reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
09:00

Oba zespoły, choć trafiły do grupy spadkowej, mogą być umiarkowanie zadowolone ze swojej gry w tym sezonie. Teraz rozpoczęła się walka o jak najwyższą pozycję w tabeli, więc każda z ekip chciała rozstrzygnąć to spotkanie na swoją korzyść.

Lepiej w mecz weszli goście, którzy szybko objęli prowadzenie. Gospodarze jednak nie odpuszczali – coraz częściej gościli pod bramką Łukasza Kuleszy, co w końcu przyniosło efekt. Po składnym ataku Konstanty Pociej doprowadził do wyrównania. Cockpit Country poszło za ciosem i ku zaskoczeniu wszystkich wyszło na prowadzenie. Zaruby wydawały się zaskoczone takim obrotem spraw i potrzebowały chwili, by odpowiedzieć. Udało się jeszcze przed przerwą – goście wyrównali, ale tuż po tym, po fatalnej stracie w defensywie, gospodarze oponenci wyszli na prowadzenie. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 3:2, co było delikatnym zaskoczeniem – wszak to Zaruby były znacznie wyżej w tabeli.

Po przerwie Cockpit Country jakby nieco zadowolone ze swojej postawy, spuściło z tonu. W ich grze zabrakło koncentracji, co szybko wykorzystali rywale – najpierw doprowadzając do remisu, a chwilę później mając gola przewagi, aż wreszcie podwyższając na 3:5. Wydawało się, że mecz przechyla się na korzyść Zarub, ale gospodarze nie powiedzieli ostatniego słowa. Najpierw złapali kontakt, a kilka minut później znów doprowadzili do wyrównania.

Na kilka minut przed końcem było 5:5 i wszystko w tym meczu wciąż było możliwe. Wtedy ponownie uaktywnił się Tymoteusz Urban – najpierw miał udział przy trafieniu na 5:6, a chwilę później sam ustalił wynik na 5:7.

Brawa dla obu ekip za walkę i dobre widowisko, jakie zobaczyliśmy w niedzielny poranek na Arenie Grenady.

2
09:00

Niedzielny poranek na Arenie AWF rozpoczął się mocnym akcentem 14. Ligi – na boisku zmierzyły się drużyny Synowie Księdza i FC Vikersonn II. Spotkanie zapowiadało się niezwykle interesująco: wiceliderzy tabeli kontra czwarta siła ligi. Synowie tracili tylko jeden punkt do lidera i nie zamierzali pozwolić sobie na stratę w tak kluczowym momencie sezonu.

Od pierwszego gwizdka to właśnie faworyci narzucili warunki gry. Przewaga w posiadaniu piłki, więcej celnych podań i mnóstwo groźnych strzałów na bramkę – wszystko to wskazywało, że nie zamierzają pozostawiać nic przypadkowi. W 11. minucie udało się w końcu przełamać defensywę rywala, a chwilę później na tablicy wyników było już 3:0. FC Vikersonn odpowiedziało jedynie trafieniem Paulo Furduia – jak się okazało, jedynym golem tej drużyny w całym meczu.

Do przerwy Synowie prowadzili 3:1, ale najciekawsze miało dopiero nadejść. W drugiej połowie popis dał Mateusz Gołębiewski – niekwestionowany MVP spotkania, który był dosłownie wszędzie. Dyrygował środkiem pola, napędzał ataki, skutecznie przerywał akcje rywali. Obok niego wyróżnił się również Adam Jusiński, który razem z resztą zespołu pokazał pełnię możliwości wicelidera tabeli.

Na domiar złego dla Vikersonn, Serhii Zaridze obejrzał czerwoną kartkę, co przekreśliło jakiekolwiek nadzieje na odrobienie strat. Od tego momentu Synowie Księdza zupełnie zdominowali boisko, bezlitośnie punktując przeciwnika. Mecz zakończył się miażdżącym wynikiem 9:1.

Trzy punkty pozwoliły Synom utrzymać presję na liderze i wciąż pozostawać w grze o mistrzostwo. FC Vikersonn II natomiast musi szybko się pozbierać, jeśli chce zachować miejsce w górnej połowie tabeli. Ten mecz pokazał, że kluczowa faza sezonu nie wybacza błędów – zwłaszcza czerwonych kartek.

