reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
08:00

Już o 8:00 doszło do meczu otwierającego zmagania w 10 lidze. Naprzeciw siebie stanęli ASAP Vegas, który wciąż czekał na swoje premierowe zwycięstwo, oraz FC Astra, która po dwóch minimalnych porażkach chciała się przełamać i wrócić do walki o najwyższe cele. Rywalizacja z ostatnim w tabeli zespołem wydawała się ku temu świetną okazją, ale jak to w życiu bywa, nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem. Początkowo mecz układał się pod dyktando Astry. To goście utrzymywali się częściej przy piłce, próbowali długo rozgrywać swoje akcje, by w odpowiednim momencie dojść do klarownej sytuacji strzeleckiej. W 8 minucie wreszcie udało im się otworzyć wynik tego spotkania, ale długo utrzymywał się rezultat 0:1. W dużej mierze to zasługa bramkarza ASAP-u, który parokrotnie ratował swój zespół przed utratą bramki. Nie miał jednak za wiele do powiedzenia przy golu na 2:0 i gdy wydawało się, że taki wynik utrzyma się do końca pierwszej części, kapitalnym uderzeniem z dystansu w samo okienko popisał się Sebastian Walczak i gospodarze zdobyli bramkę kontaktową. Po zmianie stron swoje pięć minut miał Piotr Grygiel, który dwukrotnie pokonał bramkarza Astry i nieoczekiwanie to ASAP był bliżej wygranej. Trudno było jednak przewidzieć, czy uda im się dowieźć zwycięstwo, bo to goście prowadzili grę, próbowali ataku pozycyjnego z długim rozgrywaniem piłki, a ASAP szukał swoich szans w kontratakach. Wynik jednak nie uległ zmianie, gospodarze grali bardzo dobrze i z dużym poświęceniem w defensywie, a Astrze zwyczajnie zabrakło w tym meczu skuteczności, co zaowocowało trzecią z rzędu porażką. I znów różnicą jednej bramki.

2
13:00

Drużyna MWSP do tej pory zdobyła tylko trzy punkty i zajmuje miejsce w strefie spadkowej. Ich rywale, Essing Gorillaz spisują się lepiej i mając w dorobku siedem oczek, plasowali się w środkowej części ligowej tabeli. Lepiej spotkanie zaczęła drużyna wyżej notowana, która już w 1 minucie objęła prowadzenie. Riposta gospodarzy przyszła bardzo szybko i za sprawą dwóch trafień MWSP było na prowadzenie. W kolejnych minutach drużyny stworzyły sobie kilka dobrych sytuacji, ale wynik nie ulegał zmianie. Najlepszą mieli goście, lecz piłka po ich strzale wylądowała na słupku. Chwile później dopięli swego, czym ustalili wynik pierwszej połowy na 2:2. Druga część spotkania miała zupełnie inny przebieg. Od początku inicjatywę przejęli gospodarze, którzy najpierw ponownie objęli prowadzenie a później stopniowo je powiększali. Przy stanie 7:2 celne trafienie dorzucili goście, ale ostatnie słowo należało do ich rywali, którzy strzałem bezpośrednio z rzutu rożnego ustalili wynik na 8:2. Bardzo dobre zawody rozegrał Jan Michnia, którego cztery bramki znacznie przyczyniły się do końcowego zwycięstwa MWSP. Essing Gorillaz, po dobrej pierwszej połowie, w drugiej niczego wielkiego nie pokazali, co musiało skutkować zasłużoną porażką.

