Sezon 2020/2021
Relacje meczowe: 10 Liga
W poprzedniej kolejce FC Górka Kazurka zdobyła swoje pierwsze punkty w tym sezonie. Tym razem na jej drodze do zwycięstwa stanęli zawodnicy FC Depserados, którzy dotychczas ulegli jedynie aktualnemu, niepokonanemu liderowi rozgrywek.
Już od pierwszych minut widać było wyraźną dysproporcję pomiędzy obiema drużynami. Goście od razu narzucili swój styl gry i tylko sporadycznie pozwalali rywalowi dojść do głosu. W szeregach FC Depserados wyróżniali się Daniel Kłos i Jan Szcześniak, którzy mieli udział przy większości zdobytych bramek. To właśnie ten duet rozpoczął marsz po zwycięstwo, otwierając wynik meczu już w 3. minucie.
Gospodarze przez długi czas próbowali zatrzymać rozpędzonych rywali, którzy raz po raz zagrażali ich bramce, jednak w pierwszej połowie nie potrafili znaleźć skutecznego sposobu na przeciwnika. Sami zdołali trafić tylko raz, a piłkę z własnej siatki musieli wyciągać aż pięciokrotnie.
Druga część meczu wyglądała bardzo podobnie do pierwszej. Goście, znacząco powiększając prowadzenie, zaczęli momentami „bawić się” piłką, częściej decydując się na indywidualne akcje. Rywale z kolei, coraz bardziej sfrustrowani swoją niemocą ofensywną, tracili wiarę i sens dalszej walki. Mimo wszystko Górka Kazurka nie odpuściła do końca i zdołała strzelić trzy bramki. Niestety końcówkę spotkania rozgrywała już w osłabieniu – po czerwonej kartce za emocjonalne uwagi w stronę sędziego.
FC Depserados w pełni zasłużenie wygrało to spotkanie 13:4 i dzięki temu awansowało na drugie miejsce w tabeli. FC Górka Kazurka z kolei spadła do strefy spadkowej, ale w następnej kolejce będzie miała okazję, by z niej wyjść i wrócić na zwycięskie tory.
W spotkaniu 4. kolejki 10. ligi kibice zgromadzeni na Arenie Grenady byli świadkami prawdziwego piłkarskiego widowiska! Starcie pomiędzy Gawulon FC a Bulbez Team Bemowo okazało się bowiem bardzo zacięte.
Na pierwsze trafienie nie trzeba było długo czekać – już na początku spotkania Tomasz Maruszewski dał prowadzenie Gawulonowi, wykorzystując dobrą okazję podbramkową. Choć obie drużyny stwarzały swoje sytuacje, wynik 1:0 utrzymywał się przez dłuższy czas. Końcówka pierwszej połowy należała jednak do drużyny gości. W krótkim odstępie czasu Bulbez dwukrotnie zaskoczył defensywę rywali – najpierw do siatki trafił Maciek Paluchowski, a chwilę później Mariusz Kretkiewicz. Goście mogli więc schodzić do szatni, prowadząc 2:1 i z nadzieją na pierwsze zwycięstwo w sezonie.
Druga połowa rozpoczęła się spokojniej, ale z czasem to znów goście pierwsi znaleźli drogę do bramki. Tym razem na listę strzelców wpisał się Rafał Dobrosz, dając swojej drużynie solidniejszą zaliczkę. Gdy wydawało się, że Bulbez Team Bemowo ma mecz pod kontrolą, Gawulon rozpoczął niesamowitą pogoń. Najpierw kontaktowego gola zdobył Kuba Urban, a chwilę później do wyrównania doprowadził Paweł Iterman. Ten sam zawodnik w końcówce meczu dołożył kolejne trafienie, wyprowadzając Gawulon na prowadzenie 4:3. Wydawało się, że gospodarze dowiozą komplet punktów, ale ekipa z Bemowa nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Tuż przed końcowym gwizdkiem Mariusz Kretkiewicz ponownie wpisał się na listę strzelców, ustalając wynik meczu na 4:4.
Obie drużyny z pewnością zostawiły serce na boisku, a remis wydaje się sprawiedliwym rezultatem po tak wyrównanym pojedynku.
W meczu pomiędzy czwartą drużyną Husarii Mokotów a Fuszerką doszło do małej niespodzianki, gdyż to goście okazali się lepsi w przekroju całego spotkania, wygrywając 10:8. Od początku gracze w niebieskich trykotach ruszyli do ataku, zaskakując nieco drużynę Tomka Hubnera, która chyba nie spodziewała się tak odważnego początku rywali. Taka taktyka okazała się skuteczna – Fuszerka objęła prowadzenie, jednak Husaria szybko się otrząsnęła i doprowadziła do remisu za sprawą trafienia Roberta Niemca.
