reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
16:30

Mecz pomiędzy FC Popalone Styki a Furduncio Brasil F.C. to pojedynek sąsiadów w ligowej tabeli. Obydwie drużyny do tej pory zdobyły po sześć punktów i ciężko było wskazać tutaj faworyta. Bardzo szybko wynik otworzyli zawodnicy gości, którzy już w 1 minucie wyszli na prowadzenie. Bardzo dobry początek meczu zwiastował nam dużą ilość sytuacji podbramkowych i finalnie bramek, jednak jak się później okazało, nic takiego nie miało miejsca. Po strzelonej bramce zawodnicy rodem z Brazylii bardzo mądrze bronili się, przez co ich rywale nie stwarzali sobie wielu okazji. A jak już do nich dochodzili, to doskonale spisywał się golkiper rywali lub na przeszkodzie stawał... słupek. Wcześniej doskonałą sytuację na podwyższenie prowadzenia mieli goście, ale i tym razem na przeszkodzie stanęło obramowanie bramki i na przerwę drużyny schodziły przy stanie 0:1. Druga część spotkania rozpoczęła się od żółtej kartki dla zawodnika Canarinhos, lecz rywale nie wykorzystali gry w przewadze i wynik nie ulegał zmianie. Na dziesięć minut przed końcem żółtą kartką upomniany został zawodnik Popalonych Styków i tym razem przewagę gracza wykorzystali przybysze z Ameryki Południowej, zdobywając trafienie na 2:0. Ustaliło ono końcowy rezultat. Dzięki zdobyciu całej puli Brazylijczycy odskoczyli swoim rywalom na trzy punkty w ligowej tabeli.

2
17:30

Spotkanie na szczycie 6.ligi, jakie miało miejsce na Arenie Grenady, dało nam w ten weekend sporo emocji. Gospodarze czyli Tylko Zwycięstwio, zgodnie z nazwą drużyny mieli prosty plan na to spotkanie - wygrać i podłączyć się na dobre w walkę o pozycję lidera. Goście czyli After Wola, chcieli z kolei zrobić wszystko, aby szalę zwycięstwa przechylić na swoją stronę i powiększyć swoją przewagę nad resztą stawki. Ale rzeczywistość tego dnia okazała się zupełnie inna, dużo łagodniejsza i przyjemniejsza dla gospodarzy. To właśnie oni rozpoczęli strzelanie za sprawą Grzegorza Dybcio oraz rzutu karnego, zamienionego na gola przez Mateusza Walczaka. Bezpieczne prowadzenie 2:0 prowadzący dowieźli do końca pierwszej połowy. Druga odsłona to zdecydowanie odważniejsze podejście obu drużyn i postawienie na ofensywę. Pomimo, że początkowo sporo strzałów było niecelnych, tak po chwili gospodarze znowu powiększyli swój dorobek bramkowy. W roli głównej ponownie Walczak. Drużyna After Woli dwoiła się i troiła. Zawodnicy oddali masę strzałów i zdecydowanie dłużej utrzymywali się przy piłce, ale starczyło to tylko na dwa trafienia, Abassiego i Matuszkiewicza. Dzięki temu rezultatowi ekipa Tylko Zwycięstwo podłączyła się na nowo do walki o 1 miejsce w lidze a patrząc na układ tabeli i terminarz, zapowiada nam się pełna emocji końcówka rundy na tym poziomie rozgrywkowym.

3
18:00

Spotkanie Green Lantern z Inferno Team II od początku miało wyrównany przebieg, co jest typowe dla pojedynków drużyn walczących o uniknięcie strefy spadkowej. W pierwszej połowie obie ekipy potrzebowały czasu na rozkręcenie, a jedyne trafienie zanotował Jeremi Szymański, który w 15. minucie wyprowadził drużynę Igora Patkowskiego na prowadzenie. Szymański był główną siłą ofensywną zespołu, jednak nieskuteczność pozostałych graczy sprawiła, że wynik do przerwy pozostawał otwarty. Mimo to, gra była pod kontrolą gospodarzy, lecz świetna dyspozycja bramkarza Inferno pozwoliła jego drużynie utrzymać pozytywny wynik. Po zmianie stron Jeremi Szymański ponownie trafił do siatki, zwiększając przewagę. Zawodnicy Zielonej Latarni ponownie borykali się z trudnościami przy finalizacji akcji. Przełom nastąpił jednak w 30. minucie, kiedy lider zespołu, Mikołaj Wysocki, pewnie wykorzystał rzut karny, rozpoczynając ofensywny zryw swojej drużyny. Chwilę później doprowadzili do remisu, a następnie wyszli na prowadzenie. W końcowej fazie meczu oglądaliśmy wymianę ciosów – obie drużyny skutecznie trafiały do siatki, lecz to Green Lantern, dzięki kluczowej bramce Tomasza Ciurzyńskiego na 10 minut przed końcem, przechyliło szalę zwycięstwa na swoją stronę. Zawodnicy Inferno, mimo obiecującego początku, nie byli w stanie odpowiedzieć na dobrze zorganizowaną grę przeciwnika. Wysocki, występujący jako bramkarz, dzięki swojemu doświadczeniu dyrygował defensywą, co ostatecznie pozwoliło jego drużynie na bezpieczne zakończenie spotkania a dzięki pewności z tyłu, ofensywni zawodnicy przypieczętowali mecz jeszcze kilkoma bramkami przed końcowym gwizdkiem.

