Sezon 2022/2023
Relacje meczowe: 10 Liga
Gamba Veloce, FC Pers oraz FC Astra. Wszystkie one z uznaniem mogą uścisnąć dłoń ekipie ASAP. Nikt raczej nie oczekiwał, iż będąca w strefie spadkowej drużyna, no, może nie z Vegas, ale z równie pięknego miasta, urwie punkty będącemu w czołówce Hiszpańskiemu Galeonowi. Dzięki jednak momentami wręcz heroicznej postawie graczy tego zespołu, Galeon zgubił dwa punkty, które zrzuciły ich z piedestału ligowego bytu. Owszem, nadal są w czołówce – uściślając, wirtualnie na najniższym stopniu podium – z czteropunktową stratą do lidera, ale nie jest to już tak komfortowa pozycja, jak jeszcze przed dziesiątą serią gier. Dużo wskazuje na to, iż w dziesiątej lidze każdy punkt będzie mógł decydować o tym, kto które miejsce zajmie na podium. Strata ligowych oczek z przedostatnim zespołem ligi musi boleć, więc tym bardziej. Mecz, który był rozgrywany na Arenie Grenady o godzinie 10:30, od początku był wielce wyrównany. Oba teamy zjawiły się w dość szerokim składzie (9 i 10-osobowym), a po dwa gole zdobyli Misha Lishtwan (Galeon) oraz Łukasz Czerwionka (ASAP). Normalnie dwa gole może nie robiłyby większego wrażenia, ale kiedy twoja ekipa zdobywa tylko trzy w całym meczu, to zmienia postać rzeczy. Tym samym trzeba uznać, że ten duet podał dwukrotnie tlen swoim kolegom z zespołu, utrzymując swoje teamy w grze o pełną pulę. Finalnie ich praca, a także ich partnerów "z szatni", została zwieńczona polubownym remisem 3:3. Dla jednych będącym miłym zaskoczeniem, dla drugich zaś gorzkim rozczarowaniem. Z drugiej strony to bordowo-biali zdobyli remisowego gola w samej końcówce, więc kto w jakim był nastroju po meczu, wcale nie jest sprawą aż tak oczywistą. Można powiedzieć, że zamiast "jednego zabitego" mieliśmy "dwóch rannych" i żadnego "wygranego".
Czas na hitowe starcie dziesiątej kolejki dziesiątej ligi! Uhh, cóż tu mogliśmy mieć za różnego rodzaju komplikacje. Ścisk w tabeli tej ligi jest taki, że każdy rezultat mógł dawać inny układ sił. Na przykład, gdyby Astra wygrała ten mecz (ale wynikiem obowiązkowo lepszym niż 3:2), wówczas FC Pers byłoby pierwsze, mając 22 pkt, Astra druga z 21 pkt, Gamba trzecia z 21 pkt (gorszy mecz bezpośredni) i Hiszpański Galeon czwarty z 20 pkt. W przypadku remisu Gamba zrównałaby się punktami z Persami, a Hiszpański Galeon o skromny punkcik wyprzedziłby Astrę w walce o podium. Był też trzeci wariant, który zakładał zwycięstwo Gamby i – spoilerując – tak też właśnie się stało. Dzięki czemu ukraińska Astra ma aż siedem punktów straty (gorsze mecze bezpośrednie) do mistrzostwa, zamiast jednego oczka i realnych szans. Veloce z kolei dumnie piastuje fotel lidera, ale ich przewaga może okazać się ze słomianych nóg, jeśli w następnych meczach nie będą regularnie punktować: konkurencja wszak nie śpi. Przechodząc do samego meczu, to mieliśmy raczej jednostronne widowisko, choć do przerwy Ukraińcy jeszcze trzymali fason, przegrywając jedynie 2:3 i stawiając solidny opór. Za to w drugiej odsłonie całkowitą kontrolę przejęła GV. Dużą rolę w tym zwycięstwie odegrał bramkarz polskiej ekipy, który nie dość, że zaryglował swoją bramkę, świetnie interweniując "w klatce", to jeszcze do tego dołożył asystę oraz miano Zawodnika Meczu! Popularny Romano z Targówka ma godnego konkurenta, brawo!
Przenosimy się po przerwie na obiekt AWF, gdzie w 10. lidze odbyło się bezpośrednie starcie o obecne miejsce nad strefą spadkową, w którym zmierzyły się drużyny MWSP oraz WKS Bęgal. W tak podobnej sytuacji w tabeli trudno było wskazać zdecydowanego faworyta. Na wstępie warto zaznaczyć, że obie drużyny rywalizowały lata temu ze sobą w Playarenie, gdzie w debiutującym sezonie dla obu trafiły do jednej ligi.
