Sezon 2013/2014
Relacje meczowe: 8 Liga
Ten mecz pokazał, że Shot DJ odrobił lekcje i świetnie wykorzystał przerwę zimową. Pozyskanie kilku nowych zawodników okazało się strzałem w dziesiątkę, czego owocem był historyczny wyczyn ekipy Elie Rosińskiego. W niecałe 6 minut gospodarze dokonali kompletnego demontażu defensywy Saskiej Kępy i wyszli na trzybramkowe prowadzenie po golach Chrisa Kalaby oraz Adama Winiarskiego i Serhija Pankiva. Należy tutaj dodać, że pierwszy gol w wykonaniu Chrisa był iście imponującym trafieniem z dystansu. Drużyna gospodarzy nie zdejmowała nogi z gazu i po kwadransie było już 6:0, a pierwsza połowa skończyła się totalną demolką i w protokole widniał wynik 8:0. Na pewno nie tak wyobrażała sobie początek rundy Saska Kępa, ale trzeba uczciwie przyznać, że Shot DJ grał tego dnia jak z nut. Jan Jabłoński dyrygował akcjami swoich kolegów, Adam Winiarski i Serhii Pankiv zaliczyli fantastyczny debiut, a wisienką na torcie była postawa Jeremiego Szymańskiego, który sprawdził się w roli golkipera. Na początku drugiej połowy coś w końcu ruszyło się w ekipie gości – najpierw piłka wrzucona z rzutu rożnego odbiła się od pleców obrońcy i wpadła do siatki, a po chwili Saska w końcu zagrała jak trzeba i asystę Sebastiana Sitka na gola zamienił Piotr Orłowski. Ostatecznie na tym skończył się przebłysk Saskiej i Shot szybko wrócił na zwycięskie tory – najpierw uspokoił zakusy gości na wyrównanie, a w końcówce dorzucił jeszcze trzy trafienia. Saskiej nie udało się zdobyć gola nawet z rzutu karnego, a Jeremi Szymański popisał się genialną paradą. Zawodnicy Shot DJ pokazali, że po wzmocnieniach kadrowych są gotowi do podjęcia rękawicy i gonienia stawki w 8 lidze, a mecz z Saską Kępą pokazał, iż nie są to bezpodstawne plany.
Spotkanie pomiędzy BRD Young Warriors a Legionem przez większość czasu układało się po myśli gości. Pierwsze minuty meczu były dość wyrównane. Oba zespoły starały się przejąć inicjatywę zachowując bezpieczeństwo we własnym polu karnym. Premierowa bramka którą zobaczyliśmy została strzelona w 9 minucie i powędrowała na konto Legionu. Gospodarze po stracie gola zaczęli grać ofensywniej, lecz długo nie byli w stanie pokonać Maksyma Popova. Pierwsze trafienie w ich wykonaniu okazało się „samobójem” i goście mieli dwie bramki przewagi. I dokładnie taka też była różnica, gdy sędzia odgwizdał koniec pierwszej połowy. Dalsza część meczu z każdą upływającą minutą nabierała na intensywności. Gospodarze mieli swoją szansę przy stanie 4:5, by doprowadzić do wyrównania, lecz strzał z „wapna” Marka Saneckiego został obroniony przez Maksyma Popova. Jak się okazało był kluczowy moment tej potyczki. Pewność siebie zawodników Legionu wzrosła i w ostatnich sześciu minutach zdobyli dwa gole ustalając wynik spotkania. Przegrana BRD sprawiła, że wskoczyli do strefy spadkowej i mają jeden punkt straty, aby ją opuścić. Legion pozostał na przedostatnim miejscu, z realną szansą na wyjście z "czerwonej" strefy.
