Sezon 2023/2024
Relacje meczowe: 3 Liga
Po ostatnim zwycięstwie z Cosmosem, w drużynie Młodzieżowców na pewno zrobiło się spokojniej. Nieco oddalili się od strefy spadkowej, w której wciąż przebywa ich rywal – Szmulki Warszawa. Zawodnicy Szmulek nawet jeśli odnieśliby zwycięstwo w tym starciu, to wciąż za mało, żeby oddalić widmo spadku, ale byłby to poważny krok w tę stronę. Od pierwszych minut spotkania było widać, że Młodzieżowcy stawili się na obiekcie AWF-u tylko po to, żeby wywieźć z niego komplet punktów. Świetnie rozpoczęli i po dwóch minutach wyszli na prowadzenie. Goście mieli problem ze sforsowaniem defensywy niebiesko-białych, a ci dzięki solidnemu ustawieniu i doświadczeniu w 14 minucie prowadzili już 4:0. Szmulki ciągle szukały swoich szans i jeszcze przed przerwą udało im się wbić dwie bramki rywalom. Druga połowa zaczęła się zupełnie nie pomyśli Młodzieżowców. Szybko stracili bramkę na 5:3 i ich gra stawała się nerwowa. Przeciwnik nabrał dzięki temu wiatru w żagle i w drugiej odsłonie meczu ekipa Tomka Krzyżańskiego zdołała zaliczyć tylko jedno trafienie. Natomiast rozpędzone Szmulki Warszawa zarządziły akcję odrabiania strat, która prawie została zakończona sukcesem. Ostatecznie przewaga wyrobiona na początku spotkania wystarczyła i gospodarze zwyciężyli 6:5. Ważne trzy punkty z pewnością pobudzą ich apetyt na więcej niż walka o utrzymanie. Odmienione w drugiej połowie Szmulki były o krok od remontady, między innymi dzięki świetnej grze Jakuba Kaczmarka. Zawodnik ten regularnie straszył oponentów groźnymi strzałami z dystansu a świetnymi długimi podaniami obsługiwał kolegów z zespołu. Kolejną szansę na przerwanie passy porażek gracze z Pragi będą mieć już w przyszłą niedzielę w starciu z Fuszerką.
Przed spotkaniem obie ekipy dzielił zaledwie punkt różnicy. Dzięki wygranej w tym meczu jedni i drudzy zrobiliby duży krok w stronę podium i ewentualnego awansu. Już na rozgrzewce zauważyliśmy problem Sante, ponieważ w ich kadrze brakowało czołowych zawodników. Nie wróżyło to nic dobrego w walce z będącą w świetnej formie Zorią. Gospodarze świetnie weszli w mecz i po siedmiu minutach prowadzili już 2:0. Ukraińska ekipa nie zamierzała zwalniać tempa i już w pierwszej połowie duet Viktor Herasymiuy i Zurabi Saginagze dał znać, że będą głównymi postaciami tego spektaklu i głównie po ich akcjach wynik brzmiał 6:0. Bezradne momentami Sante wyglądało, jakby pogodziło się z utratą punktów, a przed zmianą stron czekała ich ciężka rozmowa motywacyjna. Po przerwie Zoria kontynuowała to, co rozpoczęła w pierwszej połowie i w 30 minucie niezwykle skuteczny w tym meczu Zurabi Saginagze podwyższył wynik do 7:0. Minutę później ogromną okazję na otwarcie dorobku przez Sante miał Tomasz Cacko, ale jego intencje świetnie wyczuł Nazar Kmit, broniąc rzut karny. Ósmą i ostatnią w tym pojedynku bramkę dla FC Zoria Streptiv zdobył nie kto inny jak Saginagze – niezwykle techniczny i zwinny zawodnik, który w tym meczu dostał od rywali pseudonim „człowiek guma”. 7 bramek i 2 asysty – to imponujące statystki tego gracza. Sante do końca nie składało broni i udało im się wbić rywalom 3 bramki. FC Zoria pewnie zdobywa trzy punkty i przedłuża swoją zwycięską passę. Zrównała się również liczbą punktów z będącą na trzecim miejscu Perłą WWA i wszystko wskazuje na to, że za wszelką cenę walczyć będzie o awans w tym sezonie. Sante zwolniło w wyścigu o podium, ale gdy na kolejne mecze stawią się swoim najsilniejszym składem, na pewno są w stanie powalczyć o wysoką lokatę.
Zespół FC Kryształ Targówek kontynuuje w ostatnim okresie serię zwycięstw. Ich rywal, zespół Fuszerki w tej rundzie gra zdecydowanie poniżej oczekiwań i z trzema kolejnymi porażkami zajmuje miejsce tuż za podium ligowych zmagań. Od początku wyraźną przewagę osiągnęli goście i po kilku minutach było już 0:4 dla tej drużyny. Rywale zdołali odpowiedzieć jedną bramką, jednak riposta ich przeciwników była zabójcza. Od 10 minuty do końca pierwszej połowy faworyci nie zwalniali tempa, stwarzając sobie wiele okazji bramkowych. Licznik zdobytych goli w pierwszej części spotkania przez zawodników z Targówka zatrzymał się na szesnastu! I wszyscy zgromadzeni kibice zastanawiali się czy będą świadkami rekordowej ilości zdobytych bramek przez jedną drużynę. W drugiej części spotkania goście troszkę zwolnili tempo i nie byli już tak skuteczni jak na początku meczu, ale i tak cały czas powiększali przewagę. W ich grze widać było zdecydowane rozluźnienie, a w kluczowych sytuacjach starali się kończyć sytuacje w bardzo efektywny sposób, co nie zawsze dobrze się kończyło. Najbardziej aktywni w ich drużynie byli bracia Igor i Kacper Rucińscy oraz Kacper Kubiszer, którzy razem zdobyli 17 bramek! Ich rywale tylko trzykrotnie zdołali pokonać golkipera gości i mecz zakończył się wysokim zwycięstwem Kryształu 3:23. Goście pokazali olbrzymią jakość zarówno w defensywie jak i ofensywie i pewnie zdobyli kolejne trzy punkty. Drużyna Fuszerki była tylko tłem dla swoich rywali i ponosi w pełni zasłużoną porażkę.
