reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
08:00

Wystartowała nowa, jednorundowa 16. liga! To rozgrywki, które wyróżniają się specyfiką, ponieważ trudno w nich umieścić zespoły o podobnym poziomie umiejętności. W tej lidze spotkać można zarówno drużyny bardzo mocne, jak i takie, które w przyszłym sezonie będą grać w niższych ligach (o ile takowe powstaną). Z niecierpliwością czekaliśmy więc na inaugurację. Na pierwszy ogień poszły drużyny Nagel i White Foxes.  

O ile o pierwszych coś już wiedzieliśmy, bo wcześniej mogliśmy ich oglądać na naszych boiskach, o tyle White Foxes były dla nas sporą zagadką. Mecz lepiej rozpoczęli zawodnicy Nagela, głównie dzięki sprytowi Kamila Komorowskiego, który otworzył wynik spotkania strzałem z rzutu wolnego. Goście, niezrażeni utratą bramki, szukali okazji do wyrównania, ale bramkarz gospodarzy spisywał się czujnie. Na kolejnego gola czekaliśmy do 14. minuty, kiedy to kapitan Lisów, po niefortunnym zagraniu, pokonał własnego bramkarza, zaliczając bramkę samobójczą.  

W końcu goście doczekali się trafienia do właściwej siatki, jednak chwilę później Nagel ponownie wyszedł na dwubramkowe prowadzenie, które utrzymało się do końca pierwszej części. Po zmianie stron gospodarze powiększyli przewagę do 4:1 po koronkowej akcji Przybylski – Komorowski i wydawało się, że Nagel kontroluje mecz i nic złego już się nie wydarzy. Nic bardziej mylnego!  

Łukasz Borkowski dał Lisom sygnał do ataku kapitalnym strzałem niemal z połowy boiska. Ten gol podziałał nadzwyczaj dobrze, bo na 10 minut przed końcem spotkania goście doprowadzili do remisu 4:4! Jednak Nagel miał w swoich szeregach Kamila Komorowskiego, który z rzutu wolnego potrafił czynić cuda. Jego dwa trafienia w końcówce meczu (w całym spotkaniu trzykrotnie zdobywał bramkę z tego stałego fragmentu) pozwoliły gospodarzom na zdobycie swoich premierowych 3 punktów.  

White Foxes, mimo porażki, pozostawiły po sobie dobre wrażenie i jesteśmy przekonani, że z każdą kolejką będą się rozkręcać.

2
08:30

W inauguracyjnej kolejce 16. Ligi Fanów zmierzyły się rezerwy Kresowii Warszawa oraz FC Łazarski – drużyna o niezwykle barwnej historii, która w swoim debiutanckim sezonie zajęła pierwsze miejsce, by następnie dwukrotnie kończyć rozgrywki na dnie tabeli. 

Spotkanie rozpoczęło się pod dyktando gospodarzy. Kresowia II od pierwszych minut częściej utrzymywała się przy piłce i lepiej konstruowała akcje ofensywne. Przewaga ta przyniosła efekty w 10. minucie – Władysław Ejsmont popisał się efektownym rajdem w polu karnym, minął dwóch rywali i pewnym strzałem otworzył wynik meczu. Gospodarze poszli za ciosem i już siedem minut później podwyższyli prowadzenie. Tym razem na listę strzelców wpisał się Aleksander Martyniuk, który skutecznie zamknął dobrze rozegraną akcję swojego zespołu.

Końcówka pierwszej połowy należała jednak do gości. FC Łazarski po wielu próbach w końcu znalazł drogę do siatki i zmniejszył straty, ustalając wynik do przerwy na 2:1.

Druga połowa zaczęła się fatalnie dla gospodarzy. Już w 29. minucie niefortunna interwencja jednego z obrońców Kresowii sprawiła, że piłka trafiła wprost pod nogi Atahana Subutaya, który nie zmarnował dogodnej okazji i doprowadził do remisu. 

W dalszej części spotkania obie drużyny walczyły o zwycięstwo, ale żadna nie była w stanie przechylić szali na swoją korzyść. Ostatecznie remis 2:2 był sprawiedliwym odzwierciedleniem wyrównanego poziomu obu ekip.

3
14:30

Ministerstwo do spraw ostrzegania (MDSO) przed nawałnicami zaspało z alertem, gdyż nikt nie ostrzegał przed tak potężnym gradobiciem na obiektach Areny Grenady. Największą ofiarą tegoż kataklizmu? Cóż, bez krzty wątpliwości zawodnicy KP Syrenka. Weryfikacja niestety była brutalna i pozostaje mieć nadzieję, że to Obcy byli aż tacy silni, a nie Syrenka tak odstająca i ciałem... wyObcowana. Oby w następnych starciach KPS wzięło się w garść, inaczej okulary jednego z zawodników tej sympatycznej ekipy będą potrzebne, ażeby wytężyć wzrok i przy liczbie bramek Syrenki odnaleźć jakąś satysfakcjonującą cyfrę. A już tak na poważnie – panowie – głowa do góry! Nie takie ekipy, z całym szacunkiem, miewały gorsze mecze, aby potem wrócić w blasku chwały i dumy. Dobrym przykładem może być drużyna Synowie Księdza z czternastej ligi, która zaczęła przygodę z Ligą Fanów tragicznie, a obecnie jest tuż tuż za podium! Tego też życzymy temu zespołowi. Co zaś się tyczy zielono-czarnych, możemy tylko przyklasnąć oraz pogratulować takiego otwarcia. To był prawdziwy strzelecki spektakl, a wynik musi robić wrażenie, ba! Spośród ponad 80 meczów, to właśnie ten rezultat był wynikiem największym! Łeb w łeb poszliście w korespondencyjnym pojedynku z trzecioligowcami (Husaria Mokotów II 27:2 RCD Los Rogalos), ale to właśnie Wy, o dwa gole, wygraliście ten wyścig. Brawo! Aż przy szesnastu golach bezpośredni udział miał Ivan Chernukha, który został wybrany również MVP meczu, gratulacje!