Minionej niedzieli, na obiektach warszawskiego AWF-U, mieliśmy okazję na dokończenie zaległej kolejki. Niestety w ubiegłym roku warunki atmosferyczne nie pozwoliły nam na planowe dokończenie rundy. W ramach dziewiątej kolejki zmierzyły się ze sobą Kozice Warszawa oraz Mareckie Wygi. Gospodarze przed spotkaniem okupowali ostatnie bezpieczne miejsce w tabeli, z zaledwie jednym punktem przewagi nad BRD Young Warriors. Goście natomiast po ośmiu seriach spotkań znajdowali się w zgoła odmiennej sytuacji. Cztery wygrane, jeden remis oraz trzy porażki pozwoliły im na zgromadzenie piętnastu ,,oczek", dzięki którym uplasowali się ex aequo na trzecim miejscu razem z FC Polska Górom. Strzelanie rozpoczęli gospodarze, którzy paradoksalnie nie objęli po tym wydarzeniu prowadzenia... Piłkę do własnej bramki posłał bowiem Afifi, który zaskoczył własnego bramkarza. Wprowadziło to ekipę Kozic w konsternację, którą po chwili wykorzystali reprezentanci Mareckich Wyg, podwyższając na 0:2. Pomimo tak fantastycznego początku gracze spod Warszawy postanowili odwdzięczyć się pięknym za nadobne, strzelając bramkę samobójczą. Po wymianie uprzejmości na tablicy wyników do końca pierwszej połowy mogliśmy oglądać wyrównane spotkanie. Gracze obydwu ekip zeszli na przerwę przy wyniku 2:3. W drugie odsłonie tego widowiska Kozice Warszawa postawiły na bardziej otwartą wymianę ciosów. Niestety dla nich, w starciu z bardziej doświadczonym rywalem, decyzja ta okazała się zgubna. Duet Hutarov - Zduniak rządził i dzielił na boisku. To właśnie dzięki ich fenomenalnej postawie Mareckie Wygi zdobyły kolejne pięć bramek, tracąc przy tym zaledwie jedną. To spowodowało, że faworyci goście mogli cieszyć się wysoką wygraną w stosunku 8:3.
Po fantastycznym zwycięstwie ekipy Mareckich Wyg drużyna FC Polska Górom została chwilowo zepchnięta z trzeciego miejsca. Przy blasku jupiterów, w ramach zaległej kolejki na boiskach warszawskiego AWF-U, mieli oni okazję na ponowne zajęcie miejsca premiowanego awansem. Zadanie na pozór wydawało się proste. Wszystko z powodu dysproporcji, która na papierze dzieliła obydwie ekipy. Goście ciągle liczą się bowiem w walce o awans, z kolei gospodarze muszą liczyć na regularne punktowanie, bo tylko ono pomoże im rozpocząć szybki marsz w górę tabeli. Strzelanie w tym spotkaniu rozpoczęli zawodnicy Hiszpańskiego Galeonu, którzy to po trafieniu Jacka Fijałka objęli prowadzenie. Mimo tak fenomenalnego początku rywal dość szybko wyrównał. Jednakże czerwona latarnia ligi nie poddała się i dzięki swojej ambicji ponownie przejęła kontrolę nad meczem tuż przed przerwą. Druga odsłona tego widowiska obfitowała w większe emocje. Podczas jednej z prób odbioru gracz gości został trafiony przez stopera rywali. Sędzia nie mając wątpliwości wskazał na wapno, a do jedenastki podszedł etatowy wykonawca, Jakub Korpysz. Piłki do siatki co prawda nie udało mu się skierować samodzielnie, ale na jego szczęście czujnością popisał się jego klubowy kolega, który dokończył dzieła, dobijając piłkę do siatki. Od tego momentu inicjatywę ponownie przejęli zawodnicy Hiszpańskiego Galeonu, którzy wygrali co prawda skromnie 5:4, ale zdawali się w pełni kontrolować boiskowe wydarzenia.
Ostatnim akcentem w 8 kolejce na sektorze B był mecz pomiędzy Na2Nóżkę oraz Warsaw Gunners FC. Spotkanie zapowiadało się na niezwykle zacięte, ponieważ gospodarze zajmowali 4 lokatę w tabeli, a ekipa gości 3. Dzielił je jedynie punkt w ligowej tabeli. Już na samym początku drużyna w czarnych koszulkach objęła prowadzenie i jak na pierwsze minuty prezentowała się zdecydowanie lepiej. Chwile później pięknym strzałem z daleka czerwone barwy wyrównują. Pierwsza część spotkania była wyjątkowa wyrównana. Mimo, że strzałów nie było dużo, to bramkarze pokazywali się ze świetnej strony. W ostatniej minucie premierowej połowy ekipa gości strzela na 1:2. Na drugą część spotkania gospodarze wyszli niezwykle zmotywowani i z wieloma wspierającymi ich kibicami chcieli wyszarpać upragnione trzy punkty. Tyle że początkowo to goście sprawowali się lepiej, zdobywając bramkę na 1:3. Po tym golu coś natchnęło ekipę Na2Nóżkę i zaczęli cisnąć, a w efekcie zdobyli aż 4 bramki z rzędu. To przesądziło o losach potyczki, mimo że Bramkarz Gunnersów Marek Reszczyński zdobył aż dwie bramki strzelając gole z własnego pola karnego a na koniec dołożył jeszcze asystę. W ostatniej minucie zostaje podyktowany rzut karny dla gospodarzy, którzy pewnie wykorzystują go i ustalają wynik na 8:5. Po rozstrzygnięciu tego spotkania Na2Nóżkę wskoczyli na drugą pozycję w tabeli i tracąc do lidera jeden punkt, a Warsaw Gunners spadli na 5 miejsce.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)