Sezon 2013/2014
Relacje meczowe: 8 Liga
Posiadający w swoim dorobku cztery punkty zespół Na2Nóżkę grał z Kozice Warszawa, które miały tylko dwa oczka więcej i były tuż nad strefą spadkową. Początek meczu zdecydowanie należał do gospodarzy. Trzy gole w sześć minut dla Na2Nóżkę nie zwiastowały, że zobaczymy wyrównane spotkanie, w którym na wyłonienie zwycięzcy będzie czekali do ostatniego gwizdka. Goście długo czekali na zdobycie swojego pierwszego gola, który padł w 16 minucie i jakby nowe siły wstąpiły w zespół Kozic. Mecz zrobił się bardzo wyrównany i przewaga gospodarzy zaczęła uciekać. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się tylko jedną bramką przewagi dla N2N i zapowiadały się nie lada emocje w drugiej części spotkania. Po zamianie stron Kozice szybko doprowadziły do wyrównania, co po obu stronach dało efekt w postaci jeszcze bardziej ofensywnej gry. Taki styl był przyjemny dla zgromadzonych kibiców, którzy oglądali walkę o każdy centymetr boiska. Valentine Chekwube po raz pierwszy w tym meczu wysunął gości na prowadzenie, lecz podrażnione w ten sposób ambicje gospodarzy sprawiły, że bardzo szybko znów był remis. Kiedy do końca meczu zostały cztery minuty i wszystko zapowiadało podział punktów gola na wagę zwycięstwa gospodarzy zdobył Mateusz Gąsiorowski. Dzięki wygranej N2N opuściło strefę spadkową i z dorobkiem siedmiu punktów wskoczyło na piątą pozycję. I zrobiłem to kosztem właśnie niedzielnego konkurenta.
Lider 8 ligi Saska Kępa podejmował czwartą w tabeli ekipę Mareckie Wygi. Goście już na początku tego spotkania zaskoczyli przeciwnika. Łukasz Dąbrowski wykorzystał podanie Szymona Pietruchy i bez problemu pokonał golkipera przeciwnej ekipy. Gospodarze podrażnieni takim obrotem spraw szybko zabrali się do odrabiania strat i chwilę później trafili na 1-1. Bardzo mocno zmotywowana ekipa Mareckich Wyg nie odpuszczała i mocno naciskała Saską Kępę, czego efektem była zdobyta bramka na 1-2. Jednak gospodarze nie bez powodu plasują się na najwyższym stopniu podium, co błyskawicznie udowodnili. Misja odrobienia strat powiodła się głównie dzięki świetnie spisującej się dwójce graczy - mowa o Kamilu Łukasiku i Marku Kwiatkowskim. Po zespołowej akcji najpierw do bramki rywali trafił ten drugi. Jeszcze przed upływem pierwszych 25 minut Saska podwyższa rezultat na 3-2 - po sprytnie rozegranym rzucie wolnym bramkę strzela Łukasik. Gospodarze na przerwę schodzili przy dwubramkowej przewadze, bo tuż przed końcem pierwszej odsłony meczu wynik ustalił Paweł Mroczkowski. Po zmianie stron, mecz miał podobny przebieg co pierwsze 25 minut, Saska atakowała i punktowała bezradnego rywala. W ataku gospodarzy świetnie spisywała się wcześniej wspomniana dwójka. Przy wyniku 6-4, gospodarze trochę uśpieni grą rywali zaczynają popełniać błędy w obronie. W rezultacie Mareckie Wygi w końcu zdobywają trafienie kontaktowe - Piotr Wtulich wykorzystuje podanie Łukasza Dąbrowskiego i na tablicy wyników mieliśmy 6-5. W końcówce spotkania, w grze obu zespołów można było zaobserwować sporo niedokładności, co z pewnością było spowodowane dużym zmęczeniem. W 42 minucie Saska Kępa ponownie odskakuje na dwubramkowe prowadzenie i mamy 7-5. Na odpowiedź gości nie musieliśmy długo czekać, a do protokołu zapisuje się Łukasz Dąbrowski. W ostatnich minutach, goście nie mieli już nic do stracenia, postawili wszystko na jedną kartę, ale nie przyniosło to rezultatu - wręcz przeciwnie. Mecz ostatecznie kończy się wynikiem 8-6. Lider Saska Kępa nie bez problemów pokonuje Mareckie Wygi, dzięki czemu umacnia się na czele 8 ligi.
