Sezon Lato 2025
Relacje meczowe: 8 Liga
Na Arenie AWF-u nie zabrakło prawdziwie wiosennej aury, a jeszcze goręcej było na boisku podczas meczu 12. kolejki. Lider tabeli, FC Fenix, ponownie nie zawiódł, pewnie pokonując Oldboys Derby II i prezentując futbol najwyższej próby.
Od pierwszych minut Fenix kontrolował przebieg meczu, utrzymując się spokojnie przy piłce i nadając tempo gry. Podobnie jak tydzień wcześniej, Dmytro Artyugin był liderem zespołu – tym razem popisał się aż czterema bramkami i dwoma asystami, prowadząc swoją drużynę do efektownego zwycięstwa.
Pierwsza połowa była popisem zespołu lidera – pełna dominacja, płynna gra i precyzyjne akcje. Rywale nie byli w stanie stworzyć większego zagrożenia, poza honorowym trafieniem Dariusza Sierakowskiego. FC Fenix natomiast trafiał do siatki raz za razem, kończąc pierwszą część spotkania z imponującym wynikiem 9:1.
W drugiej połowie Oldboysi zaprezentowali nieco lepszą postawę, chwilami próbując stawić opór, jednak przewaga Fenixa była niepodważalna. Grający na luzie liderzy dorzucili jeszcze cztery bramki, ustalając wynik na 13:2. Na szczególne wyróżnienie – oprócz Artyugina – zasłużyli również Dmytro Balabasov oraz Maksim Surko, którzy dołożyli istotny wkład w zwycięstwo.
Dla Oldboys Derby II to bolesna porażka, która powinna być sygnałem alarmowym – zespół znajduje się tuż nad strefą spadkową, a Bulbez Team ma tyle samo punktów i z pewnością powalczy w kolejnych meczach o lepszy bilans.
FC Fenix natomiast, po kolejnym przekonującym występie, umacnia się na pozycji lidera 13. ligi i z meczu na mecz wygląda coraz pewniej.
Tornado Squad, zespół plasujący się tuż nad strefą spadkową, podejmował FC Po Nalewce, które przed 12. kolejką zamykało tabelę 8. ligi. Goście wyszli na boisko maksymalnie skoncentrowani, świadomi, że kolejna porażka może bardzo skomplikować ich sytuację. I rzeczywiście – skupienie było kluczowe już od pierwszych minut.
Trzykrotnie z dystansu próbował zaskoczyć bramkarza Cong Minh Duong, ale Michał Piątkowski między słupkami FC Po Nalewce spisywał się bez zarzutu. Kolejne minuty upłynęły pod znakiem ostrożnej gry – żadna ze stron nie chciała popełnić błędu w defensywie, choć niedokładności pojawiały się w kreowaniu sytuacji ofensywnych.
W 10. minucie goście przeprowadzili ciekawą akcję – po niezłej „klepce” piłka trafiła do Dmitry’ego Balysha, ale ten źle uderzył i zmarnował okazję. Mecz długo nie porywał, aż do momentu, gdy do gry wszedł Michał Kurowski. W 18. minucie oddał groźny strzał, który sprawił spore problemy bramkarzowi gospodarzy. Dwie minuty później wykorzystał zamieszanie przed polem karnym i płaskim, precyzyjnym strzałem otworzył wynik.
To był dopiero początek ofensywnego zrywu FC Po Nalewce. Po kolejnych dwóch minutach Balysh odebrał piłkę defensorowi i pewnie podwyższył na 2:0. A po ledwie 70 sekundach ponownie trafił Kurowski, który ustalił wynik pierwszej połowy na 3:0.
Druga połowa zaczęła się obiecująco dla Tornado. Już po czterech minutach dwa efektowne gole zdobył Kusak, zmniejszając stratę do jednej bramki i rozbudzając nadzieje kibiców gospodarzy. Niestety dla nich – to był koniec zdobyczy bramkowych Tornado tego dnia.
Spotkanie zamknął ponownie Kurowski, kompletując hat-tricka niemal równo z końcowym gwizdkiem.
Wygrana FC Po Nalewce znacząco spłaszczyła układ dolnej części tabeli 8. ligi, a dla samych zwycięzców może być początkiem marszu w górę. Tornado Squad musi natomiast jak najszybciej się pozbierać – bo końcówka sezonu zapowiada się bardzo nerwowo.
Bulbez Team Bemowo z nadziejami na punkty przystępował do rywalizacji z Siriusem. Początek meczu to zdecydowana przewaga gości, którzy szybko zmusili zespół Michała Rychlika do głębokiej defensywy. Sirius otworzył wynik spotkania i wyraźnie chciał pójść za ciosem. Gospodarze przetrwali jednak najtrudniejszy moment i zaczęli odpowiadać własnymi atakami. Jedną z akcji skutecznie wykończył Olivier Wójcik, dając swojej drużynie wyrównanie.
