Sezon 2019/2020
Relacje meczowe: 10 Liga
Spotkanie FC Depserados z FC Polska Górom zakończyło się wysokim zwycięstwem gospodarzy 14:4, jednak sam wynik nie oddaje w pełni obrazu pierwszej części meczu. Przez długi czas kibice oglądali wyrównane i bardzo waleczne zawody, w których goście pokazali duże zaangażowanie oraz dobre przygotowanie. Tempo meczu nie należało do szalonych, a obie drużyny długo czekały na pierwsze trafienie, co dobrze oddawało przebieg pierwszej połowy.
FC Depserados stopniowo budowali swoją przewagę, ale zawodnicy FC Polska Górom ambitnie walczyli o każdą piłkę i nie pozwalali rywalom na pełną dominację. Do przerwy gospodarze prowadzili jedynie 2:0 i nic nie wskazywało na to, że druga połowa zamieni się w prawdziwy festiwal strzelecki.
Po zmianie stron oglądaliśmy już jednak zupełnie inne spotkanie. Drużyna prowadzona przez Amadeusza Kopacza całkowicie przejęła kontrolę nad wydarzeniami na boisku i dosłownie otworzyła worek z bramkami. FC Depserados wykorzystywali niemal każdą stworzoną sytuację, raz po raz rozbijając defensywę rywali. Z kolei po stronie gości można było odnieść wrażenie, że wraz z kolejnymi straconymi golami spadały motywacja i wiara w odrobienie strat.
Największą gwiazdą meczu bez wątpienia był Jan Szcześniak, który rozegrał absolutnie kapitalne zawody. Siedem zdobytych bramek oraz cztery asysty pokazują, jak ogromny wpływ miał na przebieg spotkania. Rywale szybko przekonali się, że pozostawienie mu choć odrobiny wolnej przestrzeni kończy się natychmiastowym zagrożeniem pod bramką.
Mimo wysokiego wyniku oba zespoły zasługują na uznanie za swoje podejście do meczu i walkę przez pełne 50 minut. Ostatecznie FC Depserados pewnie pokonali FC Polska Górom 14:4, a druga połowa na długo pozostanie w pamięci kibiców jako pokaz ofensywnej siły gospodarzy.
Fuszerka przystępowała do tego spotkania jako faworyt, chcąc wykorzystać starcie z ostatnim w tabeli Bulbez Team do poprawienia swojej sytuacji w środku stawki. Z kolei Bulbez podchodził do meczu z dużą determinacją, licząc na przełamanie i zdobycie cennych punktów.
Początek spotkania był dość spokojny i obie drużyny skupiały się głównie na zabezpieczeniu defensywy. Przez długi czas brakowało większych okazji bramkowych, jednak wraz z upływem minut mecz stawał się coraz bardziej otwarty i emocjonujący. W 21. minucie wynik otworzył Giska po podaniu Prusika, wyprowadzając Fuszerkę na prowadzenie. Bulbez odpowiedział kilka minut później - w 27. minucie po asyście Górskiego do siatki trafił Dobrosz i ponownie mieliśmy remis.
Druga połowa przyniosła znacznie więcej walki, emocji i ofensywnej gry z obu stron. W 37. minucie pięknym strzałem w lewy dolny róg popisał się Malarowski po podaniu Giski, ponownie dając prowadzenie Fuszerce. Bulbez nie zamierzał jednak odpuszczać i w 46. minucie Dobrosz pewnie wykorzystał rzut karny.
Końcówka meczu była bardzo intensywna. Chwilę po wyrównaniu Wereda ponownie wyprowadził Fuszerkę na prowadzenie, ale Bulbez do samego końca walczył o punkty. W 50. minucie Szewczyk wywalczył rzut karny, a do piłki ponownie podszedł Dobrosz, kompletując hat-tricka i ustalając wynik spotkania po niezwykle emocjonującej końcówce.
Starcie pomiędzy Gawulonem a Husarią Mokotów IV miało swój smaczek. Obie drużyny walczą bowiem o trzecie miejsce w tabeli, które daje nie tylko brązowy medal, ale również awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Stawka meczu była więc ogromna, co od pierwszego gwizdka było doskonale widać na boisku.
Spotkanie rozpoczęło się od zaciętej walki i dużej intensywności z obu stron. Żadna z ekip nie zamierzała odpuszczać, a kibice mogli oglądać twardą i wyrównaną rywalizację. W pierwszej połowie padło po jednej bramce dla każdej z drużyn. Dla Husarii Mokotów IV trafił Tomasz Hübner, natomiast odpowiedź Gawulonu nadeszła za sprawą Tomasza Maruszewskiego. Do przerwy utrzymał się remis 1:1, który zwiastował ogromne emocje po zmianie stron.
