Sezon Lato 2021
Relacje meczowe: 5 Liga
Bartolini Pasta tydzień temu rywalizowała z Gruzinami, a teraz przyszło jej zmierzyć się z ekipą BM, która bardzo dobrze zaprezentowała się na inaugurację. Początek spotkania to groźne ataki gości i szybkie prowadzenie po strzale Treventino Onwaeze. Gospodarze mimo naporu rywali potrafili przetrzymać ciężki okres, choć nie mieli łatwo, bo już w początkowej fazie meczu bramkarz Piotr Szczypek doznał kontuzji i między słupkami musiał stanąć zawodnik z pola Krzysztof Gniadek. Paradoksalnie Bartolini Pasta od tego momentu grała szybko podaniami i rywale mieli problemy, by w porę doskakiwać do przeciwników. Pierwsza dobra okazja dla gospodarzy nadarzyła się po rzucie wolnym i od razu została wykorzystana. Michał Cholewiński huknął zza pola karnego i bramkarz BM był bez szans. Ekipa gości jednak szybko ponownie prowadziła po błyskawicznej kontrze. Od tego momentu mecz był wyrównany i obie ekipy miały swoje okazje. Lepszymi dysponowało Bartolini, które niestety zmarnowało co najmniej dwie "setki" w końcówce pierwszej połowy. Do przerwy mieliśmy wynik 1:2 co zwiastowało nam emocje w drugiej odsłonie. Początek drugich 25 minut nie był szczęśliwy dla gospodarzy. Po rykoszecie padła trzecia bramka dla BM a chwilę później było już 1:4. To determinowało dalsze poczynania na boisku. Bartolini musiało się odkryć żeby powalczyć o chociażby punkt. Na to czekali rywale, którzy mając szybkich zawodników potrafili znakomicie kontrować. Wynik 2:8 nie pozostawia złudzeń kto był lepszy tego dnia. BM rozpoczął znakomicie sezon i widać, że ta ekipa dysponuje spory, potencjałem. Bartolini wyniki może ma słabe, ale sama gra napawa nadzieją, że w kolejnych meczach ten team zdobędzie w końcu punkty.
Tydzień temu wieszczyliśmy Old Eagles Koło, że w tym sezonie ciężko będą mieli o punkty w każdym meczu. Ta przepowiednia dość szybko się zestarzała, bo Janek Drabik i spółka szybko zrehabilitowali się za porażkę z FC Patriot i w niedzielę rozbili w pył Munję. Samo zwycięstwo być może nie stanowi wielkiego zaskoczenia, natomiast domyślamy się, że nikt nie postawiłby tutaj, iż końcowy wynik będzie brzmiał 13:3. Ale to musiało się tak skończyć. Głównie dlatego, że skład Munji stanowili w połowie nowi zawodnicy. Z kolei Kacper Drozdowicz i Eryk Białecki na mecz dojechali na styk. Bez rozgrzewki, bez przygotowania i to wszystko odbiło się na grze drużyny, która w początkowych fragmentach popełniała masę prostych błędów. I o ile na początku rywal nie potrafił tego wykorzystać, tak z biegiem czasu Orzełki robiły użytek z tych prezentów i już do przerwy prowadziły 4:0. Stojący w bramce Old Eagles Janek Drabik nudził się niemiłosiernie i dopiero gdzieś w okolicach 35 minuty, Munja wreszcie zatrudniła go do pracy. Tyle że mecz był już wtedy rozstrzygnięty. Przewaga ekipy z Koła była bardzo duża i trzeba przyznać, że mimo iż rywal nie zawiesił wysoko poprzeczki, to gra zwycięskiej ekipy wygląda dobrze. Było zaangażowanie, skuteczność, a do tego drużynowa postawa, bo każdy kto zagrał w barwach Orzełków wrócił do domu z przynajmniej jednym golem lub asystą. Nam podobał się zwłaszcza Karol Żak, który poukładał grę tego zespołu w obronie i jego obecność w kolejnych spotkaniach byłaby sporym wzmocnieniem. W ekipie Munji ciężko kogokolwiek wyróżnić, chociaż za pierwszego gola, zdobytego po indywidualnym rajdzie, ciepłe słowa należą się Mateuszowi Kleinowi. Ale ogólnie był to mecz do zapomnienia dla ekipy Maćka Affka i być może warto pomyśleć, by na swoje spotkania przyjeżdżać trochę wcześniej, a nie wchodzić na boisko z marszu. Niby szczegół, jednak takie rzeczy mają znaczenie, o czym niedzielna potyczka dobitnie nas przekonała.
