reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
10:00

Choć było to spotkanie 16. ligi, cieszyło się sporym zainteresowaniem wśród kibiców – głównie dlatego, że znalazło się w ofercie naszego bukmachera. A jak to zwykle bywa w takich przypadkach, niejeden obstawiający musiał przełknąć gorzką pigułkę. Przed meczem trudno było wskazać jednoznacznego faworyta, co tylko potwierdziła bardzo wyrównana pierwsza połowa.

Jako pierwsi prowadzenie objęli gospodarze – FC Łazarski, którzy tego dnia mogli liczyć na szeroki skład. Wynik otworzył Yehor Holubko, a odpowiedź White Foxes nadeszła dopiero tuż przed przerwą – Dawid Płatek zdobył bramkę na 1:1, ustalając wynik pierwszej połowy.

W drugiej części spotkania tempo zdecydowanie wzrosło. Choć początkowo emocji było jak na lekarstwo, widać było, że to Łazarski prezentuje się pewniej, częściej ruszając do ataku. Ta przewaga w jakości gry zaczęła w końcu przynosić efekty – gospodarze znów wyszli na prowadzenie, a choć White Foxes szybko wyrównali, to był ich ostatni moment bliskości na tablicy wyników. Z każdą minutą Łazarski coraz bardziej dominował – kolejne trafienia dodały im pewności siebie, a rywale nie byli w stanie znaleźć recepty na zatrzymanie ich ofensywy. Spotkanie zakończyło się wynikiem 6:3 – Białe Lisy zdobyły jeszcze jednego gola, ale było to bardziej trafienie „na pocieszenie” niż realna próba odmiany losów meczu.

Ci, którzy grali u buka na White Foxes, musieli obejść się smakiem. Ale jak wiadomo – to tylko zabawa, która sprawia, że emocje są jeszcze większe.

2
12:00

16. liga zaczyna się klarować jako bardzo wyrównana, a każdy mecz pisze zupełnie nową historię. Tym razem na boisku zmierzyły się drużyny ze Wschodu – białoruska Kresowia oraz ukraiński FC Alliance. Spotkanie od początku toczyło się w spokojnym tempie – bez wielkiego ciśnienia, jakby obie ekipy po prostu przyszły pograć dla przyjemności w niedzielne popołudnie. Przez długi czas brakowało klarownych okazji, a piłka krążyła głównie w środku pola.

Gdy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się bezbramkowym remisem, do siatki trafił Mirosław Nowacki, wykorzystując świetne podanie Aleksandra Martyniuka. Kresowia zeszła więc na przerwę z minimalnym prowadzeniem 1:0. Jak się jednak później okazało – był to ich jedyny gol w tym meczu.

Po zmianie stron sytuacja zaczęła się zmieniać. Najpierw Alliance miał doskonałą okazję do wyrównania z rzutu karnego, ale bramkarz Kresowii, Daniel Mikulich, popisał się świetną interwencją, broniąc jedenastkę. Niestety dla gospodarzy – chwilę później goście i tak doprowadzili do wyrównania, a następnie wyszli na prowadzenie. W końcówce meczu Alliance ponownie dostał szansę z rzutu karnego i tym razem już jej nie zmarnował, ustalając wynik spotkania.

Gracze z Ukrainy zgarnęli pełną pulę, przechylając szalę zwycięstwa na swoją stronę, a Kresowia zanotowała drugą porażkę z rzędu. Ich dorobek to na razie tylko dwa remisy, ale trzeba przyznać, że gra tego zespołu nie wygląda źle – widać dobrą organizację i momentami niezłą kontrolę meczu. Jeśli poprawią skuteczność w ofensywie, następne kolejki mogą przynieść im więcej powodów do radości.

3
15:00

Niezwykle jednostronny mecz mogliśmy oglądać w kolejnej kolejce na ostatnim szczeblu rozgrywkowym Ligi Fanów. Spotkanie pomiędzy Gawulon FC a KP Syrenka dostarczyło mnóstwo pięknych goli, ale zdecydowanie mniej piłkarskich emocji.

Pierwsze kilka minut było jeszcze wyrównane – widać było, że drużyna Gawulonu jest lepiej zorganizowana technicznie i aktywnie kreowała sytuacje, podczas gdy ekipa Syrenki skupiła się głównie na kontratakach, czekając na swoje okazje. I te okazje rzeczywiście przyszły: dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Daniel Tomaszewski, dając gościom powody do optymizmu.

Z drugiej strony prawdziwy spektakl piłkarski – niczym w teatrze – odgrywał Kacper Pawłowski. Autor aż jedenastu bramek i trzech asyst w tym meczu robił na boisku dosłownie wszystko, co chciał. Strzał z połowy? Żaden problem. Przewrotka w ostatniej akcji meczu? Proszę bardzo. Trudno było sobie wyobrazić lepszy indywidualny występ – pewność siebie, precyzja i siła strzałów Pawłowskiego były po prostu nie do zatrzymania.

