USUŃ NA 24H
MENU LIGOWE
POZIOMY ROZGRYWEK
AKTUALNOŚCI
ROZGRYWKI
STATYSTYKI
FUTBOL.TV
TURNIEJE
WYWIADY
PUCHAR LIGI
GALERIA
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
Menu podręczne
Menu podręczne - Ekstraklasa
Relacje meczowe: Ekstraklasa
2024-06-09 - Niedziela
Kolejka 18
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
17:00
( 5 : 3 )
7 : 10
Raport

     

W spotkaniu o przysłowiową pietruszkę, Alpan pewny 4 miejsca podejmował grającą w kratkę ekipę Kebavity. Zespół gości nie spisuje się w tym sezonie na miarę swoich umiejętności. Problemy kadrowe sprawiły, że drużyna ta znalazła się w drugiej połowie tabeli, co z pewnością dla menadżera zespołu Buraka Cana stanowi rozczarowanie. W pierwszych minutach spotkania drużyny grały dość radosny, ale dobry dla postronnego widza futbol, który okraszony był sporą ilością bramek. Zawodnicy grali bez żadnej presji i mecz był naprawdę otwartym widowiskiem. Do wyniku 3:3 spotkanie było wyrównane, sytuacja natomiast zmieniła się w końcowych minutach pierwszej połowy, gdzie zdecydowaną inicjatywę mieli gospodarze. Najpierw bardzo mocnym i precyzyjnym strzałem po ziemi popisał się Ireneusz Zygartowicz, by po chwili ten sam zawodnik po przejęciu piłki podwyższył rezultat na 5:3 dla Alpanu. Taki wynik utrzymał się do końca tej części meczu. Początek drugiej połowy należał do zawodników Kebavity. Goście szybko złapali kontakt na 5:4, co prawda Alpan zdołał jeszcze odpowiedzieć bramką Przemka Wycecha, jednak od tego momentu ich gra się zupełnie posypała. Widać było zmęczenie, a wąska ławka rezerwowych nie pomagała. Przegrywający zaczęli odrabiać straty a następnie widząc, w jakiej formie kondycyjnej jest rywal, nie zatrzymywali się i ruszali po kolejne trafienia. Z bardzo dobrej strony w tej części spotkania pokazał się Azamat Qutpiddinov, który zaledwie w kilka minut zdobył 3 bramki. Śmiało można powiedzieć, że były to kluczowe fragmenty dla losów pojedynku. Goście do końca meczu nie oddali już prowadzenia, wygrywając spotkanie 7:10. Obu zespołom należą się gratulacje za cały ciężki sezon i życzymy im, by w najbliższych tygodniach zebrały siły, przed kolejną kampanią na boiskach warszawskiego AWFu.

2
18:00
( 0 : 4 )
3 : 5
Raport

     

Mecz Ekstraklasy pomiędzy TURem Ochota, a zespołem Warsaw Bandziors zapowiadał się na pojedynek, który miał toczyć się w spokojnym tempie, gdyż oba zespoły przed meczem były pewne swoich miejsc w tabeli. TUR stawił się na to spotkanie w bardzo wąskim – 7-osobowym składzie. Z kolei piłkarze zespołu gości nie zamierzali odpuszczać i zobaczyliśmy na boisku aż 11 graczy. Pierwsza połowa należała w całej rozciągłości do Bandziorów, którzy raz po raz nacierali na bramkę zespołu z Ochoty. Jako pierwszy Pawła Wysockiego pokonał Maciej Bandurow, który wykorzystał bardzo dobre podanie Michała Bogusza. Chwilę później obejrzeliśmy dublet w wykonaniu Marcina Wilka, który wyprowadził swój zespół na trzybramkowe prowadzenie. TUR próbował rozgrywać piłkę od linii obrony, a bardzo aktywny jak zawsze był Rafał Polakowski, jednakże próby te były zatrzymywane przez szczelną defensywę Bandziorów. Tuż przed przerwą Maciej Kiełpsz pokonał Pawła Wysockiego i na odpoczynek schodziliśmy przy stanie 0:4. Druga połowa wyglądała już trochę inaczej, a wszystko zaczęło się od rzutu karnego, który na bramkę został zamieniony przez bramkarza TURa. Przegrywający zaczęli przeprowadzać coraz lepsze akcje, ale nadziali się na skuteczną kontrę w wykonaniu Krzysztofa Niedziółki. Przed końcem meczu gole strzelili jeszcze Kamil Rosik i Rafał Polakowski, którzy ustalili wynik na 3:5. TUR spokojnie mógł się szykować na Puchar Ligi Fanów, a Bandziory niestety spadają z ligi, chociaż trzeba przyznać, że z Ekstraklasą pożegnali się honorowo.