W 12 kolejce 3 ligi Perła WWA rywalizowała ze Smocza Furiozą. Pierwsza połowa to tak naprawdę mecz walki o środek pola i wzajemne badanie się walecznych ekip. Raz atakowali jedni, raz drudzy, piękne zagrania przeplatane były błędami, aż do 23 minuty. Bramkę na 1-0 dla gospodarzy zdobył Robert Dąbrowski wykorzystując podanie Krzysztofa Włodarkiewicza. Dwie minuty później arbiter zakończył tę część spotkania. Druga połowa to ponownie bramka dla ekipy Perły. MVP meczu Oliwer Tetkowski ładnie obsłużył sprytnym podaniem Igora Bartkowskiego a ten drugi bez problemu podwyższył wynik. W tym momencie drużyna Furiozy wrzuciła wyższy bieg, zaatakowała mocniej, za co została chwilę później nagrodzona golem. Aleksander Janiszewski podszedł do rzutu wolnego, kątem oka zobaczył wysoko wysuniętego bramkarza Perły i niewiele się zastanawiając trafił do siatki rywala pięknym lobem w samo okienko. Stadiony świata! Mieliśmy więc bramkę kontaktową i coraz piękniejsze widowisko dla kibicowskiego oka. Mocno naciskająca Furioza po raz drugi została nagrodzona za swój ofensywny futbol. Mocne strzały mają to do siebie, że mogą się zawsze od kogoś odbić. Tak było i tym razem. Bardzo aktywny Aleksander Janiszewski minął dwóch rywali, uderzył na tzw. "aferę", piłka zrykoszetowała od przeciwnika, myląc tym samym bezbronnego golkipera Perły. Mieliśmy więc remis i bardzo emocjonujące spotkanie. Rozpędzona ekipa gości chciała wygrać to spotkanie, ale rywale mieli inne plany. Ponownie uaktywnił się MVP Oliwier Tetkowski, który trafił na 3-2 po ładnym podaniu Igora Bartkowskiego. Wynik ostatecznie już się nie zmienił. Perła WWA wygrała 3-2 i wciąż walczy o awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Smocza Furioza jest natomiast na 8 miejscu w tabeli i każdy mecz jest dla nich meczem o życie, ale grając tak jak w niedzielę, mają szansę na szczęśliwe zakończenie.
To spotkanie można nazwać największą niewiadomą tej kolejki, ponieważ trzeci zespół Husarii Mokotów podejmował debiutanta w naszych rozgrywkach. Ternovitsia zastąpiła niezdolny do dalszego uczestnictwa w Lidze Fanów Cosmos United i byliśmy niezmiernie ciekawi, jak poradzi sobie na trzecioligowym poziomie. Ambitna drużyna Husarii nie dopuszczała do siebie myśli, że mogłaby w tym pojedynku stracić punkty. Szybko wyszli na prowadzenie po bramce Wiktora Kruczyńskiego i ich poczynania stały się coraz pewniejsze. Mimo że ekipa Tomasza Hubnera miała optyczną przewagę i dyktowała tempo gry, to jednak dała się zaskoczyć i w 8 minucie premierową bramkę w naszych rozgrywkach zdobył Oleh Liadrik. Podziałała ona jak płachta na byka na zespół gospodarzy. Husaria Mokotów świetnie grała w ataku pozycyjnym i nie dawała dużych szans ukraińskiemu zespołowi, który patrząc na przebieg pierwszej połowy, nastawił się na grę z kontry. Dwie bramki Tomasza Kruczyńskiego i jedna, którą dołożył Kuba Greń poskutkowały tym, że gospodarze pewnie prowadzili do przerwy 4:1. W przerwie spotkania zwodnicy Ternovitsii dużo ze sobą dyskutowali, motywując się i ustalając plan na drugą połowę. Przyniosło to zamierzony efekt, bo w 31 minucie Serhii Romanovskyi wykorzystał błąd goalkeepera gospodarzy i zdobył bramkę na 4:2. Dwie minuty później po efektownej akcji Tarasa Kushnira i Ivana Pastukha, Ternovitsia powiększyła swój dorobek o kolejnego gola. Chłopaki uwierzyli, że mogą odwrócić losy spotkania i grając wysokim pressingiem stwarzali Husarii niemałe problemy. Trzy minuty przed końcem goście doprowadzili do remisu i wydawało się, że są na dobrej drodze do małej sensacji. Jednak losy spotkania ponownie się odwróciły, gdy w ostatniej minucie zawodnik Ternovitsii zagrał piłkę ręką w polu karnym. Husaria wykorzystała rzut karny i zapewniła sobie zwycięstwo 5:4. Ternovitsia, mimo porażki, udowodniła swoją wartość i potwierdziła, że może być groźnym przeciwnikiem na tym poziomie rozgrywek. Dla Husarii to kolejny krok w stronę awansu, ale z pewnością nie był to dla niej łatwy mecz.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)