Sezon 2016/2017
Relacje meczowe: 9 Liga
Zmagania w 9 lidze rozpoczęliśmy od starcia NieDzielnych z Gastro Spartą i można śmiało napisać, że goście rozpoczęli z wysokiego C. Już w 16 sekundzie spotkania Karol Rodak otworzył wynik meczu, a to był dopiero początek popisu strzeleckiego tego zawodnika. Tak naprawdę już po kilku minutach wynik powinien być znacznie wyższy, ale jedynie dobre interwencje Kamila Jarosza w bramce NieDzielnych odwlekały w czasie to, co okazało się nieuniknione. W końcu ponownie do siatki trafił Karol Rodak, zdobywając bramki na 2:0 i 3:0. W pierwszej połowie w roli asystenta świetnie odnalazł się Vladislav Ovdiyenko, który aż trzykrotnie dogrywał swoim kolegom. NieDzielni w pierwszych 25 minutach dwa razy byli bliscy strzelenia bramki, ale najpierw po dobrym strzale piłka odbiła się od poprzeczki, a drugim razem dobrze interweniował golkiper Gastro Sparty. Do przerwy mieliśmy w pełni zasłużone prowadzenie Gastro Sparty 0:6. Po zmianie stron od razu byliśmy świadkami bramki NieDzielnych, a zawodnikiem, który zaliczył premierowe trafienie był Łukasz Kacprzak. Nie musieliśmy czekać długo na ripostę rywali, bo już chwilę później na 1:7 podwyższył Mariusz Naczke. W drugich 25 minutach widzieliśmy już bardziej wyrównane spotkanie, choć przy tak wysokim prowadzeniu Gastro Sparta miała w pełni mecz pod kontrolą. NieDzielni mieli jeszcze swoje szanse, ale zawodziła skuteczność, goście natomiast wykorzystali jeszcze dwie okazje ustalając wynik na 1:9. Gastro Sparta przełamała się pod dłuższym czasie i mamy nadzieję, że równie dobrze zaprezentuje się w kolejnych meczach. Chcemy podkreślić, że cieszymy się, że Gastronomicy się nie poddają, bo jak widać upór przynosi efekty. Tego samego życzymy NieDzielnym, bo wierzymy, że zła karta w końcu musi się odwrócić.
Mecz na Arenie Picassa na sektorze A o godzinie 11.30 odbywał się we wręcz perfekcyjnych warunkach pogodowych. Słońce ładnie świeciło, wiatr nie przeszkadzał, nic tylko grać w piłkę. Mecz zaczął się od mocnego uderzenia Mareckich Wyg. Do piłki dopadł Michał Zduniak i mocnym strzałem, po rykoszecie od nogi przeciwnika otworzył wynik spotkania i mieliśmy 1-0 dla Mareckich. Chwilę później, bo w 7 minucie Michał Cholewiński zdobywa swoją pierwszą z czterech zdobytych bramek w tym meczu. Wykorzystał bezlitośnie celne podanie od Krzysztofa Gniadka i piłka wpadła w krótki róg bramki przeciwnika. Mieliśmy w tym momencie 1-1. Pod koniec pierwszej połowy receptę na defensywę Mareckich Wyg znaleźli w końcu goście i wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Początek drugiej połowy przyniósł nam rzut karny. Michał Zduniak szarżował w polu karnym, obrońca “Pasty” nie odstawił nogi i zawodnik Mareckich padł jak długi. Sędzia momentalnie pokazał na “wapno” i sam faulowany egzekwuje pewnie jedenastkę. Po tym zdarzeniu mecz przez chwilę był wyrównany, ale ponownie do głosu doszli gracze Bartolini Pasta. Szczególnie, wspomniany już wcześniej Cholewiński miał ochotę na grę, bo jak już wspomnieliśmy czterokrotnie pokonywał bramkarza rywali. Jednak zmęczenie dało o sobie znać i Mareckie Wygi wykorzystały chwilę słabości “Pasty”. Damian Glijer ładnym przechwytem utorował sobie drogę do bramki “Pasty” i bez problemu pokonał ich bramkarza. W ostatnich minutach jeszcze raz Michał Zduniak wpisał się na listę strzelców i znowu po przechwycie zdobył bramkę na 4-6. Jednak ten gol nie zmienił już obrazu spotkania i Bartolini Pasta wygrali pewnie ten mecz.
