Sezon Lato 2024
Relacje meczowe: 6 Liga
Niedzielny poranek rozpoczęliśmy od starcia na sektorze D pomiędzy Crimson Boys a zespołem KS Iglica Warszawa. Obie drużyny aktywnie walczą o jak najwyższe miejsce w tabeli, dlatego mogliśmy spodziewać się wielkich emocji oraz walki do końca. Nie pomyliliśmy się. Strzelanie rozpoczęli gospodarze za sprawą gola Piotra Gregorczyka. Długo nie cieszyli się oni jednak z prowadzenia, bowiem błyskawicznie odpowiedzieli gracze Iglicy. Mecz w pierwszej połowie był mocno wyrównany, oba zespoły szły łeb w łeb, cios za cios, jednakże to Crimsoni zeszli na przerwę z jednobramkową zaliczką. Pomimo tego przebieg meczu nie był jednoznaczny, co zapowiadało nam jeszcze większe ciarki w drugiej części. Druga połowa również była wyrównana. Za każdym razem, gdy Crimsoni odskakiwali na różnicę jednej bądź dwóch bramek, gracze z Iglicy skutecznie gonili wynik. Sytuacja zmieniła się, gdy gospodarze doprowadzili do wyniku 8:5, gdzie bramka numer 8 to czysty majstersztyk w wykonaniu Sebastiana Bartosika, który pokonał bramkarza rywali cudownym strzałem w samo okienko bramki. Obie drużyny miały swoje najjaśniejsze punkty. U graczy w czerwono – czarnych strojach byli to Piotr Zieliński, który strzelił aż 5 bramek, oraz Damian Kucharczyk, który wręcz dyrygował i kontrolował przebieg gry swojego zespołu. Dobra passa gospodarzy jednak zakończyła się wraz ze zdobyciem gola numer 8. Potem gracze gości nie tylko dogonili wynik, ale sami odskoczyli na 3 bramki, tym samym ustanawiając końcowy rezultat na 8:11. Ten niesamowity come back nie udałby się bez świetnej dyspozycji Michała Wszeborowskiego oraz Piotra Skiby, którzy byli najbardziej widocznymi punktami swojego zespołu.
Zespół Mikstury w poprzedniej kolejce mógł cieszyć się z wygrania ligi, jednak przegrał swój mecz i schłodzone szampany musiały poczekać. Tym razem na ich drodze stanęła nieobliczalna drużyna Czasoumilacze, która nie raz pokazała, że potrafi napsuć krwi wyżej notowanym rywalom. Początek meczu lepiej rozpoczęli goście, ale piłka po ich strzale wylądowała na poprzeczce. Pod koniec pierwszego kwadransa gry wynik otworzyli gospodarze i przez kilka minut to oni byli na prowadzeniu. Po stracie bramki goście ruszyli do ataku i na pięć minut przed gwizdkiem oznaczającym przerwę wyrównali. Ostatnie słowo w tej części meczu należało jednak do liderów tej klasy rozgrywkowej i drużyny na przerwę schodziły przy wyniku 2:1. W drugiej połowie tylko na początku Czasoumilacze dotrzymywały kroku swoim przeciwnikom i z biegiem czasu przewaga rywali stale się powiększała. Ostatni kwadrans to dominacja Mikstury, której zawodnicy widząc, że zwycięstwo jest pewne, pod koniec spotkania udali się do bagażników, żeby przynieść zmrożone szampany. Ostatecznie ekipa pod przewodnictwem Mateusza Jochemskiego wygrała 7:2 i na kolejkę przed końcem sezonu mogła się cieszyć z triumfu w 6 lidze. Czasoumilacze tylko w pierwszej połowie grali jak równy z równym i w drugiej części meczu musieli uznać wyższość swoich przeciwników.
O godzinie 13:00 w 6 lidze na sektorze A zmierzyły się ze sobą drużyny Więcej Sprzętu niż Talentu oraz Wiecznie Drudzy. Gospodarze znajdują się w środku tabeli, a goście na ostatnim miejscu. Pierwsza połowa przebiegła po myśli drużyny Łukasza Krysiaka, który niedługo po rozpoczęciu meczu dał asystę Kacprowi Stążeckiemu, a ten drugi pewnie wykorzystał okazję. Dzięki świetnej dyspozycji bramkarza i oraz wspomnianego wcześniej duetu, faworytom udało się zbudować pewne prowadzenie 3:0. Na chwilę przed przerwą Wiecznie Drudzy zdobywają pierwszą bramkę w tym spotkaniu. W drugiej części ekipa gości wyrównała na 3:3, tempo meczu zwiększyło się, a do tego doszły niesnaski między drużynami co skutkowało kartkami. W ostatnich 10 minutach Łukasz Krysiak zdobywa kolejne dwie bramki, które dają zwycięstwo Więcej Sprzętu niż Talentu w stosunku 5:3.
