Sezon 2023/2024
Relacje meczowe: 8 Liga
Niepokonane do tej pory Mareckie Wygi mierzyły się z grającym w kratkę Tornado Squad. Nominalni gospodarze jak zawsze licznie stawili się na obiekt przy ulicy Grenady i już od początku przejęli inicjatywę, spychając Tornado do defensywy. Siła rażenia Mareckich Wyg jest ogromna, więc na bramki nie trzeba było długo czekać, a strzelanie rozpoczął Oleksandr Hutarov. Tornado Squad momentami wyglądało naprawdę bardzo ciekawie i udawało im się podchodzić pod bramkę zawodników z Marek, ale Mateusz Bucior za każdym razem wychodził obronną ręką z opresji. Mareckie Wygi podwyższyły prowadzenie po bramce Oleksandra Kuzmowa i do końca pierwszej połowy zaznaczyły swoją przewagę trzema kolejnymi trafieniami. Druga odsłona miała już zdecydowanie bardziej wyrównany przebieg, nawet z delikatną przewagą Tornado Squad, ale skuteczność pozostawiała wiele do życzenia, czego najlepszym dowodem był rzut karny, gdzie po strzale Bartka Stokowca piłka wylądowała w siatce, ale zabezpieczającej boisko przed wypadnięciem futbolówki poza obiekt. Gościom udało się strzelić bramkę honorową, której autorem był Cong Minh Duong, ale to było zdecydowanie za mało, żeby powalczyć o coś więcej. Tym samym Mareckie Wygi z kompletem zwycięstw liderują w tabeli i jak tak dalej pójdzie, to mogą w pełni zdominować rozgrywki na poziomie 8.ligi.
Do meczu z Ajaksem Warszawa, drużyna New Samand podchodziła jako faworyt. W 3 meczach podopieczni Mustafo Saidova zgromadzili 6 punktów, a ich przeciwnicy ani jednego. I może właśnie przez ten fakt faworyci wyszli zbyt pewni siebie na boisko, ponieważ zostali szybko postawieni do pionu, bo to Ajaks dużo lepiej wszedł w spotkanie. Jako pierwszy na listę strzelców wpisał się Bartek Kopacz i tak naprawdę ta połowa należała do niego, ponieważ w ciągu 25 minut zdobył łącznie 4 bramki. Największym problemem ekipy New Samand nie był jednak Bartek, a ich zbyt ostra gra, która poskutkowała trzema żółtymi kartkami w pierwszej połowie, co Ajaks bezlitośnie wykorzystywał. Po zmianie stron i wyniku 0:4 dla przeciwnika, gospodarze wzięli się w garść i zaczęli przejmować kontrolę nad meczem. Co prawda Ajaksowi udało się zdobyć kolejną bramkę, natomiast szybko ten wynik zmienił się na 4:5 i emocje zaczęły sięgać zenitu. Mimo nieustannych ataków na bramkę Michała Ślazy, to goście powiedzieli tutaj ostatnie słowo i golem autorstwa Bartka Kopacza przypieczętowali swoje pierwsze zwycięstwo w tym sezonie.
Bulbez Team Bemowo po zeszłotygodniowym premierowym zwycięstwie przystąpił do meczu z jeszcze wyżej lokowanym rywalem – Oldboys Derby II. Gospodarze od pierwszych minut wręcz zdominowali to spotkanie i wychodziło im niemal wszystko. Zaledwie po upływie sześciu minut mieli już trzybramkowe prowadzenie. Niczym dzieci zagubione we mgle zawodnicy Oldboys Derby II bardzo długo nie mogli znaleźć sposobu na swojego oponenta. Dopiero w okolicach 15 minuty zdołali wyprowadzić akcję zakończoną zdobytym golem. Zanim pierwsza połowa się zakończyła, Bulbez wciąż przeważał na płycie boiska, regularnie zagrażając bramce strzeżonej przez Rafała Wieczorka. Jednak już tylko raz zdołał umieścić piłkę za jego plecami, a zrobił to Rafał Dobrosz, kompletując hat-tricka. Goście również strzelili jedną bramkę i wynik do przerwy było 4:2. Pierwsze minuty drugiej połowy były w miarę wyrównane a różnica dzieląca zespoły się nie zmieniła. Jednak z każdą upływającą minutą przewaga i skuteczność Bulbezu rosła. Oldboys Derby II dość często znajdowało drogę do bramki rywala, lecz jeszcze częściej było zmuszone do rozpoczynania gry od środka boiska. Ostatecznie podopieczni Michała Rychlika wygrali 11:6. Dzięki temu zwycięstwu opuścili strefę spadkową i mają tylko jeden punkt straty do najniższego stopnia podium, na którym znajdują się... Oldboys Derby II.
