Sezon 2019/2020
Relacje meczowe: 10 Liga
Znakomite, pełne zwrotów akcji spotkanie rozegrały zespoły Husarii Mokotów i Górki Kazurki. Pierwsze minuty przyniosły szybką, dobrą grę po obu stronach, ale skuteczniejsi byli goście. Szybko objęli prowadzenie i choć chwilę później ekipa Tomka Hubnera wyrównała, zawodnicy w niebieskich trykotach ponownie odskoczyli z wynikiem. Świetnie w bramce spisywał się Jan Lewandowski, kilkukrotnie ratując swój zespół przed utratą gola.
Jeszcze przed przerwą Husaria zmniejszyła dystans i do szatni drużyny schodziły przy wyniku 2:4. Po zmianie stron w obozie gospodarzy nastąpiły dwie roszady: między słupkami stanął Jakub Myszór, a do ataku przesunął się Tomek Hubner. Początkowo nie przynosiło to efektów, lecz z czasem Husaria zaczęła odrabiać straty. W pewnym momencie było już 4:5, a następnie 5:6.
Gdy po bramce na 5:7 wydawało się, że Górka Kazurka dowiezie wynik do końca, w grę gości wkradła się nonszalancja. Kilka prostych błędów w defensywie oraz nieskuteczność pod bramką przeciwnika dały gospodarzom nową energię. Husaria najpierw wyrównała, a chwilę później wyszła na prowadzenie. Rozpaczliwe ataki przyjezdnych nic nie dały, a równo z końcowym gwizdkiem Tomek Hubner ustalił rezultat na 10:7.
Wynik z pewnością nie oddaje w pełni przebiegu meczu, ale trzeba przyznać, że doświadczenie i spryt Husarii zapewniły jej cenne trzy punkty w premierowym starciu tego sezonu.
W 10. lidze czekało nas naprawdę ciekawe spotkanie. Na boisku zmierzyły się dwa zespoły z zupełnie innym bagażem doświadczeń. FC Po Nalewce to drużyna dobrze znana w Lidze Fanów – zarówno pod względem stażu, jak i średniego wieku zawodników. Mają już swoje sukcesy, m.in. zwycięstwo w tej samej 10. lidze dwa lata temu. Desperados to natomiast całkowite przeciwieństwo – młody, ambitny zespół, który dopiero debiutuje w rozgrywkach po przejściu z Warszawskiej Ligi Osiedlowej. Większość ich zawodników to bardzo młodzi chłopcy, stawiający dopiero pierwsze kroki w seniorskiej piłce.
Mimo że Desperados przyjechali niemal bez zmian i nie w pełnym składzie, od początku wyglądali lepiej i prowadzili grę. W pewnym momencie na tablicy widniało już 5:1 i wydawało się, że czeka nas jednostronny pojedynek. Jednak doświadczenie Po Nalewce zrobiło swoje – dwa szybkie gole tuż przed przerwą sprawiły, że do szatni schodzili przy wyniku 5:3.
Druga połowa miała bardzo podobny przebieg. Desperados ponownie odskoczyli na cztery trafienia i znów wydawało się, że jest po meczu. Ale Po Nalewce nie zamierzali się poddawać – zmniejszyli stratę do minimum i mieli nawet szansę na wyrównanie. Z drugiej strony, Desperados kilkakrotnie mogli „zamknąć” spotkanie, ale marnowali dogodne sytuacje. Ostatecznie skończyło się na minimalnym zwycięstwie beniaminka, choć w przyszłości będą musieli być bardziej skuteczni i chłodni pod bramką, by uniknąć takich nerwowych końcówek.
Jeśli chodzi o indywidualności – obie drużyny miały swoich bohaterów. W FC Po Nalewce brylował doświadczony Michał Kurowski (4 gole + 1 asysta) oraz Kacper Konowrocki (2 gole + 1 asysta). Po stronie Desperados świetnie wypadł Jan Szcześniak, autor dwóch bramek i dwóch asyst – jego wpływ na grę był jednak dużo większy niż pokazują same liczby. To zawodnik, który potrafił „ciągnąć” drużynę i jeśli utrzyma ten poziom, czeka go naprawdę duża przyszłość. Kapitalnie spisał się także Sebastian Kowalczyk, który skompletował hat-tricka, popisując się kilkoma efektownymi trafieniami. Mecz przyniósł kibicom sporo emocji i pokazał charakter obu drużyn: Po Nalewce potwierdzili, że potrafią walczyć do końca, a Desperados udowodnili, że mimo debiutu w lidze, już teraz mogą namieszać i wygrywać z doświadczonymi rywalami.
