Sezon 2013/2014
Relacje meczowe: 2 Liga
W meczu 7. kolejki 2. ligi spotkały się zespoły Orzełów Stolicy oraz FC Niko UA, zajmujące odpowiednio 5. i 4. miejsce w tabeli. Pierwsza połowa była kontrolowana przez gości, którzy w 15. minucie objęli prowadzenie po pięknym strzale zza pola karnego autorstwa Rykalova. Kilka minut później, w 20. minucie, Foroshchuk rozegrał efektowną akcję z Zaiachukiem, co pozwoliło na podwyższenie wyniku na 2:0. Orły Stolicy starały się odpowiedzieć, ale ich ataki były skutecznie neutralizowane przez obronę gości. Tuż po przerwie, Foroshchuk wykorzystał błąd w ustawieniu muru gospodarzy i trafił z rzutu wolnego, podnosząc wynik na 3:0. Jednak jakiś czas później gospodarze zaczęli odrabiać straty. W 38. minucie Adam Wownysz otworzył konto bramkowe Orzełów Stolicy, trafiając na 1:3. Zaledwie dwie minuty później, Jan Wnorowski po doskonałym podaniu Tomasza Czerniawskiego zdobył drugą bramkę dla gospodarzy, przywracając nadzieję swojej drużynie. Goście zdołali jednak powstrzymać bramkowy marsz oponentów i ponownie zwiększyli dystans. Orzeły Stolicy nie dawały za wygraną – dwukrotnie asystujący wcześniej Tomasz Czerniawski wpisał się na listę strzelców, zmniejszając różnicę na 3:4. FC Niko UA zdołali jednak po raz kolejny przechylić szalę na swoją stronę, zdobywając piątego gola, który okazał się decydujący. W końcowych minutach gospodarze potrafili jeszcze raz znaleźć drogę do bramki rywali, zmniejszając stratę na 4:5, ale czasu na wyrównanie zabrakło. Spotkanie zakończyło się bliskim wynikiem, a obie drużyny zaprezentowały ambitną grę, w której to jednak FC Niko UA okazało się odrobinę lepsze i odniosło cenne zwycięstwo.
Derby dolnej części tabeli czyli Korsarze vs FC Zoria Streptiv, okazały się pełne emocji i zwrotów akcji. Mecz nie miał wyraźnego faworyta, co przełożyło się na wyrównaną i zaciętą rywalizację, w której każda bramka mogła przesądzić o końcowym wyniku. Już na początku spotkania Korsarze objęli prowadzenie po celnym strzale Jakuba Łojka, który skutecznie wykończył podanie od Chrapowickiego. FC Zoria Streptiv odpowiedziała chwilę później – Zurabi Saginadze błyskawicznie wyrównał, dając znak, że to nie będzie jednostronny mecz. Korsarze ponownie wyszli na prowadzenie po bramce Sobieszka, który wykorzystał asystę Łojka, ustalając wynik na 2:1. Jednak FC Zoria Streptiv nie zamierzała rezygnować. Saginadze ponownie wpisał się na listę strzelców, wyrównując na 2:2, a chwilę później zdobył swoją trzecią bramkę, wyprowadzając Zorię na prowadzenie, tuż przed końcem pierwszej połowy. Po przerwie Korsarze ruszyli do ataku. Na 3:3 wyrównał Chrapowicki po podaniu Kowalewskiego, co tchnęło nowe siły w drużynę. Chwilę później Jan Jabłoński dał Korsarzom prowadzenie 4:3, a na 5:3 podwyższył Zalewski po kolejnej asyście Łojka. FC Zoria Streptiv nie zamierzała odpuszczać i Saginadze po raz czwarty tego dnia znalazł drogę do siatki, zmniejszając stratę do jednego gola. Ostatecznie, po pełnym emocji meczu, Korsarze zwyciężyli 5:4. Na szczególne wyróżnienie zasłużyli Jakub Łojek, który zdobył bramkę i zanotował aż trzy asysty oraz Zurabi Saginadze z FC Zorii Streptiv, który popisał się aż czterema trafieniami. Ci dwaj zawodnicy grali pierwsze skrzypce w swoich drużynach i wzięli udział przy większości trafień, a ich umiejętności były ozdobą tego niesamowicie widowiskowego spotkania.
