Sezon Lato 2023
Relacje meczowe: 3 Liga
Do momentu bezpośredniego starcia, zespoły FC Torpedo i Hiszpańskiego Galeonu były niepokonane. To powodowało, że liczyliśmy w ich konfrontacji na zacięte widowisko, które swojego zwycięzcy nie pozna zbyt szybko. I początkowo wszystko na to wskazywało. Mecz był naprawdę wyrównany, trudno było przewidzieć, kto wyrobi sobie jakąkolwiek przewagę, ale z czasem przebieg spotkania zaczął się zmieniać. Z perspektywy FC Torpedo – niestety na ich niekorzyść. W dodatku ten zespół dopadł pech, bo pierwszą bramkę stracili po dość łatwym strzale rywala, z którym nie poradził sobie ich bramkarz. I mimo, że udało im się wyrównać, to lada moment… strzelili sobie gola samobójczego. Od niego zaczęło się całe zło. Rywal wykorzystał słabszy moment Torpedo, dołożył przed przerwą jeszcze dwie bramki i mecz zrobił się dość jednostronny. Ekipa z Ukrainy zgubiła pewność siebie, na początku drugiej połowy straciła jeszcze kilka bramek i w pewnym momencie mieliśmy wynik 1:7. Nie pozostawiał on żadnych złudzeń, że tutaj może się cokolwiek zmienić. Dopiero w końcówce, gdy sprawa trzech punktów była już rozstrzygnięta, podopieczni Andrija Barana zaczęli grać trochę odważniej i aż szkoda, że w ten sposób nie prezentowali się od pierwszej minuty. Niezła gra w finałowych fragmentach pozwoliła trochę przypudrować wynik, który ostatecznie stanął na 5:9. Hiszpański Galeon wykazał się tutaj większą skutecznością i był przede wszystkim bardziej konkretny. Szkoda tylko, że sukces okupił kontuzją dwóch graczy. Konkretów brakowało za to ich rywalom, co FC Torpedo przypłaciło pierwszą porażką w sezonie. I jeśli to ma być ich ostatnia wpadka w tej edycji, to jakość ich gry w następnych seriach musi pójść zdecydowanie w górę.
W parze Legion vs KS Centrum nie mieliśmy wielkich rozterek, by wskazać faworyta. Ekipa z Ukrainy jak na razie pokonywała wszystkich jak tylko chciała, w dwóch dotychczasowych spotkaniach zdobywała średnio ponad 10 goli na mecz i nie zapowiadało się, by KS Centrum był zespołem, który jest w stanie włożyć kij w szprychy tej dobrze funkcjonującej maszyny. Jak widać po wyniku – zaskoczenia nie ma. Legion rozbił swoich rywali aż 14:3, ale wynik jest tutaj trochę mylący. Bo do pewnego momentu to wcale nie było jednostronne spotkanie. Oczywiście – to Legion był głównie przy piłce, jednak rywale nie dawali się stłamsić i chociaż dość szybko musieli odrabiać dwubramkowe straty, to po żółtej kartce dla Vladyslava Barabasha zdołali zmniejszyć straty i mieli swój dobry moment. Ale gdy siły się wyrównały, to faworyci ponownie odjechali. Przy stanie 4:1 kolejny dobry fragment w wykonaniu Centrum, dwa gole z rzędu i gdy wydaje się, że zapowiada nam się ciekawa druga połowa, to w końcówce pierwszej Legion inkasuje dwa trafienia i znów buduje sobie przewagę. Przegrywający chyba przestali wtedy wierzyć, że coś mogą jeszcze tutaj zdziałać i o drugiej odsłonie tego spotkania muszą jak najszybciej zapomnieć, bo przegrali ją w stosunku 0:8, a cały mecz 3:14. Goli na swoim koncie mogli mieć więcej, ale w wielu dość prostych sytuacjach zawodziła ich skuteczność. Ale dalecy jesteśmy od tego, by ich ganić. Zrobili co mogli, rywal jest po prostu trochę z innej półki, ale to co nie wystarczyło na Legion, na wiele innych ekip powinno wystarczyć, dlatego worek z punktami niedługo powinien się otworzyć. Co do Legionu, to na razie bawi się w tej lidze i chyba można żałować, że nie gra jednak o klasę wyżej. Bo wówczas miałby więcej meczów, gdzie musiałby się trochę wysilić, a to zawsze dobrze wpływa na poprawę własnych umiejętności. No ale "jest jak jest" i chyba jest tylko kwestią czasu, gdy ten zespół zapewni sobie mistrzostwo 3.ligi. Bo na ten moment nie widzimy nikogo, kto mógłby im „podskoczyć”.
