrabiania. Najpierw w 41 minucie na remis 2-2 trafił duet Robert Prządka i Damian Borkowski. Pięć minut później, bo w 46 minucie na 3-2 trafił Marcin Doch po ładnym podaniu z klepki Jacka Dąbkowskiego. Swój zryw strzelecki Lisy zakończyły w 48 minucie trafiając na 4-2. Miłosz Górski przechwycił piłkę po stracie jednego z przeciwników i będąc sam na sam nie zmarnował takiej okazji. Lada moment arbiter zakończył to spotkanie. Lisy Bez Polisy po tym zwycięstwie plasują się na trzecim miejscu w 12.lidze, natomiast Niedzielni spadli na miejsce szóste.

3
11:00

Drużyna Sportano Football Club na ostatniej kolejce zdobyła swoje pierwsze trzy punkty i chcąc podtrzymać zwycięską passę musiała wygrać z liderem dwunastej ligi – Essing Gorillaz. Pierwsza połowa meczu lepiej układała się dla gospodarzy, którzy trochę nie spodziewanie (lecz jak najbardziej zasłużenie) w 7 minucie wyszli na prowadzenie. Goście na tle rywala wyglądali jakby na trochę ospałych. Dopiero druga stracona bramka zaczęła proces przebudzenia. Szybka odpowiedź zdobytym golem zmotywowała Gorillaz do lepszej i skuteczniejszej gry. Każda upływająca minuta sprawiała, że mecz robił się coraz bardziej wyrównany. Przed końcem pierwszej połowy, a dokładniej w dwóch ostatnich minutach każda z drużyn strzeliła po jednym golu. Wpierw goście doprowadzili do wyrównania, ale to gospodarze zdołali ustalić wynik do przerwy na 3:2. Druga połowa była lustrzanym odbiciem pierwszej. Essing Gorillaz dość szybko doprowadziło do remisu i trudno było przewidzieć, jak to się dalej potoczy. Dopiero ostatnie dziesięć minut wyłoniło zwycięzcę. Olek Florczuk dwukrotnie pokonał bramkarza oponentów i goście po raz pierwszy wyszli na prowadzenie. Gracze Sportano nie byli już w stanie zatrzymać rozpędzonego rywala, który powiększył swoje prowadzenie i ostatecznie wygrał różnicą trzech bramek. Sportano mimo dobrej gry nie znalazło remedium na niepokonanego Essing Gorillaz i może następne mecze sprawią, że wreszcie opuszczą strefę spadkową.

4
15:00

Mecz na szczycie 12 ligi pomiędzy drugim w tabeli FC Warsaw Wilanów i trzecim WEiTI United zapowiadał się naprawdę ciekawie, biorąc pod uwagę, że dzielił ich zaledwie jeden punkt. Faworytem byli goście, którzy w tym sezonie nie poczuli jeszcze smaku porażki, a jedyne punkty zgubili na skutek remisu z Lisami Bez Polisy. Trzy minuty od pierwszego gwizdka arbitra - tyle dokładnie potrzebowali gospodarze, by strzelić pierwszego gola. Na lewym skrzydle piłkę przejął Dominik Pietruczuk, który dokładnie zagrał ją do znajdującego się w polu karnym Karola Kowalskiego, a ten dokonał formalności. FC Warsaw Wilanów nie zwalniało tempa, a sam Kowalski jeszcze w pierwszej części spotkania zdołał skompletować hat-tricka. Po drugiej stronie barykady, tuż przed przerwą jedyną bramkę w tej odsłonie zdobył dla WEiTI United Antek Kwietniewski, ustalając wynik na 3-1. Po naradach i rozmowach motywacyjnych w przerwie przyszedł czas na zmianę połów i jak się okazało - szybką zmianę wyniku. Po wznowieniu gry worek z bramkami się rozwiązał. Zmotywowani goście szybko odrobili straty i w 29 minucie mieliśmy remis 3:3. Dwie minuty później efektownie swoją obecność na boisku zaznaczył Piotr Wdowiński, który zdobył gola na 4:3 mocnym uderzeniem z okolic środka boiska. Minutę później mamy już 4:4 za sprawą Szymona Auguścika. Wynik na styku utrzymywał się jeszcze przez dłuższy czas. W końcówce po raz drugi z połowy boiska cios zadał wybrany MVP kolejki Piotr Wdowiński, ustalając finalnie wynik na 7:4. Zwyciężając po raz kolejny niepokonana ekipa z Wilanowa potwierdza swoje aspiracje do walki o mistrzostwo. Natomiast WEiTI United spadło na piątą lokatę, chociaż podium jest na wyciągnięcie ręki. Brakuje im do niego zaledwie jednego punktu. Walka w 12 lidze zapowiada się bardzo ciekawie i już nie możemy doczekać się emocji w następnych kolejkach!

5
15:00

Drużyna gospodarzy zebrała się w bardzo licznym gronie. Zależało im na pierwszym zwycięstwie w Lidze Fanów. Drużyna gości miała jednak ten sam cel. Starcie zapowiadało się więc bardzo ciekawie i takie też było. AFC od pierwszych minut grali bardzo ofensywną piłkę, starając się przy tym nie dopuścić do niebezpiecznych ataków drużyny Ajaksu. Do pewnego momentu to wszystko funkcjonowało jak trzeba. Udało się wyjść na dwubramkowe prowadzenie, a dwukrotnie do siatki piłkę wpakował Dawid Brzoskowski. Na Ajaksie nie zrobiło to wielkiego wrażenia. Po kilku minutach udało się zdobyć bramkę kontaktową. Pierwszy strzał bramkarz Niezamocnych zdołał obronić, ale dobitki już nie. Worek z golami otworzył się, a wręcz rozerwał go Jakub Zdunek. Przed końcem pierwszej połowy strzałem na dłuższy słupek bramkę wyrównującą zdobył regularny strzelec gospodarzy Mateusz Kieryło. Po równym starciu do przerwy mamy remis 2:2. Podczas krótkiej pauzy obie drużyny zebrały się w kółku, aby omówić swoje wady i zalety oraz poprawić błędy. Długo czekaliśmy jednak na kolejne trafienia w drugiej połowie. Bramkarze bronili dobrze, dobrą prace wykonywały także bloki defensywne. W końcu to Niezamocni strzelają bramkę i wychodzą na prowadzenie. Ich pewność siebie doprowadziła jednak do straty gola niepełną minutę później. W końcówce spotkania ponownie strzela Bartek Kopacz stając się bohaterem tego spotkania, gdyż doprowadza Ajaks Warszawa do pierwszego zwycięstwa w tym sezonie!

Reklama