reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
10:00

Od pierwszych minut obie drużyny się badały. W 10 minucie Mateusz Jochemski wyprowadza na prowadzenie Miksturę. To nie on szukał piłki w polu karnym, to zdecydowanie piłka szukała jego. Goście nie cieszyli się długo z sukcesu kolegi, ponieważ minutę później Vikersonn wyrównuje. Praktycznie do końca połowy oglądamy równą walkę z ogromnym zaangażowaniem po obu stronach. Na koniec tej części gry gospodarze zadają dwa bardzo bolesne ciosy po akcji dwóch na jednego oraz precyzyjnym uderzeniu z dystansu. Po przerwie Vikersonn nigdzie się nie spieszy. Zaczyna bardzo szanować piłkę i stara się non stop przy niej utrzymywać. W końcu Mikstura się przełamuje. Przeprowadza groźne ataki na bramkę rywali, to jednak za mało żeby pokonać świetnie dysponowanego Serhiego Zaridze. W 34 minucie Jeremi Szymański bierze sprawy w swoje ręce, przemierzając z piłką kilka metrów i ładując bramkę w okienko. Utrzymujący się przez 11 minut wynik 3:2 przerywa Yevhenii Kyrii, który zdobywa czwarta bramkę dla ekipy z Ukrainy. W ostatniej minucie spotkania Mikstura zdobywa gola z rzutu wolnego z lewej strony pola karnego. Czas się jednak skończył i na doprowadzenie do remisu nie starczyło czasu.

2
10:00

Minionej niedzieli mieliśmy ogromną przyjemność obserwować pojedynek drużyn, które po pierwszej kolejce znajdowały się w zgoła odmiennych sytuacjach. Bad Boys ulegli podczas inauguracji drużynie Więcej Sprzętu niż Talentu 4:7. Goście natomiast wysoko pokonali drużynę Ciamajd aż 14:1 Tym razem wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały jednak, że to gospodarze odniosą zwycięstwo, zdobywając tym samym swoje premierowe punkty w 6. lidze. Powierzchowna analiza nie należała do wymagających, ponieważ w drużynie Wiecznie Drugich brakowało zarówno bramkarza, jak i kapitalnego snajpera, Piotra Kawki, który niestety musiał pauzować z powodu kontuzji. Zgodnie z naszymi założeniami strzelanie rozpoczęła drużyna w zielonych strojach, która pewnie punktowała rywali aż do stanu 4:0. Tuż przed przerwą sygnał do odrabiania strat Wiecznie Drugich dał natomiast Tomaszuk. Niestety dla ekipy w białych trykotach nie podcięło to skrzydeł rywalowi, który wszedł z identyczną precyzją i motywacją w drugą połowę. Kolejne bramki Bad Boysów były zasadniczo formalnością. Podłamany i przede wszystkim zmęczony rywal odstawał tego dnia na każdym kroku. Efektem tego była pełna kontrola oraz dominacja drużyny w zielonych koszulkach zwieńczona wysoką wygraną 10:2. Na szczególne pochwały zdecydowanie zasłużył Maciej Pyrka, który zdobył tego dnia aż połowę bramek. Dzięki takiemu rezultatowi Bartek Podobas i spółka zdołali awansować na czwartą lokatę w tabeli, z zaledwie trzema punktami straty do miejsca premiowanego awansem.

3
10:00

FC Kanonierzy po zeszłotygodniowej porażce przystępowali do meczu z Więcej Sprzętu niż Talentu z nadzieją na premierowe punkty w sezonie. Pierwsza połowa tego meczu z niewielką przewagą należała do gości, którzy częściej i groźniej zagrażali bramce oponenta. Gospodarze mimo lepszego zgrania u rywala również potrafili stworzyć sobie sytuacje do oddania strzału. Pierwszy gol, który przyszło nam zobaczyć padł dopiero w 18 minucie i został zapisany na koncie gości, którzy z każdą upływającą minutą wyglądali coraz lepiej. Cztery minuty później pięknym strzałem z wolnego prowadzenie powiększył Łukasz Krysiak i tym samym ustalił wynik do przerwy. Kiedy zawodnicy po chwili przerwy wrócili na boisko i sędzia odgwizdał wznowienie spotkania goście zdecydowanie przeważali. Niepotrzebne waśnie pomiędzy zawodnikami Kanonierów, które zaczęły się już w pierwszej odsłonie ułatwiały grę i powiększanie prowadzenia drużynie Więcej Sprzętu niż Talentu. Gospodarze na pięć straconych goli w tej części meczu zdołali odpowiedzieć tylko jednym w ostatniej akcji. Goście ostatecznie w ładnym stylu wygrali 7:1 i są w zestawieniu trzech niepokonanych drużyn swojej ligi. Ekipa Artura Baradzieja-Szczęśniaka powinna natomiast uspokoić emocje w swojej drużynie, gdyż w jedności siła, co pokazała ostania akcja meczu.

