Sezon 2017/2018
Relacje meczowe: 14 Liga
Zaskakujące, że aż tyle czasu musieli czekać piłkarze Nieuchwytnych, by odnaleźć swoją formę, bo ich postawa wiosną w wielu spotkaniach naprawdę mogła imponować. Nie inaczej było w potyczce z Cockpit Country, gdzie znów najjaśniejsze gwiazdy zespołu Marka Szklennika mogły zabłysnąć pełnym blaskiem.
Początkowo obserwowaliśmy starcie typu „cios za cios” – jako pierwsi trafili gospodarze, a bramkę zdobył niezawodny Oleksii Kyselov po podaniu Tomasza Gaworskiego. Cockpit odpowiedział najpierw słupkiem, a potem był bliski wyrównania po błędzie bramkarza Nieuchwytnych, Nazara Horina, który jednak szybko odkupił winy świetną interwencją. Wyrównał Mateusz Hofman – obrócił się z rywalem na plecach i mocnym strzałem pokonał bramkarza. Cztery minuty później znów trafił Kyselov, tym razem po przerzucie od Łukasza Wiśniewskiego. Po chwili indywidualną akcją błysnął Konstanty Pociej – świetnie zachował się przy wyrzucie bramkarza, przyspieszył na skrzydle i uderzeniem po długim rogu doprowadził do remisu. Na 3:2 dla Nieuchwytnych trafił ponownie Kyselov, który po przechwycie przebiegł niemal całe boisko i pewnie uderzył. Gospodarze złapali rytm i jeszcze przed przerwą dołożyli trafienia Ihora Malinicha oraz Roberta Bojdzińskiego – i to oni schodzili do szatni z prowadzeniem 5:2.
Po zmianie stron Cockpit próbował wrócić do gry, ale mecz coraz bardziej układał się po myśli gospodarzy. Szóste trafienie padło po rzucie rożnym Bohdana Yukhymuka – celnie do siatki główkował Gaworski. Chwilę później po wrzucie z autu Cockpit zdołał odpowiedzieć i zrobiło się 6:3. Niestety dla gości, chwilowy brak koncentracji zakończył się fatalnie – ich bramkarz zagrał ręką poza polem karnym i zobaczył czerwoną kartkę. Rzut wolny zamienił na gola Maksym Zhukov, a Cockpit, grając w osłabieniu, odpowiedział jeszcze jednym trafieniem autorstwa Pocieja. W końcówce gole dla gospodarzy dorzucili Wiśniewski – po efektownym dryblingu i przebitkach – oraz Kyselov, kompletując hat-tricka główką po dośrodkowaniu Malinicha.
Choć to zwycięstwo nie miało już wpływu na pozycję Nieuchwytnych w tabeli, mogli być zadowoleni ze swojej postawy na finiszu sezonu – co z pewnością daje trochę optymizmu ich trenerowi. Dla Cockpitu sezon zakończył się spadkiem – teraz pozostaje tylko czekać na lepsze czasy.
To było starcie o najwyższą stawkę – tytuł mistrza 14. Ligi. Obie drużyny doskonale wiedziały, że wynik bezpośredniego pojedynku może przesądzić o ostatecznym układzie tabeli. Pierwsza połowa zdecydowanie należała do gości, którzy bezlitośnie wykorzystali dwie poważne pomyłki rywali. Najpierw zawodnik Sokila niefortunnie skierował piłkę do własnej bramki, a chwilę później bramkarz gospodarzy popełnił fatalny błąd przy wyprowadzeniu, podając futbolówkę wprost pod nogi Tomasza Godzimirskiego – ten bez problemu podwyższył na 2:0. Synowie Księdza nie zwalniali tempa i tuż przed przerwą dołożyli jeszcze jedno trafienie, schodząc do szatni z pewnym prowadzeniem 3:0.