Lider IX-tej Ligi Fanów, który jeszcze w tym sezonie nie posmakował porażki, a więc Phinance.SA, znany wcześniej pod nazwą Tekton Capital, podejmował ekipę, która od dołączenia do naszych rozgrywek jesienią zeszłego roku zrobiła bardzo duże postępy, ale wciąż brakuje im stabilizacji formy. Mowa o SHOT DJ, którzy walczą o górną część tabeli. Zdecydowanym faworytem byli gospodarze, jednak to ekipa o polsko-francuskiej krwi jako pierwsza otworzyła wynik spotkania, a miało to miejsce po bramce Fuki Guto, który nie zmarnował dobrego podania od Hugo Ferrera. Gospodarze bardzo długo nie mogli przebić się przez dobrze funkcjonującą obronę „Didżejów”, a gdy już udało im się oddać celny strzał, świetne spisywał się Ellie Rosiński. Musiał jednak skapitulować, kiedy to po błędzie jednego z obrońców piłkę przejął Oliwier Aleksander i pewnie wykończył akcję strzałem na 1:1. Taki wynikiem zakończyła się pierwsza połowa, a trzeba przyznać, że była bardzo wyrównana i prowadzona w dobrym tempie. Zmiana stron przyniosła jednak zmianę obrazu gry i tę część zdecydowanie zdominowali gracze gospodarzy. Najpierw na prowadzenie „Finansistów” wyprowadził Patryk Ciborski, który wykorzystał celne dogranie Marcina Skowrońskiego. W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że Marcin w drugiej połowie był absolutnie wiodącą postacią, gdyż miał udział przy wszystkich bramkarz zdobytych w tej odsłownie, trzykrotnie asystując oraz raz wpisując się na listę strzelców. Po jego podaniach bramki zdobywał jeszcze dwukrotnie Oliwier Aleksander (3:1 oraz 4:1), a sam był autorem gola dającego prowadzenie 5:1. W odpowiedzi gracze SHOT DJ zdołali jeszcze raz pokonać Filipa Odolińskiego, a autorem trafienia był Hugo Ferrer. Była to bramka ustalająca wynik spotkania na 5:2. Trochę szkoda, że w drugiej połowie oglądaliśmy dość jednostronne spotkanie, gdyż pierwsza odsłona zapowiadała niezłą, wyrównaną potyczkę. Niemniej, komplet punktów zasłużenie ląduje na koncie Phinance.SA !
Jak już wspomnieliśmy w zapowiedziach do tego spotkania, Mikstura na pierwsze spotkanie z Moralnymi Zwycięzcami nie dojechała w związku z weselem jednego z zawodników gospodarzy. Ekipa Klanu Jochemskich miała więc o co grać i pokazać rywalom, że to był jednorazowy przypadek. Gospodarze od początku przejęli kontrolę nad spotkaniem, pałeczkę dyrygenta przejął Patryk Zych, a o bramki starali się Rafał Jochemski i Kamil Sygitowicz. Jednak to popularny Meli już na samym początku najbardziej zagroził bramce Moralnych, kiedy to przejął piłkę mniej więcej na połowie boiska i odpalił armatę w kierunku bramki Olka Bartkowskiego. Na Nieszczęście Mikstury piłka po tym strzale tylko odbiła swój znaczek na poprzeczce. Co się nie udało na początku, udało się kilka minut później, Rafał Jochemski pokazał, że jego lewa noga jest kilka poziomów wyżej i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Mimo, że Mikstura miała zdecydowaną przewagę w posiadaniu piłki i kreowaniu sytuacji podbramkowych, to pierwsza połowa zakończyła się wynikiem tylko 3:0. Tylko, bo mogło być znacznie wyższe prowadzenie. Druga połowa to w dalszym ciągu zdecydowane ataki gospodarzy i tylko pojedyncze kontry Moralnych Zwycięzców. Jeden z takich ataków gości zakończył się powodzeniem, Łukasz Załęcki znalazł sposób na pokonanie Adriana Sosnowskiego, niestety to była tylko kropla w morzu potrzeb gości w tym spotkaniu, bo to była bramka honorowa przy wyniku 6:1. Od tego momentu bramki strzelali tylko gospodarze, którzy do końca spotkania zdobyli jeszcze 6 bramek, a ostateczny wynik tego spotkania to 12:1. Widać po Miksturze, że chcą na poważnie włączyć się do walki o awans do wyższej klasy rozgrywkowej, natomiast Moralni po zimowych wzmocnieniach muszą się ze sobą zgrać i zacząć udowadniać drzemiący w nich potencjał.
