reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
16:00

W 6. kolejce 12. ligi spotkały się zespoły zajmujące niższe pozycje w tabeli: Wystrzeleni oraz FC Razam. Obie drużyny walczyły o poprawę swojej sytuacji punktowej, a mecz obfitował w emocje i zacięte akcje. Spotkanie rozpoczęło się od mocnego uderzenia gospodarzy – Michał Opiński zdobył bramkę głową po precyzyjnym dośrodkowaniu Emre Saglama, dając Wystrzelonym prowadzenie. FC Razam szybko odpowiedziało pięknym strzałem zza pola karnego Ilyi Kisela, a po chwili Opiński ponownie dał gospodarzom gola zapasu, tym razem uderzając z woleja po wrzucie z autu Karola Rodaka. Goście jednak zdominowali końcówkę pierwszej połowy – Nikita Kolokolstev przejął piłkę i wyrównał, a chwilę później Vlad Yermolkin trafił głową po asyście Olega Zhigmonda. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 3:4 dla Razam, bo w tzw. międzyczasie Szczygielski zmniejszył stratę po odbiorze piłki. W drugiej połowie Wystrzeleni doprowadzili do remisu 4:4, dzięki kolejnemu trafieniu Szczygielskiego, jednak FC Razam przejęło kontrolę nad meczem. Kolokolstev szybko przywrócił prowadzenie gościom, a Oleg Zhigmont pewnie wykonał rzut karny, zwiększając przewagę. Do końca meczu Razam kontynuowało skuteczną ofensywę, a wynik ustalił Maxim Shik, zdobywając ósmą bramkę dla swojej drużyny. FC Razam pokazało determinację i skuteczność, zdobywając cenne trzy punkty, które pozwoliły im utrzymać swoją pozycję w górnej części tabeli, podczas gdy Wystrzeleni, mimo zaangażowania, pozostali w dolnej połowie stawki.

2
16:00

O 16:00 na sektorze D doszło do starcia ekip 12-ligowych. FC Patetikos podejmowali FC Cały Czas Bomba. Mimo kilku poważnych kontuzji drużyna gospodarzy wyglądała naprawdę znakomicie. Szybko objęli prowadzenie, dochodząc pewnie do sytuacji bramkowych, strzelając celnie w narożniki bramki oponentów. Dużo bramek zdobyli z kontry bądź atakując w przewadze. Zespół gości miał sytuacji o wiele mniej a cały środek pola był zdominowany przez Patetikos, co uniemożliwiało rozprowadzanie piłki na skrzydła. Bomba mogła strzelić w pierwszej połowie co najmniej 3 gole, ale niestety zabrakło skuteczności. Pierwsza część spotkania zakończyła się wynikiem 7:0. Druga połowa spektakularnie zaczyna się od trafienia ekipy gości na 7:1. Chwilę później znów kolejne bramki zdobywają gospodarze, zabijając cień szansy na odrobienie strat. Bramkarz Jan Stefanowicz również uratował wiele razy drużynę przed utratą kolejnych trafień. Duża przewaga oraz fakt, że wiadomo kto wygra spowodował, że tempo spadło i przestaliśmy być świadkiem dużej liczby goli. Mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 11:2, a sytuacja w tabeli pod względem miejsc obu drużyn nie uległa zmianie.

3
17:00

O 17:00 na sektorze D do meczu przystąpiły drużyny reprezentujące 12 poziom rozgrywkowy, AC Choszczówka oraz Piwo Po Meczu FC. Mecz zapowiadał się niezwykle ciekawie, ponieważ jedni i drudzy znajdowali się w czołówce ligi i dzielił ich punkt różnicy. Spotkanie przypominało trochę piłkarskie szachy, jakie często możemy oglądać w wyższych ligach drużyn dobrze ustawionych i umiejętnie grających taktycznie. Żaden z zespołów nie chciał się otworzyć i nie zostawiał zbyt wiele miejsca w defensywie. Na pierwszą bramkę czekaliśmy bardzo długo, ale ostatecznie to drużyna gości wychodzi na prowadzenie, a do przerwy wynik to jedynie 0:1. Oczywiście obie strony zasłużyły na strzelenie większej liczby goli. Sytuacji nie było dużo, ale również nie na tyle mało, żeby przez całą połowę wpadła tylko jedna bramka. Zanim Choszczówka odrobiła stratę, minęło sporo czasu. W końcu gospodarzom udaje się wcisnąć bramkę na 1:1. Końcówka meczu była zdecydowanie bardziej otwarta niż poprzedzającą ją część meczu. Jednak obie strony pozostały nieugięte a żaden bramkarz nie pozwolił stracić drugiej bramki. Skończyło się więc podziałem punktów i ten remis jest jak najbardziej sprawiedliwy.