3
10:00

Nieuchwytni kontra Turkmens – kolejny pojedynek, który rozegrano w miniony weekend, który miał swoją historię i… niestety dla gospodarzy, ta historia znów się powtórzyła. Jak pokazują wcześniejsze starcia między tymi ekipami, Turkmens zawsze wychodzili z nich zwycięsko – i tym razem nie było inaczej.

Od pierwszych minut emocji nie brakowało. Nieuchwytni próbowali grać kombinacyjnie, szukając sposobu na sforsowanie defensywy rywali, ale goście postawili na twardą grę i skuteczne kontrataki. Taki plan sprawdził się idealnie – Turkmens bardzo szybko zdobyli trzy bramki, wykorzystując każdą lukę w defensywie przeciwników. Gospodarze zdołali odpowiedzieć tylko raz, ale w naprawdę efektowny sposób. Oleksii Kyselov huknął z dystansu i zdobył pięknego gola – bez wątpienia był to najlepszy zawodnik Nieuchwytnych tego dnia.

Po przerwie obraz gry zmienił się tylko na korzyść Turkmens, którzy całkowicie przejęli inicjatywę. Bohaterem drugiej połowy – i całego meczu – został Rahim Kuliyev, który czterokrotnie wpisał się na listę strzelców. Jego opanowanie w polu karnym i precyzja robiły ogromne wrażenie.

Końcowy wynik nie pozostawił złudzeń – zwycięstwo Turkmens było w pełni zasłużone. Choć Nieuchwytni walczyli, to tego dnia różnica klas była widoczna. Mamy jednak nadzieję, że gospodarze nie spuszczą głów i z tygodnia na tydzień będą coraz trudniejszym rywalem. Bo liga potrzebuje zaciętych meczów – a ten, niestety, takim nie był.

4
11:00

15.kolejka była pierwszą rundą fazy finałowej w 14. Lidze, a w meczu otwierającym zmagania w grupie mistrzowskiej lider – Sokil – podejmował trzeci dotąd w tabeli zespół Sultana. Obie drużyny miały świadomość, że w tak wyrównanej stawce każdy błąd może kosztować medal.

Spotkanie rozpoczęło się dynamicznie – już w 2. minucie wynik otworzył Kamol Obidov, efektownie kończąc podanie Yakuba Jr. Sultan nacierał, lecz z czasem inicjatywę zaczęli przejmować gospodarze. Viacheslav Tkachuk i Zakharii Mor doprowadzili do wyrównania po składnej akcji, a później Sokil zaczął wykorzystywać błędy rywali.

Drugi gol padł po nieprzemyślanym wybiciu piłki przez bramkarza Sultana – Tkachuk przejął ją i bez problemu zdobył bramkę. Trzy minuty później, po kolejnym nieporozumieniu w środku pola, Dmytro Petriianchuk podwyższył na 3:1. Sultan nie rezygnował, ale ich ofensywne próby konsekwentnie zatrzymywał bramkarz Sokila – Ivan Soboliev, który popisał się kilkoma znakomitymi interwencjami. Gol kontaktowy padł dopiero w 20. minucie – Yakub Jr zdobył go po podaniu od Samandara.

Po przerwie gra była bardziej wyrównana. Sultan próbował odrobić straty, jednak skutecznie przeszkadzał im Soboliev. Czwarty gol dla Sokila padł po składnej akcji całego zespołu – wykończył ją kapitan Andrii Tkachuk.

Niestety, końcówka meczu została przyćmiona niepotrzebnymi emocjami. Po ostrym faulu Valeriego Kovala, Yakub Jr otrzymał żółtą kartkę za niecenzuralne słowa. Chwilę później, za obraźliwy gest w kierunku sędziego, został ukarany czerwoną kartką, co znacząco osłabiło Sultan. W końcówce Sokil dołożył jeszcze dwa gole – trafiali Petriianchuk oraz Serhii Pavlov.

Ostatecznie Sokil wygrał 6:2 i wykonał kolejny krok w kierunku mistrzostwa. Sultan natomiast, poza stratą punktów, będzie musiał poradzić sobie w kolejnym meczu bez swojego lidera, co znacząco komplikuje ich medalowe ambicje.

Reklama