reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
08:00

Na pierwszy ogień w 9 lidze poszedł mecz Mikstury z Legionem. Obie ekipy zajmowały miejsce w górnej części tabeli, ale żeby Mikstura złapała kontakt z czołówką, musiała ten mecz wygrać. Początek meczu był dość wyrównany, choć na pierwszy rzut oka nieco więcej z gry mieli zawodnicy Legionu. Dość długo utrzymywał się wynik bezbramkowy, ale nie można napisać, że sam mecz był nudny. Dopiero w okolicach 15 minuty doszło do przełamania, a rękę do tego przyłożył, i to dosłownie, Mateusz Jochemski, który odbił zmierzającą do siatki piłkę ręką. Sędzia podyktował rzut karny, jednocześnie pokazując czerwień obrońcy Mikstury. „Jedenastkę” pewnie wykorzystał Ivan Zvizhynskiy i Legion objął prowadzenie. Wydawało się, że goście przez 10 minut gry w przewadze odjadą rywalom z wynikiem, szczególnie po bramce na 0:2, ale Mikstura nie dawała za wygraną nawet w osłabieniu. Najpierw udało im się zdobyć bramkę na 1:2, a tuż przed przerwą ponownie odrobili straty trafiając na 2:3. Po zmianie stron obie ekipy grały już w komplecie. Chwilę po rozpoczęciu  drugiej części Mikstura wyrównała, a potem udało jej się wyjść na prowadzenie 5:3. Właściwie w tym momencie gospodarze mogli zamknąć mecz. Jednak najpierw nie wykorzystali jednego rzutu karnego, a gdy zawodnik Legionu zagarnął piłkę ręką w polu karnym i, adekwatnie do sytuacji z pierwszej części, zobaczył czerwoną kartkę, ponownie zawodnik Mikstury przegrał pojedynek z bramkarzem. Dwa nietrafione karne w jednym meczu to sytuacja dość niecodzienna. Do tego Legion grając w osłabieniu zbliżył się na wynik 5:4!  Mikstura jednak zdobywając gola na 6:4 ustaliła wynik spotkania. Mecz był bardzo zacięty, z twardą grą, gdzie o wyniku  zadecydowało to, kto popełni mniej błędów.

2
10:30
( 1 : 3 )
1 : 6
Raport

W meczu pomiędzy NieDzielnymi, a zespołem Bartolini Pasta zdecydowanym faworytem byli Ci drudzy. Goście pomimo wygranej w dziwnych okolicznościach z ekipą Mikstury, dość pewnie kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa. Jedyny remis jaki zanotowali na swoim koncie, to zacięty bój z liderem dziewiątej ligi. Gospodarze natomiast są w zupełnie odmiennej sytuacji i z zaledwie z jednym punktem na koncie zajmują ostatnie miejsce w ligowej tabeli. Mecz zgodnie z oczekiwaniami lepiej rozpoczęła drużyna Bartolini, która już po kilku minutach prowadziła 0:1. Mocnym strzałem z dystansu popisał się Mateusz Pączek i wyprowadził gości na prowadzenie. Kolejne minuty to jeszcze większa przewaga gości. Na 0:2 podwyższył Marcin Zaręba, a chwile później Michał Cholewiński zdobywa swoją pierwszą bramkę w tym meczu i mamy 0:3. Pod koniec pierwszej połowy niefrasobliwość oraz gapiostwo obrońców gości skutkuje utratą bramki. NieDzielni za sprawą Arkadiusza Lenarta strzelają gola i na przerwę schodziliśmy przy wyniku 1:3. Druga część meczu podobnie jak pierwsza pod dyktando gości, którzy w pełni kontrolowali przebieg spotkania. Nieliczne ataki gospodarzy były wyprowadzane zbyt wolno, a przede wszystkim często w kluczowych momentach szwankowała dokładność. Wąska kadra na to spotkanie była dodatkowym elementem, który mocno wpływał na słabą postawę NieDzielnych. Goście natomiast w dalszym ciągu atakowali i dążyli do zdobywania kolejnych bramek. Ze znakomitej strony w tej części meczu pokazał się Michał Cholewiński, który dołożył kolejne trzy bramki na swoje konto. Spotkanie ostatecznie kończy się zasłużoną wygraną gości, a wynik 1:6 w pełni oddaje ich przewagę w tym meczu. Bartolini Pasta przezimuje przerwę między rozgrywkami na drugim miejscu, a Niedzielni muszą szukać wzmocnień aby myśleć jeszcze o utrzymaniu w Lidze.