4
19:00

W 6. kolejce Union Latina zmierzył się z Dynamo Wołomin w emocjonującym i twardym meczu, w którym walka o wynik trwała do ostatnich minut. Już na początku spotkania Michał Zając z Dynamo otworzył wynik, oddając precyzyjny strzał zza pola karnego. Jednak odpowiedź Union Latiny była szybka – Brandon Quero wyrównał wynik po podaniu Franklina Arango, który precyzyjnie obsłużył partnera prostopadłym podaniem. Chwilę później Arango sam wpisał się na listę strzelców, wyprowadzając gospodarzy na prowadzenie 2:1. Dynamo nie zamierzało jednak odpuszczać, i przed przerwą Tomasz Dzięcioł doprowadził do wyrównania na 2:2 po skutecznej dobitce. W drugiej połowie tempo nie zwolniło, a gracze z Wołomina zdołali przechylić szalę na swoją stronę. Michał Zając po raz drugi wpisał się na listę strzelców, wykorzystując podanie Marcina Kubika, a następnie sam Kubik dołożył bramkę, zwiększając przewagę Dynamo na 4:2. Union Latina nie poddał się i kontaktowego gola zdobył Luis Alfredo Moreno, trafiając piłką między nogami bramkarza i zmniejszając stratę na 3:4. Końcowy wynik 5:3 dla Dynamo ustalił Bartosz Kania, strzelając swojego debiutanckiego gola w pięknym stylu. Spotkanie było bardzo twarde, pełne intensywnych starć, a Dynamo Wołomin dzięki determinacji i konsekwencji w grze wywiozło cenne trzy punkty, umacniając swoją pozycję w tabeli.

5
19:30

Choć było to ostatnie spotkanie rozgrywane tego dnia na Arenie Grenady, to emocji nie zabrakło niemal do samego końca. Wszystkie znaki na niebie i ziemi świadczyły o tym, że faworytem jest tutaj ekipa Na Wariackich Papierach, ale o dziwo, podopieczni Bartosza Krajewskiego musieli się srogo napracować, żeby wyszarpać remis. Young Warriors przeżywają kryzys i początkowo na placu stawiło się zaledwie pięciu zawodników a nominalny bramkarz dojechał dopiero po kilku minutach. Gospodarze zgodzili się rozpocząć mecz również w piątkę, ale nie minęła nawet minuta i już mieli na koncie jednego gola autorstwa Seweryna Jackowskiego. Co ciekawe, kiedy składy uzupełniły się o brakującego zawodnika, to goście przeszli do natarcia i 7 minucie wyrównał Adam Wojciechowski, a dwie minuty później BRD Young Warriors wyszło nawet na prowadzenie, po trafieniu Macieja Karczewskiego. Pierwsza połowa ewidentnie nie poszła po myśli gospodarzy, bo w 17 minucie trafił Patryk Zawada, minutę później odpowiedział Emil Gadomski, ale gola do szatni zapakował jeszcze Maciej Karczewski, który wykorzystał rzut karny. Po zmianie stron worek z golami na chwilę się rozerwał, bo w pięć minut oglądaliśmy wzajemną wymianę ciosów – najpierw na 2:5 podwyższył Maciej Karczewski, NWP odpowiedziało trafieniami Patryka Raka i Shoty Jibladze, a w 28 minucie Young Warriors powrócili na zwycięską ścieżkę po strzale Karola Makowskiego. Być może NWP liczyło na to, że w drugiej połowie będzie łatwiej, bo goście grali bez zmian, jednak gospodarze nie byli w stanie zabiegać przeciwnika, a skuteczność napastników pozostawiała sporo do życzenia. Nie pomagało również to, że Na Wariackich Papierach musiało gonić wynik, a wiadomo, że przy takim scenariuszu gra się zdecydowanie gorzej. W 36 minucie na 5:6 trafił Bartosz Krajewski, ale gospodarze nie byli w stanie pójść za ciosem. Goście, choć wyraźnie zmęczeni, wciąż pozostawali groźni i stojący między słupkami bramki Papierów Paweł Muszyński, miał co robić. W końcu sprawy w swoje ręce wziął kapitan gospodarzy i po indywidualnej akcji udało mu się zdobyć gola wyrównującego, a do końca zostało jeszcze pięć minut. Gospodarze histerycznie szukali gola zwycięskiego, ale tym razem tak sztuka nie udała się i doszło do podziału punktów, choć w przypadku wyraźnie osłabionej ekipy BRD Young Warriors, to oni mogą uznać ten wynik za korzystny. NWP zachowało miejsce na podium, ale więcej na takie potknięcia nie może sobie pozwolić.  

Reklama