reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
14:00

Husaria Mokotów IV, przełamawszy przed tygodniem serię niepowodzeń, liczyła na kontynuację dobrej passy. Po drugiej stronie boiska stanęli jednak młodzi i niezwykle dynamiczni FC Depserados, którzy z całą pewnością są jedną z rewelacji bieżącego sezonu na poziomie 10. ligi.

Goście od pierwszych minut narzucili szybkie tempo i błyskawicznie zostali za to wynagrodzeni. Już po dziesięciu minutach prowadzili 3:0 po trafieniu Piotrka Ziembickiego i dwóch golach Jana Forysia. Husaria odpowiedziała golem Piotra Gwoździa, jednak radość nie trwała długo. W krótkim, pełnym chaosu fragmencie gry gospodarze stracili aż pięć kolejnych bramek, co praktycznie ustawiło przebieg spotkania. Mimo tak trudnej sytuacji Husaria nie zamierzała odpuszczać. Walka o każdą piłkę przyniosła efekty i jeszcze przed przerwą udało im się zmniejszyć straty. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 8:3 dla FC Depserados.

Po zmianie stron goście ponownie jako pierwsi znaleźli drogę do siatki, podwyższając prowadzenie. Husaria jednak grała ambitnie do samego końca, stopniowo odrabiając część strat i prezentując ofensywny styl. Choć druga połowa była zdecydowanie bardziej wyrównana, przewagi wypracowanej przez Depserados w pierwszej części meczu nie udało się już zniwelować.

Spotkanie zakończyło się wynikiem 11:8 dla FC Depserados. Husaria może czuć niedosyt, zwłaszcza z powodu krótkiego momentu dekoncentracji, który kosztował ją kilka szybkich bramek. Gdyby nie ten fragment gry, losy meczu mogły potoczyć się zupełnie inaczej. Zawodnicy FC Depserados potwierdzili jednak, że nieprzypadkowo uchodzą za jedną z najbardziej niebezpiecznych drużyn w lidze.

2
17:00

To było starcie dwóch drużyn z samego dołu tabeli i dla obu miało duże znaczenie. Bulbez bardzo potrzebował punktów, a Górka Kazurka próbowała utrzymać się nad kreską. Dodatkowy smaczek - zderzenie doświadczenia gospodarzy z młodością gości.

Początek należał zdecydowanie do Górki. Michał Mazur otworzył wynik, a chwilę później Michał Majcherek dorzucił drugiego gola. Ten duet praktycznie ciągnął ofensywę gości przez cały mecz i od razu zaznaczył swoją obecność. Gospodarze potrzebowali czasu, by wejść w spotkanie. W 15. minucie Rafał Dobrosz trafił na 1:2, a tuż przed przerwą ponownie wpakował piłkę do siatki, doprowadzając do stanu 2:2. Wynik jak najbardziej oddający przebieg gry - fragmenty dobre z jednej i drugiej strony, bez wyraźnej dominacji.

Druga połowa zaczęła się podobnie do pierwszej. Górka znów szybciej złapała rytm i dzięki trafieniu Kamila Grudzińskiego wróciła na prowadzenie. Bulbez odpowiedział, ale tylko na chwilę, gdyż goście szybko dorzucili kolejne trafienie. A potem zrobiło się już naprawdę komfortowo dla Górki. Mazur i Majcherek dołożyli następne gole i na dziesięć minut przed końcem było 3:6. Wydawało się, że goście spokojnie dowiozą wynik.

Wtedy zaczęło się trochę nerwów. Bramkarz Górki, Jan Lewandowski, który przez większość meczu prezentował się pewnie i dużo dawał drużynie ustawianiem oraz podpowiedziami, miał kilka słabszych momentów. Bulbez to wykorzystał. Dobrosz znów trafił, kompletując hat-tricka, i zrobiło się tylko 5:6. Górka poczuła presję, bo jedna bramka dzieliła gospodarzy od remisu.

Prowadzący jednak wytrzymali. W końcówce Mikołaj Mogilnicki spokojnie wykończył akcję na 5:7, zamykając całe spotkanie. Dla Górki to bardzo ważne trzy punkty, bo dzięki nim utrzymuje się nad strefą spadkową. Natomiast ekipa z Bemowa walczyła, miała swoje momenty, ale znów zabrakło jej wykończenia w kluczowych fragmentach.

3
18:00

Mecz, który zapowiadał się na jedno z ciekawszych starć kolejki, od samego początku układał się pod dyktando gospodarzy. Grajki i Kopacze weszli w to spotkanie z ogromną energią, determinacją i odwagą, która błyskawicznie przełożyła się na wydarzenia boiskowe. Już pierwsze minuty pokazały, że mają w sobie więcej głodu, więcej agresji i zwyczajnie więcej intensywności.

Wysokie doskoki oraz świetnie zsynchronizowany pressing nie pozwalały Gawulonowi nabrać rozpędu. Goście, którzy zwykle dobrze czują się w grze z piłką, tym razem byli stale zmuszani do oddawania jej w niekomfortowych sytuacjach. Brakowało im czasu, przestrzeni i swobody w rozegraniu - efekt perfekcyjnie zorganizowanej pracy gospodarzy.

