Sezon 2024/2025
Relacje meczowe: 9 Liga
Skra Warszawa, napędzona dwiema wygranymi z rzędu, miała okazję przedłużyć swoją dobrą passę, bowiem mierzyli się z Interem Varsovią, która nie radzi sobie najlepiej w ostatnim czasie. Goście zdecydowanie lepiej weszli w mecz, otwierając wynik starcia za sprawą gola autorstwa Jana Paplińskiego. Stan posiadania szybko wyrównał Michał Mazur, jednakże radość gospodarzy nie trwała zbyt długo. Skra dostała "wiatru w żagle" i z minuty na minutę powiększała przewagę, przez co wynik na koniec pierwszej połowy wynik wskazywał 3:6. Druga połowa była bardziej wyrównana. Gospodarze zdecydowanie polepszyli swoją grę, przez co sytuacja na boisku się unormowała i ciężko było wskazać, kto był lepszy w drugiej odsłonie. Mimo wszystko przewaga z poprzedniej części była na tyle wysoka, że Inter Varsovia nie zdołał odrobić strat, przez co ponieśli oni kolejną, już siódmą porażkę w rundzie jesiennej. Natomiast Skra notuje trzecie zwycięstwo z rzędu, tym samym dając jasny sygnał górze stawki, aby mieli się na baczności.
O 17:00 na sektorze A Blokersi podejmowali Legion. Gospodarzom w rundzie jesiennej do tej pory udało zdobyć się jedynie 3 oczka, zaś goście będąc lekkim faworytem mieli 7 punktów na koncie. Pierwsza połowa totalnie pod dyktando Legionu. Stwarzali więcej sytuacji, lepiej rozgrywali piłkę, podejmowali lepsze decyzje. W szeregach Blokersów wiele niedokładnych podań, błędów w defensywie i niecelnych strzałów. Pierwsza część zakończyła się 0:3 dla Legionu. Druga była nieco ciekawsza i bardziej zacięta, gdyż przez większość czasu utrzymywała się dwubramkowa przewaga Legionistów. W meczu doszło do kilku przepychanek i słownych wyzwisk, których wolelibyśmy w Lidze Fanów nie oglądać, ani nie słyszeć. Posypało się kilka żółtych kartek. Przy wyniku 2:4 Legion zagrał znakomitą końcówkę i wygrał ostatecznie mecz 2:6.
Mecz na szczycie 9 ligi pomiędzy Mistrzami Chaosu, a drugą drużyną Dzików z Lasu był podobny do wydarzeń z poniedziałkowego spotkania Polska – Szkocja. W rolę Polaków wcielili się gospodarze, którzy ekspresowo stracili gola i musieli gonić wynik. Tutaj porównania się jednak kończą. Goście zdecydowanie częściej konstruowali akcje ofensywne i Mistrzowie Chaosu mieli problem z wysokim pressingiem rywala. Mimo wielu szans Dzików i paru dogodnych gospodarzy, wynik do przerwy nie uległ zmianie. Druga odsłona spotkania była trochę bardziej wyrównana. Goście składniej budowali swoje akcje dzięki dobrze grającemu nogami stojącemu po między słupkami Maćkowi Blińskiemu. Przewaga wysoko grającego bramkarza sprawiała sporo problemów gospodarzom. Czas upływał, a mimo wielu sytuacji po obu stronach wynik się nie zmieniał. W 37 minucie po faulu w polu karnym Mateusz Okulus pewnym strzałem z „11” wyprowadził Dziki na dwubramkowe prowadzenie. Przebieg meczu wskazywał, że goście mogą zacząć świętować. Gospodarze na 6 minut przed ostatnim gwizdkiem zasłużenie, lecz dość niespodziewanie zdobyli gola kontaktowego i przejęli inicjatywę. Trzy minuty później stało się coś, w co nie wszyscy mogli uwierzyć – remis 2:2. W tym momencie emocje wzięły górę. Kapitan gospodarzy podekscytowany wydarzeniami słownie obraził gości i zobaczył „asa kier”. Przewaga jednego zawodnika i szaleńcza pogoń za zwycięstwem opłaciły się gościom, którzy w ostatniej akcji meczu wyrwali trzy punkty i zostali liderem 9 ligi. Mistrzowie Chaosu z taką samą liczbą punktów co aktualny lider, spadli na drugi stopień podium.
Gracze Warsaw Wilanów, po ostatniej dość dotkliwej porażce z ekipą Mistrzów Chaosu, zdecydowanie mieli coś do udowodnienia. Okazja nadarzyła się w ostatnią niedzielę, kiedy to stanęli na przeciwko graczom Heavyweight Heroes. Nie zmarnowali szansy i od początku ruszyli do ataku, przejmując inicjatywę. Mecz, od początku do końca był rozgrywany pod ich dyktando. Cała drużyna Warsaw Wilanów prezentowała solidny poziom, jednakże była osoba, która zdecydowanie wyróżniała się na boisku. Po raz kolejny swoją świetną dyspozycją pochwalił się najskuteczniejszy strzelec 9 ligi, Karol Kowalski, który był autorem czterech goli oraz dwóch asyst. Był prawdziwym motorem napędowym akcji ofensywnych swojego zespołu, jak również niemiłosiernie i bezlitośnie wykorzystywał każdy błąd w ustawieniu bloków defensywnych przeciwników. Ostatecznie gracze gości pewnie pokonali ekipę Heavyweight Heroes aż 1:10, tym samym udowadniając, że nie zamierzają składać broni i chcą walczyć o najwyższy szczebel podium.
W 8. kolejce 9. ligi spotkały się Czasoumilacze i FC Polska Górom. Mecz był zapowiadany jako wyrównane starcie, a obie drużyny miały swoje ambicje w walce o punkty. Początkowe minuty były bardzo zacięte. Obydwaj bramkarze spisywali się świetnie, skutecznie broniąc wszelkie próby strzałów, a żadna z ekip nie była w stanie realnie zagrozić bramce rywala. Dopiero pod koniec pierwszej połowy, w 18. minucie, padła pierwsza bramka – Mateusz Musiński wykorzystał doskonałe dośrodkowanie Mikołaja Dudka i strzałem głową dał Czasoumilaczom prowadzenie. Niewiele później, po przepięknym strzale z woleja Mikołaja Kuszki, gospodarze podwyższyli prowadzenie na 2:0. Goście nie pozostali jednak obojętni i odpowiedzieli jeszcze przed przerwą. Po błędzie bramkarza Czasoumilaczy, który źle wypiąstkował piłkę, Krystian Rodzaj zdobył kontaktowego gola, wykorzystując sytuację i zdobywając bramkę dla FC Polska Górom. Po przerwie tempo meczu nieco spadło, a oba zespoły starały się unikać błędów w obronie. Jedynym golem drugiej połowy była bramka na 3:1, zdobyta przez gospodarzy, którzy ostatecznie wygrali 3:1, zdobywając ważne punkty, dzięki którym znajdują się tuż za podium, ze stratą trzech punktów do 3 miejsca. Mimo zaciętej walki, FC Polska Górom nie zdołało w pełni wykorzystać stworzonych przez siebie okazji, a błędy w obronie przesądziły o ich porażce.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)