Sezon 2023/2024
Relacje meczowe: 8 Liga
Mareckie Wygi tydzień temu doznali pierwszej porażki w tym sezonie, co poskutkowało utratą fotela lidera ósmej ligi. Podrażnieni takim obrotem spraw wyszli w niedzielę zmotywowani do walki w 6 kolejce przeciwko drugiej drużynie Oldboys Derby, która ostatnio nie radziła sobie najlepiej. Gospodarze szybko wyszli na prowadzenie, po skutecznej akcji duetu Kuzmov - Kąkol. Po strzelonej bramce przejęli inicjatywę w tym meczu. Dłużej utrzymywali się przy piłce i tworzyli sobie sytuacje bramkowe. Po jednej z nich piłka po raz kolejny znalazła drogę do siatki. Był to sygnał dla gości, że szybko trzeba coś zmienić i jak na zawołanie chwilę po stracie bramki, Bartłomiej Krywko zdobył gola kontaktowego. Od tego momentu gra stała się bardziej wyrównana. Bartłomiej Krywko kilkukrotnie szarżował skrzydłem, przez co gracze z Marek musieli uciekać się do fauli, żeby go powstrzymać. Gdy jedna z ekip strzeliła bramkę, druga odpowiadała. Mimo to Mareckie Wygi nie traciły prowadzenia. Zawodnicy schodzili na przerwę z wynikiem 4:3. W drugiej połowie uwidoczniła się przewaga faworytów, którzy mieli pomysł na grę i skutecznie wykorzystywali luki w defensywie zawodników z osiedla Derby. Oldboys Derby II miało problemy z kreatywnością i momentami ograniczały się do brania całego ciężaru gry na siebie przez Łukasza Łukasiewicza, co stało się czytelne i nie zawsze przynosiło pozytywny skutek. Mareckie Wygi odniosły pewne zwycięstwo 12:7 i opuszczały AWF z dobrymi humorami oraz cennym kompletem punktów. Oldboysi nie zdołali przerwać słabej passy i na upragnione zwycięstwo przyjdzie im poczekać co najmniej do następnej serii gier.
Niezwykle interesująco zapowiadało się spotkanie pomiędzy drużynami KS Driperzy oraz Bulbez Team Bemowo. Obydwie do tej pory wygrały po trzy swoje spotkania i z dziewięcioma punktami sąsiadowały ze sobą w tabeli. Początek meczu rozpoczął się od obustronnych ataków i już po trzech minutach mieliśmy wynik 1:1. Kolejne fragmenty należały do bardziej doświadczonych zawodników z Bemowa, którzy dwukrotnie pokonali golkipera rywali. Po straconych golach do roboty wzięli się rywale, którzy zaczęli przejmować kontrolę nad spotkaniem. Jednak mimo kilku dobrych sytuacji, w których między innymi trafili piłką w słupek, nie zdołali odrobić strat i na przerwę drużyny schodziły z wynikiem 1:3. To czego się nie udało zrobić w pierwszej części meczu, gospodarze uczynili w drugiej i w ciągu pięciu minut doprowadzili do wyrównania. Kiedy się wydawało, że kwestią czasu są kolejne gole, ponownie lepszy okres zanotowali przedstawiciele Bulbezu. Najpierw szybko odpowiedzieli celnym trafieniem, które wyprowadziło ich na bramkę przewagi a na pięć minut przed końcem podwyższyli stan posiadania. Driperzy nie pozostali dłużni i chwilę później zdobyli bramkę kontaktową, a dosłownie w ostatniej akcji meczu zdołali rzutem na taśmę zremisować! To bardzo ciekawe spotkanie finalnie zakończyło się więc wynikiem 5:5.
Na Arenie Grenady miała okazję zagrać drużyna FC Fenix, będąca po 6.kolejce liderem w 8 Lidze Fanów. Ich rywalem drużyna z dołu tabeli, Tornado Squad, która wiedziała, że czeka ją trudno zadanie. Fenix przez obecny sezon idzie jak burza, z jednym malutkim potknięciem w postaci remisu. Jednak przez chwilę pachniało tutaj sensacją, gdyż to ekipa gospodarzy pierwsza strzeliła bramkę. Pięknym strzałem lewą nogą prawie z połowy boiska popisał się Bartek Stokowiec. Podrażnieni goście wzięli się do obrabiania strat, co uczynili z nawiązką. Dzięki temu mogli zejść na przerwę z zaliczką, 1:4 której nie oddali już do końca spotkania. Postacią wyróżniającą się był w tym meczu Dmytro Artyugin. Jego dwa precyzyjne podania i bramka w drugiej połowie, pozwoliły na utrzymanie utrzymanie, a potem powiększenie dystansu. Gospodarzom na otarcie łez zostało tylko trafienie Marcina Kusaka. Dzięki temu zwycięstwu, ekipa FC Fenix pozostaje samodzielnym liderem w tabeli a Tornado musi poszukać punktów w pozostałych potyczkach w tej rundzie kolejkach. Te im będą potrzebne jak tlen, gdyż sytuacja w lidze jest niezwykle ognista a punktacja bardzo ciasna, więc zapowiada się dużo emocji w nadchodzących spotkaniach z ich ekipy Michała Nawrockiego.
