Sezon 2013/2014
Relacje meczowe: Ekstraklasa
W spotkaniu zaległej 5. kolejki najwyższego szczebla rozgrywek Ligi Fanów zmierzyły się drużyny EXC Mobile Ochota oraz FC Impuls UA. Początek meczu był bardzo wyrównany, ponieważ obie ekipy od pierwszych minut ruszyły do ataku, szukając szybkiego otwarcia wyniku. Pomimo kilku groźnych sytuacji z obu stron, przez dłuższy czas nie oglądaliśmy bramek, głównie dzięki świetnym interwencjom bramkarza Impulsu, Volodymyra Slobozheniuka, który kilkukrotnie ratował swój zespół przed stratą gola.
Z czasem jednak coraz wyraźniejszą przewagę zaczęli zyskiwać zawodnicy EXC. Na pięć minut przed końcem pierwszej połowy wynik meczu otworzył Mateusz Łysik, który mocnym strzałem z dystansu wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. To trafienie wyraźnie dodało im skrzydeł, ponieważ tuż przed przerwą dwa kolejne gole dołożył Kacper Cetlin, ustalając rezultat pierwszej części spotkania na 3:0.
Druga połowa rozpoczęła się od kolejnych trafień ze strony EXC. Tym razem nie musieliśmy długo czekać na bramki. Już chwilę po wznowieniu gry Miłosz Nowakowski wykorzystał wysoki pressing, przejął piłkę w polu karnym i podwyższył prowadzenie. Niespełna kilka minut później na listę strzelców wpisał się także Dawid Brewczyński, zdobywając gola na 5:0. Pomimo wysokiego prowadzenia rywali, zespół Impulsu nie złożył broni i walczył ambitnie do końca, co przyniosło efekt w postaci trzech zdobytych bramek. Jednak tego wieczoru to EXC Mobile, po ostatnich sukcesach na arenie międzynarodowej, potwierdziło swoją znakomitą formę również w rozgrywkach ligowych.
Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 6:3 dla faworytów, którzy utrzymują się w czołówce tabeli Ekstraklasy.
Wieczorne spotkanie pomiędzy FC Otamanami a KS Tanatos Browarek zapowiadało się bardzo interesująco. Obie drużyny dzieliły w tabeli zaledwie dwa punkty, co dodatkowo podgrzewało atmosferę rywalizacji. Zespoły przystąpiły do meczu w solidnych składach, co gwarantowało wysoki poziom widowiska.
Od pierwszych minut gra była intensywna i otwarta, co z pewnością sprzyjało oglądaniu tego meczu. Na boisku widać było sporo jakości oraz wiele ciekawych rozwiązań taktycznych, które czyniły spotkanie jeszcze bardziej emocjonującym. Jako pierwsi na prowadzenie wyszli gospodarze - po bramce Dmytro Solomichuka Otamany objęły prowadzenie. Tanatos nie zamierzał się jednak poddawać. Goście szybko przejęli inicjatywę i już po kilku minutach doprowadzili do wyrównania. Autorem gola był Jasiek Szklarzewicz. Po zdobyciu bramki doświadczony zespół Browarka kontynuował dobrą grę. Wyróżniali się zarówno zawodnicy formacji defensywnej, jak i cała linia ofensywna. W kolejnych minutach padła druga bramka dla gości, tym razem na listę strzelców wpisał się Kamil Modzelewski, ustalając wynik na 1:2. Ten rezultat nie utrzymał się jednak długo, ponieważ jeszcze przed przerwą Tanatos Browarek zdobył trzecią bramkę, a na przerwę schodziliśmy przy wyniku 1:3.
Po zmianie stron inicjatywę przejęli zawodnicy Otamanów, którzy dysponowali naprawdę wartościowymi piłkarzami. Pierwsze trafienie w drugiej połowie ponownie było dziełem Dmytro Solomichuka, który zdobył swoją drugą bramkę w meczu. Goście szybko odpowiedzieli trafieniem Eryka Kopczyńskiego, ponownie wychodząc na dwubramkowe prowadzenie. Od tego momentu Browarek cofnął się głęboko do defensywy, licząc na szybkie kontrataki. Otamany długo utrzymywały się przy piłce i z rozwagą konstruowały swoje akcje. Świetnie w bramce gości spisywał się Darek Nowak, który swoimi interwencjami długo utrzymywał korzystny wynik dla Browarka. W 43. minucie był jednak bezradny, kiedy to kontaktową bramkę zdobył Jurii Nievdakh, zmniejszając straty do 3:4. Gospodarze poczuli szansę, a obrona gości cofała się coraz głębiej, co skutkowało licznymi stratami przy próbach kontrataków. Otamany, jak zwykle, grały do ostatniego gwizdka. I tym razem niezawodny Dmytro Solomichuk zdobył swoją trzecią bramkę, doprowadzając do wyrównania.
