Sezon 2013/2014
Relacje meczowe: 2 Liga
Nie tak wyobrażały sobie start w obecnym sezonie zespoły FC Zoria Streptiv oraz Husarii Mokotów III, ponieważ obydwie ekipy okupują dolne rejony tabeli. W nieco lepszej sytuacji byli goście, którzy zanotowali do tej pory dwa zwycięstwa. Ich rywale zdobyli ledwie jeden punkt, aczkolwiek w kilku potyczkach ulegali swoim rywalom nieznacznie. Mecz bardzo dobrze rozpoczęli zawodnicy z Mokotowa, którzy już w pierwszych minutach objęli prowadzenie. Ich radość trwała jednak krótko i po dwóch dobrych akcjach, to oponenci mieli gola więcej. Przed końcem pierwszego kwadransa gry mieliśmy ponownie remis i od tego momentu zarysowała się niewielka przewaga Zorii. Najpierw po przechwycie piłki wyszli na prowadzenie, a chwilę przed ostatnim gwizdkiem w tej części meczu odskoczyli na dwie bramki. Do przerwy było 4:2. Na początku drugiej połowy gospodarze podwyższyli prowadzenie, ale riposta przeciwników była natychmiastowa. Kulminacyjnym punktem meczu był druga część finałowej odsłony, w której gospodarze aż czterokrotnie umieszczali piłkę w siatce. Tę bezpieczną przewagę utrzymali do końca i pewnie pokonali swoich konkurentów 10:5. Po bardzo ciekawym spotkaniu FC Zoria Streptiv zgarnia pierwszy komplet w tym sezonie i zbliża się do Husarii Mokotów III na odległość dwóch punktów.
Mecze sąsiadujących w tabeli drużyn zawsze dostarczają wielu emocji, a starcie Dzików Młochów z Korsarzami po raz kolejny potwierdziło tę regułę. Było to już trzecie spotkanie tych ekip, które tradycyjnie zakończyło się wynikiem 6:5, dostarczając kibicom niezapomnianych wrażeń. Tym razem również nie zabrakło zwrotów akcji i walki do samego końca. Mecz od pierwszych minut był niezwykle wyrównany. Już w 5. minucie Kacper Wójtowicz wyprowadził Dziki na prowadzenie po dokładnym podaniu Macieja Cybulskiego. Radość gospodarzy nie trwała jednak długo, bo Jakub Łojek szybko doprowadził do wyrównania, rozpoczynając ofensywną wymianę ciosów. Obie drużyny prezentowały wysoki poziom gry, co potwierdza ich aspiracje do walki o czołowe miejsca w drugiej lidze. Przed przerwą emocje sięgnęły zenitu. Jan Jabłoński strzelił gola, dał Korsarzom prowadzenie, ale odpowiedź Dzików była natychmiastowa. Najpierw Kamil Skrzydlewski wyrównał wynik, a w ostatniej akcji pierwszej połowy Kacper Wójtowicz zamienił rzut wolny na gola. To trafienie przed zejściem do szatni zdecydowanie podbudowało morale gospodarzy. Po przerwie ruszyli z impetem, a Maciek Cybulski, który tego dnia skupił się głównie na defensywie i asystowaniu, sam wpisał się na listę strzelców, podwyższając prowadzenie na 4:2. Jednak wysoka intensywność gry zaczęła odbijać się na zespołach – brak powrotów do obrony był coraz bardziej widoczny, co Korsarze skrzętnie wykorzystali. Najpierw Bartłomiej Kowalewski zdobył kontaktowego gola, a potem ponownie trafił do siatki, wyrównując wynik. Dodatkowo żółta kartka dla Kacpra Wójtowicza utrudniła grę Dzikom, a goście zdołali objąć prowadzenie. W końcówce meczu ekipa z Młochowa pokazała jednak charakter. Najpierw Przemek Skrzydlewski wyrównał wynik na 5:5, a kilka minut przed ostatnim gwizdkiem Kamil Skrzydlewski zdobył decydującą bramkę, która zapewniła gospodarzom zwycięstwo. Oba zespoły zaprezentowały się znakomicie, rozgrywając jedno z najbardziej emocjonujących spotkań tej kolejki. Dziki i Korsarze z pewnością będą chcieli zakończyć rundę pozytywnym akcentem w nadchodzącej, ostatniej kolejce. Ich obecna forma pozwala wierzyć, że w drugiej części sezonu nadal będą dostarczać wielu wrażeń.