Mecz ten był niezwykle ważny dla obu drużyn. Dla Vikersonnów była to szansa na zakończenie sezonu w TOP 3 i awans wyżej, zaś dla Kanonierów być albo nie być na tym poziomie rozgrywkowym. Spotkanie miało wiele zwrotów akcji. Wynik otworzył Roman Danchuk. Długo gospodarze nie cieszyli się jednak z prowadzenia, ponieważ do remisu doprowadził swoim trafieniem Mateusz Nejman. Obraz gry wskazywał jednak na przewagę ekipy z Ukrainy, co przełożyło się na trzybramkowe prowadzenie w ich wykonaniu. Jak mowa o zwrotach akcji, tutaj on właśnie nastąpił. Kanonierzy niczym feniks z popiołów, jak nowonarodzeni zaczęli odrabiać strat. Ba! Nawet doprowadzili do sytuacji, w której schodzili do szatni prowadząc jedną bramką. W drugiej połowie nie widzieliśmy nawet ułamka dobrej dyspozycji gości, zostali oni wręcz zdemolowani, ponieważ nie strzelili ani jednego gola, a stracili aż 9. Cała rywalizacja zakończyła się rezultatem 13:5 dla Vikersonn. Warto pochwalić tutaj świetną dyspozycję Mateusza Nejmana, który był autorem 4 z 5 goli swojej drużyny, lecz jak wiadomo, mecz wygrywa drużyna, a nie jeden gracz. Gospodarze zagrali w drugiej połowie solidny futbol, swoją grą zespołową udowodnili, że to oni zasłużyli na zwycięstwo, które daje im przepustkę do awansu. Życzymy powodzenia na poziomie 5 ligi naszych rozgrywek!
W siedemnastej kolejce 6 ligi zmierzyły się ze sobą dwie drużyny - wiceliderzy tabeli, ekipa Bad Boys, podejmowała spadkowiczów, zespół o nazwie Wiecznie Drudzy. Spotkanie to obyło się bez niespodzianki. Pełna deklasacja od pierwszego do ostatniego gwizdka, co idealnie pokazuje nam wynik tego spotkania, który wyniósł 9:0. Rywale byli bezradni wobec świetnie dysponowanych Boysów. Gospodarze przeważali na boisku pod każdym aspektem. Przede wszystkim grali prosty, lecz skuteczny futbol. Każdy w Bad Boys grał naprawdę dobrze, lecz wiodącymi postaciami byli Bartłomiej Podobas, Konrad Adamczyk i Konrad Kozłowski. Rozegrali oni świetnie zawody, co pokazują statystyki – gdy padała bramka dla drużyny zasiadającej na fotelu wicelidera, to któryś z wyżej wymienionych graczy brał w niej udział. Istnieje realna szansa, że będą się oni śnić po nocach przeciwnikom. Warto również pochwalić bramkarza gospodarzy, Krystiana Matyska. Popisał się on parokrotnie świetnym refleksem i bez wątpienia jego drużyna mogła czuć się pewniej, mając go za swoimi plecami. Pewna wygrana oznacza, że ekipa występująca w niebieskich trykotach już zagwarantowała sobie awans z 2 miejsca na kolejkę przed końcem rozgrywek. Gratulujemy i życzymy kolejnych sukcesów!
Gospodarze przystąpili do tego meczu zaledwie kilka godzin po rozegraniu zaległego spotkania z ekipą Wiecznie Drugich, które pewnie wygrali. Mecz z After Wolą zapowiadał się jednak na trudniejsze wyzwanie, biorąc pod uwagę, że rywale to drużyna aspirująca do awansu, która tydzień wcześniej ograła lidera. Na początku pierwszej połowy doszło do szybkiej wymiany ciosów. W 5. minucie meczu Kacper Cieśniakowski wyprowadził zespół gości na prowadzenie, jednak tuż po wznowieniu gry od środka, składną akcję skutecznie wykończył Maciek Pyrka, przywracając remis. Gospodarze zaprezentowali ekspresowy comeback - minutę później po ładnym strzale z dystansu Konrada Kozłowskiego Bad Boysi wyszli na prowadzenie 2:1. W kolejnych minutach After Wola miała więcej szans w ofensywie, ale bramki gospodarzy czujnie strzegł Krystian Matysek. Dopiero w 17. minucie Patryk Abbassi wykorzystał błąd przy wyprowadzaniu piłki, pewnie umieszczając ją w siatce. Remis nie utrzymał się jednak do gwizdka kończącego pierwszą część gry, bo Źli Chłopcy jeszcze przed przerwą trafili na 3:2. Po chwili przerwy i zmianie stron gospodarze potrzebowali zaledwie dwóch minut, aby podwyższyć wynik meczu. Najpierw strzał Piotra Wardzyńskiego odbił się od poprzeczki, ale gdy piłka wróciła znów pod jego nogi, zagrał ją do Konrada Adamczyka, który z bliskiej odległości nie dał szans golkiperowi After Woli. W końcówce meczu zawodnicy obu ekip ponownie zaprezentowali nam małą kanonadę, z której to jednak Bad Boysi wyszli zwycięsko, wygrywając 5:4. Dzięki tej wygranej zawodnicy Bartka Podobasa zagwarantowali sobie srebrne medale jeszcze przed ostatnią kolejką, natomiast After Wola wciąż nie jest pewna swojego losu - wszystko w ich przypadku rozstrzygnie się w przyszłej kolejce.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)