Sezon Lato 2024
Relacje meczowe: 1 Liga
Husaria Mokotów od początku spotkania była uznawana za faworyta, co szybko potwierdziła, zdobywając pierwszą bramkę już w początkowych minutach meczu. Strzelcem gola był Sebastian Maśniak, który wykorzystał dobrze wypracowaną akcję drużyny. Husaria grała ofensywnie, starając się prowadzić grę poprzez dryblingi i odważne pojedynki 1vs1. Niestety, taka taktyka często prowadziła do strat piłki. Widzieliśmy dużo walki a po jednym z pojedynków Patryk Olkowicz przejął futbolówkę, dzięki czemu Maśniak dołożył swoje drugie trafienie, zwiększając przewagę. Mimo dwubramkowego prowadzenia przeciwników, Wikingowie nie poddali się i walczyli o powrót do gry. Bramkarz Husarii musiał wykazać się kilkoma kluczowymi interwencjami, ale w końcu gospodarze przełamali obronę rywali i zdobyli bramkę kontaktową. Na tym jednak emocje się nie skończyły – Husaria podwyższyła wynik na 1:3, kiedy Kacper Cuprzyński wykorzystał błąd bramkarza Wikingów. Rywale odpowiedzieli jeszcze przed przerwą, strzelając drugiego gola, co sprawiło, że wynik 2:3 przed gwizdkiem zapowiadał emocjonującą drugą połowę. Od początku drugiej części gry Husaria miała trudności z utrzymaniem tempa. Ukraińscy zawodnicy wykorzystali moment przewagi, a Dima Olejnik doprowadził do wyrównania a po chwili strzelił w poprzeczkę, po czym piłka odbiła się pod nogi Bohdana Tynirnova, który wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Husaria, mimo straty przewagi, nie poddała się. Wejście na boisko Eryka Kopczyńskiego odmieniło losy meczu – najpierw asystował przy wyrównaniu na 4:4, a następnie sam zdobył gola, który sprawił, że odzyskali palmę pierwszeństwa. Mecz zakończył się wynikiem 7:6 dla zespołu z Mokotowa, a końcówka spotkania dostarczyła mnóstwo emocji. Obie drużyny wymieniały się trafieniami, co tylko podkreślało, jak wyrównany był to pojedynek. Pomimo licznych strat w pierwszej połowie i utraty prowadzenia, Husaria wykazała się determinacją i wolą walki, ostatecznie zdobywając trzy punkty. Ukraińscy Vikingowie nie poddali się łatwo – walczyli do samego końca, co pokazuje, że w tej lidze nikt nie jest łatwym przeciwnikiem.
W meczu pomiędzy Lakoksy FC a FC Impuls UA murowanym faworytem, przynajmniej na kuponach, byli gracze gospodarzy. Boisko bardzo szybko jednak zweryfikowało, kto w tym starciu ma więcej atutów. Od początku goście ruszyli do ataku. Przynosiło to zamierzony cel, ponieważ błyskawicznie objęli prowadzenie za sprawą trafienia Romana Soltysa. Z minuty na minutę ich apetyt rósł, co rekompensowali sobie zdobywając kolejne gole. Tak naprawdę od początku do końca gracze Impulsu kontrolowali spotkanie i sterowali jego przebiegiem. Goście byli bardziej żywi i głodni zwycięstwa na tle Lakoksów. Największą różnicę robiło ustawienie na boisku - zawodnicy Impulsu grali szeroko, przez co rozciągali przeciwników i wpędzali ich w swoją pułapkę. Każdy gracz w szeregach gości odegrał ważną i znaczącą rolę w tym meczu, jednak najbardziej wyróżniali się Vladyslaw Budz, który zdobył w tym meczu 3 gole oraz zanotował 2 asysty, jak również Roman Soltys, który zakończył spotkanie z dorobkiem 2 bramek oraz 2 ostatnich podań. Ostatecznie Impuls wygrał wysoko, bo aż 10:3, tym samym ponownie zdobywając komplet punktów i niszcząc kupony wielu typerom, obstawiającym wygraną Lakoksów.