Legion zdawał się być delikatnym faworytem tego spotkania, z uwagi na nieco wyższą pozycję w tabeli, jednak od OldBoys Derby II dzieliły ich raptem dwa punkty, więc spodziewaliśmy się bardzo wyrównanego spotkania. Już w pierwszej połowie gracze obu zespołów dostarczyli nam bardzo dużo emocji, począwszy od bramki samobójczej, w której niefortunnie piłkę do własnej bramki skierował obrońca gości. Dosłownie minutę później na 2:0 dla Legionu podwyższył Nazar Fialkovskyi i zapowiadało się szybkie lanie. Ku uciesze kibiców, swój koncert rozpoczął wówczas Bartek Krywko, który po podaniu Adama Włodarczyka zdobył bramkę kontaktową. Co prawda po chwili gospodarze podwyższyli na 3:1 po bramce Sergija Kozaka, jednak po golach Patryka Andrzejczyka oraz Bartka Niksa mieliśmy po raz pierwszy w tym meczu remis (3:3). Jednak jeszcze przed przerwą swój zespół na prowadzenie wyprowadził Yevhen Lukash i pierwsza odsłona zakończyła się rezultatem 4:3. Zmiana stron przyniosła nieco odmienny obraz. Stroną przeważającą byli goście, którzy w ciągu nieco ponad pięciu minut wyszli z jednobramkowego deficytu na prowadzenie 4:6! Świetnie w tym czasie spisywał się wspomniany wcześniej Bartek Krywko, który najpierw sam wpisał się na listę strzelców, a następnie asystował przy golu Adama Włodarczyka na 4:5. Autorem trafienia dającego dwubramkowe prowadzenie „Oldbojsów” był Łukasz Maziarz. Na tym jedak emocje się nie zakończyły, gdyż Legion nie zamierzał oddawać punktów za darmo. W ciągu dwóch minut przeprowadzili dwie bardzo skuteczne akcje, w których brylował duet: Nazar Fialkovskyi i Sergij Kozak. Obaj Panowie zaliczyli po golu i asyście, doprowadzając do stanu 6:6. Wtedy jednak znów o sobie przypomniał duet napastników graczy gości – Bartek Krywko oraz Adam Włodarczyk, którzy brali udział w kolejnych trzech trafieniach swojej ekipy, dając im komfortowe prowadzenie 6:9. Gdy po podaniu Jarka Wołoszyna piłkę do bramki skierował Patryk Andrzejczyk wydawało się, że komplet punktów musi powędrować do zespołu Derby. Tuż przed końcem spotkania obejrzeliśmy jednak zryw Sergija Kozaka, którego dwie bramki, w tym jedna z rzutu karnego, skróciły dystans do stanu 8:10. Nie starczyło jednak czasu na dogonienie wyniku i ostatecznie to gracze gości mogli celebrować zwycięstwo po bardzo zaciętym spotkaniu !







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)