4
18:00

Niezastąpiony na mapie lig sześcioosobowych Adrian Kanigowski wraca do gry z nową-starą drużyną, kilkoma starymi znajomymi i nowymi nadziejami na sukcesy, przynajmniej dorównujące tym, które odnosił z Graczami Gorszego Sortu. Elekcyjna FC – a więc drużyna, którą poznaliśmy w lidze letniej – zmierzyła się z całkowicie nową ekipą Gawulon FC, o której przed meczem wiedzieliśmy niewiele.  

Początek spotkania należał do Gawulonu, którego przebojowość, szybkość i umiejętności dryblingu robiły ogromne wrażenie. Goście szybko objęli prowadzenie, a ich kolejne akcje potwierdzały, że prezentują wysoki poziom piłkarski. Mimo wyraźnej przewagi do przerwy prowadzili jednak tylko dwoma bramkami.  

Po zmianie stron Elekcyjna FC zaczęła wyglądać znacznie lepiej, a pierwsze skrzypce grał Jakub Mydłowiecki – autor aż czterech bramek w tym meczu. Niestety dla Adriana Kanigowskiego i jego drużyny, Gawulon dysponował większą jakością piłkarską i ostatecznie wygrał 6:5.  

Elekcyjna FC mimo porażki pokazała się z dobrej strony i na pewno będzie liczyć się w walce o medale w nowo utworzonej lidze. Natomiast Gawulon FC, jeśli utrzyma poziom zaprezentowany w tym meczu, może śmiało celować w złote medale.

5
19:00

10. kolejka dla większości Ligi Fanów była jednocześnie kolejką numer jeden dla nowo powstałego, ostatniego poziomu rozgrywkowego, gdzie wiele ekip jest całkiem nowych dla naszych struktur i dopiero poznajemy, na co je stać. I trzeba przyznać, że w aspekcie sportowym rywalizacja między drużynami Grajków i Kopaczy oraz FC Ukrainian Devils stała na poziomie co najmniej kilku lig wyższym.

Od początku spotkania oba zespoły przeprowadzały ciekawe i przemyślane akcje, nie robiąc sobie nic z psującej się pogody i mżawki „nawilżającej” boisko. W końcu jednak element pogodowy dał o sobie znać przy pierwszej bramce dla gospodarzy – precyzyjny strzał Przemka Nieszporka po dalszym słupku zdawał się być pod kontrolą Vladyslava Voskaniana, a mimo to śliska murawa zrobiła swoje i piłka znalazła drogę do siatki po jego rękawicy.

Mimo dość wyrównanego starcia, tylko jedna ze stron przekuwała swoje atuty na faktyczne trafienia – Grajki i Kopacze wydawali się nieco mniej nerwowi i w swoich poczynaniach charakteryzowali się większą cierpliwością, spokojem i chłodną głową. Cztery minuty po bramce otwierającej wynik meczu, po asyście Huberta Krzemińskiego, piłkę do bramki wpakował Bartek Wierzchowski, zakładając bramkarzowi „siatkę”, a zaledwie trzy minuty później mieliśmy już 3:0, kiedy to podanie Nieszporka wykorzystał Krzemiński.

Gospodarze nie zwalniali tempa i cierpliwie czekając na moment nieuwagi, przeprowadzili zabójczą kontrę zakończoną drugą bramką Wierzchowskiego. W końcówce pierwszej połowy swój akcent dołożyli wreszcie piłkarze drużyny ukraińskiej – zejściem do prawej nogi i strzałem w okienko nie do obrony popisał się Volodymir Lazaruk.

Po wznowieniu gry, zasilana graczami z ławki rezerwowej ekipa gości zdawała się coraz mocniej wierzyć w odwrócenie losów tej potyczki. Bardzo dużo pracy w defensywie mieli stoperzy Grajków i Kopaczy – Paweł Krośko i Kamil Wójcik, którzy bardziej niż przedtem musieli mieć się na baczności, blokując kilka groźnych strzałów na bramkę Łukasza Wardy.

Ukrainian Devils dopięli swego, gdy wślizgu w polu karnym dopuściła się strona gospodarzy i podyktowany rzut karny na bramkę zamienił Vitalii Buzuliak. Lecz radość ta nie trwała zbyt długo, bowiem do sytuacji strzeleckiej doszedł Nieszporek, który najpierw trafił wprost w bramkarza, a potem skutecznie wykorzystał dobitkę.

Ostatnie minuty meczu zaczęły dawać się we znaki pozbawionej rezerwowych drużynie w białych koszulkach - w krótkim czasie dała sobie strzelić dwa gole, przez co ich zaliczka stopniała do jednobramkowej przewagi nad zespołem Lazaruka, który właśnie skompletował hat-tricka.

W ostatniej akcji meczu to jednak gospodarze zadali ostateczny cios, kiedy to wyrastający na lidera tego zespołu Nieszporek obsłużył podaniem Huberta Krzemińskiego, który ustalił wynik tego widowiska na 6:4.

Oceniając te zmagania, można z dużą dozą pewności stwierdzić, że przed nami sporo ciekawych starć z udziałem obu ekip, które będzie można w ciemno wytypować do walki o podium 16. Ligi.

Reklama