Z minuty na minutę przewaga gospodarzy tylko rosła, a KP Syrenka nie potrafiła znaleźć na to odpowiedzi. Tomaszewski, który dołożył jeszcze dwa gole, starał się jak mógł, ale wobec takiej ofensywnej siły rywala trudno było liczyć na coś więcej. Gościom nie można odmówić woli walki – mimo niekorzystnego wyniku walczyli do ostatniego gwizdka – ale piłka bywa bezlitosna i tego dnia musieli uznać wyższość rywali.

Gawulon FC dzięki tak efektownym występom mocno przybliża się do zdobycia mistrzostwa i pokazuje, że w tej lidze - przynajmniej na razie - nie ma sobie równych.

4
18:00

Gospodarze fantastycznie weszli w mecz – FC Ukrainian Devils od pierwszego gwizdka ruszyli do ataku, szybko budując kilkubramkowe prowadzenie. Gwiazdą ukraińskich Diabłów był Volodymyr Lazaruk, który dwukrotnie pokonał Eryka Saniewskiego potężnymi uderzeniami. Dopiero przy wyniku 3:0 Elekcyjna FC się przebudziła i zaczęła przeprowadzać groźniejsze ataki. Po jednej z akcji Jakub Mydłowiecki zdobył gola na 3:1.

Zacięta walka trwała jednak tylko kilka minut – chwilę później Lazaruk skompletował hat-tricka, podwyższając na 4:1. Goście potrafili jeszcze odpowiedzieć jednym trafieniem, ale końcówka pierwszej połowy znów należała do gospodarzy – Mykyta Sydorenko i Vitalii Buzuliak dołożyli po golu, ustalając wynik pierwszej części na 6:2.

Po przerwie goście zerwali się do walki i ruszyli do odrabiania strat. W barwach Elekcyjnej błyszczał Jakub Mydłowiecki, który najpierw asystował przy golu Rafała Kępczyńskiego, a później dopisał do swojego konta kolejne dwa trafienia. Pościg wyglądał bardzo obiecująco, a przewaga gospodarzy stopniała do zaledwie jednej bramki. Gdyby mecz zakończył się choćby remisem, Mydłowiecki z pewnością byłby kandydatem do tytułu MVP kolejki. Jednak mimo ambitnych starań, nie udało się urwać punktów dobrze dysponowanym gospodarzom. W końcówce Ukrainian Devils wykorzystali zmęczenie rywala i dołożyli jeszcze dwa gole.

Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 8:5, a gospodarze uciekli ze strefy spadkowej, zdobywając niezwykle cenne punkty.

5
20:00

16. liga dopiero co rozpoczęła rozgrywki, więc kibice nie mieli jeszcze wystarczająco danych, by trafnie ocenić siłę mierzących się zespołów. Grajki i Kopacze oraz Nagel dzielił zaledwie jeden punkt w tabeli, ale po końcowym gwizdku można przypuszczać, że te drużyny będą jednak zmierzać w różnych kierunkach.

Gospodarze zaczęli mecz z dużą energią i już w 56. sekundzie objęli prowadzenie. Na długie dogranie zdecydował się bramkarz Łukasz Warda, a Przemysław Nieszporek wykorzystał okazję, zdobywając swoje pierwsze trafienie tego dnia. Zarówno obrońca, jak i bramkarz gości mogli się w tej sytuacji zachować zdecydowanie lepiej.

Kolejne bramki dla gospodarzy padały zaskakująco łatwo, ale Nagel nie zamierzał się poddawać. Przy stanie 2:0 gola kontaktowego zdobył Biesiadecki, a przy 4:1 odgryźli się jeszcze Rębiewski i ponownie Biesiadecki, zmniejszając stratę do jednej bramki i podsycając nadzieje na powrót do gry.

Te nadzieje szybko zostały jednak rozwiane. Końcówka meczu to już absolutna dominacja Grajków – siedem kolejnych trafień było dziełem tylko jednej drużyny. Na listę strzelców wpisali się: Nieszporek (który łącznie zdobył pięć bramek), Wiechowski, Krzanowski, Krzemiński, Dworakowski i Krośko. Warto odnotować, że przy jednym z trafień swoją drugą asystę zanotował bramkarz Łukasz Warda.

Wysokie zwycięstwo pozwoliło Grajkom i Kopaczom utrzymać drugą pozycję w tabeli, a pięć bramek Przemysława Nieszporka przesunęło go na miejsce wicelidera klasyfikacji strzelców.

Reklama