Dwa remisy i dwie porażki – to właśnie bilans Legionu, który jak dotąd zajmuje niechlubne ostatnie miejsce w tabeli ósmej ligi. Tym razem graczom z Ukrainy przyszło się zmierzyć z Hiszpańskim Galeonem, który podobnie jak zawodnicy w białych strojach startu rundy nie może uznać za udany. Wygrana i remis to dorobek gości, którzy tym samym ze stratą dwóch punktów do Kozic Warszawa, zajmowali najwyższe miejsce w strefie spadkowej. Tym samym spotkanie to stanowiło prawdziwą gratkę dla nas obserwatorów, ponieważ jego rezultat może mieć kolosalny wpływ na to, kto przezimuje na ostatnich lokatach. Mecz upływał w atmosferze prawdziwych piłkarskich szachów. Długą posuchę w bramkach przerwali gospodarze, którzy za sprawą trafienia Igora Polskyi’ego wyszli na prowadzenie. Po chwili Legion zdołał podwyższyć na 2:0. Wydarzenie to zbiegło się w czasie z gwizdkiem arbitra tego spotkania, Piotra Krajczyńskiego, który oznajmił graczom przerwę. Po zmianie stron do głosu próbowali dojść zawodnicy Hiszpańskiego Galeonu. Niestety dla nich bardziej otwarta postawa spotkała się z wyrachowaniem rywala, który zaaplikował im kolejne dwie bramki. Mimo próby podjęcia walki, nominalnie goście nie zdołali wykrzesać z siebie nic poza jednym trafieniem. Efektem tego była wyraźna porażka aż 1:5. Bezapelacyjnie tym występem w sporym stopniu utrudnili oni sobie walkę o ligowy byt. Jednocześnie dla Legionu był to skuteczny rewanż za mecz z Ligi Letniej, gdzie lepszy okazał się Galeon. Teraz role się odwróciły.
Pojedynek z górnej części tabeli, czyli SHOT DJ podejmował FC Polska Górom i bardzo liczyliśmy na zacięte spotkanie. Dość szybko inicjatywę przejęli jednak gracze Oskara Zakrzewskiego i raz po raz tworzyli sobie dogodne sytuacje strzeleckie, jednak fenomenalnie w pierwszej połowie spisywał się między słupkami Ellie Rosiński. Mimo doskonałej postawy golkipera polsko-francuskiej ekipy, goście zdołali dwukrotnie wpisać się na listę strzelców. Jako pierwszy dokonał tej sztuki Kacper Figura, który wykorzystał podanie od swojego imiennika, Kacpra kowalskiego i ładnym strzałem "rogalem" posłał piłkę obok interweniującego bramkarza rywali. Bramka ustalająca wynik pierwszej połowy była dziełem Oskara Zakrzewskiego, który spuentował zagranie od Kacpra Kowalskiego i mieliśmy 0:2 do przerwy. Po drugiej połowie oglądaliśmy już prawdziwe, ofensywne eldorado z obu stron. Fantastycznie w tę część meczu wszedł Szymon Olesiejuk, który trzema trafieniami z rzędu skompletował dość szybko klasycznego hat-tricka. W tym czasie gospodarze odpowiedzieli dwukrotnie, za sprawą bramek Jeremiego Szymańskiego, a także pięknego strzału Bastiena Piaseckiego, który po podaniu Chrisa Rodila Kalaby huknął z dystansu na 2:5. Przewaga "Polaków" była jednak bardzo mocno widoczna i kolejne gole były kwestią czasu. Tej sztuki w drugiej połowie dokonywali jeszcze trzej gracze gości: Kacper Kowalski, który skompletował klasycznego hat-tricka, a także Olek Kuśmierz oraz Jakub Szymkowiak. Odpowiedź przeciwników była skromna, aczkolwiek bardzo ciekawa, bo sprytnym strzałem, Marka Witusińskiego zaskoczył Chrisa Rodil Kalaba. Było to jednak trafienie na 3:10 i niewiele wniosło w kwestii walki o punkty. Wyraźne, zasłużone zwycięstwo ekipy FC Polska Górom stało się faktem.
Po występach w kratkę ekipa Arkadiusza Trwogi znalazła w końcu metodę na granie! Tymi słowami można bezapelacyjnie podsumować występ Warsaw Gunners FC z minionej kolejki. Przedmeczowe założenia kontuzjowanego kapitana były wykonywane przez jego zawodników z iście chirurgiczną precyzją. Zacznijmy jednak od początku. Minionej niedzieli na obiektach warszawskiego AWF-u stanęły naprzeciwko siebie ekipy BRD Young Warriors oraz warszawskich sympatyków londyńskiego Arsenalu. I to właśnie wspomniany wcześniej Kanonierzy od początku spotkania narzucili rywalowi wysokie tempo, efektem tego było spokojne, wysokie prowadzenie 4:0. Chciałoby się rzec, że było to zdecydowanie za mało, ponieważ ekipy w czerwonych strojach zdarzało się sporo niedokładności. Mimo tego w drugiej odsłonie pojedynku ich strzelecka dyspozycja poprawiła się w sposób znaczący. Drogę do bramki coraz częściej znajdowali kapitalny tego dnia Wiktor Ziółkowski oraz Marcin Siwiec. Oszołomiony rywal zdołał odpowiedzieć zaledwie raz, czego efektem była pokaźna wygrana 11:1. Przed gośćmi jednakże prawdziwa weryfikacja. W najbliższą niedzielę zmierzą się bowiem z trzecim FC Polska Górom, które jak dotąd zdobyło identyczną liczbę bramek. Dodatkowy smaczek to ponadto pojedynek dwóch niezwykle ambitnych postaci. Mowa tu o Grzegorzu Milewskim oraz wcześniej wspomnianym Wiktorze Ziółkowskim. Jak potoczy się to spotkanie? Czas pokaże. My jednak nie możemy się już doczekać i z ekscytacji zacieramy ręce w oczekiwaniu na ten piłkarski szlagier.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)