Sezon 2013/2014
Relacje meczowe: 2 Liga
Ekipa FC Niko coraz śmielej poczyna sobie w Lidze Fanów. W Lidze Letniej byli dosłownie o włos od medalu, a rywali mieli naprawdę trudnych. Teraz nie zamierzają kończyć rywalizacji na czwartym miejscu i marzy im się, że powalczą o podium na poziomie 2.ligi. Test ich możliwości mieliśmy w niedzielę, bo Dziki Młochów to bardzo solidna drużyna, której pokonanie nie należy do prostych czynności. Co prawda chłopaki pod koniec poprzedniej edycji mieli do siebie trochę wzajemnych pretensji, to jednak chyba wszystko sobie wyjaśnili i postanowili jeszcze raz spróbować powalczyć o najwyższe cele w naszych rozgrywkach. No ale weekendu nie będą wspominali najlepiej. Tak naprawdę, to początkowo niewiele wskazywało, że to spotkanie może się dla nich tak fatalnie skończyć. Długimi fragmentami w pierwszej połowie byli po prostu lepsi i nie było żadnym zaskoczeniem, że prowadzili już nawet 3:1. Jak zwykle aktywny był Przemek Skrzydlewski, akcje celnie wykańczał Dawid Banasiewicz i Niko miało problem. A przynajmniej tak się wydawało, bo dosłownie z niczego ta ekipa odwróciła losy spotkania o 180 stopni. A wszystko za sprawą Zakhariego Mora. Można w ciemno powiedzieć, że gdyby nie on, to tego powrotu do meczu by nie było. Najpierw świetnie rozprowadził akcję, po której padło trafienie kontaktowe, a potem dwukrotnie popisał się świetnymi strzałami i Arek Żyznowski musiał wyciągać piłkę z siatki. Dosłownie w 180 sekund ze stanu 3:1, wynik przeobraził się w 3:4. I widać było, że to co się stało, wpłynęło na postawę Dzików. W drugiej połowie ten zespół tylko fragmentami grał na swoim poziomie i nie mógł rozwinąć skrzydeł. Duża w tym zasługa przeciwników, którzy bardzo dużo biegali, wyglądali świetnie kondycyjnie i nawet tak szybki gracz jak Przemek Skrzydlewski nie mógł sobie poradzić. Ale to właśnie ten zawodnik asystował przy kolejnym trafieniu Dawida Banasiewicza i myśleliśmy, że tutaj może być jeszcze ciekawie. Nic z tego. Niko znowu szybko zbudowało sobie dwubramkową przewagę i nie oddało jej do ostatniego gwizdka. Podopieczni Anatolija Ursu wygrali finalnie 7:4 i dali sygnał innym, że będą groźni. Dziki muszą z kolei przełknąć tę gorzką pigułkę i szybko wrócić na właściwe tory. I znając charakter tej ekipy, liczymy że stanie się to już w najbliższy weekend.
Patrząc na wynik można odnieść wrażenie, że było to jednostronne widowisko, ale tylko częściowo jest to prawda. Niewątpliwie to gospodarze byli drużyną dyktującą warunki i nadali bardzo wysokie tempo, praktycznie od gwizdka rozpoczynającego to spotkanie. W pierwszej połowie Zoria nie odstawała za bardzo z wynikiem i dopiero w drugiej części meczu Sirius złapał wyraźną przewagę. W ekipie gości zabrakło filaru formacji ofensywnej, jakim jest Zurabi Saginagze i sądzimy, że gdyby pojawił się tego dnia na boisku, to rywalizacja mogłaby mieć zupełnie inny przebieg. A tak Sirius wyszedł na prowadzenie już w 1 minucie po golu Vlada Kyrylenko, a po 5 minutach było już 2:0, gdy trafił Valerii Parshyn. Goście zripostowali golem Maksyma Romashenki, ale napastnicy Siriusa byli wyjątkowo aktywni i w pierwszej połowie dołożyli jeszcze dwa trafienia. Warto tu wspomnieć o golu Maksyma Kalenskyiego, który przegalopował przez pół boiska i huknął z ostrego kąta, co wywołało wybuch radości wśród kolegów. W 23 minucie padła ostatnia bramka pierwszej połowy, która zakończyła się wynikiem 4:2. Po wznowieniu Zoria dostała prezent w postaci rzutu wolnego, który mocnym strzałem na gola zamienił Pavlo Gorhcharuk, ale od tego momentu strzelali już tylko gospodarze. W trzy minuty Sirius wypracował sobie bezpieczną przewagę bramkową. Kiedy w 35 minucie na 7:3 trafił Valerii Parshyn zawodnikom Zorii wyraźnie spadły morale i nie byli już w stanie nawiązać równej walki. Ekipa Sirius popisała się świetną formą i już po pierwszej kolejce mamy solidne podstawy, aby wskazywać ten zespół w gronie faworytów 2 ligi.
