Sezon 2015/2016
Relacje meczowe: Ekstraklasa
Pierwsza kolejka rundy rewanżowej przyniosła nam arcyciekawe starcie w ekstraklasie Ligi Fanów. FC Otamany podejmowały GWA Media Ochota. Jedni i drudzy przystępowali do tego pojedynku wzmocnieni zawodnikami, których pozyskali w zimowym oknie transferowym. Do gospodarzy dołączył między innymi Yevhen Plaksa czy Ivan Kasperuk, w barwach gości ponownie mogliśmy ujrzeć stary-nowy nabytek czyli Damiana Patokę czy Szymona Różyckiego. Od samego początku mecz toczony był na bardzo wysokiej intensywności z wieloma strzałami i akcjami podbramkowymi. Jedną z nich już w 4 minucie wykorzystali gospodarze konkretnie Plaksa. Mistrzowie Polski dość szybko odpowiedzieli golami Różyckiego i Cetlina. Przez kolejne fragmenty jedni i drudzy starali się o kolejne trafienia. W 15 i 16 minucie dokonali tego gracze Otamanów, ale chwilę później znów mieliśmy remis bo Różycki dorzucił swojego drugiego gola. Ostatnie zdanie w pierwszej odsłonie należało do gospodarzy. Dobrze pod polem karnym GWA Media zachował się Nievdakh wyprowadzając swoją drużynę na prowadzenie i jednocześnie ustalając rezultat pierwszej części pojedynku. Druga połowa wyglądała podobnie jak pierwsza. Goście częściej utrzymywali się przy piłce, częściej strzelali a gospodarze ograniczali się do groźnych kontrataków. Między 35 a 45 minutą mieliśmy koncert goli. W tym czasie faworyci tego spotkania zdobyli 5 goli a ich rywale 3. Kiedy wydawało się, że 3 punkty trafią na konto GWA Media to Prokop doprowadził do wyrównania i ostatecznie po kapitalnym widowisku końcowy wynik brzmiał 8:8.
W pierwszej kolejce rundy wiosennej ciężka przeprawa czekała na beniaminka ekstraklasy, który mierzył się z aktualnym liderem oraz mistrzem Ligi Fanów. Patrząc na skład, którym dysponował zespół Lakoksy CF przed tym meczem można było oczekiwać, że faworyci pewnie dopiszą 3 oczka. Szybko, bo już w 4 minucie na prowadzenie swój zespół wyprowadził Zawadzki. Gladiatorzy od razu wzięli się za odrabianie strat i na efekty nie trzeba było długo czekać, po dobrym podaniu Ostapenki do bramki przeciwników trafił Staros. Kolejne fragmenty tego meczu przyniosły przewagę w posiadaniu piłki gości oraz liczne sytuacje podbramkowe z jednej i drugiej strony. Mistrzowie Ligi Fanów bardzo często przy budowaniu ataków angażowali Bartka Gwoździa budując sobie tym samym liczebną przewagę pod polem karnym gospodarzy, którzy gdy tylko przejęli piłkę to zazwyczaj kończyło się to groźną sytuacją strzelecką. W 15 minucie dobrym, płaskim strzałem popisał się Brzeziński i ponownie Lakoksy prowadziły w tym pojedynku. 120 sekund później Grzelak zakręcił Radkievichem i skierował piłkę do bramki obok interweniującego Gwoździa. Kilka chwil później dobre podanie od Wąszewskiego wykorzystał Kober i w 20 minucie wynik brzmiał już 4:1! Goście nie zniechęcili się takim obrotem spraw i wzięli się za odrabianie strat. Tuż przed przerwą pięknym strzałem tuż pod poprzeczkę popisał się Radkievich ustalając wynik po pierwszej odsłonie na 4:2. Kolejne 25 minut przyniosło nam bardzo wiele emocji. Wynik do samego końca był sprawą niewiadomą. Tuż na początku drugiej połowy gola na 5:2 zdobył Czerw. Goście konsekwentnie, tymi samymi metodami starali się odrabiać straty i w pewnym momencie wydawało się, że są tego bliscy bo na kwadrans przed końcem po bramce Ostapenki przegrywali już tylko 4:5. Zaraz po tym trafieniu swojego drugiego gola w tej potyczce zdobył Brzeziński nieco studząc zapał lidera tabeli. W 42 minucie Tula zdobył bramke na 6:5 co zapowiadało niezwykle emocjonującą końcówkę. Grę nerwów wygrali gospodarze dokładając kolejne 3 gole co przy 2 Gladiatorów złożyło się na końcowy rezlutat 9:7.
Mecz 10. kolejki ekstraklasy Ligi Fanów zapowiadał się jako stosunkowo jednostronne widowisko, biorąc pod uwagę doświadczenie i ostatnie wyniki Ognia Bielany. Gospodarze, podbudowani 3. miejscem w silnie obsadzonym turnieju Decathlon Cup, uchodzili za wyraźnego faworyta zwłaszcza, że goście targani byli różnego rodzaju problemami organizacyjnymi, które prawdopodobnie w najbliższej przyszłości przyniosą nam zmianę nazwy tej ekipy. Boisko szybko jednak zweryfikowało te przewidywania. Już od pierwszych minut KS Tanatos Browarek pokazał znakomitą organizację gry, szczególnie w defensywie. W 7. minucie Maśniak wykorzystał zamieszanie pod bramką i z bliskiej odległości otworzył wynik spotkania. Chwilę później świetną zespołową akcję wykończył Brzeski, podwyższając na 0:2. Ogień próbował odpowiedzieć, lecz brakowało skuteczności, a między słupkami gości pewnie spisywał się Wierzbicki. W 15. minucie Kopczyński wstrzelił piłkę w pole karne, a Kiewel zamknął akcję zdobywając gola na 0:3. Takim rezultatem mimo starań obu zespołów zakończyła się pierwsza część pojedynku. Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie, gospodarze atakowali, ale bez efektu. Dopiero w 38. minucie Milewski indywidualną akcją zdobył gola na 1:3. Nadzieje odżyły jeszcze bardziej, gdy Wernikowski trafił na 2:3 pięć minut przed końcem. Końcówka należała jednak do gości, Brzeski najpierw sam podwyższył wynik, a następnie asystował przy golu Maśniaka, przypieczętowując niespodziewane zwycięstwo 5:2.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)