3
11:30
( 1 : 1 )
4 : 1
Raport

Shot DJ w ostatnich tygodniach prezentuje się znacznie lepiej, niż na starcie rozgrywek, ale na zakończenie kolejki przyszło im się zmierzyć z rozpędzonym Tektonem Capital. Faworytem byli oczywiście zajmujący pierwsze miejsce w tabeli gospodarze, ale boisko pokazało, że francuscy zawodnicy są niezwykle ambitni. Już od początku widać było, że Shot DJ nie przyjechał na Arenę Picassa bronić dostępu do własnej bramki tylko nawiązać walkę jak równy z równym. To właśnie goście wyszli na prowadzenie w tym meczu, Gabriel Kermiche wykorzystał dokładne podanie od  swojego partnera i pokonał bramkarza gospodarzy. Tekton starał się szybko odrobić straty, ale z każdą ubiegającą minutą ich poczynania były coraz bardziej nerwowe i mniej dokładne. W końcu pod koniec pierwszej połowy udało się doprowadzić do remisu i z luźniejszymi głowami gospodarze mogli wyjść na drugą połowę. Druga część to na początku kilka niezłych sytuacji gości, ale dobrze w bramce spisywał się Filip Odoliński. Zawodnikom Shot DJ nie udało się wyjść na prowadzenie, ale zdobyli bramkę, problem w tym, że samobójczą. Tekton od momentu wyjścia na prowadzenie grał już znacznie lepiej, coraz bardziej aktywny był Oliwier Aleksander, któremu udało się w końcówce zdobyć bramkę, choć nie był to występ na miarę jego możliwości. Ostatecznie Tekton wygrał 4:1, zapewniając sobie tym samym tytuł mistrza rundy jesiennej, a zawodnicy z Francji pokazali, że na wiosnę będą groźni dla każdego rywala.

4
14:30
( 0 : 1 )
0 : 4
Raport

Zajmujący przedostatnie miejsce w tabeli, dodatkowo z bardzo słabą serią kilku kolejnych porażek z rzędu zawodnicy Gastro Sparty podejmowali znajdujących się na drugim biegunie nastrojów graczy Mareckich Wyg, którzy dwa ostatnie spotkania wygrali i nie zamierzali się zatrzymywać. Mecz był z gatunku tych, w których faworyt musiał wygrać, żeby wciąż mieć szanse na medale na koniec sezonu, z drużyną, która już tylko chce się bawić piłką nie walcząc o stawiane przed sezonem cele. Czuć było na boisku, że Mareckie Wygi grają pod presją, bo od początku za dużo im nie wychodziło na  boisku, natomiast Gastro Sparta robiła co mogła, by wyjść na prowadzenie. Jednak to zawodnicy z Marek zdobyli pierwszą bramkę w tym spotkaniu, której autorem był Damian Kotowski. Jednobramkową przewagę przyjezdni dociągnęli do przerwy, co zapewniło nam sporo emocji przed rozpoczęciem ostatniej połowy w tej rundzie. O te emocje postarali się już tylko Mareckie Wygi, którzy poprawili swoją grę w porównaniu do pierwszej połowy i nie dali już większych szans Gastronomikom. Trzy strzelone bramki, żadnej straconej – co jeśli chodzi o zespół z Marek należy uznać za duże osiągniecie i kolejny komplet oczek zdobytych tym  samym nie pozwolili czołówce odjechać im przed startem rundy wiosennej.

5
16:30
( 2 : 5 )
4 : 8
Raport

Przystępujący do meczu gospodarze stanęli przed ostatnią w tej rundzie szansę, aby zdobyć komplet punktów wywalczonych na boisku. Wystarczyło tylko pokonać drugą drużynę Oldboys-sów, która całą rundę grała naprzemiennie, wygrywała z zespołami zajmującymi miejsca w dolnej części tabeli, a z górą tylko raz zremisowała. Zadanie w teorii jak i w praktyce nie było łatwe, lecz nie niemożliwe. Niestety dla Moralnych mecz zaczął się od hat-tricka strzelonego przez Michała Bugajskiego, który swoją postawą motywował swoich kolegów do atakowania bramki rywala. Dobra gra gości w ataku i obronie bardzo utrudniała życie piłkarzom Moralnych. Tylko dwukrotnie pokonali bramkarza swoich rywali, którzy również do swojego dorobku bramkowego pierwszej połowy dopisali dwie strzelone bramki i na przerwę schodziliśmy z wynikiem 2:5. Druga część tego spotkania zaczęła się podobnie jak pierwsza. Szybka strzelona bramka przez „Starszych Panów” spowodowała rozluźnienie w ich szeregach. Jako pierwszy z tej sposobności skorzystał Sebastian Bartosik, który po przejęciu podania i samodzielnej akcji zmniejszył stratę bramkową. Dosłownie chwilę później, kiedy wszyscy już widzieli piłkę w siatce Rafał Wieczorek popisał się piękna interwencją wyciągając się jak struna, sięgnął piłkę tuż z przed linii bramkowej i wypchnął ją poza pole gry nie pozwalając cieszyć się z zmniejszenia straty bramkowej rywalowi. Gospodarze robili, co mogli, aby dogonić gości, lecz umieszczenie piłki w siatce udało się jeszcze tylko raz. Niemożność pokonania bramkarza gości i błędy w obronie nie pozwoliły na zatrzymanie graczy w pomarańczowo-czerwonych barwach, którzy podwyższyli wynik strzelając jeszcze trzy bramki i ustalając wynik spotkania na 4:8.

Reklama