W meczu Husarii III z Uefą Mafią faworytem byli gracze z Ursynowa, ale gospodarze mieli nadzieję, że będą w stanie pokusić się o zdobycz punktową w tym pojedynku. Początek wymarzony dla ekipy Tomka Hubnera. Dwa szybko strzelone gole podziałały jednak mobilizująco na drużynę Norberta Wilka. Gracze gości kreowali kolejne akcje, ale na posterunku był Michał Sobieralski, który bronił bramki Husarii i długo zachowywał czyste konto. W końcu udało się przełamać niemoc strzelecką i cierpliwość została nagrodzona z nawiązką, bo na przerwę Uefa Mafia schodziła z prowadzeniem 2:3. Druga połowa niezwykle emocjonująca, bo Husaria nie odpuszczała. Co więcej - miała momenty, w których była stroną dominującą, przez co długo mieliśmy wynik na styku. Gospodarze widząc swoją szansę na punkty starali się kontrować, co często im się udawało po złym rozegraniu rywali. Przy stanie 5:5 ciężar gry po stronie gości wziął na siebie Krzysztof Bartkiewicz. To jego asysty i bramka z rzutu karnego dały graczom z Ursynowa trzy punkty. Co do rzutu karnego, to mogła to być mała kontrowersja, bo o ile wślizg Kamila Apoczkina był, to pytanie czy miał miejsce w polu karnym czy przed. Po drugiej stronie boiska jeden z gracz Uefy też wydawał się być popychany, a sędzia puścił grę i z tego Husaria strzeliła bramkę. W kontrowersjach wyszło więc na zero, a wynik meczu z perspektywy boiska wydaje się sprawiedliwy. Husaria była blisko niespodzianki, zwłaszcza że nie grał Tomek Hubner, a wiemy, że to gracz, który potrafi zrobić różnicę na boisku. Wyczerpany po poprzednich spotkaniach oglądał występ "trójki" tylko z linii bocznej boiska i ostatecznie - podobnie jak cała drużyna - musiał się zadowolić jednym punktem.
Dokładnie takich emocji oczekiwaliśmy po inauguracji rozgrywek 2. ligi. Mecz pomiędzy Kryształem Targówek a Agape Team zakończył się wynikiem 5:6, choć gospodarze do końca walczyli o odrobienie strat. Spotkanie rozpoczęło się od płaskiego strzału Płatka, który dał prowadzenie Agape. Chwilę później Igor Ruciński wyrównał pięknym uderzeniem z dystansu, umieszczając piłkę pod poprzeczką. Goście szybko odzyskali prowadzenie, bo Martynov dwukrotnie trafił do siatki, strzelając po ziemi. Kryształ zmniejszył różnicę dzięki przebojowej akcji Karola Sułkowskiego - pazernie pędził skrzydłem i “wcisnął piłkę do bramki”. Do przerwy było jednak 2:4. Druga połowa przyniosła zaciętą walkę, bo gospodarze ruszyli do odrabiania strat. Mściwujewski zdobył dwa gole (najpierw przejął piłkę, a następnie wygrał przebitkę po rzucie rożnym), wyciągając wynik na 4:5. Kryształ Targówek postawił wszystko na jedną kartę, co wykorzystał Woźnica, podwyższając rezultat na 6:4 po skutecznej kontrze. Igor Ruciński strzelił jeszcze na 5:6, jednak mimo wielkich wysiłków gospodarzy, zabrakło im czasu na wyrównanie. Mecz zakończył się minimalnym zwycięstwem Agape Team, choć Kryształ zaimponował wszystkim walką do końca.
Ostatnim starciem na sektorze B w 1. kolejce było spotkanie pomiędzy Korsarzami a Orzełami Stolicy. Zapowiadał się nam bardzo ciekawy mecz, gdyż obie drużyny w poprzednim sezonie rywalizowały ze sobą w lidze a wyniki były różne. Długo czekaliśmy tutaj na pierwsze trafienie, żadna z ekip nie chciała się wychylać i otwierać, aby nie stracić bramki jako pierwsza. Głównie dlatego, że jedni i drudzy potrafią się ustawić a odrabianie strat byłoby bardzo ciężkie. Pierwsze trafienie z dystansu zanotował w tym meczu Jan Jabłoński, dając Korsarzom prowadzenie. Długo czekaliśmy na bramkę wyrównującą, ale udało się to jeszcze w pierwszej połowie i do końca tej części gry wynik pozostał na stanie 1:1. Niedługo po rozpoczęciu drugiej części po bramce samobójczej role się nam odwracają i to Orzeły prowadzą. Znów niedługo potem Korsarze wyrównują. Sytuacja zmienia się jednak jak w kalejdoskopie. Po pięknej akcji ponownie prowadzenie obejmuje drużyna gości. Ostatnie 10 minut należało już do gospodarzy. Jakub Łojek, który nie raz wyciągał drużyny z tarapatów czy nawet niejednokrotnie wygrywał sam mecze, zdobył dwie bramki z rzędu. Chwilę przed końcem bramkarz Damian Długosz wyrównuje po strzale z dystansu i niedługo później wybrzmiewa końcowy gwizdek. Mecz kończy się wynikiem 4:4, który jest sprawiedliwy, bo oglądaliśmy bardzo dobry i wyrównany mecz.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)