reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
12:00

W spotkaniu Otamanów z Kebavitą goście byli zdecydowanym faworytem. Niestety przed startem sezonu ekipa Buraka Cana osłabiła się i w zasadzie próżno szukać w składzie nowych zawodników, a ci których menedżer Kebavity zakontraktował na razie nie pojawili się na Arenie AWFu. Mimo to w pierwszej połowie goście nieźle prezentowali się na boisku. Z kolei gospodarze trochę potrzebowali czasu, by się wdrożyć w spotkanie. Szczególnie w defensywie czasami nie wszyscy zawodnicy potrafili dobrze przesuwać krycie, przez co rywale mieli swoje okazje strzeleckie. I właśnie Kebavita wyszła na prowadzenie. Jak zawsze starała się wykorzystywać dobrą grę nogami Bartka Gwoździa. Ale to rodziło ryzyko, że stratę piłki w rozegraniu mogą wykorzystać przeciwnicy. Do przerwy mieliśmy wynik 2:3 i za każdym razem gdy goście wychodzili na prowadzenie, to rywale potrafili strzelać bramkę, która dawała kontakt. Po zmianie stron to Otamany zdominowały rywali. Znakomicie prezentował się Yegor Boiko. Był nie do przejścia w defensywie a jego znakomite podania kończyły się bramkami. Obrońca teamu z Ukrainy potrafił także strzelać gole, co z każdą minutą pogrążało ekipę Buraka Cana. Goście w drugich 25 minutach byli bezbarwni i nie widać było wiary w to, że można odwrócić losy spotkania. Dochodziła frustracja i niemoc, która skończyła się pierwszą porażką Kebavity w tym sezonie. Otamany zagrały dobry mecz i zasłużenie wygrały. Jednak by móc walczyć o najwyższe cele muszą poprawić defensywę, bo czasami za łatwo pozwalają rywalom dochodzić do sytuacji strzeleckich. Jednak znając charakter drużyny, wiemy że będą walczyć w każdym meczu o komplet punktów. 

2
15:00

Wiele emocji i kawał dobrego futbolu oglądaliśmy w meczu TURa z EXC Mobile Ochota. Od początku spotkania obie ekipy nastawione były na walkę o każdy centymetr boiska, a miedzy zawodnikami w każdej stykowej sytuacji iskrzyło. Takie uroki tych pojedynków w naszych rozgrywkach i każda z drużyn wie, że tutaj trzeba wykrzesać maksimum swoich możliwości. Pierwsi na prowadzenie wyszli gracze Tura po kapitalnym strzale Konrada Wojtkielewicza. Od stanu 1:0 gospodarze cofnęli się a goście wiedząc, że muszą gonić wynik próbowali stwarzać coraz większą presję na rywalach. Dwie kapitalne sytuacje nie przyniosły wyrównania, a Pawła Sobolewskiego ratowały kolejno słupek i poprzeczka. Gdy wydawało się, że EXC Mobile Ochota nie ma swojego dnia na strzał z ostrego kąta zdecydował się Karol Bienias i trafił idealnie przy słupku. Na tablicy wyników remis. Po chwili ekipa Kamila Jurgi prowadziła po składnej akcji całego zespołu. Do przerwy wynik 1:2 i niezwykle ciekawie zapowiadała się druga odsłona. Po zmianie stron w zasadzie w pierwszej akcji goście podwyższyli wynik. Przy stanie 1:3 wydawało się, że mecz ułożył się idealnie dla zespołu EXC Mobile Ochota. TUR jednak nie rezygnował i dążył do walki o choćby punkt. Świetnie spisywał się Rafał Polakowski , który starał się indywidualnymi akcjami stwarzać przewagę pod bramką Krzysztofa Jabłońskiego. Gdy padła bramka kontaktowa na 2:3 gospodarze poczuli, że remis jest w ich zasięgu. W końcówce po rzucie wolnym Rafał Polakowski podsumował swój dobry występ strzelając gola na 3:3. To nie był jeszcze koniec emocji. Krystian Nowakowski w ostatnich sekundach miał piłkę na nodze i strzelił znakomicie, ale na nieszczęście jego ekipy piłka minęła bramkę o dosłownie milimetry. Na inaugurację znakomity mecz i chyba z perspektywy boiska sprawiedliwy remis. Należy również zaznaczyć, że oba zespoły były pozbawione wielu kluczowych zawodników, których mamy nadzieję zobaczyć w kolejnych meczach, ale mimo to w niedzielne popołudnie i tak było co oglądać.

