reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
2
15:00

W wielkim finale 15. Ligi Fanów doszło do emocjonującego starcia, które miało wyłonić mistrza rozgrywek. Na boisku spotkały się drużyny Santiago Remberteu i FC Mocny Narket, a stawka była jasna – zwycięzca zgarnia wszystko.

FC Mocny Narket przyjechał w bojowym nastroju, z charyzmatycznym bramkarzem Rubenem Nieścierukiem na czele i szerokim składem gotowym do walki. Santiago natomiast postawiło na swoje sprawdzone zestawienie, działające jak dobrze naoliwiona maszyna. Pierwsza połowa przyniosła sporo emocji i bramek – Santiago lepiej wyglądało w ofensywie i na przerwę schodziło z prowadzeniem 5:3. Po zmianie stron przewaga drużyny Remberteu była już wyraźna. Narket próbował gonić wynik, ale z każdą minutą opadał z sił i tracił koncentrację. Santiago bezlitośnie wykorzystywało każde potknięcie rywali, dokładając kolejne trafienia.

Mecz zakończył się pewnym zwycięstwem 9:3, które dało Santiago Remberteu upragniony tytuł mistrzowski.

Na wyróżnienie zasłużyli Bartosz Chamera – wybrany MVP kolejki za świetne akcje i bramki – oraz Michał Syrnyk, który kompletnie zdominował środek pola. W ekipie FC Mocny Narket na plus wyróżnił się Bartosz Sitek, który walczył do końca mimo niekorzystnego wyniku.

3
17:00

W niedzielnym starciu Ligi Fanów doszło do niezwykle emocjonującego meczu pomiędzy A.D.S Scorpion’s II a Warsaw Pistons. Spotkanie od początku miało nietypowy przebieg – zespół Scorpionsów pojawił się na boisku w zaledwie pięcioosobowym składzie, co od razu postawiło ich w bardzo trudnej sytuacji kondycyjnej. Pistons, chcąc zachować ducha fair play, również rozpoczęli mecz w piątkę.

Mimo osłabienia, Scorpionsi zaskoczyli wszystkich skutecznością – wyszli na prowadzenie 4:1, a świetne zawody rozgrywał Bartek Marciniak, który błyszczał zarówno technicznie, jak i fizycznie. Przy takim wyniku Warsaw Pistons postanowili jednak skorzystać z pełnego składu i wprowadzili szóstego zawodnika – to całkowicie zmieniło obraz gry.

Pistons zaczęli odrabiać straty krok po kroku, a kluczową rolę odegrał Kacper Romanowski, który zanotował kilka skutecznych akcji i trafień. Mimo heroicznej walki, zmęczenie zaczęło coraz mocniej doskwierać ekipie A.D.S., a przewaga liczebna zrobiła swoje. Ostatecznie Warsaw Pistons wygrali 7:6 w jednym z najbardziej zaciętych i dramatycznych spotkań tej kolejki.

4
18:00

W zapowiedziach tego meczu wspominaliśmy, że poprzednie starcie tych ekip zakończyło się wyraźnym triumfem Babic i że Elitarni będą żądni rewanżu. Zemsta za tamtą porażkę bardzo szybko przerodziła się w bezlitosną vendettę, a końcowy wynik 3:20 mówi wszystko o przebiegu tego spotkania.

A nie zaczęło się wcale źle dla Babic. Co prawda chłopaki stawili się na placu w zaledwie sześciu, ale już w pierwszej akcji meczu Wiktor Jaworski wywalczył rzut karny. Niestety przypłacił to kontuzją i nie mógł wrócić na boisko. Bartek Łuczak pewnym strzałem pokonał Marcina Głębockiego, ale już minutę później Paweł Bireta doprowadził do remisu.

Gra w piątkę okazała się dla gospodarzy po prostu zabójcza. Na kolejne trafienie Elitarnych trzeba było czekać do 10. minuty, ale od tego momentu worek z bramkami się rozwiązał. Dawid Rupiński, Wojciech Sekulak, a przede wszystkim Marcin Bielski bezlitośnie punktowali ekipę z Babic.

Sytuacja gospodarzy była tak trudna, że przed przybyciem jednego ze spóźnionych zawodników, na placu gry pojawiła się... jedna z kibicek – Mira Balan. Co więcej, zakończyła ten mecz z bramką na koncie! Był to jednak jeden z nielicznych pozytywnych akcentów w wykonaniu Babic, które z bólem i pokorą musiały przyjmować kolejne ciosy.

Dla Elitarnych była to idealna okazja, by poprawić indywidualne statystyki – i wykorzystali ją bez skrupułów. Marcin Bielski, zdobywając aż 11 bramek, zapewnił sobie tytuł króla strzelców.

Dla Babic to gorzka lekcja – frekwencja ma znaczenie, bo tak doświadczone drużyny jak Elitarni Gocław nie będą miały litości dla osłabionego rywala.

Reklama