Sezon 2022/2023
Relacje meczowe: 13 Liga
Inferno Team III pokonał NieDzielnych 11:4 w pierwszym meczu sezonu Ligi Fanów. Choć początek zapowiadał wyrównaną rywalizację, to po błędach NieDzielnych gospodarze szybko przejęli kontrolę. Już w pierwszych minutach padł gol samobójczy, a bramkarz rywali popełnił kolejne błędy, co pozwoliło Inferno wypracować przewagę 6:0 do przerwy. Paweł Tworek, debiutant w drużynie Inferno Team III, był bez wątpienia najlepszym graczem, strzelając pięć goli, w tym jeden spektakularny z dystansu lewą nogą. Damian Słojkowski także wyróżnił się, zdobywając trzy bramki i dwie asysty. Po przerwie Inferno kontynuowało swoją dominację, doprowadzając do wyniku 10:0. NieDzielni, mimo wysokiej straty, walczyli do końca, zdobywając cztery honorowe trafienia. Ich zawodnicy żartowali nawet, że spróbują odrobić straty w dziesięć minut, ale było to zbyt mało, by zagrozić dobrze dysponowanej drużynie gospodarzy. Ostateczny wynik 11:4 potwierdził całkowitą dominację Inferno Team III, który wykorzystał błędy rywala i świetną formę swoich nowych liderów. Pytanie brzmi, czy Igor Patkowski zdoła utrzymać swoje nowe gwiazdy w składzie na następne kolejki.
W spotkaniu w ramach trzynastej ligi stanęły naprzeciwko siebie dwie (na papierze) równorzędne drużyny. Nic przed startem spotkania nie zwiastowało jednak tego, co wydarzy się po końcowym gwizdku. Drużyna gości po bardzo udanej przygodzie z ligą letnią wróciła do sezonu zasadniczego zdecydowanie lepiej. Efektem tego było pewne prowadzenie 0:5 do przerwy. W drugiej odsłonie tego meczu sytuacja nie odmieniła się, a boiskowe losy wyglądały tak samo jednostronnie. Grający na biało Gentlemani pewnie powiększali swoje prowadzenie. Dodatkowo należy nadmienić, że efektowny wynik nie byłby możliwy, gdyby nie kapitalna postawa niezawodnego Jakuba Augustyniaka, który dwoił się i troił, niejednokrotnie broniąc strzały z gatunku tych niemożliwych do powstrzymania. Finalnie goście zdołali wygrać 1:9, pewnie pokonując swoich przeciwników. Mimo wszystko dla samego Szeregu Homogenizowanego należą się wyrazy uznania za sposób przyjęcia tej porażki. Przez wiele lat widzieliśmy różne, często skrajne reakcje, niejednokrotnie oscylujące na granicy agresji. Tym razem jednak obyło się bez dantejskich scen, za co pragniemy serdecznie podziękować. Jest to dopiero pierwsza kolejka, więc nie zamierzamy dyskredytować lub lekceważyć dyspozycji gości z powodu jednej wpadki. Ten mecz wyjątkowo im nie wyszedł, ale szczerze wierzymy, że był to jedynie okazjonalny wypadek przy pracy. Najbliższa kolejka będzie dla nich zatem szansą na odkupienie win i powrót na zwycięską ścieżkę.