3
19:00

Warsaw Bandziors w pierwszej kolejce trafili na jednego z faworytów do tytułu w tym sezonie Gladiatorów Eternis. Na spotkanie przyszli w zaledwie sześciu, więc próżno było szukać nadziei na korzystny wynik. Pierwsze minuty jeszcze jakoś gospodarze przetrwali, ale gdy padł pierwszy gol worek z bramkami szybko się rozwiązał. Opromienieni dobrym występem w Bułgarii Gladiatorzy na tle beniaminka wyglądali imponująco i byli lepsi w każdym aspekcie piłkarskiego rzemiosła. Bandziory walczyli, lecz szybko uszło z ich powietrze i nawet dwóch zawodników którzy dojechali w trakcie meczu za wiele w obrazie gry zmienić nie mogło. Do przerwy mieliśmy wynik 1:7 a bramkę dla gospodarzy zdobył przeciwnik, a konkretnie Kamil Kuczewski który nastrzelony piłką zaskoczył stojącego między słupkami Damiana Zalewskiego. Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Warsaw Bandziors starali się utrzymywać dłużej przy piłce, ale pressing rywala sprawiał, że często pozbywali się piłki w prosty sposób co nakręcało kontry gości. Mecz bez historii zakończył się wynikiem 1:13 i był to tak naprawdę najniższy wymiar kary. Mamy wrażenie, że gdyby Gladiatorzy podkręcili jeszcze tempo, to mogłoby się skończyć wynikiem, który Bandziory zapamiętaliby na długo.

4
20:00

Spotkanie pomiędzy beniaminkiem Explo Team a doskonale znaną marką na warszawskich boiskach IN PLUS & Pojemną Haliną zapowiadało się bardzo ciekawie. Obydwie drużyny preferują bardzo intensywny styl gry, dzięki czemu zawsze na ich meczach dzieje się dużo ciekawych rzeczy. Od początku spotkanie było wyrównane i stało na bardzo wysokim poziomie. Z biegiem czasu coraz większą przewagę zaczęli mieć goście, którzy coraz częściej gościli w polu karnym przeciwnika. Jednak tego dnia „dzień konia” miał golkiper gospodarzy - Michał Łuczyk, który w kilku sytuacjach popisał się rewelacyjnymi paradami. Dodatkowo In-Plus nie wykorzystał również gry w przewadze, co srogo się zemściło. Chwilę po tym, jak Mateusz Ilnicki wrócił z ławki kar, zdobył dość przypadkową bramkę i Explo było na prowadzeniu. W pierwszej połowie nic więcej się nie wydarzyło i zespoły schodziły na przerwę z minimalnym prowadzeniem drużyny gospodarzy. Druga połowa rozpoczęła się od składnej akcji ekipy prowadzącej, przez co ich przewaga wzrosła do dwóch trafień. Różnica ta sprawiła, że beniaminek cofnął się na swoją połowę, wyczekując na to, co zrobi oponent. A ten, mimo kilku bardzo dobrych okazji, nie potrafił znaleźć sposobu na Michała Łuczyka. W ostatnim fragmencie spotkania gospodarze zdobyli trzecią bramkę i wydawało się, że mecz jest już rozstrzygnięty. Nic bardziej mylnego – chwilę po stracie gola goście zdjęli bramkarza i grając w przewadze zdobyli w końcu upragnione trafienie. Niestety tego dnia nie było ich stać na więcej. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 3:1 dla Explo Team, którzy bardzo dobrze rozpoczęli zmagania na najwyższym poziomie rozgrywkowym. Dla drużyny In Plus& Pojemna Halina mecz zakończył się porażką i pierwszych punktów będą musieli szukać w następnej kolejce.  

5
21:00

Mecz pomiędzy drużynami Esportivo Varsovia i Alpan to pojedynek zespołów, które ostatnie zmagania na najwyższym poziomie rozgrywkowym zakończyły na bezpiecznych pozycjach i dzięki temu ponownie zobaczyliśmy je w Ekstraklasie. Wyżej ostatni sezon zakończyli gospodarze, jednak od początku meczu zarysowała się wyraźna przewaga rywali, którzy w 7 minucie wyszli na prowadzenie. Po upływie dziesięciu minut mieliśmy już trzybramkowe prowadzenie gości, a wiodącymi postaciami w tej części meczu był duet Marcinkiewicz-Muszyński, którzy mieli udział przy każdej z bramek. Kolejne minuty pierwszej części to stopniowe powiększanie prowadzenie zespołu Alpanu i na przerwę drużyny schodziły z wynikiem 5:0 dla tego zespołu. Początek drugiej części meczu rozpoczął się bardzo dobrze dla zawodników Esportivo, którzy zaraz po początkowym gwizdku sędziego zdobyli swoją pierwszą bramkę. Niestety dla nich był to jedyny pozytywny akcent w tym meczu i kolejne minuty to ponowna dominacja oponentów, którzy z biegiem czasu stopniowo powiększali przewagę. Doskonałą dyspozycje strzelecką w tej części spotkania ponownie potwierdził wspomniany wcześniej duet, który ostatecznie zdobył dziewięć bramek i zanotował pięć asyst. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 11:1 dla Alpanu, który doskonale rozpoczął jesienne zmagania na Arenie AWF. Wąska kadra Esportivo Varsovia sprawiła, że zespół ten kończy pierwsze spotkanie bez zdobyczy punktowej i ma na pewno mnóstwo wniosków do wyciągnięcia.

Reklama