O 18:00 na sektorze A zmierzyły się ze sobą drużyny Fair Partner oraz Inferno Team. Faworytem w tym starciu była oczywiście drużyna gospodarzy, ale początek meczu był dużą niespodzianką. Po dość długim bezbramkowym remisie, po strzale Stanisława Tymińskiego zespół gości wychodzi na prowadzenie. Mimo dużo większego posiadania piłki Fair Partner nie stwarzał zdecydowanych zagrożeń na bramkę swoich rywali. Po udanych kontratakach zawodnicy Inferno mieli okazję wyjść na prowadzenie nawet 4:0, lecz pozostałe trzy okazje które sobie wyklarowali, nie znalazły mety w siatce. Od momentu bardzo ładnej akcji na 1:, to już błękitne koszulki przejęły pełną kontrolę nad meczem a do końca połowy faworyci zbudowali sobie przewagę w stosunku 3:1. W drugiej części spotkania, podobnie jak w pierwszej dużo większą część czasu to oni byli w posiadaniu piłki. Cofnęli się do defensywy i czekali na pomyłki rywali. Przeprowadzali udane kontry oraz czerpali ze stałych fragmentów gry. Na koniec meczu Maciej Kumor strzela piękną bramkę na 7:3. Ustawienie i system gry Fair Partner są rewelacyjne i jeśli dalej będą tak grali, mogą sięgnąć po mistrzostwo ligi. Natomiast drużyna Inferno Team mimo, że była słabsza na tle tak mocnej drużyny, może na tym poziomie rozgrywkowym sprawić jeszcze niejedną niespodziankę.
Warsaw Rangers kontra Warsaw Bandziors - to hitowe starcie mogliśmy oglądać w niedzielny wieczór na obiektach AWF-u. Zapowiadało się na hit i fakt umieszczenia go w fantypie, dodawał mu nutki pikanterii. Mecz rozpoczął się wyrównanie, kilka akcji po obu stronach bez większego zagrożenia. Nagle do głosu doszli Warsaw Rangers a w zasadzie to Oskar Górka, który jak się później okazało, był WSZYSTKIM dla drużyny gospodarzy w tym konkretnym spotkaniu. Oskar rozpoczął swój koncert od strzelenia dwóch goli i właśnie wynikiem 2:0 zakończyła się pierwsza odsłona spotkania. W drugiej gospodarze nie przestali nacierać. Znowu dzięki Oskarowi strzelili 3 kolejne gole, aż wreszcie do głosu doszli goście. Dwa trafienia Bykowskiego i jedno Kiełpsza to było jednak za mało na silnych Rangersów, którzy dołożyli kolejne 3 gole i pewnie zwyciężyli to spotkanie 8:3. Wiemy, że już o tym pisaliśmy, ale na szczególne wyróżnienie zasługuje osoba Oskara Górki. Był on prawdziwym motorem napędowym swojej drużyny. Pierwszy do pressingu, kiwał, asystował i strzelał. Miał udział przy wszystkich bramkach swojej drużyny! Mecz idealny? Może! Na pewno musimy serdecznie pogratulować ekipie gospodarzy, bo to już ich drugie zwycięstwo a jeśli chodzi o gości, to życzymy powodzenia w kolejnych spotkaniach. Ich gra naprawdę nie wyglądała źle, ale tego dnia Warsaw Rangers byli po prostu za mocni.
Na Arenie AWF-u o 21:00 w niedzielny wieczór mieliśmy okazję oglądać spektakl między KSB Warszawa i Esportivo Varsovia. Było to ich pierwsze starcie w Lidze Fanów a sam mecz zapowiadał się na niezwykle obfity w gole. Goście zasłynęli bowiem w zeszłym sezonie z tego, że strzelają dużo bramek, ale też i dużo tracą, co sprytnie mieli wykorzystać piłkarze Eryka Zielińskiego. Strzelanie natomiast rozpoczęła ferajna Michała Tarczyńskiego. Dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Maciej Grabicki, obsługując też swoich kolegów trzema asystami. Swoje zrobił także Maksym Hlushchenko, który aż trzykrotnie pokonywał bramkarza oponentów. W drużynie gospodarzy również trzykrotnie dał o sobie znać Sylwester Wielgat, który został wybrany najlepszym zawodnikiem spośród graczy Esportivo. Po pierwszej połowie zakończonej wynikiem 2:8, w drugiej totalnie nic się nie zmieniło. Drużyna KSB dalej prowadziła grę a Sobieszczuk konsekwentnie dokładał asystę za asystą. Całe spotkanie skończył z pięcioma na koncie, co daje mu w tym momencie pierwsze miejsce w klasyfikacji asyst. Po drugiej stronie bramki dołożyli jeszcze Dębski oraz Soudi. To spotkanie ostatecznie zakończyło się wynikiem 5:14, dzięki któremu obóz Michała Tarczyńskiego może ze spokojem patrzeć w przyszłość. Natomiast drużynie Esportivo możemy życzyć powodzenia w przyszłych meczach i szepnąć słówko, aby się nie poddawali a punkty na pewno przyjdą!







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)