reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
11:00

Mecz pomiędzy Dzikami z Lasu a Sante zakończył się zdecydowanym zwycięstwem gospodarzy, którzy wygrali 15:6. Spotkanie od samego początku było pod kontrolą Dzików, które zdominowały rywali zarówno pod względem tempa gry, jak i skuteczności w ataku. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 9:3 na korzyść Dzików. Gospodarze szybko przejęli inicjatywę, zdobywając bramkę już w pierwszych minutach. Ich ofensywa działała bezbłędnie, a szybkie kontrataki i precyzyjne wykończenia pozwoliły zbudować solidną przewagę. Sante starało się odpowiadać, ale ich ataki były rozbijane przez dobrze zorganizowaną defensywę Dzików. Druga połowa zaczęła się od odważniejszych prób Sante, jednak gospodarze nie pozwolili na odwrócenie wyniku. Kolejne trafienia były formalnością. Skutecznie wykorzystywali oni każdy błąd rywala. Najbardziej dokładny w tym elemencie był Igor Ruciński, wpisując się aż 9 razy na listę strzelców! Mimo, iż Sante zdobyło jeszcze 3 bramki, różnica w umiejętnościach i organizacji gry była wyraźnie widoczna. Dzięki świetnej ofensywie i solidnej obronie, gospodarze zakończyli mecz z wynikiem 15:6, zasłużenie sięgając po wysokie zwycięstwo.

2
11:30

Nie było niemal żadnych przesłanek, że BM może mieć jakieś problemy z Warszawską Ferajną. Co prawda Ferajna potrafiła pokonać Sante czy Perłę, ale to były jednak zespoły z dołu tabeli, natomiast BM był liderem, z zaledwie jedną wpadką na koncie. To spotkanie nie było jednak jednostronne. Co więcej – kto wie, jak by się zakończyło, gdyby potrwało trochę dłużej. Zanim jednak doszło do nerwowej końcówki, to po pierwszej połowie BM prowadził 2:0. Ferajna do pewnego momentu dobrze się trzymała, a nawet gdy obrońcy zawodzili, to za ich plecami pewnie spisywał się Sebastian Bichta. W końcu jednak dwie dwójkowe akcje na linii Yeuhen Mushnin – Oleksandr Smoliar spowodowały, że faworyt miał to, co chciał. W drugiej odsłonie Warszawska Ferajna nie miała już czego bronić i była zdecydowanie bardziej aktywna. Początkowo nic nie chciało wpaść, aż wreszcie w 35 minucie Danylo Artemenko dał się zaskoczyć i w sumie do tej pory nie wiadomo, kto tę bramkę zdobył – czy dośrodkowujący Sebastian Bichta, a może Wiktor Kozłowski, który zaabsorbował uwagę golkipera rywali. Nie było to jednak najważniejsze. Należało jak najszybciej ustawić piłkę na środku boiska i szukać kolejnego trafienia. Było tego blisko, bo raz futbolówka otarła się o słupek, a w końcówce Patryk Stefaniak miał świetną okazję z rzutu wolnego, lecz dobrą interwencją popisał się Danylo Artemenko. Na więcej sędzia już nie pozwolił i BM wygrał ten mecz minimalnie, stosunkiem 2:1. I na pewno głęboko odetchnął po finałowym gwizdku, bo rywal okazał się nad wyraz wymagający i gdyby skończyło się tutaj remisem, to chyba nie moglibyśmy mówić o wielkiej niesprawiedliwości.

3
14:30

Wiele łączy ekipy Deluxe Barbershop oraz Graczy Gorszego Sortu. Nie da się ukryć, że jedni i drudzy mają ogromny potencjał, natomiast wszystko zależy od tego, jakim składem dysponują. Jeśli dobrym, to na poziomie 3 ligi mogą pokonać każdego, co udowodnili już nie raz. W niedzielę po obydwu stronach na pewno zabrakło kilku ważnych graczy, ale i tak obejrzeliśmy niezłe, trzymające w napięciu do samego końca spotkanie. Zaczęło się od szybkiego gola Saida Aliyeva, lecz przeciwnik błyskawicznie odpowiedział i właśnie w tym rytmie toczyła się pierwsza połowa. Przez dłuższą część czasu, to GGS gonił przeciwnika, ale przy stanie 2:2 to on zdobył gola, ale radość z prowadzenia trwała krótko, bo lada moment samobója zaliczył Maciek Chojnacki. Ostatecznie premierowa odsłona zakończyła się minimalnym prowadzenie podopiecznych Adriana Kanigowskiego, aczkolwiek Barberzy mieli idealne okoliczności, by na przerwę zejść z remisem, lecz Raul Mammadov nie zmieścił piłki w pustej bramce. Druga połowa była równie zacięta co pierwsza. Zaczęło się od błędu golkipera GGSu, Norberta Skórskiego, który wykorzystał Said Aliyev. Błyskawicznie odpowiedział z rzutu wolnego Kostiantyn Didenko, a potem prowadzący mieli jeszcze dwie doskonałe okazje, by podwyższyć stan posiadania, lecz kapitalnie bronił Cavid Atakishiyev. Niewykorzystane sytuacje zemściły się, bo za chwilę doświadczyliśmy zmiany wyniku na 5:5, lecz dwa ostatnie ciosy wyprowadzili goście, a konkretnie dobrze rozumiejący się duet Kostiantyn Didenko & Mateusz Grabowski. Barberzy nie mieli już sił, by odpowiedzieć i mimo, iż byli równorzędnym przeciwnikiem, to musieli pogodzić się z porażką. Gdyby skończyło się remisem, to pewnie nikomu krzywda by się nie stała. Jeśli chodzi o GGS, to abstrahując od wyniku, lekki cień na ich sukces położyło zachowanie wspomnianego Mateusza Grabowskiego, który wielokrotnie hasłami w stylu „wyjmuj” i temu podobnym, chciał chyba komuś coś udowodnić. Radzimy, by zajął się grą w piłkę, co zresztą nieźle mu wychodzi, bo następnym razem tego typu odzywek nie pozostawimy bez reakcji.

