Sezon 2023/2024
Relacje meczowe: Ekstraklasa
Spotkanie pomiędzy Explo Team a Turem Ochota zapowiadało się na bardzo wyrównane. W poprzednim sezonie dwukrotnie lepsi byli bardziej doświadczeni zawodnicy Tura, jednak te zwycięstwa nie były przekonujące i mogły się inaczej potoczyć. Inaugurację sezonu obydwie drużyny rozpoczęły z mocnym akcentem i po dwóch minutach gry mieliśmy już po jednym celnym trafieniu dla każdej z drużyn. Kluczowa dla losów spotkania mogła okazać się sytuacja z 5 minuty meczu, kiedy to wychodzącego na czystą pozycję napastnika Tura nieprzepisowo w polu karnym zatrzymał Maciej Banasek. Efektem tego była czerwona kartka i rzut karny. Na szczęście dla faulującego karny okazał się przestrzelony i przez 10 minut gry w przewadze, rywale tylko raz zdołali trafić do bramki. Chwilę po tym jak na murawie grał już komplet zawodników, goście podwyższyli swoje prowadzenie, ale ostatnie słowo w końcowych sekundach pierwszej połowy należało do gospodarzy, którzy ustalili wynik tej części meczu na 2:3. Druga połowa rozpoczęła się od przepięknej bramki strzelonej przez Roberta Hankiewicza z rzutu wolnego. Kolejne minuty to wymiana ciosów – na zdobytą bramkę przez gospodarzy odpowiadali goście. Działo się tak aż trzykrotnie, dzięki czemu po końcowym gwizdku sędziego w protokole meczowym widniał wynik 7:5 dla zawodników Tura. Na uwagę zasługuję dobry występ Rafała Polakowskiego, który mimo przestrzelonego karnego, zrehabilitował się w dalszej części potyczki i ustrzelił hat-tricka. Zawodnikom Explo Team należą się jednak duże słowa uznania, bo pomimo iż przegrywali przez większość meczu, to nie ustępowali oponentom, dzięki czemu byliśmy świadkami bardzo ciekawego widowiska.
KS Browarek a Ogień Bielany to mecz drużyn, które w swoich składach mają niezwykle uzdolnionych zawodników, którzy mimo młodego wieku są na bardzo wysokim poziomie piłkarskim. Dla gospodarzy to był debiut w naszych rozgrywkach, natomiast goście wygrali letnią edycję Ligi Fanów. Od początku spotkanie było prowadzone na dużej intensywności i rozpoczęło się od pięknego trafienia Karola Gozdalika, dzięki czemu goście wyszli na prowadzenie. Kolejne minuty to dominacja zespołu prowadzonego przez Jana Napiórkowskiego, którzy w 10 minucie prowadzili już 4:0. Wysoka przewaga wyraźnie zdekoncentrowała tę drużynę i w następnych fragmentach gry bardziej aktywni byli rywale, którzy w kolejnych 10 minutach zdobyli trzy bramki. Z pewnego prowadzenia zrobiła się tylko jedna bramka różnicy, co wyraźnie zdenerwowało gości, którzy ponownie siali postrach w polu karnym przeciwników, dorzucając kolejne cztery trafienia. Jednego gola dołożyli też gospodarze i na przerwę drużyny schodziły z wynikiem 4:8. Druga część meczu rozpoczęła się od kolejnego trafienia zawodników z Bielan, ale ponownie wysokie prowadzenie uśpiło ich, co wykorzystali gracze debiutantów, zmniejszając stratę do dwóch bramek. Ostatnie minuty to wyrównana gra i spokojne pilnowanie wyniku przez gości, którzy m.in. za sprawą niezawodnego Kacpra Cetlina – strzelca sześciu bramek - wygrali 11:8. Zawodnicy Browarka po bardzo ciekawym i stojącym na wysokim poziomie spotkaniu musieli uznać wyższość oponentów, ale jeżeli formę strzelecką utrzyma Patryk Modzelewski, to będą w stanie jeszcze namieszać w Ekstraklasie.