Druga połowa była już prawdziwą wymianą ciosów. Lepiej rozpoczęła ją Husaria, która zdobyła dwie szybkie bramki i objęła dwubramkowe prowadzenie. Gawulon zdołał jednak szybko zmniejszyć straty do jednej bramki, lecz chwilę później Husaria ponownie odskoczyła na dwa trafienia przewagi. Wydawało się, że goście są na dobrej drodze do zwycięstwa, jednak z każdą minutą było widać, że zaczyna brakować im sił. Bezlitośnie wykorzystali to zawodnicy Gawulonu, którzy w końcówce dali prawdziwy pokaz ofensywnej skuteczności. Najpierw kontaktową bramkę zdobył Mateusz Hopcia, następnie do wyrównania doprowadził Patryk Niemyjski. Gospodarze poszli za ciosem i kolejne trafienia dołożyli Kacper Cebula, ponownie Mateusz Hopcia oraz Daniel Sarna. W efekcie Gawulon odwrócił losy spotkania i wyszedł na prowadzenie 7:4.
Husaria zdołała odpowiedzieć jeszcze pod koniec meczu za sprawą trafienia Bartka Daniela, jednak na więcej zabrakło już czasu. Ostatecznie Gawulon zwyciężył 7:5 i dzięki temu triumfowi wskoczył na trzecie miejsce w tabeli.
Lider nie może pozwolić sobie na wpadkę, gdy wicemistrz depcze mu po piętach - a FC Górka Kazurka, walcząca o utrzymanie, nie wyglądała przed meczem na rywala gotowego sprawić sensację. Grajki i Kopacze miały tu po prostu zrobić swoje, choć ostatecznie wcale nie przyszło im to łatwo.
Mecz ruszył w spokojnym tempie. Oba zespoły przez pierwsze minuty badały się nawzajem i długo brakowało konkretnych sytuacji. Wynik otworzył Grzyb widowiskowym, finezyjnym uderzeniem z dystansu, a chwilę później Krzemiński strzałem po ziemi podwyższył na 2:0. Grajki spokojnie rozgrywały piłkę i wydawało się, że kontrolują przebieg spotkania, jednak Górka Kazurka nie zamierzała się poddawać. Kuca zdobył gola kontaktowego, a tuż przed przerwą Jędrzejak przeciął nieudane podanie bramkarza i doprowadził do wyrównania 2:2.
Po zmianie stron Grajki przejęły kontrolę w środku pola, a bramkarze po obu stronach mieli mnóstwo pracy i długo nie pozwalali rywalom na skuteczne wykończenie akcji. W końcu Nieszporek wykończył ładną akcję zespołową i ponownie wyprowadził gości na prowadzenie. Karaś szybko odpowiedział, a chwilę później Mazur dał Górce prowadzenie 4:3 i przez moment marzenie o sensacji zaczęło nabierać realnych kształtów. Krzemiński błyskawicznie rozegrał jednak rzut rożny i ponownie mieliśmy remis 4:4. Dodatkowo Dziuba obejrzał żółtą kartkę za wślizg, przez co Grajki i Kopacze przez moment musiały grać w osłabieniu. Nawet to nie zatrzymało jednak Grzyba, który w samej końcówce zdobył bramkę na 5:4.
Rzutem na taśmę, mimo gry w osłabieniu i po meczu, który miał być formalnością, trzy punkty pozostały na koncie GiK. Goście mogli odetchnąć z ulgą, a Górka Kazurka pokazała, że potrafi rywalizować z najlepszymi.
Mecz Wczorajsi - FC Po Nalewce to spotkanie dwóch sąsiadujących ze sobą w tabeli drużyn, które dzielił zaledwie jeden punkt, zapowiadało się na niezwykle zacięte i wyrównane. Jak później pokazał przebieg meczu - tylko częściowo.
Pierwsza połowa to klasyczne na szóstkach 0:0. Obie defensywy spisywały się na tyle dobrze, że bramkarze ani razu nie musieli wyjmować piłki z siatki, a futbolówka po prostu nie chciała wpadać napastnikom do bramki. Dużo lepiej z gry wyglądali jednak gospodarze. To oni dłużej utrzymywali się przy piłce i częściej dochodzili do groźnych sytuacji.
Druga odsłona przyniosła w końcu przełamanie. Zespół gospodarzy przebił się przez mur gości i zrobił to aż sześciokrotnie. Po dwa gole Krystiana Łącznego oraz Michała Krzysztofika przyniosły potrzebne przełamanie w ofensywie, a także pomogły utrzymać koncentrację pozostałym zawodnikom drużyny. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 6:0. Po pierwszej, wyrównanej i bezbramkowej połowie gospodarze w drugiej części przycisnęli na tyle mocno, że w końcu kilkukrotnie dobili się do siatki rywali i pewnie wygrali to spotkanie, zachowując przy tym czyste konto. Za taki występ należą się im ogromne gratulacje.
Gościom pozostaje natomiast szukanie punktów w trzech ostatnich kolejkach sezonu.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)