3
14:00

Gamba Veloce - Bielany Legends to starcie lidera z drużyną ze środka tabeli, więc łatwo się domyśleć, że to gospodarze byli faworytem. I spisali się na medal, chociaż nie poszło tak łatwo, jak się zapowiadało. Pierwsza połowa tego starcia była niezwykle wyrównana. Mało konkretów pod obiema bramkami poskutkowało remisem. Mecz - strzałem po ziemi tuż przy lewym słupku - otworzył Florczuk. Bramkę dla drużyny gości, jak się później okazało jedyną, strzelił Piotr Kamiński. Piękny sen gości nie mógł trwać wiecznie, a bynajmniej gospodarze na to nie pozwolili. Kontrolowali oni całą drugą połowę, dokładając trzy kolejne trafienia. Ponownie na listę strzelców wpisał się Florczuk, a swojego pierwszego gola w spotkaniu ustrzelił też Wolski. Filip został wybrany MVP tego meczu i z czystym sumieniem zgadzamy się z tym wyborem. Był on motorem napędowym swojego zespołu, odbierał, kreował, strzelał. Robił tego dnia wszystko dla drużyny i to dzięki jego postawie, zespół ostatecznie może cieszyć się ze zdobytego kompletu punktów oraz z pozycji lidera 10 ligi. Jeśli chodzi o gości, muszą oni poszukać punktów w następnych spotkaniach. Wszystko po to, by czołówka za bardzo im nie odjechała.

4
14:00

Mecz pomiędzy Hiszpańskim Galeonem a Persem zakończył się przekonującym zwycięstwem gości, którzy wygrali wynikiem 2:6. Persowie od początku narzucili swój styl gry, dominując zarówno w środku pola, jak i w ofensywie. Galeon, mimo ambitnych prób, nie był w stanie sprostać świetnie zorganizowanej grze rywali. Pierwsza połowa rozpoczęła się od szybkiego prowadzenia Persa. Chwilę później podwyższyli oni prowadzenie na 2:0. Galeon starał się odpowiedzieć, jednak bezskutecznie. Ostatecznie goście dołożyli jeszcze jedno trafienie, tym samym ustalając wynik pierwszej połowy i schodząc do szatni z trzema bramkami zaliczki. W drugą odsłonę lepiej weszli jednak gospodarze, którzy zanotowali szybkie dwa trafienia, tym samym zmniejszając stratę. Niestety, praca, którą wykonali, nie wystarczyła, aby odrobić różnicę z pierwszych 25 minut. Drużyna Persów ponownie doszła do głosu, znów odskakując na różnicę kilku trafień. Mecz ten był niezwykle ważny z racji tego, że obie drużyny są usytuowane na podium 10 ligi, jednak cenne 3 punkty, które zdobyli gracze gości, pozwoliły im wskoczyć na fotel wicelidera, tym samym spychając graczy Galeonu na trzecie miejsce.

5
19:00

Mecz pomiędzy Compatibl, a WKS Bęgal obfitował w bramki i dobrą, sportową atmosferę. Oba zespoły znajdowały się w strefie spadkowej, gdzie potencjalna wygrana gości dawała im opuszczenie dołu tabeli. Borykający się od dłuższego czasu z brakiem nominalnego bramkarza gospodarze, bardzo szybko zdobyli swojego pierwszego gola i ruszyli za ciosem. WKS Bęgal również musiał postawić zawodnika z pola pomiędzy słupkami. Im dłużej trwał mecz, tym coraz większa była przewaga gospodarzy, którzy po 9 minutach prowadzili już 3:0. Przy tym stanie bramkowym goście przeprowadzili skuteczną akcję i po raz pierwszy umieścili piłkę w siatce rywala. Mimo dalszych starań, przewaga ofensywna Compatibl była coraz większa nie tylko na boisku, ale i w zdobyczach bramkowych. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 6:2 i nic nie zwiastowało, aby losy meczu mogły ulec zmianie. Po zmianie stron nastąpiła również zmiana w bramce Bęgala. Gospodarze już w 1 minucie drugiej odsłony pokonali nowego golkipera, nabierając jeszcze większego tempa w swoich zdobyczach bramkowych. Ta część meczu obfitowała w gole po obu stronach, lecz na 9 straconych, goście zdołali zdobyć 5 bramek. Ostatecznie Compatibl, który przeważał w całym meczu, wygrał aż 15:7 i jest o krok od opuszczenia strefy spadkowej. WKS Bęgal mimo swojego zaangażowania nie był w stanie nic więcej osiągnąć i musiał przełknąć gorycz kolejnej porażki.

Reklama