Po pięciu seriach gier w niezwykle wymagającej sytuacji znaleźli się gracze ekip, które miały stanąć naprzeciwko siebie w meczu, o podtrzymanie nadziei na utrzymanie. Gospodarze tego starcia, Ajaks Warszawa na papierze wypadali lepiej, bo mieli na swoim koncie trzy punkty. Ich przeciwnicy, FC Po Nalewce nie otworzyli jeszcze dorobku, przez co w szóstej kolejce potrzebowali cudu, aby pozostać w grze o wyjście ze strefy spadkowej przed przerwą między rozgrywkami. Takowy cud miał miejsce w 12 minucie, kiedy to Dariusz Czopek przedłużył podanie Sławomira Ogorzelskiego, zdobywając efektowną bramkę strzałem pod poprzeczkę. Niestety na tym kończą się pozytywy... Zachłyśnięci euforią goście dopuścili rywala do dwóch akcji, które sprawiły, że obydwa zespoły schodziły na przerwę przy wyniku 2:1. Po zmianie stron zauważalny był spadek wydolności reprezentantów FC Po Nalewce. W wielu sytuacjach młodszy rywal wygrywał pojedynki biegowe. Stworzyło to sporą dysproporcję na boisku. Co prawda po straconym golu na 3:1 goście zdobyli jeszcze bramkę kontaktową, lecz efektem takiego obrotu spraw, były kolejne dwie bramki ich przeciwników. Finalnie mecz zakończył się wynikiem 5:2, co według nas sprawiedliwie oddało przebieg rywalizacji. Najlepszym podsumowaniem tego spotkania są słowa bramkarza gości, Michała Piątkowskiego. Golkiper parafrazując stwierdził: "Nie idzie nic, zupełnie nic". Miejmy nadzieję, że jest to tylko chwilowy spadek formy, a niedługo ekipa FC Po Nalewce powstanie z kolan i zacznie punktować.
Mecz pomiędzy TRCH a New Samand w ramach szóstej kolejki od pierwszych minut był bardzo ciekawy. Płynne przejścia z obrony do ataku, dużo kombinacyjnych akcji, a także permanentna wymiana pozycji pomiędzy zawodnikami. Goście zdecydowanie stwarzali okazje w prostych środkach, w przeciwieństwie do rywali, którzy starali się korzystać z błędów i szans w przewadze w danych strefach. Było chwilami ostro, ale obie strony wydawało się, że trzymają nerwy na wodzy. Mieliśmy także strzeleckie próby zza pola karnego, pokazy techniczne w pojedynkach jeden na jednego, a także pressing. Do przerwy uczciwe 3:3. Po zmianie stron dużo więcej emocji, często niepotrzebnych, nie brakowało prowokacji, a pojedyncze gwizdki sędziego w odpowiednich momentach bardzo frustrowały zawodników. Przy stanie 5:3 wydawało się, że ekipa TRCH utrzyma prowadzenie, jednak za bardzo się cofnęła, co momentalnie wykorzystali goście, którzy nałożyli presję i przekuli ją w końcu w bramkę. Pojawiły się też kolejne szanse, ale zabrakło czasu. W samej końcówce zawodnik gości niefrasobliwie trafił piłką w twarz rywala. Sędzia przerwał grę, dbając o zdrowie zawodnika TRCH. Niestety, ale w tym momencie nerwy i temperament gości wzięły górę i mieliśmy widok dużej frustracji. W konsekwencji sędzia zakończył zawody przedwcześnie, a wynik końcowy to 5:4. Szkoda, że w taki sposób nastąpiła puenta spotkania, bo to był naprawdę dobry mecz, gdzie trudno było poznać, że te ekipy grają na poziome 8.ligi, a nie zdecydowanie wyższej.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)