reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga

Relacje meczowe: 2 Liga

ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
16:00

Wiele emocji i kontrowersji przyniosło starcie z sektora A z godziny 16:00, pomiędzy Warszawską Ferajną a FC Niko UA. Przed tym meczem gospodarze wciąż nie mieli żadnych punktów, goście mieli ich 6 na 9 możliwych. Mimo to, Ferajna bez żadnych kompleksów przystąpiła do rozmontowywania przeciwników na czynniki pierwsze. Błąd w komunikacji w obronie najpierw wykorzystał Kacper Domański, następnie podanie do środka przeczytał Patryk Nowicki i mieliśmy 2:0. Prócz zmarnowanego karnego przez ekipę z Ukrainy, w pierwszej połowie więcej się nie wydarzyło. Druga zaś przyniosła kolejne bramki dla Ferajny, autorstwa Patryka Stefaniaka i Patryka Nowickiego. W międzyczasie drugiego karnego przestrzeliła ekipa Niko. Później jednak udało się nawiązać kontakt za sprawą dwóch szybko strzelonych bramek, które zdobyli Evgen Pomelnychy i Zakharii Mor. Równie szybko jednak zapędy zostały zduszone przez piąte trafienie dla białych koszulek, ponownie autorstwa Patryka Stefaniaka. W końcówce gwóźdź do trumny został wbity przez Patryka Nowickiego, który tym występem zasłużył na MVP 4. kolejki drugiej ligi. Po tym meczu do strefy spadkowej trafili przegrani, natomiast zwycięzcy, mimo zdobycia pierwszych oczek, pozostają na dole tabeli.

2
17:00

Przed spotkaniem Team Ivulin kontra Elektrowoźniak, naszym faworytem byli nominalni goście. Ich gra w dotychczasowych potyczkach przekonywała nas dużo bardziej, ale byliśmy też świadomi, że Teamu Ivulin nie wolno lekceważyć. Spotkanie okazało się bardzo wyrównane i to na tyle, że w pierwszej połowie nie obejrzeliśmy ani jednej bramki. Widać było wzajemny respekt, aczkolwiek okazji podbramkowych nie brakowało. Więcej stworzyli sobie gracze Team Ivulin, lecz świetnie bronił golkiper przeciwników. Również Leonid Isayenia musiał od czasu do czasu wykazać się swoim kunsztem i obronił chociażby sytuację sam na sam. W drugiej połowie zrobiło się dużo ciekawiej. Gospodarze rozpoczęli od gola, ale bardzo szybko odpowiedział Yurii Radkevych. Potem też padły dwie bramki i również po jednej dla obydwu stron. A ponieważ powoli zbliżał się koniec spotkania, to wydawało się, że drużyna która zdobędzie kolejne trafienie, zapisze mecz na swoje konto. Elektrowoźniak dopiął swego, gdy po sprytnym podaniu z rzutu rożnego Artema Zhuka piłkę z najbliższej odległości wbił do siatki Pavlo Bobko. Team Ivulin odpowiedział jednak dokładnie tym samym! Również nastąpiło podanie z rzutu rożnego, a świetnym strzałem popisał się Ivan Tsimashkou i ta potyczka zakończyła się finalnie remisem. I chociaż pewnie jedni i drudzy mogą czuć niedosyt, to według nas ten wynik sprawiedliwie oddaje przebieg wydarzeń. I najważniejsze, że nikomu niczego nie odbiera, bo obydwa zespoły pozostają w grze o najwyższe cele.

3
19:00

W zapowiedziach minimalnie faworyzowaliśmy Inferno Team, ale drużyna Igora Patkowskiego choć rozkręcała się długo, to ostatecznie dość pewnie pokonała zespół gospodarzy. Szczególnie pierwsza połowa wyglądała zdecydowanie lepiej w wykonaniu gości, jednak długo nie przekładało się to na efekt bramkowy. Dopiero w 11 minucie strzelając gola z dobitki swój zespół odczarował Sebastian Szwaja, ale potem było już z górki, bo w dwie minuty goście odskoczyli na 0:3. Wprawdzie Fortuna odpowiedziała dość szybko golem Olega Halki, jednak Jan Jabłoński złapał wiatr w żagle i w 17 minucie było już 1:4, a wynik ten utrzymał się do przerwy. Właściwie powinno być 1:5, ale Sebastian Szwaja nie trafił do pustej bramki. W obu drużynach panowała zgoła inna atmosfera – rozluźnienie i pewność w Inferno, a u gospodarzy napięcie i potrzeba mobilizacji. Mimo zdecydowanie bardziej bojowego nastawienia zawodnicy Fortuny wciąż mieli problem z wykreowaniem dogodnej sytuacji strzeleckiej, aczkolwiek goście również nieco osiedli na laurach i zaczęło się to powoli mścić. W 36 minucie gola zanotował Bogdan Shelestov, a cztery minuty później ten sam zawodnik ponownie wpisał się na protokole po pięknej, drużynowej akcji i było już tylko 3:4 dla Inferno. Mimo wszystko ożywienie w ekipie gospodarzy przyszło zdecydowanie zbyt późno. Jan Jabłoński huknął na 3:5 i po tym golu goście już praktycznie kontrolowali dalszy przebieg spotkania. W samej końcówce obie ekipy zapunktowały jeszcze jednokrotnie i mecz zakończył się wynikiem 4:6.

4
21:00

Na sektorze A o godzinie 21:00 w ramach 4 kolejki Ligi Letniej zmierzyły się ze sobą FC Shadows oraz FC Vikersonn. W dużo szerszym gronie wystąpiła drużyna gości, mając prawie dwa składy, a gospodarze z jedną skromną zmianą. Dość szybko na prowadzenie 0:2 wyszła ekipa w pomarańczowych koszulach. Cała pierwsza połowa była pod ich dyktando. Podopieczni Ihora Makhlaia nie dawali FC Shadows dojść do praktycznie żadnej dogodnej sytuacji do strzelenia gola. Później dłuższy czas w meczu utrzymywał się wynik 3:0, lecz na koniec połowy pada pierwsza bramka dla Shadows. W drugiej odsłonie w dalszym ciągu powoli prowadzenie budowali zawodnicy Vikersonna, zwiększając je do 1:4. W końcu zostaje podyktowany rzut karny dla "Cieni", który pewnie wykorzystuje Vlad Rakhmail. Chwilę później pada bramka samobójcza na 2:5. Zmęczenie u zawodników czarnych koszulek było coraz bardziej widoczne. Jedna zmiana na tak ciężki mecz to było zdecydowanie za mało. Na koniec spotkania po kontrataku ponownie pada bramka dla Shadows i wynikiem 3:6 ta potyczka się kończy. Wynik raczej sprawiedliwy i adekwatny do przebiegu spotkania, jak również gry zespołów. Może gdyby gospodarze mieli więcej zmian, wyglądałoby to inaczej, ale to już historia i trzeba się skupić na kolejnej potyczce.

Reklama