W ofensywie Grajki i Kopacze grali odważnie i bez kompromisów. Dynamiczne przejścia, szybkie wymiany podań oraz umiejętność napędzania ataku po każdym przechwycie dały bramki, które już w pierwszej połowie ustawiły ten mecz. Do przerwy było 4:1, a sama gra jasno wskazywała, że to gospodarze kontrolują wydarzenia i mają mecz w swoich rękach.

Po zmianie stron Gawulon próbował jeszcze wrócić do gry. Kilka fragmentów wyglądało naprawdę obiecująco, a momentami goście potrafili skrócić dystans. Jednak za każdym razem, gdy pojawiała się nadzieja na odwrócenie losów meczu, gospodarze odpowiadali błyskawicznie. Czy to kontrą, czy konsekwentnym pressingiem.

Dla Gawulonu to bardzo cenna lekcja. Jeśli chcą regularnie rywalizować z topowymi drużynami, muszą podnieść poziom intensywności, odwagi w rozegraniu i jakości doskoku. Klasowe ekipy nie wybaczają momentów zawahania, a ten mecz pokazał to jak w pigułce. Dla Grajków i Kopaczy to z kolei potwierdzenie, że ich styl i wysokie tempo potrafią złamać nawet silnego przeciwnika.

4
19:00

W niedzielę zmierzyły się zespoły z dolnej części tabeli 10. ligi - FC Polska Górom oraz FC Wczorajsi. Górą z tego starcia wyszli gospodarze, odnosząc zwycięstwo 9:6. Był to mecz pełen zwrotów akcji i niespodziewanych sytuacji, w którym każda z drużyn miała swoje lepsze i gorsze momenty.

Lepiej w mecz weszli gospodarze, obejmując prowadzenie 2:0, lecz chwilowe rozluźnienie sprawiło, że goście błyskawicznie odrobili straty, i co więcej sami wyszli na prowadzenie 3:2. Schodzili na przerwę z jednobramkową zaliczką, ale umówmy się, że w szóstkach taka przewaga to żadna przewaga.

Udowodnili to dobitnie gracze gospodarzy, którzy po 25 minutach gry ruszyli do zaciekłych ataków i wyraźnie dostali wiatru w żagle. Grali odważniej, szybciej i co najważniejsze - znacznie skuteczniej, czego efektem była seria trafień. Cała druga połowa przebiegała pod ich dyktando; wypracowali sobie trzybramkową przewagę i już jej nie oddali.

Ostatecznie prowadzący odnieśli w pełni zasłużone zwycięstwo - po trudnej pierwszej połowie potrafili się podnieść i wygrać to starcie.

5
21:00

To spotkanie od początku miało swoje dodatkowe tło. Trudne warunki, mokra murawa i śliska piłka sprawiały, że każdy kontakt i każdy błąd mógł mieć ogromne znaczenie. Mimo to obie drużyny od pierwszej minuty narzuciły wysokie tempo, a mecz szybko przerodził się w wyrównaną i fizyczną rywalizację, w której nikt nie zamierzał odpuszczać.

Jako pierwsi na prowadzenie wyszli gospodarze. Fuszerka wykorzystała zamieszanie w polu karnym, a szybka dobitka po sytuacyjnej piłce dała im zasłużone 1:0. Goście jednak szybko odpowiedzieli. Kilka minut później wyrównali po pięknie wykonanym rzucie wolnym Łukasza Gaby, który idealnie przymierzył obok muru, zostawiając bramkarza bez szans. W trudnych warunkach Fuszerka potrafiła znaleźć sposób na ponowne wyjście na prowadzenie. Po dobrze wyprowadzonym ataku wykorzystali sytuację sam na sam i ustalili wynik na 2:1. Gdy wydawało się, że dowiozą korzystny rezultat do przerwy, zostali ukarani błyskawiczną kontrą. Szybkie przejście gości zakończyło się bramką na 2:2, która dodała emocji całej rywalizacji.

Druga połowa była równie wyrównana jak pierwsza - dużo walki, dużo biegania i liczne starcia w środku pola. Obie drużyny szukały swoich momentów, ale długo żadna nie potrafiła przełamać impasu. Decydujące okazały się trzy minuty między 34. a 37., kiedy Fuszerka przeprowadziła dwa skuteczne ataki i wyszła na dwubramkowe prowadzenie 4:2. W tak wyrównanym meczu była to przewaga ogromnej wagi. Goście walczyli do samego końca, a ich determinacja przyniosła bramkę kontaktową w ostatniej akcji spotkania. Na więcej jednak nie pozwolił czas ani dobre ustawienie gospodarzy.

Ostatecznie Fuszerka wygrywa 4:3 i pozostaje realnie w walce o podium w jesiennej części rozgrywek. Było to zwycięstwo ciężkie, wywalczone i okupione dużym wysiłkiem, ale w pełni zasłużone.

Reklama