Nie wierzyliśmy, że ekipa UEFA MAFIA będzie miała w niedzielę większe problemy z FC Niko UA. Przyczyn było wiele, ale w pierwszej kolejności naszą opinię determinowała forma Niko. Ta drużyna niby ostatni swój mecz wygrała, ale poprzednie przegrywała, znowu nie było Zakhariego Mora i tak naprawdę nie za bardzo wiedzieliśmy, kogo UEFA miałaby się tutaj bać. W dodatku kapitan Niko, Anatolij Ursu, grał drugi mecz z rzędu, bo chwilę wcześniej rozegrał 50 minut w barwach Patriot i na pewno odbiło się to na jego kondycji. Początek nie był jeszcze taki zły dla zespołu z Ukrainy, bo już w pierwszej akcji gola powinien zdobyć Igor Turovskyi, lecz nie potrafił zmieścić piłki w praktycznie pustej bramce. To się od razu zemściło, bo przeciwnicy otworzyli wynik i w ten sposób zaczęli budować swoją przewagę. Za chwilę było 2:0 i chociaż Niko odpowiedziało trafieniem Andrzeja Rykalova, to walca z Ursynowa nic nie było w stanie powstrzymać. Podopieczni Norberta Wilka bawili się na boisku i po pierwszej połowie prowadzili 7:2. Druga odsłona była de facto przedłużeniem cierpienia Niko. Zawodnicy tej ekipy wiedzieli, że nie są nic w stanie zrobić i dość szybko zostali poczęstowani dwucyfrówką. Obrazek spotkania to z kolei jedna z bramek, która padła w końcówce. Krzysiek Bartkiewicz celowo podał piłkę plecami do Kuby Komendołowicza, a ten nie zmarnował fantazji kolegi i precyzyjnym strzałem dał Krzyśkowi fantastyczną asystę do kolekcji. Końcowy wynik brzmiał 13:4 i był to niestety mecz bez historii. UEFA zrobiła swoje, utrzymuje się za plecami Siriusa i poczyniła kolejny ważny krok, w kierunku promocji. Niko było natomiast bezradne. Na szczęście teraz czeka ich mecz z Korsarzami, gdzie teoretycznie powinno być łatwiej o punkty. I warto o nie powalczyć, bo porażka spowoduje, że ten zespół może przezimować najbliższe miesiące nad strefą spadkową, co na pewno nie stanowi spełnienia jej ambicji.
W niedzielny wieczór o 22:00 odbył się mecz 2 ligi, w którym Orzeły Stolicy zmierzyły się z Kryształem Targówek. Orzeły wystąpiły tutaj w dość wąskim zestawieniu, co zwiastowało kłopoty w późniejszej fazie meczu, gdyż ich rywale mieli akurat szeroką kadrę, a w dodatku jest to drużyna bardzo wybiegana. Pierwsza połowa, mimo wyniku 0:3 była dość zacięta. Gospodarze mieli kilka bardzo dobrych sytuacji, których nie wykorzystali. Kryształ był skuteczniejszy i dość szybko objął prowadzenie, a z czasem cierpliwe punktował rywala. Po chwili odpoczynku drużyna w bordowych strojach zaczęła odrabiać straty. Pierwszą bramkę zdobyła po pięknej wrzutce i wykończeniu z główki. Chwilę później znów zespół Kacpra Romanowskiego odpowiada. Mimo braku sił, gospodarzy stać na jeszcze jedno trafienie, ale to była kropla w morzu potrzeb. Dodatkowo jeden z kluczowych zawodników Maciej Kiełpsz doznaje urazu. Rywale perfekcyjnie wykorzystują zaistniałe okoliczności i wygrywają bardzo wysoko. Kryształ zdobył ważny komplet punktów, który pozwolił wydostać się ze strefy spadkowej, zaś sytuacja Orzełów przed ostatnim meczem rundy jesiennej wygląda bardzo nieciekawie...







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)