4
12:00

Ciamajdy, 10 ekipa w 6 lidze podejmowała lidera - KS Iglicę Warszawa. Pojedynek ten spokojnie można było określić mianem walki Dawida z Goliatem. Jednak niestety dla Dawida nie skończył się tak, jak w znanej wszystkim opowieści. Goście od początku narzucili swoje warunki gry. Już w 6 minucie Patryk Cyranowski trafił na 1-0 po ładnym podaniu Krystiana Sobierajskiego. Iglica spokojnie prowadziła i może właśnie za spokojnie chciała ten mecz wygrać. Z takim obrotem spraw nie zgadzał się zawodnik gospodarzy Konrad Kulesza. Przechwycił on piłkę w środku pola i nie zmarnował sytuacji nam na sam trafiając na 1-1. Poddenerwowani faworyci po tej stracie zaczęli się brać mocno do roboty, szczególnie że pierwsza połowa dobiegała końca. Jeszcze w tej odsłonie meczu ponownie do meczowego raportu zapisał się Patryk Cyranowski, który trafił na 2:1. Tym razem asystentem był Mateusz Kaczanowski. Druga odsłona meczu to mocna przewaga ekipy Iglicy. Już w 30 minucie Maciej Krupiński trafił na 3-1 po podaniu Macieja Dąbrowskiego. Potem podopieczni Radka Sówki zaczęli ostrzeliwać bramkę rywala niczym na Pearl Harbour. Na 4-1 trafił Krystian Sobierajski po ładnym podaniu ze skrzydła od Jakuba Kieczki. Można powiedzieć że dominacja Iglicy nie podlegała dyskusji. Na 5-1 trafił Patryk Cyranowski, który wykorzystał zamieszanie w polu karnym rywala i sprytnym strzałem pokonał golkipera rywali. 6-1 to już zasługa zdobywcy gola Macieja Krupińskiego i jego asystenta Jakuba Kieczki. Mecz powoli już się kończył a na tablicy wyników pojawiało się coraz więcej bramek. Na 7-1 trafił najlepszy tego dnia asystent w drużynie gości Jakub Kieczka tym razem obsłużony przez Patryka Cyranowskiego. W 38 minucie bramkę na 8-1 zdobywa najlepszy w tym meczu strzelec (4 gole) Maciej Krupiński po celnym i długim podaniu od bramkarza ekipy Iglicy Kacpra Starobrata. Ostania bramka padła pod sam koniec meczu. Na 9-1 trafił ponownie Maciej Krupiński po asyście Jakuba Kieczki. Końcowy wynik odzwierciedla faktyczną sytuację w tabeli 6 ligi. KS Iglica Warszawa pozostaje liderem a Ciamajdy "umacniają się" na ostatnim miejscu.

5
13:00

Tę rywalizację zapowiadaliśmy jako mecz, w którym może paść wiele bramek. Tymczasem na otwarcie wyniku musieliśmy czekać aż do 12 minuty. Nie oznacza to, że sytuacji było jak na lekarstwo – wręcz odwrotnie. Już w pierwszych sekundach świetną sytuację miał Damian Kucharczyk, ale fatalnie przestrzelił. Od początku widać było chęć do kreowania sytuacji i akcje przenosiły się z jednego pola karnego do drugiego. Pierwszy gol padł łupem Crimson Boys – Andranik Petrosjan odebrał piłkę w środku boiska, dograł do Kacpra Urbana, a ten pewnie pokonał bramkarza rywali. Nie minęły dwie minuty, a już mieliśmy 0:2 i znów w roli głównej wystąpił Kacper Urban – przejął piłkę wykorzystując zbyt lekkie podanie obrońcy do bramkarza, „zatańczył” w polu karnym i umieścił piłkę między słupkiem, a próbującym naprawić swój błąd defensorem rywali. After Wola próbowała odwrócić losy tego meczu, ale w pierwszej części do siatki trafiali jedynie goście. Najpierw pięknym strzałem w okienko popisał się Piotr Zieliński, a tuż przed przerwą Damian Kucharczyk przejął piłkę na własnej połowie, ruszył z indywidualną akcją i ustalił wynik po 25 minutach na 0:4. W drugiej części obie ekipy nie straciły chęci do ofensywnej gry – znów mogliśmy oglądać dogodne sytuacje z jednej i drugiej strony, przy czym Crimson Boys byli bardziej skuteczni – to oni znów trafili do siatki, choć After Wola dosłownie chwilę później również zaliczyła swoje trafienie. Gospodarze próbowali grać w mocno wysuniętym bramkarzem, ale patrząc z perspektywy całego meczu, nie przyniosło to zbyt wielu korzyści. Na 4 minuty przed końcem mieliśmy prowadzenie Crimson 1:6. Wtedy to wydawało się, że rozmiary porażki zmniejszył Kacper Włodarczyk, jednak końcówka należała do gości. Najpierw na 2:7 trafił Piotr Zieliński, a wynik ustalił niemal identyczną sytuacją jak w pierwszej połowie Damian Kucharczyk – przejął piłkę w środku boiska, po czym sfinalizował swoją indywidualną akcję. Niestety, w ostatniej akcji meczu groźnie wyglądającej kontuzji doznał Jakub Czajka – po starciu z rywalem tak niefortunnie upadł, że poważnie uszkodził sobie kostkę i koledzy musieli pomóc mu zejść z boiska. Szkoda, bo nie dość że After Wola przegrała, to jeszcze straciła na dłuższy czas bramkarza…

Reklama