Potyczka pomiędzy Bulbez Team Bemowo a Grajkami i Kopaczami była prawdziwym widowiskiem ofensywnego futbolu, które zakończyło się zwycięstwem gości 9:6. Pierwsza połowa przebiegała zdecydowanie pod dyktando Grajków – ich szybkie akcje, skuteczne podania i zimna krew pod bramką rywala sprawiły, że jeszcze przed przerwą prowadzili aż 6:1. Bulbez miał ogromne problemy w defensywie, a każdy kolejny atak przeciwnika niósł zagrożenie. Jedynym pozytywnym akcentem gospodarzy było trafienie, które pozwoliło zachować nadzieję przed drugą częścią gry.
Po zmianie stron obraz meczu zmienił się diametralnie. Gospodarze zagrali odważniej i ruszyli do odrabiania strat. Na listę strzelców wpisywali się Rafał Dobrosz i Łukasz Żendzian, a aktywna gra Leszka Zalewskiego i Szymona Golonki wniosła energię w poczynania Bulbezu. Zespół z Bemowa zdołał zmniejszyć dystans i na chwilę stworzyć wrażenie, że wielki powrót jest możliwy. Grajki i Kopacze zachowali jednak spokój i konsekwencję. Ich kluczowym zawodnikiem okazał się Kuba Dworakowski, który wielokrotnie kończył szybkie kontrataki i skompletował hattricka. Duże znaczenie miała też gra Jakuba Zarychty, odpowiedzialnego za kreowanie akcji i utrzymywanie rytmu drużyny. W końcówce to właśnie skuteczność gości przesądziła ostatecznie o ich triumfie.
Bulbez Team pokazał charakter w drugiej połowie, lecz nie zdołał odrobić zbyt dużej straty z pierwszej części gry. Grajki i Kopacze zasłużenie wywieźli komplet punktów, prezentując futbol skuteczny i dojrzały, który może dać im przewagę w dalszej rywalizacji w sezonie 2025/26.
Pierwsza kolejka nowego sezonu przyniosła kibicom prawdziwy festiwal emocji. Mecz zakończył się widowiskowym remisem 5:5 i był doskonałą ilustracją tego, że obie drużyny wchodzą w rozgrywki z różnymi historiami, ale podobnym apetytem na udany start.
Polska Górom, zmagająca się w ostatnich sezonach z bolesną serią spadków, wyszła na murawę z determinacją, by wreszcie odwrócić negatywny trend. Do przerwy gospodarze prowadzili 2:1 i wydawało się, że kontrolują wydarzenia na boisku. Duży udział miał w tym golkiper Jakub Szymkowiak, który stał się nieoczekiwanym bohaterem. Nie tylko świetnie bronił, ratując zespół w trudnych momentach, ale także zadziwił wszystkich skutecznością w ofensywie – zdobył dwie bramki i dołożył asystę. Tak wszechstronny występ sprawił, że bez wątpienia był najlepszym zawodnikiem w barwach gospodarzy.
Po zmianie stron do głosu doszedł Gawulon FC. Choć to ich pierwszy pełny sezon w Lidze Fanów, pokazali, że są drużyną ambitną i waleczną. Kluczową postacią był Kacper Pawłowski, który raz sam wpisał się na listę strzelców, a dodatkowo zanotował aż trzy asysty. Jego szybkość, dynamika i pomysłowość w grze otwierały kolegom drogę do bramki i sprawiały ogromne problemy defensywie Polski Górom. Dzięki jego aktywności Gawulon zdołał odrobić straty i w końcówce doprowadzić do emocjonującego remisu.
Ostatecznie spotkanie zakończyło się podziałem punktów, który wydaje się w pełni sprawiedliwy. Polska Górom pokazała, że potrafi walczyć i ma indywidualności zdolne do przechylenia losów meczu, ale nadal musi popracować nad stabilnością defensywy. Gawulon FC z kolei udowodnił, że świetny debiut wiosną nie był przypadkiem – są gotowi rywalizować jak równy z równym na wyższym poziomie.
W meczu 10. ligi powracająca do rozgrywek ekipa Fuszerki zmierzyła się z Wczorajszymi. Od początku gospodarze wywierali presję, mieli więcej z gry, częściej utrzymywali się przy piłce i stwarzali sobie liczne sytuacje bramkowe. Na przerwę schodzili z jednobramkową zaliczką, choć liczba niewykorzystanych okazji z pewnością mogła ich frustrować – dwa trafienia to było absolutne minimum.
Po zmianie stron zaczęło się potwierdzać piłkarskie porzekadło, że niewykorzystane sytuacje się mszczą. Wczorajsi grali skuteczniej i potrafili postawić przysłowiową „kropkę nad i”. Świetny mecz rozgrywał Jakub Erbel, który był zaangażowany w niemal każdą ofensywną akcję swojej drużyny i stał się prawdziwym liderem zespołu.
Gospodarze długo prowadzili, ale w końcówce wypuścili zwycięstwo z rąk, tracąc decydującego gola w ostatniej minucie. Trafienie na 4:3 zdobył właśnie Jakub Erbel, zapewniając Wczorajszym komplet punktów i wymarzony start rundy jesiennej. Widać, że liga letnia nie poszła w las i doświadczenie zebrane w wakacje zaprocentowało.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)