Gdy wydawało się, że Bulbez przetrwał napór i wraca do gry, Sirius odpowiedział przepięknym strzałem w okienko, ponownie wychodząc na prowadzenie. Ekipa z Bemowa próbowała jeszcze przed przerwą wyrównać, ale brakowało konkretów pod bramką – oddawane strzały nie stanowiły większego zagrożenia dla bramkarza gości. Zespół z Ukrainy wykorzystał jeszcze jedną okazję i do szatni schodził z prowadzeniem 3:1.
W przerwie gospodarze zmobilizowali się i druga połowa zaczęła się dla nich znakomicie – szybka bramka kontaktowa dała impuls do jeszcze większej walki. Od stanu 2:3 mecz się wyrównał, a Bulbez niesiony dobrym momentem miał kolejne sytuacje. Jedną z nich kapitalnie wykorzystał Marcin Górski, który po błędzie przeciwnika uderzył z pierwszej piłki przez niemal pół boiska i doprowadził do remisu.
Wydawało się, że gospodarze pójdą za ciosem, jednak chwila dekoncentracji kosztowała ich bardzo dużo. Trzy błędy w defensywie przełożyły się na trzy stracone bramki, które ostatecznie odebrały im szansę na korzystny wynik. Do końca spotkania Bulbez walczył ambitnie i zdołał jeszcze zmniejszyć rozmiary porażki, ale końcowy rezultat 5:8 mógł pozostawić spory niedosyt, zwłaszcza patrząc na liczbę stworzonych okazji.
Przed pierwszym gwizdkiem sędziego Łukasza Matlęgi można było się spodziewać zdecydowanego natarcia Ajaksu na bramkę rywali – i co za tym idzie, sięgnięcia po trzy punkty. W końcu AW realnie liczy się w walce o medale 8. ligi, a tego dnia podejmował „czerwoną latarnię” tabeli – zespół TRCH.
I rzeczywiście – wszystkie przedmeczowe przewidywania szybko znalazły potwierdzenie w grze. Gospodarze od początku narzucili zabójcze tempo i już do przerwy prowadzili pewnie 4:0. Jeśli TRCH liczyło, że po zmianie stron uda się wrócić na właściwe tory, to szybko zostali wyprowadzeni z błędu. Ajaks wrzucił bowiem jeszcze wyższy bieg i rozpoczął prawdziwy festiwal strzelecki, zdobywając bramki jedna po drugiej.
To z pewnością było bardzo trudne spotkanie dla drużyny gości, którzy raz za razem musieli wyciągać piłkę z siatki. Na pocieszenie udało się jednak zdobyć honorowego gola, który delikatnie złagodził obraz tego boiskowego pogromu. Tym większy szacunek dla TRCH, że nie zrezygnowali i walczyli o tę bramkę do końca – udało się, brawo!
A co do Ajaksu – tutaj właściwie nie trzeba wiele dodawać. Wynik mówi sam za siebie. Klasa, klasa i jeszcze raz klasa. A przy takiej grze… kto wie, co przyniesie przyszłość. Na razie jednak najważniejsze to wskoczyć na podium 8. ligi, które daje awans poziom wyżej. Do tego brakuje już tylko jednego ligowego oczka – a to zdecydowanie jest w zasięgu tego zespołu!
O 22:00 na sektorze D, w ramach rozgrywek 8. ligi, zmierzyły się KS Driperzy oraz Mareckie Wygi. Choć obie ekipy znajdują się w strefie medalowej, sytuacja w tabeli jest nietypowa – goście przed tym meczem mieli aż siedem punktów przewagi nad rywalem.
Lepiej w mecz weszli zawodnicy Driperów. Utrzymywali prowadzenie 1:0 przez dłuższy czas, grając konsekwentnie w defensywie i korzystając z szerokiej ławki, co pozwalało im utrzymać świeżość na boisku. W pewnym momencie jednak coś się zacięło – oponenci przejęli inicjatywę i w krótkim odstępie czasu zdobyli trzy gole. Najpierw strzał po ziemi z dystansu, potem trafienie z rzutu wolnego, a na koniec składna akcja i bramka z pola karnego. Z wyniku 1:0 zrobiło się 1:3 do przerwy, mimo obiecującego początku w wykonaniu gospodarzy. Po zmianie stron Driperzy pokazali jednak charakter – doprowadzili do remisu, a potem nawet objęli prowadzenie 4:3.
Mareckie Wygi cały czas trzymały się blisko i nie pozwalały rywalowi na złapanie oddechu. Remis wydawał się wynikiem sprawiedliwym i zadowalającym dla obu stron, ale żadna z drużyn nie zamierzała odpuszczać – końcówka to gra va banque. I to właśnie końcówkę gospodarze zapamiętają na długo – niestety w negatywnym kontekście. Najpierw rzut karny pewnie wykorzystany przez drużynę Mateusza Buciora, a chwilę później potężny strzał z dystansu, który ustalił wynik na 4:5.
Mareckie Wygi mogą świętować – dzięki zwycięstwu umacniają się na drugiej pozycji w tabeli. KS Driperzy muszą szybko się pozbierać, bo zespoły ze środka stawki zaczynają deptać im po piętach, a walka o brąz będzie się rozgrywać do ostatniej kolejki.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)