Pierwszą połowę można śmiało określić mianem wyrównanej – żadna z ekip nie potrafiła zdominować przeciwnika, choć to goście schodzili na przerwę z jednobramkową zaliczką.
Po zmianie stron Fuszerka złapała przysłowiowy „wiatr w żagle” i zaczęła coraz mocniej naciskać zawodników z Mokotowa, którzy nie potrafili znaleźć sposobu na odwrócenie losów spotkania. Gościom udało się utrzymać korzystny wynik do końca i ostatecznie pokonali ekipę Tomka Hubnera 10:8. Na słowa uznania za bardzo dobre zawody w zespole Fuszerki zasługują Łukasz Prusik i Piotr Cheba, którzy tego dnia ustrzelili po hat-tricku, przy czym Łukasz dołożył do swojego znakomitego dorobku również asystę. W szeregach Husarii wyróżniał się zdecydowanie Robert Niemiec, jednak nawet jego świetna postawa nie wystarczyła, by odmienić losy meczu.
Tym samym Husaria poniosła bolesną porażkę, a Fuszerka z pełnym uznaniem może dopisać do swojego konta cenne zwycięstwo.
Był to mecz dwóch różnych stylów – młodości i energii gospodarzy kontra doświadczenia oraz taktycznej dojrzałości gości.
Od pierwszych minut tempo było wysokie, a gospodarze próbowali narzucić pressing i szybkie ataki. Do przerwy wynik 3:2 dla FC Polska Górom zapowiadał, że młody zespół może sięgnąć po pierwsze duże zwycięstwo.
Jednak po zmianie stron obraz gry uległ całkowitej zmianie. FC Po Nalewce, znane ze swojej cierpliwości i umiejętnego zarządzania tempem meczu, konsekwentnie wykorzystywało błędy rywala. Gospodarze popełniali proste pomyłki w pressingu – jeden zawodnik ruszał do odbioru, podczas gdy reszta drużyny jedynie przyglądała się akcji. Ta niespójność sprawiała, że doświadczeni goście mogli swobodnie rozgrywać piłkę i wychodzić z groźnymi kontratakami.
Między wynikiem 4:4 a 4:6 mecz przeszedł pod całkowitą kontrolę FC Po Nalewce, którzy pokazali, jak ważne w tej lidze są zespołowa gra i chłodna głowa w kluczowych momentach. Choć gospodarze zdołali jeszcze zdobyć bramkę kontaktową na 5:6, zabrakło im już czasu, by doprowadzić do remisu.
To spotkanie było doskonałą lekcją futbolowej pokory dla młodej drużyny FC Polska Górom. Ich potencjał jest duży, lecz bez zorganizowanego pressingu i lepszej komunikacji ciężko będzie o punkty. Z kolei FC Po Nalewce udowodniło, że doświadczenie i zespołowa gra wciąż potrafią przeważyć szalę zwycięstwa.
O godzinie 21:00 na arenie AWF, w ramach 4. kolejki 10. Ligi, zmierzyły się drużyny Wczorajsi FC oraz Grajki i Kopacze. Goście przystępowali do tego starcia z kompletem punktów i byli stawiani w roli faworyta, natomiast gospodarzy motywowała chęć rehabilitacji po kompromitującej porażce sprzed tygodnia.
Od pierwszych minut to właśnie zawodnicy w niebieskich strojach narzucili swoje tempo gry, nie pozwalając rywalom na spokojne wejście w mecz. Pierwszą bramkę zdobyli już po pięciu minutach – do siatki trafił Szymon Dziuba po znakomitej akcji dwójkowej. Goście zdominowali przeciwników, szybko podwyższając prowadzenie na 3:0, i z pełnym spokojem kontrolowali przebieg spotkania. Tuż przed przerwą Daniel Krzanowski dołożył gola do pustej bramki, ustalając wynik pierwszej połowy.
Po zmianie stron na moment do głosu doszła ekipa gospodarzy. Bartek Muzyka popisał się pięknym strzałem z dystansu, przełamując żelazną defensywę rywali. To trafienie jednak tylko rozwścieczyło Grajków i Kopaczy, którzy do końca spotkania wpakowali przeciwnikom jeszcze pięć bramek. Zespół gości to świetnie zorganizowana drużyna, wyróżniająca się grą zespołową i cierpliwym budowaniem akcji. Zawsze szukają kluczowego podania, które otwiera im drogę do pustej bramki – potwierdza to fakt, że na dziewięć zdobytych goli aż przy ośmiu odnotowano asystę.
Ostateczny rezultat 1:9 podtrzymuje wzorową passę zwycięstw Grajków i Kopaczy, którzy coraz wyraźniej wyrastają na głównego faworyta do zajęcia pierwszego miejsca w tabeli na koniec rozgrywek.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)