Sezon 2018/2019
Relacje meczowe: 12 Liga
Zarówno FC Razam jak i FC Patetikos bardzo dobrze rozpoczęli nowy sezon. Gospodarze tego pojedynku zdobyli 4 punkty, natomiast ich rywal zgarnął komplet oczek. Pierwsze fragmenty gry to spora przewaga gości, którzy najpierw szybko objęli prowadzenie a następnie piłka po ich strzale wylądowała na słupku. Zespół ten chwilę później dopiął swego i podwyższył prowadzenie do dwóch bramek. Po upływie kwadransa gry za odrabianie strat wzięli się nominalni gospodarze i zdobyli bramkę kontaktową. Ostatnie fragmenty premierowej odsłony przyniosły nam dużo emocji. Zaczęło się od niewykorzystanego rzutu karnego przez gości, jednak minutę później udało im się kolejną akcję zamienić na bramkę. Ostatnie dwa trafienia w tej połowie były autorstwa zawodników Razam i na przerwę drużyny schodziły przy stanie 3:3. Przez całą drugą połowę spotkania trwała wymiana ciosów. Na bramkę zawodników FC Patetikos pięknym strzałem odpowiedział Kiryl Karabeika i ponownie doprowadził do remisu. Wyrównana walka trwała do 48 minuty, gdy przy wyniku 6:6 dwa ostatnie ciosy zadali podopieczni Huberta Kalkowskiego, dzięki czemu mecz zakończył się ich zwycięstwem 8:6. Na wyróżnienie niewątpliwie zasługuje Tomasz Tomczyk, który mimo niestrzelonego rzutu karnego zdobył cztery bramki i zaliczył dwie asysty. Zespół FC Razam rozegrał bardzo dobre spotkanie, ale dwie minuty zadecydowały o ich pierwszej porażce w tym sezonie.
W niedzielny wieczór na boisko wybiegły drużyny, które w ostatniej kolejce zaprezentowały się z dobrej strony, ale tylko FC Cały Czas Bomba zgarnęła 3 punkty a Wystrzeleni w poszukiwaniu premierowych oczek musiały pokonać swoich rywali. Mecz był niezwykle wyrównany, żadnej z ekip nie udało się od początku zaznaczyć swojej przewagi i dopiero w 12. minucie Bartek Bąk przełamał zasieki obronne FC Cały Czas Bomby i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Goście po utracie bramki zareagowali w najlepszy możliwy sposób, czyli ruszając do ataku. Udało się to za sprawą Mateusza Wiejaka, który skierował piłkę do bramki po podaniu Maksa Szyżewskiego, a po chwili FC Cały Czas Bomba wyszli na prowadzenie po trafieniu Aleksego Sałajczyka. Wynik do przerwy nie uległ już zmianie, za to po przerwie worek z golami rozwiązał się na dobre. Na dwubramkowe prowadzenie wyszli goście, po czym w kilka minut Wystrzeleni zdołali zanotować trzy trafienia i to gospodarze znów byli bliżej wygranej. Zespół FC Cały Czas Bomba grał bardzo ambitnie, doprowadził nawet na chwilę do remisu, ale w obozie oponentów Bartek Bąk grał kapitalny mecz i to głównie za jego sprawą Wystrzeleni wygrali ten bardzo ciekawy mecz różnicą jednego gola.