Do końca spotkania pozostało już tylko kilka minut. Mecz otworzył się z obu stron i było widać, że remis nie satysfakcjonuje żadnej z drużyn. Lepiej w tej sytuacji odnaleźli się gospodarze, którzy w samej końcówce zdobyli bramkę na 5:4 i w pięknym stylu odwrócili losy spotkania.
Chwilę później sędzia zakończył to widowisko. FC Otamany, dzięki zdobytym trzem punktom, awansowali na czwarte miejsce w tabeli ekstraklasy z dorobkiem 9 punktów. Dla KS Tanatos Browarek początek sezonu nie jest udany - zaledwie cztery punkty plasują zespół tuż nad strefą spadkową. Wierzymy jednak, że solidna kadra i wysokie umiejętności zawodników pozwolą drużynie w kolejnych meczach wrócić na zwycięską ścieżkę.
W meczu na szczycie Ogień Bielany podejmował In Plus & Alpan. Gospodarze po dwóch porażkach musieli koniecznie zdobyć punkty, ale goście w poprzednich meczach sygnalizowali dobrą formę i zamierzali ponownie dopisać do swojego konta trzy punkty.
Pierwsza połowa była niezwykle wyrównana – obie ekipy starały się narzucić swój styl gry. Jako pierwsi na prowadzenie wyszli zawodnicy z Bielan, jednak długo nie utrzymali korzystnego dla siebie wyniku. Duet Piotr Branicki i Konrad Wojtkielewicz, który rozumie się na boisku jak mało kto, znakomicie współpracował, i to właśnie po ich akcjach goście najpierw wyrównali, a jeszcze przed przerwą wyszli na prowadzenie. Do przerwy to ekipa Janka Skotnickiego prowadziła.
Po zmianie stron In Plus & Alpan podwyższył wynik, jednak w międzyczasie podstawowy bramkarz musiał opuścić boisko, więc między słupkami zastąpił go zawodnik z pola. Ogień błyskawicznie to wykorzystał i szybko doprowadził do wyrównania. Od stanu 3:3 emocji było już naprawdę sporo – gdy tylko goście obejmowali prowadzenie, gospodarze natychmiast odpowiadali.
Jednak w samej końcówce górę wzięło doświadczenie, a wspaniała asysta Konrada Wojtkielewicza do Tomasza Żebrowskiego zapewniła gościom cenne trzy punkty. Ogień, po trzeciej porażce z rzędu, znalazł się w trudnej sytuacji i musi szybko wrócić na zwycięską ścieżkę. In Plus & Alpan notuje kolejne zwycięstwo i coraz śmielej zgłasza aspiracje do gry o czołowe lokaty.
Spodziewaliśmy się zaciętego meczu w pojedynku Gladiatorów Eternis z Turem, ale te nadzieje szybko zgasły. Goście, mając w składzie sporo młodzieży, która potrafi grać w piłkę, starali się dorównać doświadczonej ekipie Michała Dryńskiego. Początek spotkania był jeszcze w miarę wyrównany, jednak z biegiem czasu gospodarze pokazali, że są na tym etapie rozgrywek drużyną o klasę lepszą.
Szybko osiągnięta przewaga dała spokój w grze Gladiatorów, a ekipa z Ochoty miała ciężkie zadanie, by nawiązać walkę z aktualnym mistrzem Ligi Fanów. Do przerwy mieliśmy wynik 5:2, co nie było jeszcze tak złym rezultatem dla zespołu Jarka Kotusa.
W drugiej połowie goście atakowali, ale widać było brak zgrania - szczególnie wśród nowych zawodników. Każdy raczej próbował indywidualnie stworzyć sobie sytuację. Tur od lat słynął z gry zespołowej i potrzeba jeszcze czasu, zanim ten styl powróci do gry tej ekipy. Gladiatorzy tworzyli kolejne sytuacje i konsekwentnie podwyższali prowadzenie. Świetne i skuteczne zawody rozegrali Kuba Wardzyński oraz Mariusz Zalewski, którzy byli praktycznie wszędzie na boisku. Ostatecznie lider rozgrywek wygrał pewnie 11:3 i spokojnie czeka na kolejnych rywali w tym sezonie.
Tur natomiast musi jak najszybciej zdobyć punkty, bo w przeciwnym razie jego sytuacja w tabeli może stać się naprawdę niepokojąca.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)