Sezon 2022/2023
Relacje meczowe: 10 Liga
Mecz pomiędzy drużynami ASAP a Pers zakończył się wynikiem 4:7, a już pierwsza połowa zapowiadała emocjonujące widowisko, kończąc się wysokim prowadzeniem gości 1:5. Od samego początku to Pers narzucił swoje tempo gry i szybko przejął kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Ich wysoki pressing i świetna organizacja w ofensywie sprawiły, że ASAP miał ogromne problemy z wyprowadzeniem piłki i konstruowaniem akcji.
Kluczową postacią w zespole Persów był Kamol Obidov, który rozegrał kapitalne zawody. Do jednej zdobytej bramki dołożył aż pięć asyst, co pokazuje, jak duży wpływ miał na grę swojego zespołu. Koledzy z drużyny, mając takiego kreatora, mogli liczyć na dogodne okazje strzeleckie niemal w każdej akcji.
Pierwsze 25 minut zostało całkowicie zdominowane przez gości, natomiast druga połowa była już bardziej wyrównana. Gospodarze zaczęli odgryzać się rywalom, korzystając z tego, że Persowie wyraźnie zwolnili tempo. Piłkarze ASAP Vegas zaczęli kreować więcej sytuacji bramkowych, starając się zmniejszyć różnicę z pierwszej części meczu.
Ostatecznie nie udało im się jednak odrobić strat i musieli uznać wyższość znacznie lepiej dysponowanych oponentów.
Albo przedłużone święta, albo wcześniej rozpoczęta majówka – tylko tak możemy sobie wytłumaczyć tak słabą frekwencję po obu stronach. Zdecydowanie, kolejka ligowa między tymi wydarzeniami nie wpisała się najlepiej w kalendarz zawodników obu ekip. WKS Bęgal stawił się zaledwie w meczowej szóstce, natomiast sytuacja Galeonu początkowo wyglądała jeszcze gorzej – gotowy do gry był nawet menedżer gospodarzy, Magnus Michalski, który z powodu kontuzji nie grał w piłkę od ponad dwóch lat. Ostatecznie udało się zebrać pełną szóstkę i sędzia mógł rozpocząć zawody.
Mecz zaczął się świetnie dla Galeonu – już w pierwszej akcji Misha Lishtwan popisał się indywidualnym rajdem i gospodarze objęli prowadzenie. Wydawało się, że będzie to początek prawdziwej kanonady, ale nic bardziej mylnego. W pierwszej połowie padła jeszcze tylko jedna bramka, a gra toczyła się według powtarzającego się schematu – Galeon próbował ataku pozycyjnego, natomiast Bęgal cofnął się na własną połowę, licząc na kontrataki. Taki plan długo działał, bo drużyna Magnusa Michalskiego waliła głową w mur. W końcu jednak Bęgal dopiął swego – kapitalnym prostopadłym podaniem popisał się Kuba Szabłowski, a Przemysław Chojnacki skutecznie wykończył akcję, po czym sędzia zakończył pierwszą połowę.
Druga część meczu była bardzo podobna. Biorąc pod uwagę brak zmienników w obu zespołach, o wyniku prawdopodobnie przesądziło to, kto lepiej rozłożył siły na całe 50 minut. Kluczowy okazał się młodszy wiek zawodników Hiszpańskiego Galeonu – Adam Strobel i Krzysztof Małażewski zdobyli bramki na 2:1 i 3:1, co w praktyce przesądziło o zwycięstwie gospodarzy. Bęgal jednak nie składał broni i zdołał jeszcze zdobyć gola kontaktowego na 3:2. Ostateczne słowo należało jednak do Adama Strobla, który dwoma trafieniami ustalił wynik na 5:2.
Brawa należą się obu drużynom – mimo braków kadrowych obie zostawiły na boisku sporo serca. WKS Bęgal dodatkowo długo stawiał opór wyżej notowanemu rywalowi i nie powinien mieć sobie nic do zarzucenia.
Mecz pomiędzy Astrą, która tydzień temu w końcu przełamała się i odniosła zwycięstwo, a Compatibl, które już w tej rundzie pokazywało, że potrafi ogrywać wyżej notowanych rywali, miał ogromne znaczenie w kontekście ligowej tabeli i przedłużenia szans na medale dla obu ekip.
FC Astra dobrze weszła w ten mecz – pewnie rozgrywała akcje, grała z polotem i dużą pewnością siebie, co przyniosło efekt w postaci bramki Tymura Velidkusa. Jednak ten gol jakby rozluźnił szyki gospodarzy, co skrzętnie wykorzystali zawodnicy Compatibl. Przejęli inicjatywę i od tego momentu do końca pierwszej połowy tylko oni trafiali do siatki – aż trzykrotnie.
W drugiej odsłonie najlepszy na boisku w zespole gości Tomasz Kowalczyk jeszcze podwyższył prowadzenie i zrobiło się 4:1. Astra ruszyła do zdecydowanych ataków i w końcówce zbliżyła się już na jedną bramkę do rywali, ale decydujący cios ponownie zadał niezawodny Kowalczyk, ustalając wynik meczu na 6:4.
Dzięki temu zwycięstwu Compatibl zrównał się punktami z Astrą w tabeli – oba zespoły tracą po pięć oczek do miejsca na podium i wciąż są realnie w grze o awans do wyższej klasy rozgrywkowej.
W meczu 10. ligi pomiędzy Gambą Veloce a MWSP kibice byli świadkami prawdziwego futbolowego rollercoastera. Ostatecznie to drużyna MWSP, po pełnym emocji widowisku, wygrała 7:5, choć przez długi czas to Gamba była bliżej zwycięstwa.
Spotkanie rozpoczęło się idealnie dla gospodarzy – do przerwy prowadzili 2:1, a tuż po wznowieniu gry podwyższyli wynik na 3:1. Wydawało się, że mają mecz pod pełną kontrolą, jednak wtedy inicjatywę przejęli goście. MWSP najpierw doprowadziło do wyrównania 3:3, ale Gamba Veloce szybko odpowiedziała, wychodząc na 4:3. Odpowiedź MWSP była błyskawiczna – Górczyński trafił na 4:4, a chwilę później Nowak dał drużynie pierwsze prowadzenie w meczu, zdobywając bramkę na 4:5.
Gamba zdołała jeszcze raz wyrównać na 5:5, ale końcówka zdecydowanie należała do MWSP, które dołożyło dwa kolejne trafienia, ustalając wynik spotkania na 5:7.
Bez wątpienia bohaterem meczu był Jakub Sołdaczuk. Stoper MWSP, mimo że nie imponuje typowymi warunkami fizycznymi dla obrońcy (ani wysoki, ani bardzo silny), rozegrał fenomenalne zawody. Jego znakomite wyczucie, zwinność i technika pozwalały nie tylko skutecznie rozbijać ataki rywali, ale przede wszystkim świetnie rozprowadzać piłkę od tyłu. Sołdaczuk popisał się aż trzema asystami, będąc kluczowym ogniwem budującym ofensywę swojego zespołu. Dzięki jego zimnej krwi i umiejętnościom w wyprowadzeniu piłki MWSP potrafiło wrócić do gry w najtrudniejszych momentach, a potem przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. To zwycięstwo może okazać się niezwykle cenne w dalszej walce o ligowe cele, pokazując, że MWSP potrafi wygrywać nawet wtedy, gdy mecz nie układa się od początku po ich myśli.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)