Mecz pomiędzy FC Otamany a beniaminkiem ekstraklasy, MKS Piaseczno, rozpoczął się w niezwykle intensywnie. Ukraińska drużyna od pierwszego gwizdka narzuciła wysokie tempo, nie pozwalając rywalom na opuszczenie własnej połowy. Piaseczno, wspierane przez swoich kibiców, próbowało stawić czoła bardziej doświadczonemu przeciwnikowi, jednak już w 4. minucie Otamany otworzyli wynik. Po doskonałym podaniu od Jurii Nievdakha, Vitali Yakovenko pewnym strzałem umieścił piłkę w siatce. Niedługo później MKS Piaseczno musiał zmierzyć się z poważnym problemem, gdy jeden z ich zawodników doznał kontuzji ręki i opuścił boisko. Bez możliwości zmian oraz z lekkim urazem jednego z zawodników, Piaseczno zostało podstawione pod ścianą. Z kolei faworyci, korzystając z przewagi, kontynuowali ofensywę. W 7. minucie Jurii Nievdakh podwyższył prowadzenie, a chwilę później, po pięknej wrzutce Borysa Ostapenki, Illya Radkevich strzelił trzeciego gola. Do przerwy wynik był już bardzo wysoki – Otamany prowadzili aż 7:0, dominując w każdym aspekcie gry. Mimo że kibice Piaseczna starali się dopingować swój zespół, ich pupile nie byli w stanie nawiązać równorzędnej walki z rozpędzonymi oponentami. Po przerwie zespół Marcina Siwego wyszedł z nową energią i szybko strzelił bramkę po pięknym strzale z dystansu. Kolejnego gola dołożył Rafał Kudzin, zmniejszając stratę na 7:2, jednak to było wszystko, na co było stać Piaseczno w tym meczu. Otamany odpowiedziały szybko – Maks Kondarevych zdobył dwie bramki, a rywale wyczerpani i zdziesiątkowani nie byli w stanie odpowiedzieć. W końcówce spotkania Damian Warmiak przypieczętował zwycięstwo faworytów, zdobywając bramkę na 13:2. To spotkanie pokazało różnicę w doświadczeniu obu zespołów. Otamany dominowały, grając pewnie i skutecznie, wykorzystując luki w defensywie rywali. Piaseczno, choć pokazało potencjał, musi jeszcze zdobyć doświadczenie w grze na najwyższym poziomie. Sezon jest długi, więc pozostaje nadzieja, że obóz Marcina Siwego wyciągnie wnioski i poprawi się w kolejnych meczach.
Tegoroczną kampanię w Ekstraklasie ALPAN rozpoczął z wysokiego C. Contra jest zawsze niewygodnym przeciwnikiem, ale wyrównaną rywalizację drużyna Michała Raciborskiego prowadziła tylko przez 11 minut, a potem coś wyraźnie się w ekipie gości popsuło i gospodarze odjechali z wynikiem na tyle, aby w drugiej połowie kontrolować mecz i spokojnie dowieźć zwycięstwo do końca. Pierwsze minuty wyglądały bardzo obiecująco w wykonaniu Contry. W 5 minucie rajd prawym skrzydłem Macieja Kurpiasa skończył się obiciem słupka, a gospodarze wyglądali na nieco zdekoncentrowanych. Wszystko zmieniło się w 7 minucie, kiedy dalekie wyjście z bramki Mateusza Karpińskiego skończyło się faulem na żółtą kartkę. Gospodarze długo nie mogli przedrzeć się przez obronę gości, ale w końcu się udało i gola otwierającego wynik zdobył Patryk Skrajny. Dosłownie akcję później Contra wyrównała, a do protokołu wpisał się Tomasz Zagórski, ale riposta przyszła równie szybko i ALPAN znów był na prowadzeniu po trafieniu Kamila Kłopotowskiego, który złapał wiatr w żagle i w kilka minut praktycznie rozstrzelał ekipę przyjezdną. Po kwadransie gry było już 4:1, a w 21 minucie Kamil wykorzystując rzut karny zanotował czwarte oczko i dał swojemu zespołowi solidne prowadzenie, które w ostatniej akcji pierwszej połowy zwiększył Patryk Skrajny. W przerwie Kamil Melcher poukładał grę swojego zespołu na dalszą część meczu. Gospodarze grali z chłodnymi głowami i bez niepotrzebnej nonszalancji, przez co Contra nie miała większych szans, na odwrócenie losów meczu. Wprawdzie udało się dwukrotnie pokonać Piotra Kozę, ale ALPAN na więcej nie pozwolił, a na dodatek odpowiedział trzema trafieniami. Przysłowiową kropkę nad i w ostatniej minucie meczu postawił Michał Wytrykus, który zdobył swojego czwartego gola w ligofanowej karierze i ustalił wynik na 9:3.







)
)
)
)
)
)
)
)