Sezon 2023/2024
Relacje meczowe: 3 Liga
W niedzielne południe mieliśmy okazję oglądać mecz na szczycie trzeciej ligi pomiędzy Husarią Mokotów III a FC Kryształem Targówek. Obie ekipy bardzo dobrze znają się z warszawskich boisk i wiedziały, czego można się spodziewać na boisku. Kryształ Targówek miał tego dnia do rozegrania jeszcze zaległe spotkanie z FC Zorią Streptiv, ale ewentualna wygrana z Husarią już dawała im mistrzostwo, dlatego nie kalkulowali zbytnio sił na oba starcia. Kryształ przytomnie rozpoczął to spotkanie i już w 1 minucie wyszedł na prowadzenie po bramce Kacpra Kubiszera. W 5 minucie świetnym przeglądem pola popisał się Tomasz Kruczyński, posyłając idealną piłkę do ustawionego w polu karnym Tomasza Hubnera, który umieścił ją w siatce. Gospodarze zaczęli przeważać na boisku i ich ofensywna gra przynosiła sporo sytuacji podbramkowych, których jednak nie byli w stanie zamienić na bramki. Trudno o gole, jeśli w bramce kapitalnie spisywał się Kacper Romanowski. Przed przerwą jednak to ekipa z Targówka ponownie wyszła na prowadzenie po przejęciu piłki w środku pola, a po ładnym uderzeniu lobem z bramki cieszył się Karol Sułkowski. Po zmianie stron obie drużyny równie aktywnie działały w ofensywie, co zaowocowało wieloma celnymi strzałami. Pojedynek bramkarski pomiędzy Kacprem Romanowskim a Michałem Sobieralskim trwał w najlepsze, obaj mieli sporo okazji do wykazania się pomiędzy słupkami. Jednak to Romanowski musiał jako pierwszy skapitulować po strzale Wiktora Kruczyńskiego, który doprowadził do remisu 2:2. W 47. minucie Kamil Kapica wyprowadził Husarię Mokotów na prowadzenie i wydawało się, że chłopaki dowiozą zwycięstwo do końca. Nic bardziej mylnego, ponieważ zawodnicy Kryształu Targówek potrzebowali zaledwie dwóch minut, aby najpierw wyrównać, a następnie strzelić bramkę na wagę zwycięstwa i mistrzostwa trzeciej ligi. Świetne widowisko zaprezentowały nam obie ekipy, a takiego scenariusza nie napisałby nawet Alfred Hitchcock.
Walka o utrzymanie w 3 lidze nabrała rumieńców. Niedzielne starcie dwóch drużyn z dolnej połowy tabeli (Szmulki Warszawa i Smocza Furioza) miało okazać się kluczowe dla ostatecznych rozstrzygnięć. Takie też było, bo porażka gospodarzy odebrała im matematyczne szanse na utrzymanie. Zawodnicy występujący na co dzień w fioletowych barwach pozostali na bezpiecznej pozycji, ale wciąż nie mogą być pewni pozostania w lidze na kolejny sezon. Jeśli zachowają w swoich szeregach Alka Janiszewskiego i Huberta Brodowskiego, powinni osiągnąć każdy swój cel. Ten pierwszy regularnie dostarcza drużynie powody do radości po kolejnych trafieniach, a ten drugi doskonale spisuje się w destrukcji i odbieraniu rywalom nadziei na korzystny rezultat. Podobnie było w 17. kolejce. Wynik spotkania otworzył Janiszewski, trafiając z najbliższej odległości. Następnie wyrównał Jakub Kaczmarek, strzelając w okienko. Poprawił Janiszewski, a następnie dubletem popisał się Kacper Bogucki, który swoje gole świętował jak skrzydłowy Realu Madryt w sobotnim finale UEFA Champions League, Vinicius Junior. Do przerwy gospodarze przegrywali 2:5 i tak samo jak Borussia Dortmund wyglądali na pozbawionych wiary w odrobienie strat. W drugiej połowie udało im się zmniejszyć różnicę do dwóch bramek, ale mecz “zakończył” - bez zaskoczenia - autor czterech goli, Aleksander Janiszewski.