W zapowiedziach przewidywaliśmy, że w tym pojedynku może paść remis i niewiele zabrakło, aby nasze przewidywania się sprawdziły. Mimo, że był to ostatni mecz rozgrywany tego dnia na Arenie Grenady, to okazał się wyśmienitym widowiskiem, godnie zwieńczającym cały dzień zmagań w Lidze Fanów. Na pierwszego gola musieliśmy czekać ponad kwadrans, ale bynajmniej nudno nie było. Obie ekipy ciężko pracowały, aby przebić się przez defensywę przeciwnika, aż w końcu Michał Matyja spróbował nieco innego podejścia i oddał atomowy strzał niemal z połowy boiska, a Jacek Spaliński nie zdążył z interwencją i Dynamo wyszło na prowadzenie, które utrzymało raptem pół minuty, bo tyle czasu zajęło Piotrowi Zakrzewskiemu zdobycie gola wyrównującego. Chwilowy grad bramek nie ustawał i gospodarze wrócili na prowadzenie po akcji Pawła Lekana, wykończonej przez niezawodnego Michała Zająca. Do końca pierwszej połowy już nikomu nie udało się zapakować piłki do siatki i skończyła się ona stykowym wynikiem 2:1. Po wznowieniu gry Piwo Po Meczu rozgrywało piłkę nieco śmielej niż wcześniej, a w 30 minucie oglądaliśmy kalkę trafienia z 16 minuty, choć tym razem potężnym strzałem popisał się Rafał Wiercioch. Gol ten wyraźnie ożywił gości, a podkopał Dynamo, bo gospodarze stopniowo tracili inicjatywę. W 33 minucie PPM mogło wyjść na prowadzenie, ale niespodziewana kontra skończyła się tylko obiciem słupka. Mimo tytanicznej pracy Michała Zająca, ofensywa Dynamo nie mogła przebić się przez obronę gości, za to ci atakowali coraz groźniej. W 40 minucie tylko fenomenalna postawa Radosława Kani uchroniła jego zespół przed utratą gola, ale już 4 minuty później był on bezradny wobec strzału Adama Stankiewicza. Dynamo wyraźnie straciło impet i choć atakowało do ostatniego gwizdka, to nie udało się już nic zmienić i to Piwo Po Meczu zgarnęło całą pulę.
Mecz Unión Latina z Na Wariackich Papierach był dość jednostronnym spotkaniem. Ekipa gospodarzy szybko przejęła inicjatywę nad meczem. Mimo bezbramkowego początku, widać było ich przewagę na boisku. Byli szybsi i lepiej rozprowadzali akcje. Posiadali też bardziej dynamicznych zawodników. W pewnym momencie wynik brzmiał 2:0. Drużyna gości w końcu zaczęła dawać większe argumenty niż przewidywalność w rozegraniu. Po ładnej akcji kombinacyjnej ten zespół zdobył bramkę na 2:1 za sprawą Adriana Idzikowskiego. Końcówka pierwszej połowy należała już do Uniónu, który zanotował kolejne dwa trafienia. Wynik do przerwy brzmiał 4:1. W drugiej części spotkania bramek padło znacznie mniej, a drużyna Na Wariackich Papierach radziła sobie o wiele lepiej. Mimo że tempo meczu wzrosło, to bramkarze dali się łącznie pokonać jeszcze tylko trzy razy. Zespół grający w czerwonych strojach szczelnie zabezpieczył defensywę na drugą część spotkania. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 6:2 i jest to raczej sprawiedliwe rozstrzygnięcie, biorąc pod uwagę przebieg boiskowych zdarzeń.
W ramach 3 kolejki 12 ligi zmierzyły się ze sobą zespoły BRD Young Warriors i AC Choszczówka. Spotkanie to było pełne zwrotów akcji. Pierwsza połowa bez dwóch zdań została zdominowana przez gości tego spotkania, ponieważ po 25 minutach wygrywali aż 4:1. Całkowicie kontrolowali przebieg meczu, a najbardziej aktywną postacią był Olek Śpiewak, który zdobył w tym meczu dwa gole oraz zanotował asystę. Gospodarze wyglądali bardzo blado na ich tle - nie mieli pomysłu na grę, ich ataki były nieskuteczne oraz błyskawicznie neutralizowane. Sytuacja w drugiej części meczu zmieniła się dosłownie o 180 stopni. Gracze Warriorsów powstali niczym feniks z popiołów i wzięli się za odrabianie strat. Wydawało się, że są blisko upragnionego celu, lecz najzwyczajniej zabrakło im czasu, jak również straty były zbyt duże do odrobienia, przez co ostatecznie to gracze Choszczówki zgarnęli komplet oczek.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)