Sportowe Zakapiory i FC Patriot to zespoły, które na inauguracji sezonu 2023/2024 wygrały swoje spotkania pokonując rywali w stosunku 6:3. Teraz mierzyły się przeciw sobie i trudno było wskazać faworyta. Starcie od pierwszych minut było bardzo wyrównane, a twarde charaktery zawodników obu ekip sprawiły, że walka o piłkę była zacięta. Jako pierwsi na prowadzenie po składnej akcji w 2 minucie wyszli gospodarze. Daniel Lasota odbił piłkę do Piotra Maciuka, który pewnym strzałem umieścił piłkę za plecami Yurii Butsa odgrywającego rolę tymczasowego bramkarza. Goście mieli swoje szanse na doprowadzenie do wyrównania, lecz stojący na bramce po stronie Zakapiorów Andrzej Groszkowski był do 14 minuty niepokonany. Zanim jednak zawodnicy z Ukrainy zdobyli swojego pierwszego gola, gospodarze mieli już dwubramkowe prowadzenie. Sportowe Zakapiory zdołały wrócić do stanu dwóch bramek przewagi, lecz wcale nie przyszło im to z łatwością. Zanim sędzia odgwizdał koniec pierwszej połowy, oglądaliśmy dużo pięknych akcji po obu stronach boiska, z których żadna nie zakończyła się zdobyciem gola. Wynik 3:1 do przerwy zapowiadał nie lada emocje w dalszej części. Kiedy zawodnicy powrócili na boisko a między słupkami FC Patriot stanął nominalny bramkarz, goście ruszyli do odrabiania strat. Wydawało się, że są na dobrej drodze, kiedy to trzy minuty po rozpoczęciu kontynuacji meczu zdobyli gola kontaktowego. Bardzo wyrównana walka o każdy centymetr boiska i dążenie do wygranej coraz bardziej zaogniały przebieg spotkania. Zanim jednak posypały się dwie kary indywidualne zobaczyliśmy po jednym golu dla każdej ze stron i wiele niesamowitych obron bramkarzy, którzy byli bohaterami swoich zespołów. Finalnie wygrały Sportowe Zakapiory, a jedynym niesmakiem pozostawionym po ostatnim gwizdku były niesportowe zachowania...
Deluxe Barbershop kontra Inferno Team to starcie pomiędzy drużynami, które w pierwszej kolejce wyraźnie przegrały swoje potyczki i w drugiej kolejce miały okazje na rehabilitację. Mecz lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy już w 1 minucie otworzyli wynik spotkania. Pięć minut później było już 2:0, ale szybka riposta gości i ponownie mieliśmy jednobramkową przewagę zespołu, których trzon zespołu to reprezentanci Azerbejdżanu. Kolejne minuty to ataki z obydwu stron, jednak bardziej skuteczni byli gospodarze, którzy w ciągu trzech minut dołożyli dwa trafienia i wyszli na czterobramkowe prowadzenie. Ostatnie słowo w tej części spotkania należało do ich rywali, którzy zdobywając bramkę ustalili wynik pierwszej połowy na 4:2. Drugie 25 minut to przewaga gości, którzy już pierwszą akcję zakończyli bramką. Wynik na styku utrzymywał się przez kolejne dziesięć minut, kiedy to impas przełamali gracze Deluxe. Dwubramkowa strata nie załamała ich rywali, którzy wciąż wierzyli w pozytywne zakończenie. I nie dość, że doprowadzili do wyrównania to chwilę przed końcowym gwizdkiem sędziego zdołali zdobyć bramkę na wagę trzech punktów! Drużyna Inferno Team mimo, że przez większość spotkania przegrywała i musiała gonić wynik ostatecznie z rezultatu 1:4 wyciągnęła na 6:5, zdobywając pierwszy komplet punktów w tym sezonie. Ich rywale, mimo optycznej przewagi oraz tego, że mieli kilka bramek zapasu, w decydujących momentach zostali wypunktowani przez rywali i boisko opuszczali nie dowierzając, że potrafili przegrać wygrany mecz...
Bardzo dobrze sezon rozpoczęli zawodnicy Georgian Team, którzy po zaciętym meczu zdołali zdobyć komplet punktów. Ich przeciwnik, A.D.S. Scorpions tydzień temu zaprezentowali się poniżej oczekiwań, uznając wyższość swoich przeciwników. Początek meczu był wymarzony dla gospodarzy, którzy szybko objęli dwubramkowe prowadzenie. Kolejna akcja to bramka zespołu gości, dzięki czemu zmniejszyli prowadzenie swoich rywali do jednej bramki. W kolejnych minutach trwała zacięta walka, obydwie drużyny tworzyły sporo sytuacji czego efektem były cztery bramki – po dwie dla każdej z ekip. Końcówka pierwszej części meczu to wyraźna przewaga reprezentantów Gruzji, którzy notując dublet ustalili wynik do przerwy na 6:3. Druga część meczu zaczęła się lepiej dla zespołu Skorpionów, którzy po upływie kilku minut zdobyli kolejną bramkę. Stracony gol podrażnił ich rywali, którzy aż trzykrotnie znaleźli drogę do świątyni oponentów i powiększyli przewagę do pięciu trafień. I tej przewagi skutecznie pilnowali aż do końca meczu, chociaż w międzyczasie byliśmy świadkami kilku ładnych trafień. W szczególności należy zwrócić uwagę na gola Pawła Poniatowskiego, który strzałem zza pola karnego w samo okienko pokonał golkipera rywali. Niestety dla niego po drugiej stronie boiska świetne zawody rozgrywał duet Gabrichidze - Lomia, którzy zdobywając dziewięć bramek poprowadzili swój zespół do końcowego sukcesu, triumfując 12:8. Georgian Team dopisuje sobie kolejne trzy punkty, które pozwalają im zająć drugie miejsce w ligowej tabeli. Po drugiej stronie znajduje się zespół A.D.S. Scorpions, który pomimo dużej determinacji na przełamanie punktowe musi poczekać do kolejnej ligowej serii.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)