reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
2
12:00

To spotkanie zakończyło się dokładnie tak, jak można się było spodziewać – bez niespodzianki i z kompletną dominacją gospodarzy. Outsiderzy z KP Syrenka tylko przez chwilę mogli mieć nadzieję na jakąkolwiek sensację – gdy zdołali wyrównać na 1:1, wydawało się, że może będą w stanie powalczyć. Nic bardziej mylnego.

Ten gol tylko rozsierdził Kresowię. Od tego momentu ruszyli z pełną mocą i... nie oglądali się za siebie. Do przerwy wpakowali 9 bramek, a po zmianie stron tempo wcale nie spadło. Skończyło się pogromem – 20:2. Wynik mówi wszystko.

Po raz kolejny fenomenalny mecz rozegrał Daniil Mikulich – pięć asyst, kolejny hat-trick i awans na trzecie miejsce w klasyfikacji najlepszych asystentów... w zaledwie dwa mecze! Gość robi różnicę. A jego koledzy? Też nie próżnowali. Mirosław Nowacki zdobył aż sześć goli, a hat-trickami popisali się jeszcze Kazakow, Dobrenko, Gławnicki i sam Mikulich. Syrenka odpowiedziała zaledwie dwoma trafieniami i z minuty na minutę była coraz bardziej bezradna wobec huraganowego ataku Kresowii.

Wynik 20:2 jasno pokazuje, kto tu rozdawał karty. Dzięki temu zwycięstwu Kresowia II wraca do gry o medale – ale już za tydzień czeka ich prawdziwy test: mecz z liderem – Grajkami i Kopaczami. Tam tak łatwo na pewno nie będzie.

3
12:00

Przed meczem White Foxes i FC Alliance w tabeli dzielił zaledwie jeden punkt, więc obie ekipy wiedziały jedno – jeśli chcą jeszcze powalczyć o medale, muszą to spotkanie wygrać. Forma obu drużyn w ostatnich potyczkach pozostawiała sporo do życzenia, ale biorąc pod uwagę jakość rywali, z którymi się mierzyli, to Alliance wydawało się lekkim faworytem.

Lepiej weszły w mecz Lisy – szybka kontra, dobrze rozegrana akcja i prowadzenie 1:0. Niestety dla nich, był to miły złego początek. Alliance dość szybko wyrównał, a potem dołożył kolejne trafienia i wyszedł na prowadzenie 1:3. Kluczowym momentem mógł być podyktowany rzut karny po zagraniu ręką przez zawodnika Lisów, jeszcze przy stanie 1:1 – do tego momentu spotkanie było wyrównane, ale od tego gola zaczęła się przewaga gości. Przed przerwą wynik na 2:3 ustalił Kajetan Hulak i zapowiadało się, że druga połowa przyniesie sporo emocji.

Niestety – emocje były, ale tylko z jednej strony. White Foxes kompletnie opadli z sił i wyglądali, jakby zostali w szatni. Alliance bez litości wykorzystał każdy błąd i dołożył aż sześć bramek w drugiej odsłonie. U Lisów zabrakło lidera, który pociągnąłby zespół w trudnym momencie – a potem, gdy przewaga rywali rosła, nie było już czego zbierać.

Mecz zakończył się wynikiem 2:9. Ivan Chernukha show – aż sześć bramek w jego wykonaniu i pewne MVP tego spotkania. Gdyby nie bardzo dobra postawa bramkarza White Foxes, mogło skończyć się dwucyfrówką. Lisy miały swoje okazje, ale skuteczność ich zawiodła. Tego dnia po prostu Alliance był wyraźnie lepszy.

4
16:00

W 16. lidze, na sektorze A, zmierzyły się zespoły FC Ukrainian Devils i Gawulon FC. Devils, z dorobkiem 10 punktów, plasowali się na 10. miejscu w tabeli, natomiast Gawulon – trzecia siła ligi – walczył o wskoczenie na jeszcze wyższą pozycję.

Od samego początku mecz był bardzo zacięty, rozgrywany w wysokim tempie. W obu ekipach było widać determinację, ambicję i ogromne zaangażowanie. Pierwsza połowa należała do Gawulonu – nie brakowało ostrych starć, fizycznej walki i prób zdominowania rywala. Choć reprezentanci Ukrainy zdobyli gola z rzutu karnego po pewnym uderzeniu Vitalii Buzuliaka, to po stronie Devils zapisano też żółtą kartkę dla Jarosława Zgryziewicza. Do przerwy to jednak ekipa Kacpra Pawłowskiego prowadziła 3:1.

Po zmianie stron gra nadal była wyrównana, ale Gawulon wydawał się kontrolować sytuację – aż do 43. i 46. minuty. Wtedy Devils zdobyli dwie bramki z rzędu i mecz znów zrobił się otwarty. Chwilowy chaos nie wybił jednak Gawulonu z rytmu – zespół przyspieszył, odzyskał kontrolę i dobił przeciwnika dwoma trafieniami.

Mecz zakończył się wynikiem 5:3 na korzyść faworytów, którzy dzięki tej wygranej wskakują na pozycję wicelidera po potknięciu Łazarskiego. FC Ukrainian Devils, mimo niezłej walki, spadają na 6. miejsce w tabeli.

5
17:00

Na najniższym szczeblu Ligi Fanów mieliśmy prawdziwy hit kolejki – dwie drużyny z czterema zwycięstwami z rzędu, dzielone jedynie dwoma punktami. Brzmiało jak przepis na wyrównany mecz? I rzeczywiście – przez długi czas żadna z ekip nie była w stanie udokumentować swojej przewagi golem, choć okazji nie brakowało. Kluczowa różnica? FC Łazarski z ośmioma rezerwowymi, podczas gdy Grajki i Kopacze przyjechali... w szóstkę. Bez choćby jednego zmiennika.

Przełamanie nastąpiło dopiero około 13. minuty – Przemek Nieszporek wrzucił z lewej flanki, a Rafał Zieliński z zimną krwią wykończył akcję strzałem „pod ladę”. Chwilę później role się odwróciły – Nieszporek dorzucił gola po podaniu Kuby Dworakowskiego i było 0:2. Łazarski odpowiedział rzutem wolnym, który na bramkę zamienił Stepan Cherevko, a po żółtej kartce dla Nieszporka i błyskawicznej kontrze, duet Imangali – Zhambyl doprowadził do wyrównania.

Po przerwie goście z Kazachstanu wyraźnie złapali wiatr w żagle i zmusili Łukasza Wardę do kilku interwencji. W kluczowym momencie podyktowany został rzut karny dla GiK, a pewnym egzekutorem okazał się kapitan zespołu, który tchnął życie w swoją drużynę. I wtedy nastał moment absolutnej dominacji. Mimo braku zmian, Grajki i Kopacze weszli na wyższy bieg i... w 7 minut strzelili pięć goli! Kontry wchodziły jak w masło, a na listę strzelców wpisywał się prawie każdy – od Wiechowskiego, przez Zielińskiego, aż po zrehabilitowanego Nieszporka. Łazarski próbował odpowiadać, ale w defensywie panował kompletny chaos.

Na koniec raz jeszcze trafił Cherevko, ale końcowy wynik 3:8 nie pozostawia żadnych złudzeń. Grajki i Kopacze – mimo skromnej kadry – pokazali wielką klasę i umocnili się na pozycji lidera 16. ligi. Łazarski? Wciąż w grze o podium, ale margines błędu się kończy.

Reklama