Zoria w tej rundzie gra znakomicie i w ten weekend grała dwa bardzo ważne spotkania w kontekście walki o medale. Rywali miała z najwyższej półki, bo mierzyła się z liderem Kryształem i drużyną aspirującą do trzeciego miejsca, czyli Perłą. W pierwszej potyczce przeciwnikiem był świeżo upieczony mistrz, czyli Kryształ Targówek. Można się było zastanawiać nad motywacją faworytów, jednak do starcia z ekipą z Ukrainy drużyna z Targówka podeszła niezwykle poważnie i od pierwszej minuty wydawało się, że goście mogą pokusić się o kolejne trzy punkty. Zoria po słabszym początku przebudziła się i jak zawsze w tej kampanii postrach w szeregach defensywnych rywali siał Zurabi Saginagze. To po jego trafieniach gospodarze odskoczyli z wynikiem i w zasadzie wydawało się, że będą mieli spotkanie pod kontrolą. Do przerwy było 6:2. Jednak po zmianie stron włączył się do gry Igor Ruciński, który swoimi trafieniami szybko doprowadził do emocji w tym pojedynku. Kluczowa być może akcja w meczu miała miejsce w polu karnym Kryształa. Po strzale w światło bramki piłka została wybita przez zawodnika z pola a sędzia dopatrzył się w tej interwencji zagrania ręką. Skoro już wskazał na wapno, to powinien dać czerwoną kartkę, czego nie uczynił. W efekcie czego Zoria grałaby w przewadze dziesięć minut i prawdopodobnie zamknęłaby to spotkanie. Karny - choć wykorzystany - nie podciął skrzydeł Kryształowi. Mistrz dążył do wyrównania i od tego momentu oglądaliśmy istną wymianę ciosów. Przy stanie 9:9 wydawało się, że zespoły podzielą się punktami. Jednak ostatnia akcja meczu dała zwycięskiego gola gospodarzom i to oni w dobrych humorach mogli czekać na kolejne tego dnia spotkanie.
Walcząca o drugi stopień podium drużyna FC Zoria Streptiv, aby pozostać w walce o swoje cele musiała wygrać z Perła WWA. Niepokonani od pięciu meczów goście mogli być sporą przeszkodą dla swojego rywala, jednak nim spotkanie na dobre się rozkręciło, ekipa z Ukrainy już w 2 minucie objęła prowadzenie za sprawą najbardziej bramkostrzelnego zawodnika tego poziomu rozgrywkowego – Zurabi Saginagze. Mimo iż bramkowa przewaga Zorii rosła z każdą upływającą minutą, to na boisku już tak to nie wyglądało. Zawodnicy Perły mieli wiele bardzo dobrych okazji na zmianę wyniku, lecz na przeszkodzie stał między słupkami Nazar Kmit, który dokonywał rzeczy niemożliwych. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 6:0 i tylko skuteczne przełamanie gości mogło odmienić losy tego spotkania. Po zamianie stron skuteczność gospodarzy nie co spadła, lecz wzrosła przewaga na płycie boiska. Honorowe trafienie Perły zobaczyliśmy dopiero w 33 minucie a jego autorem był Oliwier Tetkowski, który wykorzystał podanie od Matheusa Franco. Gospodarze po stracie gola nie spanikowali i spokojnie dokończyli swoją robotę, zdobywając w tej części meczu 4 gole. Mimo że Perła przegrała różnicą aż 9 bramek, to z jej perspektywy wynik był dużo gorszy niż sama gra. FC Zoria Streptiv dzięki wygranej i pozostałym wynikom w lidze awansowała na drugą pozycję. Aby ją utrzymać, trzeba będzie w ostatniej kolejce pokonać FC Kryształ Targówek. Perła WWA mimo porażki sezon zakończy na 4 miejscu, która daje jej przepustkę na Puchar Ligi Fanów.