Przed tym spotkaniem w przedmeczowych zapowiedziach stawialiśmy na Oldbojów, których znaliśmy dużo lepiej od rywala. Ciekawe transfery miały podnieść poziom sportowy teamu z Osiedla Derby, ale jak co roku w tej lidze, dochodzą nowe drużyny, o których umiejętnościach często wiemy mało, lub zupełnie nic. Mogą więc one okazać się dużo lepsze niż pozostała część stawki, a musimy pamiętać, że większość zespołów z 13 ligi od lat grało w najniższej klasie rozgrywkowej. Nową ekipą jest właśnie KS Sandacz, który wszedł do 13 ligi z przytupem. Ani się obejrzeliśmy, a już prowadzili 0:3 i niewiele wskazywało na to, by taki wynik ich satysfakcjonował. Mimo wszystko dość szybkie objęcie tak wysokiego prowadzenia musiało nieco rozluźnić gości, bo choć wciąż kontrolowali przebieg spotkania, to jednak w pierwszej części na trzech golach się skończyło. Za to Oldboje w samej końcówce premierowych 25 minut doszli do głosu i po golu Rafała Bujalskiego zdobyli gola do szatni. Można by przypuszczać, że to podziała pobudzająco na gospodarzy, ale goście byli zbyt poukładaną taktycznie drużyną, by dać sobie wyrwać zwycięstwo z rąk. Po zmianie stron to Sandacz podwyższył prowadzenie po rzucie karnym, następnie goście trafili na 1:5 i stało się jasne, że debiutanci odniosą tu zasłużone zwycięstwo. Ostatecznie rezultat tego spotkania to 2:7 i raczej od pierwszej do ostatniej minuty Sandacz miał ten mecz pod kontrolą. Niestety dla gospodarzy nie tylko wynik był nie po ich myśli. W ostatniej akcji meczu poważnej kontuzji doznał Luc Kończal, nowy nabytek Oldbojów, dla którego to na pewno koniec rundy, a niewykluczone, że również sezonu...
W meczu 13. ligi CWKS Ferajna Warszawa w swoim debiucie pewnie pokonała Green Team 10:4. Do przerwy wynik wynosił 3:2 na korzyść CWKS, ale po zmianie stron goście zdecydowanie przejęli inicjatywę, zdobywając aż siedem bramek. W pierwszej połowie CWKS rozpoczął od szybkiego prowadzenia 3:0, w czym udział miał Dominik Turos, a Green Team próbował odpowiedzieć bramkami Roberta Zawistowskiego, zmniejszając straty do 3:2. Jednak po przerwie CWKS zdecydowanie przejął kontrolę, zaliczając serię goli, w tym kolejne trafienia Turosa. Zawodnik ten, to wysoki i silny napastnik, który ostatecznie aż czterokrotnie świętował swoje bramki. Nic zatem dziwnego, że po spotkaniu został wybrany MVP kolejki. O to miano mógł z nim konkurować także Mikołaj Szymański, który w klasyfikacji kanadyjskiej zanotował o jeden punkt więcej. Słowa uznania należą się także Stanisławowi Dąbrowskiemu - golkiperowi z rocznika 2005, który bronił jak “stary wyjadacz”. Mimo walki Green Team nie zdołał wrócić do gry, a końcowy wynik 10:4 pokazał przewagę debiutującego CWKS Ferajna Warszawa, który pewnie rozpoczął swoje zmagania w Lidze Fanów.
Mecz kandydatów do mistrzostwa 13 ligi, czyli FC Wombaty oraz Pogromcy Poprzeczek. Obie ekipy bardzo intensywnie weszły w mecz. Mogliśmy być świadkami bardzo dynamicznej i zmiennej gry. W oczach zawodników widać było głód gry i chęć zdobycia bramki. Jako pierwsi dokonali tego Pogromcy, którzy za sprawą akcji Mateusza Niewiadomego oraz Bartłomieja Rafała wyprowadzili swój zespół na prowadzenie. Gospodarze nie byli im dłużni i niedługo później wyrównali, a wynik do przerwy wyniósł 1:1. Po krótkim odpoczynku, zawodnicy obu drużyn wrócili do gry, nie ustępując sobie na krok. Wombaty trzykrotnie wychodziły na prowadzenie, natomiast Pogromcy za każdym razem doprowadzali do remisu. Świetne zawody w drużynie gości rozgrywali strzelec trzech bramek Mateusz Niewiadomy oraz żywa legenda Ligi Fanów - Marcin Kowalski. Między innymi dzięki ich niesamowitemu wysiłkowi Pogromcy Poprzeczek w końcówce spotkania zdołali wywalczyć sobie gola przewagi i tego prowadzenia już nie oddali. Tym samym to pełne emocji oraz zwrotów akcji spotkanie wygrała drużyna gości, która w świetnym stylu rozpoczęła nowy sezon.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)