4
22:00

W 6. kolejce Ligi Fanów drużyna Na2Nóżkę zmierzyła się z Virtualne Ń, rozgrywając imponujący mecz, który zakończył się ich wyraźnym zwycięstwem 9:2. Spotkanie rozpoczęło się od szybkiego trafienia Samoraja, który otworzył wynik, a wkrótce potem Sebastian Roguski podwyższył na 2:0 po celnym wyrzucie bramkarza, pokazując doskonałe wyczucie pozycji. Na 3:0 strzelił ponownie Samoraj, tym razem przy asyście Rosłanowskiego, który idealnie wyłożył mu piłkę na pustą bramkę. Pechowy samobój Bartosza Kacy z Virtualne Ń zwiększył przewagę Na2Nóżkę do czterech bramek, a chwilę później Wiktor Ślaz dołożył piątą bramkę. Virtualne Ń zdołało częściowo odpowiedzieć przed przerwą, gdy Szymon Kolasa popisał się mocnym strzałem z rzutu wolnego, zmniejszając stratę na 5:1. Druga połowa również przebiegała pod kontrolą Na2Nóżkę. Chociaż Michał Burakowski z Virtualne Ń przeprowadził indywidualny rajd zakończony pięknym golem na 6:2, gospodarze nie zwolnili tempa i kontynuowali strzelanie. Rosłanowski, który miał już na koncie 2 asysty, ustalił wynik meczu na 9:2, pieczętując wysokie zwycięstwo swojej drużyny. Na2Nóżkę zaprezentowało solidną i ofensywną grę, która pozwoliła im wyjść z tego spotkania z trzema punktami i umocnić się w czołówce tabeli. Virtualne Ń, mimo starań, nie byli w stanie zatrzymać rozpędzonych faworytów.

5
22:00

Po pięciu seriach gier w rozgrywkach 6 ligi, sytuacja w tabeli wyraźnie przemawiała na korzyść ekipy Arkadiusza Trwogi. Gospodarze niedzielnego meczu natomiast musieli wznieść się na swoje piłkarskie wyżyny, aby powstrzymać rozpędzony zespół sympatyków londyńskiego Arsenalu. Tym samym przed Oldboys Derby zapowiadało się niezwykle wymagające starcie. Pierwsza połowa tego meczu upłynęła na wzajemnym badaniu i nieśmiałych próbach przejęcia inicjatywy. Niestety dla postronnego obserwatora w tej części zabrakło bramek. Nie obyło się oczywiście bez prób ich zdobycia. Mimo tego na przerwę obydwie ekipy skierowały się przy wyniku 0:0. Po zmianie stron gra zdecydowanie nabrała kolorytu, co bezpośrednio przełożyło się na wynik. Pierwsi do głosu doszli goście, którzy po podaniu z rzutu wolnego wykonywanego przez Wiktora Ziółkowskiego zdobyli bramkę. Autorem trafienia był Patryk Liszewski. Niestety dla nich okres radości został przerwany żółtą kartą, którą obejrzał jeden z Kanonierów. W odpowiedzi na tak korzystną sytuację Oldboysi z osiedla Derby zdobyli bramkę, grając w przewadze. Na boiskowe wydarzenia perfekcyjnie zareagowali rywale, ponownie wychodząc na prowadzenie. Tym razem jednak postawa defensywna Warsaw Gunners FC zaważyła o dalszym przebiegu meczu. Gospodarze najpierw strzelili na 2:2, by później sensacyjnie wyjść na prowadzenie. Ale i oni długo nie cieszyli się z takiego stanu rzeczy. Goście w samej końcówce zdobyli gola, którzy zamknął wynik rywalizacji w stosunku 3:3.

Reklama