4
18:00

Drużyna Husarii Mokotów II mimo tylko jednej porażki w tym sezonie, zajmuje miejsce w środkowej części ligowej tabeli. To efekt aż trzech remisów, przez które kilka punktów uciekło. Drużyna Perły WWA do tej pory zdobyła tylko pięć oczek i znajduje się w strefie spadkowej. Początek spotkania był bardzo spokojny i mimo kilku sytuacji bramkowych wynik ani drgnął. Bardziej aktywni w ofensywie byli gospodarze, lecz przez długi czas nie potrafili znaleźć drogi do bramki oponentów. Po upływie prawie kwadransa mieli na to doskonałą szansę, ale piłka po ich strzale wylądowała na słupku. Pod koniec pierwszej połowy spotkania w końcu nastawili swoje celowniki i strzelając dwie bramki ustalili wynik tej części na 2:0. To napędziło ich akcje ofensywne, czego efektem były szybko strzelone kolejne cztery bramki. Posiadając bardzo dużą przewagę, faworyci mniejszą uwagę przywiązywali do działań defensywnych, dzięki czemu goście dwukrotnie zapisali się do protokołu. Zawodnicy z Mokotowa nie pozostali dłużni i dorzucając kolejne trzy bramki ustalili wynik na 9:2. Husaria Mokotów II dopisuje sobie kolejne trzy punkty w ligowej tabeli. Dla Perły WWA to kolejna porażka, ale w pierwszej połowie ta ekipa grała jak równy z równym. Niestety wszystko posypało się na starcie drugiej odsłony i z tego marazmu nie udało się już wykaraskać.

5
18:00

W kolejnym spotkaniu 3 ligi, Ternovitsia podejmowała outsidera ligi, czyli drużynę Laga Warszawa. Gospodarze okupowali przed tą kolejką lokatę w środku tabeli, goście natomiast są na ostatniej pozycji w tabeli, z dorobkiem zaledwie punktu. Mecz dość nieoczekiwanie lepiej rozpoczęli goście i już po kilku minutach prowadzili 0:1. Taki rezultat nie utrzymał się długo, bo gdy gospodarze wrzucili wyższy bieg, szybko wyrównali. Od wyniku 1-1, Ternovitsia zdecydowanie przejęła kontrolę nad meczem, faworyci przeważali w każdym elemencie i szybko zbudowali sobie kilkubramkową zaliczkę. Goście mieli problem z konstruowaniem akcji, a gdy już tylko coś się zazębiało, świetnie interweniował golkiper oponentów, Vasyl Borys. Przy wyniku 4:1 Laga na chwilę przejęła inicjatywę, co przyniosło trafienie Szymona Maszkiewicza. Na przerwę schodziliśmy jednak przy wyniku 5:2, bo pięknym uderzeniem popisał się Taras Kushnir. Po zmianie stron gospodarze kontrolowali przebieg spotkania, a od stanu 6:3 już tylko oni zdobywali bramki. Ladze Warszawa nic nie wychodziło, widać było spore zmęczenie, a dodatkowo grali do końca spotkania bez zmian, bo ich nominalny rezerwowy nabawił się groźnie wyglądającej kontuzji. W ekipie gospodarzy wyróżniał się Oleksandr Horbei, który świetnie odnajdował się na boisku i brał udział w większości akcji ofensywnych swojej drużyny. Mecz ostatecznie kończy się wynikiem 10:3 i trzeba przyznać, że to najniższy wymiar kary, jaką zgotowali w niedzielny wieczór zawodnicy Ternovitsii. Dzięki wygranej gospodarze mogą zapisać na swoje konto kolejne trzy punkty, które sukcesywnie pchają drużynę w górę tabeli. Laga Warszawa musi szybko pomyśleć, jak zmienić swoją sytuację. Goście do bezpiecznego miejsca w tabeli tracą już sześć oczek, co z pewnością wpływa na morale całej drużyny. 

Reklama