3
20:00
     

W Ekstraklasie wszystko rozstrzygnęło się już w zeszłym tygodniu. Choć kurz po emocjach walki o mistrzostwo zdążył już opaść i eXc Mobile Ochota ostatnią kolejkę mogło rozegrać na totalnym luzie, o tyle Explo wciąż musiało powalczyć o utrzymanie. Pojemna Halina zupełnie odpuściła końcówkę sezonu, więc ekipie Łukasza Dziewickiego pozostało wygrać mecz ze świeżo upieczonym wicemistrzem, aby pozostać na najwyższym poziomie rozgrywek. Sztuka niełatwa, ale goście nieco uprościli sprawę przychodząc raczej rezerwowym składem. W gruncie rzeczy był to mecz bez większej historii i emocji, gdzie obie ekipy postawiły na przysłowiowy „futbol na tak”. Zawodnicy wyraźnie odpuścili twardą walkę na rzecz otwartej gry, jakby bali się, aby w ostatnim meczu sezonu nie doznać głupiej kontuzji. Skupili się za to na podreperowaniu statystyk indywidualnych, bo gole padały niemal hurtowo i spotkanie skończyło się bardzo wymownym wynikiem 14:12. Explo rzutem na taśmę zagwarantowało sobie pozostanie w Ekstraklasie i w przyszłym sezonie obie ekipy znów będą mogły ze sobą powalczyć na najwyższym poziomie naszych rozgrywek.

4
21:00
( 2 : 2 )
5 : 2
Raport

     

Spotkanie Otamanów z Esportivo nie miało większego znaczenia w kontekście układu tabeli, ale obie ekipy chciały zwycięstwem zakończyć sezon. Gospodarze wiedząc, że mają brązowe medale nie wystawili najmocniejszego składu i kilku zawodników zrobiło sobie wolne dopingując zza linii bocznej swoich kolegów. Goście również nie dysponowali graczami, którzy w tej rundzie regularnie przychodzili na mecze, ale skład jaki miał Eryk Zieliński dawał nadzieje na wyrównane starcie. Od pierwszych minut ekipa z Ukrainy przeważała, lecz rywale mądrze się bronili i czekali na swoje okazje. Pierwsza połowa niezwykle wyrównana, gdzie na bramki Otamanów odpowiedział Ali Soudi i po 25 minutach gry był remis 2:2. Po zmianie stron gospodarze długo nie mogli sforsować dobrej defensywy przeciwników, ale w końcu się udało. Goście nie mając nic do stracenia, rzucili się by odrabiać straty, lecz świetnie w bramce spisywał się Oleg Bortnik, kilka razy ratując swój zespół przed utratą bramki. Końcówka należała do gospodarzy, którzy odskoczyli z wynikiem a bramkę ustalającą wynik meczu strzelił Dmytro Solomiichuk, który kapitalnie z połowy boiska zaskoczył golkipera Esportivo i tym samym przypieczętował zwycięstwo swojego zespołu 5:2. Otamany w piątek odbiorą brązowe medale. Esportivo zaś spada z ligi, ale szkoda by było, żeby tacy gracze jacy biegali w barwach tego zespołu na wiosnę nie zagrali w naszych rozgrywkach w kolejnej kampanii.

Reklama