Początek sezonu w wykonaniu WEiTI United nie był rewelacyjny. Mecz z teoretycznie słabszą ekipą AFC Niezamocni był więc szansą na przełamanie się i zdobycie trzech punktów. Gospodarze powoli, ale skutecznie budowali przewagę i w 7 minucie wyszli na prowadzenie po golu Szymona Auguścika. Chwilę później Jakub Kałuski obejrzał żółty kartonik i WEiTI musiało grać w osłabieniu, ale Niezamocni nie wykorzystali przewagi liczebnej. W 15 minucie gospodarze dostali prezent w postaci rzutu wolnego, a piłka po strzale Antka Kwietniewskiego dość niespodziewanie przebiła się przez mur i wpadła do bramki. Po chwili Jakub Kałuski zrehabilitował się po żółtym kartoniku i wykorzystując podanie Szymona Auguścika wyprowadził swoją ekipę na prowadzenie 3:0. W 22 minucie kuriozalny błąd popełnił golkiper gości, dając WEiTI rzutu wolny pośredni w polu karnym, ale ekipa Kazimierza Lipskiego fatalnie przekombinowała rozegranie piłki i nie wykorzystała okazji do podwyższenia. Mimo to gospodarze wciąż byli w natarciu i jeszcze przed gwizdkiem Jakub Kałuski zdobył drugiego gola wykorzystując ogromne zamieszanie pod bramką przeciwnika, ale moment nieuwagi wystarczył, żeby Niezamocni zapakowali gola do szatni. Początek drugiej połowy zwiastował wzrost emocji, bo momentalnie drugiego goli zdobyli goście i Dawid Brzoskowski dał sygnał kolegom, że przewaga gospodarzy wcale nie jest nie do odrobienia. WEiTI wyraźnie poczuło presję, ale w 36 minucie kapitan Niezamocnych obejrzał żółty kartonik, a swoje drugie trafienie z rzutu wolnego zaliczył Antek Kwietniewski. Nie mając nic do stracenia goście rzucili wszystkie siły do ataku i zepchnęli gospodarzy do obrony, a w 42 minucie ładnym strzałem z woleja popisał się Dawid Brzoskowski i zdobył gola na 5:3. Był to jednak ostatni pokaz siły ze strony ekipy przyjezdnej i WEiTI dowiozło korzystny wynik do końca, zgarniając cenne trzy punkty.
Emocjonującym widowiskiem było spotkanie drugiego w tabeli Bejernu z zajmującym miejsce za strefą spadkową BRD Dynamit. Złe decyzje przy podaniach bramkarza gości wykorzystali w dwie minuty, a konkretnie uczynili to Filip Pławiak i Tomasz Skórka zadając dwa ciosy swoim rywalom. Walka w środku boiska była zacięta, a nie raz skutkowało to odgwizdywaniem przewinienia przez arbitra. Dwie minuty przed końcem pierwszej części meczu trzecią bramkę dla Bejernu zdobył ponownie Pławiak po podaniu Kamila Świtaja. Po przerwie gospodarze nie zwolnili tempa i już 2 minuty po wznowieniu na listę strzelców wpisał się Mateusz Załeński przy asyście Pławiaka. W 30 minucie goście złapali kontakt z rywalami po wykorzystanym rzucie karnym przez Adriana Kloskowskiego, który wcześniej został ukarany żółtą kartką za wymianę zdań z arbitrem. Bramka kontaktował nie pobudziła jednak do walki gości i cały czas przy piłce byli zawodnicy Bejernu. W 39 minucie piątą bramkę dla gospodarzy strzelił dzięki pomocy Pławiaka, Kuba Gierszał. Po chwili przewagę zwiększył Skórka. Pięć minut przed końcem spotkania drugą bramkę dla BRD zanotował Adam Wojciechowski po podaniu ze skrzydła, którego autorem był Mateusz Adamiec. Końcówka meczu to już walka z kondycją w defensywie gości co wykorzystywali skutecznie zawodnicy Bejernu. Dwie dodatkowe bramki dla gospodarzy strzelili Pławiak i Gierszał, a Bejern dalej zajmuje drugie miejsce w tabeli trzeciej ligi.
W trzeciej kolejce Letniej Ligi Fanów ekipa WKS Bęgal podejmowała Gentelman Warsaw Team. Drużyna Dżentelmenów na pewno liczyła na przełamanie i pierwsze punkty w sezonie, natomiast Bęgal walczył o zbliżenie się do strefy medalowej. Początek spotkania to dość wyrównana gra i nieudane próby zagrożenia bramki rywali. Taki obraz gry mogliśmy oglądać do 10 minuty meczu, kiedy to podaniu Szymona Zaperta bramkę strzałem z dystansu zdobył Szymon Piątek. Nazwisko zobowiązuje i po bramce mogliśmy zaobserwować cieszynkę Szymona, w której „odpalił rewolwery” niczym Krzysztof Piątek. Goście po straconej bramce cofnęli się do obrony i szukali swoich szans w kontrataku. Niestety ich plan na dokończenie pierwszej połowy się nie powiódł i na przerwę schodzili z wynikiem 0:1. Po zmianie stron swoje aspiracje do zwycięstwa potwierdzili gospodarze. Parę chwil po rozpoczęciu finałowej odsłony Piątek wykorzystał błąd w rozegraniu piłki zawodników Gentelman Warsaw Team i zdobył swoją drugą bramkę. WKS Bęgal przejął inicjatywę w meczu i starał się podwyższyć wynik, w czym skutecznie przeszkadzał im bramkarz gości. Jakub Augustyniak popisał się w tym meczu kilkoma bardzo dobrymi interwencjami, a najważniejszą z nich zaliczył w końcówce, broniąc uderzenie z rzutu karnego. Dżentelmeni zaliczają kolejną porażkę i po trzeciej kolejce zajmują ostatnią lokatę w tabeli. WKS Bęgal zwyciężając melduje się tuż za podium i na pewno będzie chciał włączyć się w walkę o medale.







)
)
)
)
)
)
)
)