Po zmianie stron wszystko się odwróciło. Sokil, nie mając już nic do stracenia, ruszył do ataku z większym zaangażowaniem i determinacją. Kluczową postacią tej części meczu był Zakharii Mor – dynamiczny, nieustępliwy napastnik, który trzykrotnie pokonał bramkarza rywali, doprowadzając do remisu. Gospodarze poszli za ciosem i zdobyli kolejną bramkę, obejmując prowadzenie 4:3. Synowie Księdza nie byli już w stanie odpowiedzieć – z każdą minutą opadali z sił, a Sokil skutecznie kontrolował przebieg wydarzeń.
Ostatecznie gospodarze odnieśli niezwykle cenne zwycięstwo i mogli rozpocząć świętowanie – po emocjonującym spotkaniu pełnym zwrotów akcji sięgnęli po mistrzostwo 14. Ligi! I chyba nie mogli tego zrobić w lepszym stylu.
O godzinie 10:00 na sektorze B Areny AWF odbył się mecz pomiędzy FC Vikersonn II a Sultan. Gospodarze, mimo trudnego zadania i roli outsidera, w pierwszej połowie postawili faworyzowanym rywalom solidny opór. Wynik 1:3 do przerwy dobrze oddawał przebieg tej części gry – to Sultan przeważał w posiadaniu piłki i miał więcej okazji bramkowych, ale drużyna Ihora Makhlaia potrafiła się skutecznie bronić i groźnie kontrować.
Po zmianie stron przewaga gości jednak znacząco wzrosła. Sultan złapał właściwy rytm, podkręcił tempo i sukcesywnie powiększał prowadzenie – najpierw do trzech, a później aż do sześciu bramek. Gospodarze odpowiedzieli jeszcze jednym trafieniem w końcówce, jednak nie miało ono wpływu na ostateczny rezultat. Mecz zakończył się wynikiem 4:9.
Ta porażka definitywnie przekreśla szanse Vikersonn II na walkę o podium – wygrana w tym spotkaniu mogłaby jeszcze dać nadzieję na brąz. Z kolei Sultan tym zwycięstwem zapewnił sobie trzecie miejsce w ligowej tabeli.
W niedzielne przedpołudnie, w ramach 14. Ligi Fanów, na Arenie Grenady rozegrano spotkanie pomiędzy Zaruby United a Turkmens. Początek meczu zapowiadał wyrównaną rywalizację. Wynik otworzył Oleksiy Sudenkov, który po podaniu Michała Młynarczuka pokonał bramkarza rywali i dał gospodarzom prowadzenie. Odpowiedź Turkmensów była błyskawiczna – zaledwie dwie minuty później Aybek Turayew doprowadził do wyrównania, finalizując dogranie Rahima Kuliyeva.
Po wyrównanym otwarciu inicjatywę zaczęli przejmować zawodnicy Zaruby United. Ponownie błysnął duet Sudenkov – Młynarczuk, który niemal identyczną akcją jak przy pierwszym golu przywrócił prowadzenie gospodarzom. Kolejne minuty pierwszej połowy to już wyraźna dominacja ekipy Zaruby, która dorzuciła kolejne trafienia. Dopiero bramka Turayeva tuż przed przerwą dała gościom cień nadziei – do szatni zespoły schodziły przy wyniku 5:2 dla gospodarzy.
Drugą część spotkania również otworzyło mocne uderzenie prowadzących – na listę strzelców wpisał się Kornel Tłaczała, wykorzystując świetne podanie od bramkarza Łukasza Kuleszy, który notował bardzo solidny występ. Turkmens jednak nie zamierzali odpuszczać. Dwa szybko podyktowane rzuty karne pewnie wykorzystali Hemra Gurbanov i Rahim Kuliyev, przez co zrobiło się nerwowo. Zaruby odpowiedziały jednak w najlepszy możliwy sposób – trzema trafieniami z rzędu, które praktycznie rozstrzygnęły losy tego meczu.
W końcówce goście jeszcze raz zdołali pokonać bramkarza rywali, ale to było wszystko, na co było ich stać tego dnia. Ostatecznie Zaruby wygrywają 9:5, potwierdzając wysoką formę ofensywną, zgarniając w pełni zasłużone trzy punkty i kończąc rozgrywki na pierwszym miejscu w grupie spadkowej.







)
)
)
)
)
)
)
)