W 7. kolejce 2 Ligi Fanów zmierzyły się ze sobą zespoły Dziki Młochów (7. miejsce) i Agape Team (3. miejsce), przy czym na papierze to goście byli wyraźnym faworytem. Mecz od początku dostarczał emocji, a Agape szybko objęło prowadzenie po błędzie bramkarza Dzików, gdy Patryk Żuber przejął niecelne podanie i bez problemu umieścił piłkę w siatce. Na odpowiedź gospodarzy nie trzeba było długo czekać – Herasymiuk, po świetnie wykonanym rzucie rożnym, uderzył z główki i doprowadził do remisu. Kolejne minuty pierwszej połowy to prawdziwy popis ofensywy Dzików. Michał Śpiewak dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, a następne trafienia sprawiły, że wynik zmienił się na 5:1 dla Arka Żyznowskiego i spółki. Agape, mimo dobrego początku, zaczęło tracić tempo i musiało grać bez zmian, co szybko dało się we znaki. Mimo wysokiej przewagi Dzików, goście nie zamierzali się poddawać. Jeszcze przed przerwą udało im się odpowiedzieć i zmniejszyć stratę do 5:2. Po przerwie Agape ruszyło do ataku – Bartek Sobczyk popisał się fantastycznym strzałem w samo okienko, a Martynov wykorzystał podanie Szajkowskiego, zmieniając wynik na 5:4 i przywracając nadzieje gości na powrót do gry. Jednak Dziki nie zamierzały oddać prowadzenia, a kolejno zdobyte gole podniosły wynik do stanu 8:4. Pod koniec meczu Żuber z Agape po raz drugi wpisał się na listę strzelców, ustalając wynik na 8:5. Ostatecznie to Dziki Młochów zwyciężyły, zdobywając cenne punkty w wyrównanym, pełnym zwrotów akcji spotkaniu.
Kryształ Targówek w poprzednim sezonie dominował w trzeciej lidze, a teraz wyniki są o wiele słabsze. Mimo to nadzieje związane z wygraną nad UEFA MAFIA były spore. Początek spotkania wskazywał, że o realizację celu może być ciężko. Dwie szybko stracone bramki potwierdzały nie za wysoką formę zespołu z Targówka. Jednak gospodarze potrafili się przebudzić i nawet w pewnym momencie doprowadzili do remisu. Goście jednak szybko potrafili odskoczyć i na przerwę drużyny schodziły z wynikiem 2:5. Po zmianie stron większość kibiców ekipy Kacpra Romanowskiego liczyła na odrodzenie tego zespołu. Było jednak odwrotnie a szybko strzelane bramki przez team z Ursynowa kompletnie rozjechały to spotkanie. Emocje zaczęły się dopiero, jak trener gości skończył pić napój i zaczął eksperymentować ze składem. Od stanu 4:9 padły trzy gole dla Kryształu i zrobiło się lekko nerwowo w obozie gości. Wynik 7:9 już nie był taki komfortowy, a w perspektywie pozostawało jeszcze kilka minut. Niestety dla gospodarzy pogoń okazała się bezskuteczna i rezultat 8:10 - patrząc na całe spotkanie - nie do końca oddaje, jak prezentowały się obydwa zespoły. UEFA MAFIA lubi dominować, ale lubi także nonszalancko tracić przewagę, co w tej lidze jeszcze uchodzi płazem, lecz zapleczu ekstraklasy tak już nie będzie. Kryształ obecnie jest w strefie spadkowej i nie ma co ukrywać, że to spore zaskoczenie, patrząc jak ten zespół prezentował się w poprzedniej kampanii.
Sirius, czyli jak do tej pory niekwestionowany lider 2. ligi, podejmował Husarię Mokotów III o wieczornej porze na piłkarskim AWF-ie. Ekipa Tomka Hubnera, po nieoczekiwanym zwycięstwie z zespołem Niko, zapewne liczyła na to, że dobra passa jeszcze potrwa, natomiast drużyna gospodarzy miała na ten dzień inne plany. Pierwsza odsłona tego pojedynku była dosyć wyrównana. Gospodarze jako pierwsi wyszli na prowadzenie, a późniejsza wymiana ciosów spowodowała, że rezultat, jaki mieliśmy do przerwy to 3:2. Druga połowa była kompletnie inna niż pierwsza. Sirius, mocno podrażniony tym, co stało się w pierwszych 25 minutach, w drugiej połowie chciał pokazać, komu należą się trzy punkty w tę niedzielę. Parshyn, czyli autor hattricka dla zespołu Sirius, to MVP tego spotkania. Wyróżniał się on na tle kolegów skutecznością i łatwością, z jaką dochodził do kolejnych sytuacji strzeleckich. Drużyna z Mokotowa, pojedynczymi zrywami próbowała odrabiać straty, lecz jak to mówią, coś tego dnia nie zagrało i musieli uznać wyższość swoich rywali. Sirius tym samym wciąż plasuje się na miejscu pierwszym. Husaria natomiast w strefie spadkowej musi pilnie szukać punktów w kolejnych starciach, bo rywale niedługo zaczną odjeżdżać, a to może oznaczać mroźną zimę w warszawskiej dzielnicy Mokotów.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)