MWSP to skrót od pierwotnej nazwy Maciek Wrotniak Skład Piłkarski. Imiennik własnej drużyny, której jest kapitanem, zagrał rewelacyjny występ. W ciągu kilku minut zdobył hat-tricka, a co ciekawe, 8 minut wystarczyło, aby w meczu padło aż 5 goli! Rezultat to 4:1 dla gospodarzy. W ich szeregach główną rolę ogrywali wspomniany wyżej Maciek oraz niejednokrotnie asystujący Jan Michna. Początek należał do nich, jednak dalsza część pierwszej połowy zdecydowanie do drużyny Emila Łebskiego. Po nieudanym początku i katastrofalnych błędach udało się częściowo odrobić straty do stanu 4:3. Chwilę później to znów drużyna w czarnych barwach strzela. Do przerwy mamy wynik 5:3.
Spotkanie w drugiej połowie było bardziej zacięte. Kilka razy gościom udało się zbliżyć do jednej bramki straty, ale niedługo później ponownie drużyna Maćka była sprytniejsza. W końcu, po wielu próbach, udało się doprowadzić do remisu 6:6 piękną bramką. Prawdopodobnie wszystkie siły na wyrównanie zostały przez Bęgali wyczerpane, gdyż w finałowych 5 minutach stracili znów 3 gole. Początek i koniec w wykonaniu tej drużyny były fatalne i niestety pewnie nie zostaną przez nich za prędko zapomniane, gdyż w ciągu 10 minut stracili aż 6 goli. Wynik końcowy to 9:6 dla MWSP, którzy zasłużenie wygrali na inaugurację wiosny.
Na inaugurację rundy rewanżowej FC Pers zmierzył się z ostatnią drużyną w tabeli – Essing Gorillaz. Choć na papierze faworyt był jasny, to rewanżowa część sezonu często niesie ze sobą niespodzianki. Tym razem jednak obyło się bez zaskoczeń – gospodarze pewnie rozpoczęli rundę, kończąc pierwszą połowę wynikiem 4:2.
Kluczową rolę odegrali Kamol Obidov i Sharifjon Obidov, którzy dyrygowali grą swojego zespołu i pokazali, że przerwa zimowa nie wpłynęła negatywnie na ich formę. Zawodnicy gospodarzy, mimo niedawno zakończonego Ramadanu, zaprezentowali dużą energię i intensywność. W pewnych momentach gra mogła wydawać się bardziej ostra, ale obyło się bez kartek, a sędzia Damian Szczytniewski prowadził mecz ze spokojem.
Końcowy wynik 10:3 odzwierciedlał przewagę gospodarzy, którzy od początku do końca kontrolowali spotkanie. Essing Gorillaz walczyło ambitnie, ale brakowało im dokładności w podaniach, skupienia oraz – co najważniejsze – skuteczności pod bramką. To właśnie ten brak finalizacji przesądził o ich porażce, bo mimo że mieli swoje momenty, to nie potrafili ich zamienić na gole. FC Pers pewnie wkracza w drugą część sezonu, a Goryle, jeśli chcą myśleć o poprawie swojej sytuacji w tabeli, muszą wejść na wyższe obroty.
W niedzielne popołudnie na boisko wybiegły drużyny, które w poprzedniej rundzie zakończyły swój pojedynek remisem – Bielany Legends i Compatibl. Wynik z pierwszej części sezonu sugerował, że czeka nas zacięte spotkanie, ale już od pierwszych minut meczu było widać zdecydowaną przewagę gości, którzy płynnie operowali piłką i konsekwentnie stwarzali zagrożenie pod bramką strzeżoną przez Jana Wojciechowskiego. Compatibl szybko zdobyło trzybramkową przewagę, a do przerwy prowadziło już 6-1, co praktycznie determinowało końcowy wynik meczu.
W drugiej połowie Bielany Legends ruszyli do odrabiania strat, starając się zmazać plamę z początku spotkania, kiedy to nie potrafili przejąć kontroli nad grą. Piotr Tomasik, uznany przez przeciwników za najlepszego zawodnika meczu, walczył na każdym centymetrze boiska, aby poprawić rezultat. Mimo wysiłków, gospodarzom udało się tylko nieznacznie zmniejszyć rozmiary porażki. Ostateczny wynik to 7-4 dla Compatibl, którzy zbliżyli się do strefy medalowej i są na dobrej drodze, aby włączyć się do walki o najwyższe lokaty w lidze.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)