Sezon 2017/2018
Relacje meczowe: 14 Liga
W niedzielny poranek mogliśmy być świadkami meczu pomiędzy Zarubami United a Turkmensem. Starcie to zakończyło się na korzyść gości wynikiem 4:3. Jeśli chodzi o pierwszą połowę, stała ona pod znakiem wielu zmarnowanych sytuacji po obu stronach. Żadna z ekip nie umiała się wstrzelić i wyjść na prowadzenie, dlatego po 25 minutach na tablicy wyników było widoczne 0:0. Na szczęście dla nas, kibiców, druga połowa była zupełnie inna i obie drużyny znalazły sposób na pokonanie defensywy rywala. Wynik otworzyli gospodarze po golu Gutlyyeva. Długo nie cieszyli się jednak z prowadzenia, gdyż dla gości trafiali kolejno Michał Młynarczuk oraz Mate Zakariadze, co oznaczało, że Zaruby objęły prowadzenie i są o krok od zdobycia 3 punktów. Tak też się stało - gracze Turkmensa nie zdołali odrobić straty i ponieśli porażkę, co oznacza, że goście przeskakują ich w tabeli i mają na ten moment 9 punktów. Najbarwniejszymi postaciami w zwycięskiej ekipie byli wyżej wspomniani Mate Zakariadze oraz Michał Młynarczuk, z czego drugi z panów został wybrany przez przeciwników najlepszym zawodnikiem na placu gry.
Rywalizacja Sokila z Nieuchwytnymi miała jednego faworyta i byli nim gospodarze. Nie tylko ze względu na pozycję obu zespołów w tabeli, ale i ostatnie wyniki, jakie te drużyny osiągały. Goście nie dość, że wyraźnie przegrali z Synami Księdza, to w dodatku nie mogli skorzystać z najlepszego swojego zawodnika, czyli Oleksego Kyselova. Jedyną szansą dla Nieuchwytnych była przewaga liczebna, bowiem stawili się licznie na to spotkanie, natomiast Sokil dysponował tylko jedną zmianą. Nie raz się przekonaliśmy, że ilość nie zawsze idzie w parze z jakością i ta reguła miała zastosowanie w tym spotkaniu. Sokil grał mądrzej, lepiej się ustawiał, skuteczniej operował piłką i to rywale w dużej mierze musieli za nią biegać. Nie przełożyło się to jednak na jakąś wielką przewagę bramkową. W pierwszej części widzieliśmy zaledwie dwa gole – najpierw wynik otworzył Dmytro Petriianchuk, a drugiego gola dołożył… bramkarz Sokila, który przeszedł pół boiska i huknął z dystansu, nie dając szans swojemu vis a vis. Nieuchwytni też mieli swoje nieliczne okazje, ale tego dnia skuteczność nie była ich atutem. Druga część niewiele różniła się od pierwszej. Sokil konsekwentnie powiększał swoją przewagę, a Nieuchwytnych stać było jedynie na gola honorowego Bohdana Yukhymuka. Wynik na 6:1 ustalił Oleh Martsyniuk, choć trzeba oddać, że gdyby nie Grzegorz Augustyniak, to wygrana Sokila byłaby wyższa. Niespodzianki nie było, przed Nieuchwytnymi jeszcze sporo pracy, by gra była bardziej płynna, a wtedy i wyniki być może będą lepsze niż obecnie. Sokil natomiast nie dość, że umocnił się na podium, to jeszcze udało mu się zmniejszyć stratę do prowadzącego Vikersonna.
Starcie Sułtana z Cockpit Country to była przyjemność dla kibiców i innych obserwatorów. Gospodarze od pierwszych minut byli groźni, gra odbywała się na bardzo małej odległości, czasami na granicy faulu, ale z duchem fair play. W związku z takim stylem czasami brakowi skuteczności i precyzji, ale zaangażowanie całej drużyny w rozgrywanie piłki w końcu przyniósł efekt. Goście za to próbowali szans z kontrataków, szukali przechwytów, stałych fragmentów gry, lecz potrafili też stanąć w obronie każdy swego. Podejmowali również próby prostopadłych podań, tylko czasem zbyt optymistycznie. Wynik meczu otworzył samobójem zawodnik Cockpitu. Od tej pory coraz więcej graczy znajdowało się w polu karnym gości. Przy stanie 2:0 szaloną akcję przeprowadził w pojedynkę Mateusz Hofman, który strzelił bramkę wyrównującą. Do przerwy jednak mieliśmy trzy kolejne ciosy braci Obidov i Yakuba Jr i ta część skończyła się wynikiem 5:1. Po zmianie stron gospodarze podtrzymali tempo, ale i rozpędzali się z minuty na minutę. Szybko potrafili przenieść grę pod pole karne a większa liczba zaangażowanych graczy + przewaga fizyczna doprowadziły do tego, że to był popis gospodarzy, którzy skwitowali mecz wynikiem 14-1. Doskonałe zawody rozegrała cała drużyna, która była skoncentrowana, ale przede wszystkim dobrze bawiła się w tej potyczce, co dało kapitalne efekty.
O 10:00 na sektorze A zmierzyły się ze sobą zespoły Vikersonn ll oraz Synowie Księdza. Goście ponownie zjawili się w szerokiej kadrze, co oznaczało, że dla gospodarzy nie będzie to łatwy mecz. Chwilę po rozpoczęciu ekipa Ihora Makhlaia objęła prowadzenie. Drużyna grająca w czarnych koszulkach dynamicznie wzięła się za odrabianie strat. Strzałem z rzutu wolnego do remisu doprowadził Patryk Perlejewski. Do końca połowy bramki strzelała już jedynie drużyna gości. Wynik do przerwy to 1:3. Po zmianie stron wciąż grę prowadzili Synowie Księdza, których ataki napędzał Damian Węgierek. Jego ekipa częściej utrzymywała się przy piłce i miała o wiele więcej sytuacji. W końcu do głosu zaczął dochodzić zespół gospodarzy, wykorzystując błędy przeciwnika. Na ostatnie minuty reprezentanci Vikersonn ll zbliżyli się na odległość jednej bramki. Synowie Księdza przestali być skuteczni, co zaczęło się mścić w postaci straconych bramek. Czas dobiegł jednak końca i zespołowi z Ukrainy nie udało się doprowadzić do remisu. Zwycięzcy byli co prawda lepsi, ale kto wie jak to by się skończyło, gdyby było jeszcze trochę czasu. W szeregach triumfatorów powstało bowiem duże zamieszanie i chaos, co mogło się zakończyć niepotrzebną stratą punktów.







)
)
)
)
)
)
)
)