reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
3
14:00

Większość spotkań 11. kolejki w 15. lidze była klasycznymi starciami pomiędzy górą a dołem tabeli, a więc wszystkie światła reflektorów skierowały się w stronę potyczki Szeregu z Green Teamem. Mecz ten zdecydowanie nas nie zawiódł - były akcje, były wspaniałe gole, były parady bramkarskie.

I to właśnie od kilku świetnych interwencji zarówno Sebastiana Durańskiego, jak i Jana Wosińskiego rozpoczęło się to spotkanie. Żadna ze stron stosunkowo długo nie potrafiła przełamać szyków defensywnych swoich przeciwników i dopiero w 9. minucie Jakub Gazda dał płaskim strzałem prowadzenie ekipie SH. Nie trzeba było długo czekać na reakcję ze strony gości, bowiem mocnym uderzeniem z dalszej odległości popisał się specjalista w swoim fachu, Piotr Waszczuk. Lepszy okres gry Green Team przekuwał w realne zagrożenie pod bramką rywali, lecz Wosiński robił, co mógł, by trzymać przy życiu swoich kolegów z drużyny. To samo można było powiedzieć o Durańskim, który świetnie wyczuwał intencje strzelających rywali przy naprawdę dogodnych okazjach.

Dobre dziesięć minut naprzemiennych przechwytów, niecelnych strzałów, obijania słupków i poprzeczek oraz rosnącej niedokładności przerwał w końcu Grzegorz Świercz, który po otrzymaniu futbolówki na prawym skrzydle uderzył zza zasłony po długim rogu. Można dojść do wniosku, że tę wojnę nerwów w pierwszej odsłonie wygrał zespół gości, gdyż po zmianie stron Zieloni dobitnie pokazali, że zajmowane przez nich drugi stopień podium nie jest dziełem przypadku. Na 1:3 trafił sprowadzony zimą Paweł Ponieważ, a potem dublet skompletował Waszczuk. Dystans bramkowy zdołał zmniejszyć Gazda po podaniu Jakuba Wojno, lecz samobój Moczulskiego i piękne dośrodkowanie z głębi pola autorstwa Walczaka, wprost na głowę Świercza, pogrzebały nadzieje Szeregu na pozytywny rezultat.

Dzieła zniszczenia dopełnił kolejnym dubletem Waszczuk i tym samym „odroczył” medalowe zapędy gospodarzy przynajmniej do następnej kolejki. Seria aż pięciu zwycięstw z rzędu to wyraźny sygnał, że historycznie pierwsze dla Green Teamu medale mogą wkrótce stać się faktem.

Reklama