W środku tabeli 3 ligi zrobiło się niezwykle ciasno. Drużyn z miejsc 5-9 dzielą maksymalnie trzy punkty od każdego ze swoich sąsiadów. Strata Fuszerki do Młodzieżowców wynosi co prawda sześć oczek, ale po ich bezpośrednim starciu z minionej kolejki trudno stwierdzić, żeby w grze obu zespołów była duża różnica. Ba, do przerwy prowadzili nawet gospodarze, którzy nie tylko otworzyli wynik spotkania, ale też uzyskali szybko dwubramkową przewagę. Pierwszy do siatki trafił Chrzanowski, który wykorzystał pomyłkę rywala i przejął piłkę. Drugi na listę strzelców wpisał się Łukasz Prusik, który w dalszej części spotkania obejrzał też żółtą kartkę. Ważniejszym wydarzeniem było jednak skompletowanie przez niego dubletu w odpowiedzi na gola kontaktowego Młodzieżowców. Sęk w tym, że goście nie odpuszczali i niedługo później znów zmniejszyli stratę do jednej bramki. Ta sama sekwencja powtórzyła się jeszcze raz i w końcu doszliśmy do wyniku 5:3. Co ciekawe, goście wcale nie tracili nadziei i kolejny raz niwelowali przewagę Fuszerki. Tym razem osiągnęli ten cel w stu procentach skutecznie, doprowadzając do wyrównania w ostatniej akcji meczu. Chwilę przed ostatnim trafieniem uderzali piłką w poprzeczkę i słupek z bliskiej odległości, więc nie można powiedzieć, że nie zasługiwali na remis. Na pochwały z pewnością zasługuje natomiast Tomasz Krzyżański, który brał udział w każdej z pięciu bramek Młodzieżowców w tym meczu (trzy gole, dwie asysty).
W poprzedniej kolejce oba zespoły rozegrały dobre zawody, wygrywając swoje spotkania. Jednak wygrana Sante była dużą niespodzianką, ponieważ udało im się ograć lidera z Targówka. Zapowiadał się więc bardzo ciekawy mecz, który był ważny przede wszystkim dla gości, walczących o przepustkę na Puchar Ligi Fanów. Nie musieliśmy długo czekać na pierwsze trafienie. Już w 1 minucie podanie Pawła Kowalskiego pewnie wykorzystał Michał Aleksandrowicz. Minutę później Ternovitsia odpowiedziała trafieniem po rozegraniu rzutu rożnego. Gospodarze poszli za ciosem i udało się im wyjść na prowadzenie. W 12 minucie meczu lider drużyny gości, Michał Aleksandrowicz, miał szansę na doprowadzenie do ponownego remisu, podszedł do wykonania rzutu karnego, ale jego strzał minął bramkę rywali. Niewykorzystana szansa szybko się zemściła i chwilę później Taras Kushnir podwyższył wynik na 4:2. Ostatecznie, rozgrywana w strugach deszczu pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 5:3 na korzyść zawodników z Ukrainy. Dwie minuty po zmianie stron rezultat podwyższył niezwykle skuteczny tego dnia Nazarii Kavetskij i Ternovitsia miała trzy gole zapasu. W drugiej części gry oglądaliśmy jeszcze grad bramek i wymianę ciosów, momentami gole padały dosłownie minuta po minucie. Jednak gospodarze ani razu nie pozwolili zbliżyć się ekipie Sante na mniej niż trzy trafienia różnicy. Ostatecznie wygrali 10:7 i po raz kolejny w tym sezonie kończą mecz z dwucyfrowym wynikiem, udowadniając, jak bardzo skuteczną są drużyną. Sante, mimo porażki, nie tracą szans na Puchar Ligi Fanów. W ostatniej kolejce muszą wygrać z będącą bez formy Fuszerką i czekać na potknięcie Młodzieżowców z Husarią Mokotów III.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)