Sezon 2023/2024
Relacje meczowe: 1 Liga
Na Arenie Grenady mieliśmy przyjemność gościć dwie ekipy, złożone w głównej mierze z graczy ukraińskiego pochodzenia. Starcia, w których występują zawodnicy tej narodowości, niejednokrotnie elektryzowały sympatyków Ligi Fanów, zapewniając przy tym ogrom emocji. Tym razem w ramach ostatniej kolejki pierwszej ligi stanęły naprzeciwko siebie zespoły Energii oraz FC Impuls UA. Strzelanie rozpoczęło się już w 7j minucie, kiedy to piłkę wywalczył Hrynov i celnym podaniem obsłużył kolegę z drużyny Soltysa. Ten z kolei znalazł w polu karnym lepiej ustawionego Ivaniuka. W kolejnych fragmentach spotkania zdecydowanie najwidoczniejszy na boisku był Budz, który dwukrotnie pokonał golkipera rywali. W odpowiedzi zawodnicy Energii odpowiedzieli zaledwie raz, dzięki czemu przegrywali do przerwy 1:3. W drugiej części tego niesamowicie pasjonującego starcia głównym bohaterem stał się bramkarz Impulsu, Mykola Osichnyi, który bronił to, co wydawało się nie do obrony. To właśnie jego dyspozycja przy stykowym wyniku 2:3 po przerwie zadecydowała o tym, że goście po raz kolejny zdominowali gospodarzy. Efektem tego było powiększenie prowadzenia o kolejne dwie bramki. W kolejnej fazie Energia znów ruszyła do odrabiania strat. Niestety dla nich szalona pogoń zakończyła się przy wyniku 4:5, kiedy to wyżej wymieniona sytuacja z bramkarzem rywala powtórzyła się. Jego liczne interwencje dodały Impulsowi skrzydeł i ostateczny wynik rywalizacji stanął na 4:7.
Mecz pomiędzy 7 i 8 zespołem 1 ligi był bardzo ciekawy i pełen niesamowitych akcji oraz bramek. Pomimo faktu, że GGS przed meczem był już pewien utrzymania, a na boisku zobaczyliśmy wąski, siedmioosobowy skład, to nie zabrakło z całą pewnością emocji i przede wszystkim dobrego humoru, w jakim był cały zespół Adriana Kanigowskiego. Z kolei Sirius, stawił się w szerokim zestawieniu, bez zawieszonego za kartki Vovy Pidluzhnego, ale z Ihorem Pivovarem, który przygotował na to spotkanie sporo fajerwerków, ale o tym opowiemy za chwilę. Pierwsza połowa toczyła się prawie w całości pod dyktando zespołu gości, który raz po raz nacierał na bramkę strzeżoną przez Patryka Kieszkowskiego. Na bramkę Pivovara otwierającą wynik, odpowiedział z rzutu karnego Adrian Kanigowski i na tablicy wyników obejrzeliśmy wynik remisowy – jedyny, jak się później okazało na przestrzeni całego spotkania. Do końca pierwszych 25 minut strzelali głównie goście – Pivovar czterokrotnie, Pokholok, Melkozerov i Khideshili. GGS był w stanie odpowiedzieć tylko drugą bramką Kanigowskiego, który wyraźnie tego dnia był usposobiony ofensywnie. Skoro pierwsza połowa GGSowi nie wyszła, to druga już była dużo lepsza. Pomimo sześciobramkowej straty, gracze gospodarzy zmobilizowali się i udało im się zremisować drugą odsłonę gry 6:6. Mimo wyraźnej poprawy gry i skompletowania hat-tricka przez ich kapitana, nie udało się odwrócić losów meczu. Wynik 8:14 wstydu jednak nie przyniósł, a kibicom na trybunach na pewno podczas tego spotkania się nie nudziło. Z kronikarskiego obowiązku należy wskazać, że Ihor Pivovar zakończył to spotkanie z 7 bramkami i 1 asystą, co stanowiło zdecydowanie najlepszy wynik w tym spotkaniu.
Ostatni w 1 lidze o godzinie 20:00 rozegrały Ukranian Vikings i Contra. Gospodarze, aby zająć najniższy stopień podium musieli pokonać swojego rywala, któremu do tego samego celu wystarczał remis. Warto zaznaczyć, że w pierwszej konfrontacji padł wynik 7:7. Mecz od początku był bardzo intensywny, obydwie drużyny już od pierwszego gwizdka sędziego podkręciły tempo i ani na moment nie było przestojów w ich grze. Wynik otworzył w 1 minucie Denys Kozerod, który pokonał golkipera rywali. Odpowiedź gospodarzy była niemal natychmiastowa i w 3 minucie mieliśmy remis. Na kolejne gole nie musieliśmy czekać długo, lecz tym razem kolejność się odwróciła. Spotkanie, chociaż było bardzo intensywne, to toczone w spokojnej i piłkarskiej atmosferze. Obie ekipy nie odstawiały nóg, ale w tej części meczu sędzia nie miał zbyt wiele do roboty. Jeszcze przed przerwą jedni i drudzy zdobyli po jednym trafieniu i na przerwę schodziliśmy przy wyniku 3:3. Druga połowa była bliźniaczo podobna do pierwszej. Twarda sportowo i dynamiczna, bez zbędnych fauli. Po upływie kwadransa z przewagą jednej bramki prowadzili gospodarze i wydawało się, że ich determinacja wystarczy do końcowego tryumfu. Jednakże Mateusz Tumulec z Contry doprowadził do remisu, a trzy minuty przed końcowym gwizdkiem Maciek Kurpias dał prowadzenie gościom. Podrażnieni Vikingowie zdołali w ostatniej akcji meczu uratować remis 6:6. Contra dzięki temu wynikowi pozostała na najniższym stopniu podium. Ukranian Vikings spadli na 5 miejsce, lecz warto zauważyć, że miejsca 3-5 na koniec mają taką samą liczbę punktów. O wszystkim zdecydowała "mała tabela".







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)