W niedzielne południe naprzeciw siebie stanęły drużyny z dwóch różnych biegunów. Bardzo dobrze grający w tym sezonie FC Fenix oraz szukająca formy ekipa FC Po Nalewce. Niestety dla widowiska już od pierwszych minut widać było różnicę poziomów. Gospodarze szybko zaczęli strzelanie i nie zamierzali się zatrzymywać. Świetnie spisywali się wszyscy zawodnicy ukraińskiej drużyny, jednak na szczególne wyróżnienie zasługuje postawa Mykoli Vietrienko, który w pierwszej odsłonie zdobył dwie bramki oraz dołożył do tego asystę. Premierowe 25 minut toczyło się w pełni pod dyktando gospodarzy, którzy wygrali ją 5:1. W drugiej odsłonie obraz gry się nie zmienił. Faworyci mieli sporą przewagę i gdyby nie fakt, że trzy punkty mieli w garści, to mogłoby to się skończyć zdecydowanie wyżej. Druga połowa kończy się wynikiem 4:1 a ostateczny rezultat meczu to 9:2 dla gospodarzy. Spotkanie toczone było w spokojnej i miłej piłkarskiej atmosferze, jednak warto wspomnieć o fatalnej w skutkach kontuzji Konstiantyna Kostiukova, który doznał zerwania ścięgna Achillesa. Ten gracz jest już po operacji i liczymy na jego szybki powrót na boisko. Już po pierwszych czterech kolejkach widać, jak będzie układał się sezon dla poszczególnych zespołów. FC Fenix z pewnością ma olbrzymie aspiracje i będzie rywalizował o najwyższe cele. FC Po Nalewce rozpoczęli zmagania w 8 lidze fatalnie i po takim początku trzeba szybko wziąć się do odrabiania strat punktowych, bo widmo spadku - choć jeszcze dalekie - staje się coraz bardziej realne.
Dla TRCH to spotkanie było swoistym deja vu. Podobnie jak tydzień temu ekipa Kamila Pasika musiała gonić wynik i praktycznie non-stop deptała przeciwnikowi po piętach, jednak tym razem czegoś zabrakło i to Driperzy wyszli z tego spotkania zwycięsko. A zaczęło się dla nich wyjątkowo dobrze, bo już w 3 minucie Kuba Wilk popisał się niespodziewanym strzałem z rzutu rożnego i goście wyszli na prowadzenie. W 10 minucie gospodarze wyrównali, a akcję Bartka Fiksa wykończył Szymon Kaczyński. Remis nie utrzymał się zbyt długo, bo raptem do kolejnej akcji, w której Wiktor Stojek ponownie dał Driperom gola przewagi. W 20 minucie Norbert Gregorczyk podwyższył różnicę do dwóch oczek i pierwsza połowa skończyła się wynikiem 1:3. Po zmianie stron TRCH atakowało coraz groźniej, jednak na posterunku był Sebastian Papierz, który kilkukrotnie popisał się nie lada refleksem i w naszej ocenie był jednym z filarów ostatecznego zwycięstwa Driperów. Dał się pokonać tylko raz – w 30 minucie ponownie zapunktował duet Fiks - Kaczyński. Gospodarze byli przez kilka minut stroną wyraźniej bardziej aktywną, ale nie przekładało się to na strzelanie goli. W 40 minucie zawodnicy z Tarchomina niemalże weszli z piłką do bramki i obrona gości wybijała futbolówkę praktycznie z linii bramkowej. Wynik był otwarty do 47 minuty, kiedy Jan Strzembosz strzelił na 2:4 i praktycznie pogrzebał szansę TRCH na dogonienie wyniku. Po chwili sędzia odgwizdał koniec meczu i Driperzy głośno cieszyli się z ciężko zapracowanych trzech punktów.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)