reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
2
14:00

W 13. kolejce 12. ligi FC Razam zmierzyło się z Piwo Po Meczu FC. Faworytem tego spotkania byli goście, którzy plasowali się na podium, tracąc zaledwie 3 punkty do drugiego miejsca. Gospodarze natomiast, z dorobkiem 14 punktów, walczyli o utrzymanie i zajmowali 7. lokatę.

Pierwsza połowa była sporym zaskoczeniem. Choć Piwo Po Meczu zgodnie z planem wyszło na prowadzenie, FC Razam szybko odpowiedziało wyrównującym golem. Co więcej, gospodarze zaczęli przejmować inicjatywę i w pewnym momencie prowadzili już 3:1, całkowicie kontrolując wydarzenia na boisku. Mieli mnóstwo okazji na podwyższenie wyniku, ale brakowało im skuteczności – albo ostatnie podanie było niedokładne, albo strzały nie znajdowały drogi do siatki. Jak to zwykle bywa, niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Pod koniec pierwszej połowy goście wywalczyli rzut karny, który pewnie wykorzystał Michał Świercz. Do przerwy mieliśmy więc wynik 3:2.

Druga połowa była zupełnie inna. Tym razem to Piwo Po Meczu przejęło inicjatywę i praktycznie przez całą drugą część meczu dominowało. Chłopaki zdołali odrobić straty, a następnie przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, wygrywając ostatecznie 3:4. Trudno powiedzieć, co stało się z Razamem – zespół, który w pierwszej połowie prezentował się naprawdę dobrze, po przerwie jakby opadł z sił i nie potrafił już nawiązać walki na takiej samej intensywności.

Po tej kolejce goście zrobili duży krok w stronę walki o mistrzostwo, natomiast gospodarze pozostają niebezpiecznie blisko strefy spadkowej.

3
18:00

Do walki o punkty stanęły dwie drużyny zajmujące ostatnie miejsca w tabeli 12. ligi. BRD Young Warriors tracili 8, a Wystrzeleni 5 punktów do bezpiecznej strefy, więc dla obu ekip był to mecz o życie. Optyczną przewagę od początku mieli gospodarze i można było odnieść wrażenie, że zwycięstwo jest w ich zasięgu. Mimo to pierwszą bardzo groźną sytuację stworzyli goście – w 6. minucie Michał Opiński stanął przed szansą na gola, ale Fiodorow popisał się świetną interwencją.

Teoretycznie na korzyść Young Warriors przemawiał fakt, że w zespole Wystrzelonych między słupkami stanął zawodnik z pola. Żeby jednak wykorzystać ten handicap, trzeba było oddawać celne strzały – a tych gospodarze mieli jak na lekarstwo. Dopiero pod koniec pierwszej połowy padła pierwsza bramka, a jej autorem został Mateusz Adamiec. Radość gospodarzy trwała krótko – już minutę później odpowiedział aktywny tego dnia Michał Opiński. Jeszcze przed przerwą gola dorzucił Zawada – być może nie padłby on, gdyby w bramce stał nominalny golkiper.

Kiedy w 30. minucie Miszkurka podwyższył na 3:1, wydawało się, że trzy punkty zostaną w rękach gospodarzy. Wystrzeleni jednak nie zamierzali się poddać. W drugiej połowie nastąpiła zmiana bramkarza w ekipie gości – Karol Rodak nie tylko bronił, ale też… strzelał. Dwie jego bramki doprowadziły do wyrównania.

Obie strony miały jeszcze okazje, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, ale wynik już się nie zmienił. Biorąc pod uwagę wygraną DMN Yebańsk, remis nie był satysfakcjonujący dla żadnej z ekip.

4
18:00

Rywalizacja Cały Czas Bomba z Lepanes zapowiadała się jako jedno z najciekawszych spotkań tej kolejki. Co prawda oba zespoły mają niewielkie szanse na walkę o awans, ale fakt, że do tej pory nie zaznały jeszcze porażki w tej rundzie, dawał nadzieję na solidne widowisko.

Początek meczu należał do Lepanes, które szybko objęło dwubramkowe prowadzenie i wydawało się, że goście zmierzają po kolejne cenne punkty. Rywale nie zamierzali jednak odpuszczać i na boisku trwała zacięta walka o każdą piłkę. W pewnym momencie doszło do spięcia między zawodnikami i po tym przestoju gra Lepanes wyraźnie siadła. Z wyniku 0:2 zrobiło się 3:2 dla Cały Czas Bomba i to gospodarze dość niespodziewanie schodzili na przerwę z prowadzeniem.

W drugiej połowie goście nadal nie potrafili odnaleźć swojego rytmu. W poprzednich meczach imponowali cierpliwą budową akcji, szukając najlepszych okazji do strzału, natomiast tym razem często się spieszyli i uderzali z nieprzygotowanych pozycji. To była woda na młyn dla Bombiarzy, którzy czuli się w takich warunkach znacznie lepiej i byli zwyczajnie lepiej dysponowani tego dnia.

Bardzo skuteczny był Radosław Gadomski, dobre zawody rozegrali także Kacper Chimczuk i Maks Czyżewski, a reszta zespołu mocno pracowała w defensywie, skutecznie rozbijając kolejne ataki Lepanes. Jedyny moment, w którym goście mogli jeszcze poczuć, że coś ugrają, to sytuacja, gdy Kuba Bieniek trafił na 5:3. Oponenci szybko jednak odpowiedzieli i ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 7:3.

Cały Czas Bomba rozegrało bardzo dobre spotkanie, skutecznie neutralizując atuty rywala, natomiast Lepanes ma materiał do analizy i przemyśleń, jeśli chce w kolejnych meczach wrócić na właściwe tory.

5
19:00

W ramach 12. ligi naprzeciwko siebie stanęły zespoły Dynama Wołomin oraz AC Choszczówki. Goście przed tym spotkaniem nie mieli wyboru – musieli wygrać, jeśli poważnie myśleli o walce o najwyższy stopień podium z ekipą Patetikos.

Początek meczu nie układał się jednak po ich myśli – strzelanie rozpoczęli gracze Dynama, a konkretnie Michał Matyja, który pewnie wykorzystał rzut karny. Piłkarze w ciemnych strojach szybko jednak się przebudzili i podkręcili tempo, stopniowo przejmując inicjatywę. Nie tylko doprowadzili do wyrównania, ale też objęli prowadzenie jeszcze przed przerwą. Choszczówka imponowała organizacją gry w ofensywie oraz skutecznym pressingiem, który zmuszał obronę Dynama do błędów. Do przerwy na tablicy wyników widniało 1:3, co zwiastowało emocje w drugiej połowie.

Po zmianie stron goście wyszli z założenia, że najlepszą obroną jest atak – i konsekwentnie realizowali ten plan, nie dając rywalom chwili wytchnienia. Świetny mecz rozegrał Michał Kochanowski, który zanotował trzy asysty i ustrzelił dublet. Był niesamowicie aktywny, cały czas szukał gry, z łatwością urywał się obrońcom i kreował kolejne akcje ofensywne.

Ostatecznie Dynamo musiało uznać wyższość rywali, przegrywając 3:7.

Reklama