Sezon 2017/2018
Relacje meczowe: 14 Liga
W czternastej lidze ciekawe widowisko stworzyły ekipy Synowie Księdza i Cockpit Country. Od pierwszych minut tempo spotkania było naprawdę solidne jak na ten poziom rozgrywek, tyle że akcje obu ekip nie potrafiły zostać sfinalizowane pod bramką. Pierwsi niemoc przełamali goście, którzy po składnej wymianie podań znaleźli drogę do bramki przeciwnika. Gospodarze próbowali szybko odpowiedzieć, lecz brakowało skuteczności pod bramką Jakuba Stępnia. Dopiero przed przerwą nieustające ataki Synów Księdza dały najpierw wyrównanie, a dosłownie przed gwizdkiem na przerwę Damian Węgierek wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Druga połowa przyniosła jeszcze więcej emocji. Cockpit Country starał się odrobić straty, ale nie zawsze pamiętał o obronie, przez co rywale mieli sporo okazji na podwyższenie wyniku. Kilka razy bramkarz gości potrafił uratować swój zespół przed stratą bramki, ale po drugiej stronie Paweł Pryciński również pokazał, że zna się na swoim fachu. Na kilka minut przed końcem meczu przy stanie 4:3 goście rzucili wszystko na jedną kartę. Najpierw wyrównali, a dosłownie w ostatnich sekundach z rzutu wolnego kapitalnie przymierzył Tomasz Kozielewicz. Jak się okazało bramka ta była na wagę trzech punktów dla gości. Gospodarze mogą jednak mieć nadzieję, że w kolejnych meczach będzie lepiej, bo ich gra wyglądała naprawdę bardzo dobrze.
W pierwszej kolejce 14 ligi zmierzyły się ze sobą drużyny Sultan oraz Sokil. Od początku mecz zapowiadał się bardzo ciekawie oraz emocjonująco, gdyż oba zespoły były typowane przez wiele osób do wygrania ligi. Z początku wydawało się, że ekipa gości ma wszystko pod kontrolą. Mimo indywidualności jakie posiadają gracze Sultana, dobrze ustawione szeregi Sokila nie dopuszczały do straty żadnej bramki. Graczom z Ukrainy udało się zbudować prowadzenie 0:3, które wyglądało obiecująco przed końcówką pierwszej połowy. To było jednak tylko złudzenie. Do przerwy Sultan wyrównuje, dzięki przebłyskowi umiejętności braci Obidov. W drugiej części spotkania znów Sokil przeważa, budując sobie wysokie prowadzenie. Znów jednak nic z tego nie pozostaje. Zabójcze kontry rywali niszczą całą formację defensywną oponentów i to Sultan na kilka chwil przed końcem ma wynik dający trzy punkty. W ostatnich minutach padają jeszcze dwie bramki dla każdej ze stron i ostatecznie Sultan wygrywa spotkanie 9:7. Mecz był równy, jednak trzeba przyznać że umiejętności piłkarskie należały zdecydowanie do zawodników zwycięskiej ekipy.
To spotkanie rozpoczynało zmagania w sezonie 2024/2025 i ku uciesze widzów okazało się wyjątkowo ciekawym i emocjonującym widowiskiem. Na pierwszego gola musieliśmy czekać do samej końcówki pierwszej połowy, ale okazji strzeleckich po obu stronach boiska nie brakowało. Goście zmarnowali dwie stuprocentowe okazje, ale problemy z celnością mieli również gospodarze. Dopiero w 20 minucie wynik otworzył Ivan Vovk, ale jeszcze przed przerwą Azamat Bazarov wyrównał strzałem głową i pierwsza połowa skończyła się remisem 1:1. W drugiej części gra wyglądała bardzo podobnie, ale kolejnego gola oglądaliśmy dużo szybciej. W 38 minucie padł niezwykle kuriozalny samobój, kiedy Azamat Bazarov odegrał piłkę do bramkarza, a ten nie zrozumiał intencji kolegi i nie zdążył zareagować. Rozgrywający Turkmens zrehabilitował się już minutę później, wyłożył piłkę Ybrayymowi Gutlyyevowi i znów był remis. Po chwili historia powtórzyła się – Vikersonn II wyszedł na prowadzenie po golu Shokhruha Saidakhmedova, a błyskawiczną ripostę wyprowadził Shavkat Norkizilov. Warto odnotować, że Vikersonn nie wykorzystał 200% sytuacji na strzelenie gola, kiedy piłka praktycznie kozłowała w kierunku siatki, ale obrońca Turkmens sprytnie zablokował napastnika gości i ostatecznie nic z tej akcji nie wyszło. Tempo spotkania wyraźnie wzrosło i wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów, ale w ostatniej akcji meczu Andii Vovk sprytnym strzałem na długi słupek pokonał Agamyrata Begmyradova i goście cieszyli się ze swoich pierwszych punktów w rundzie jesiennej.
W 14. lidze nikt nie odpuszcza. Ostatnie spotkanie na tym poziomie rozgrywkowym było wyjątkowo zacięte. Zaruby United pokonały Nieuchwytnych 3:2, choć początek meczu zapowiadał się na trudną przeprawę dla gospodarzy. Już na początku spotkania Oleksii Kyselov, filigranowy i szybki napastnik Nieuchwytnych, przejął piłkę i wyszedł sam na sam z bramkarzem, strzelając gola na 1:0. Zaruby jednak szybko wyrównały po strzale z dystansu, który wpadł do bramki po rykoszecie, a przed przerwą objęły prowadzenie 2:1. Druga połowa to wyraźna przewaga Zarub, choć Kyselov wciąż błyszczał, strzelając zza pola karnego w samo „okienko” i doprowadzając do wyrównania. Obie ekipy desperacko szukały kolejnych goli, ale świetna forma bramkarzy obu zespołów zapobiegała dalszym stratom. Dopiero w samej końcówce Młynarczuk przechylił szalę zwycięstwa na korzyść gospodarzy, zdobywając decydującą bramkę i ustalając wynik na 3:2. Mimo porażki, Kyselov zrobił na nas dobre wrażenie. Z kolei Zaruby pokazały determinację i skutecznie wykorzystały przewagę w drugiej połowie, by zdobyć ważne trzy punkty na początku sezonu.







)
)
)
)
)
)
)
)